Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Ocean’s Twelve: Dogrywka (Ocean’s Twelve)

Steven Soderbergh
‹Ocean’s Twelve: Dogrywka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOcean’s Twelve: Dogrywka
Tytuł oryginalnyOcean’s Twelve
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery14 stycznia 2005
ReżyseriaSteven Soderbergh
ZdjęciaSteven Soderbergh, Chris Connier
Scenariusz
ObsadaCasey Affleck, Scott Caan, George Clooney, Vincent Cassel, Matt Damon, Don Cheadle, Brad Pitt, Julia Roberts, Bernie Mac, Andy Garcia, Eddie Jemison, Carl Reiner, Catherine Zeta-Jones, Elliott Gould, Stephon Fuller, Jared Harris, Robbie Coltrane, Jeroen Krabbé, Johan Widerberg, Eddie Izzard, Jerry Weintraub, Cherry Jones, Albert Finney, Topher Grace, Bruce Willis
MuzykaDavid Holmes
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiAustralia, USA
CyklDanny Ocean, Ocean’s
Gatunekkomedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Pierwszy film opowiadał o jednoczesnym napadzie na trzy kasyna w Las Vegas, drugi film dotyczył będzie kilku różnych włamań, których dokona zespół Danny′ego Oceana.
Inne wydania


Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      
Marcin T.P. Łuczyński ‹Klawo jak cholera!›


Utwory powiązane
Filmy (30)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [5.83]

MC – Michał Chaciński [7]
Albo miałem zbyt udany dzień, albo nikt z krytycznych recenzentów nie kuma sedna tego filmu. Jasne, że fabuła naciągana, intryga wątpliwa, nieprzyzwoicie przystoini, piękni i bogaci pokazują tylko jak bardzo są 'cool', zamiast grać swoje postacie, ale przecież to wszystko było już w pierwszej części, którą generalnie chwalono. Nie było w niej natomiast, a teraz jest, kapitalnych koncepcji stylistycznych. Kto widział ostatnio w kinie rozrywkowym tak nietypową, mistrzowsko wygraną paletę barw? Kto widział, żeby pastele na różnych planach komponowały się w rewelacyjne kolorystyczne zbitki przypominające chwilami pomysły Matisse'a? Kto widział, żeby stopklatki były tak nietypowe, niemal anty-filmowe? 'Ocean's 12' to dla mnie przykład rozrywkowego kina kręconego przez mistrza, którego nie pociąga mistrzostwo na najprostszym rozrywkowym poziomie (czyli na poziomie fabuły) tylko na poziomie estetycznym. Ale może do zakumania tego trzeba przepadać za free jazzem, w którym odrzuca się melodię na rzecz wywrotowych harmonii i klasyczny porządek na rzecz twórczego chaosu.

PD – Piotr Dobry [7]
Czułem się jak na prywatnym party wielkich gwiazdorów, którzy przy bliższym kontakcie okazali się najrówniejszymi gośćmi pod słońcem. Mało ważna fabułka ubrana jest tu w imponującą formę i wygląda po części na zaimprowizowaną, ale zaimprowizowaną z wielkim wdziękiem. Bardzo lubię taką szelmowską konwencję i marzę, by zlecono kiedyś Soderberghowi wyreżyserowanie gali oskarowej.

WO – Wojciech Orliński [4]
Film wywołuje głęboką nostalgię za czasami, w których Hollywood nie dręczyła jeszcze sequeloza (w końcu oryginalne "Ocean's 11" z 1960 roku też było wielkim przebojem, a jednak nikt wtedy nie myślał o kręceniu kontynuacji). Jasne, pomysł z Julią jest nawet zabawny, ale w gruncie rzeczy wystarczy go przeczytać w streszczeniu, wykonanie wcale już nie jest takie znowu bardzo genialne.

KS – Kamila Sławińska [5]
Nużący, dość rozlazły mimo paru smakowitych dialogów sequel do filmu, do którego nie miałam szczególnego sentymentu – ma jednak swoje pięć minut. Jest to niestety niemal dosłownie pięć minut: pyszny epizod gdzieś w połowie filmu, kiedy to Julia Roberts gra oszustkę, udającą... Julie Roberts. Rozkoszny, bardzo soderberghowski żarcik, niestety w filmie jedyny. Nie mogę się już doczekać, kiedy ten reżyser zrobi znowu film dla siebie, a nie dla studia: zdecydowanie lepiej wychodzi na tym i Soderbergh, i widzowie.

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [6]
No i właśnie... Wszystko fajne i zabawne, ale jakieś takie przekombinowane. Gagi genialne wymieszane z takimi sobie. Głowna fabuła gdzieś idzie bokiem i jej rozwiązanie rozczarowuje do bólu. Słowem mocno przefajnowany film z niezłym potencjałem. Miałem dać piątkę, ale jak sobie przypomnę cudny epizod BW to się nie mogę powstrzymać i dołożę jeszcze punkcik.

KW – Konrad Wągrowski [6]
Co się Soderberghowi chwali, to fakt, że nie poszedł po linii najmniejszego oporu i nie nakręcił po prostu drugiego filmu na ten sam temat - genialnego skoku. Tym razem skok jest w fabule zadziwiająco mało ważny, a cały nacisk położony jest na zaskakujące zwroty akcji, których tu niemało, tak, że na koniec wydaje się, że niektóre sceny trzeba obejrzeć jeszcze raz, aby zobaczyć pełny obraz. Jest więc w miare inteligentnie, dość dowcipnie, ale zadziwiająco nieangażująco. I tak film znika z pamięci w ciągu godziny po seansie.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.