Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Godziny (The Hours)

Stephen Daldry
‹Godziny›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGodziny
Tytuł oryginalnyThe Hours
Dystrybutor SPI
Data premiery28 marca 2003
ReżyseriaStephen Daldry
ZdjęciaSeamus McGarvey
Scenariusz
ObsadaNicole Kidman, Ed Harris, Toni Collette, Julianne Moore, Miranda Richardson, Eileen Atkins, Stephen Dillane, John C. Reilly, Meryl Streep, Claire Danes, Jeff Daniels, Allison Janney
MuzykaPhilip Glass
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania114 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Nowy Jork u schyłku XX wieku. Londyn 1923. Los Angeles w 1949 roku. Clarissa wydaje książki. Virginia pisze powieści. Laura zajmuje się domem. Historia życia trzech kobiet żyjących w trzech różnych epokach. Jedna z nich to znana pisarka, ogarnięta samobójczą manią Virginia Woolf. Trzy kobiety, trzy historie... i jedna rzecz, która je łączy...
Inne wydania

Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      




Filmy – DVD i Blu-Ray      
Konrad Wągrowski ‹Godziny rozpaczy›

Utwory powiązane
Filmy      





Tetrycy o filmie [7.50]

MC – Michał Chaciński [8]
Ocenę daję trochę na wyrost, z pełną świadomością, że zwykle przeceniam filmy podejmujące wysiłek komunikacji przez przemyślaną formę. W 'Godzinach' podobało mi się właśnie to dokładne przemyślenie montażu, paralel między postaciami, zbierania układanki psychologicznej każdej z postaci z kawałków opowiadanych o kimś zupełnie innym. W tym sensie moim zdaniem Daldry osiągnął wiele - pokazał kilka aspektów i kilka wyborów jednej postaci, mimo że jej cechy rozłożył na kilka osób. Po seansie trafiła mnie też myśl, że mimo zakończenia, film przebija się jednak do mnie z przesłaniem optymistycznym: ludzie z czasem uczą się, że desperacja nigdzie nie prowadzi, a samobójstwo nie jest rozwiązaniem.

PD – Piotr Dobry [6]
Witajcie w świecie, gdzie każda kobieta ma depresję i jest zakamuflowaną lesbijką, a wszystkie problemy można rozwiązać tylko na dwa sposoby: ucieczka lub samobójstwo. Witajcie w świecie, gdzie 12 aktorskich sław, utalentowany reżyser, znakomity operator i świetny montażysta, zabierają się do pracy nie z chęci powiedzenia czegoś istotnego, a z wykalkulowanego na zimno apetytu na Oskary. Jedyne, co jest w „Godzinach” naprawdę inspirujące i nie brzmi fałszywie, to muzyka Glassa – może dlatego, że kompozytor nie pisał jej specjalnie pod film, tylko wykorzystał stare partytury.

KS – Kamila Sławińska [7]
Ładnie żarło i zdechło, jak mawiają w takich wypadkach hodowcy nierogacizny. Trzy zdolne aktorki, nominowany do Oscara reżyser, dobry operator, natchniony kompozytor - a jednak film jako całość nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Problem chyba w tym, że scenarzysta nie uchwycił ani ducha pisarstwa Virginii Woolf, ani przesłania obsypanej nagrodami książki Michaela Cunninghama. Kobiety u obojga pisarzy miały być dzielne, emanujące afirmacją życia i w pewien sposób samowystarczalne, zdolne budować swoje życie niezależnie od mężczyzn z ich męskim systemem wartości. W ekranizacji Daldry’ego trzy główne bohaterki charakteryzowane jedynie przed swoje związki z panami, co kompletnie gubi przesłanie tak Mrs. Dalloway, jak i powieści The Hours. Żeby było jeszcze śmieszniej, w filmie, który powinien być feministycznym manifestem, najbardziej niezapomnianą rolę gra... Ed Harris – i nie odbiorą mu tu palmy pierwszeństwa ani Kidman ze sztucznym nosem, ani Streep z kwiatami, ani zapłakana (znowu!) Moore. Miramax swoim zwyczajem postanowił z pełnego niuansów tematu zrobić prosty film, zrozumiały dla wszystkich – i wyszło niespecjalnie. Uroda tego filmu, mimo że niewątpliwa, jest płyciutka - chwilami można dać się ponieść (zwłaszcza muzyce Glassa), ale po kilku godzinach pozostaje niewiele.

KW – Konrad Wągrowski [9]
Znakomita adaptacja znakomitej powieści. Daldry'emu udało się stworzyć dzieło nastrojowe, spójne (pomimo trójpodziału fabuły), wciągające, intrygujące i zmuszające do myślenia. Niesamowite, że można widza oczarować opowieścią o depresji... 'Godziny' to także popis gry aktorskiej. W pełni zasłużony Oscar dla Nicole Kidman za rolę Virginii Woolf, ale nie wiem, czy bardziej na statuetkę nie zasłużyła rewelacyjna Julianne Moore. Przy całej sympatii do 'Chicago' żałuję, że to nie 'Godziny' zostały uznane najlepszym zeszłorocznym filmem.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.