Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Koniec Światów (Sandman: World’s End)

Michael Allred, Gary Amano, Neil Gaiman, Shea Anton Pensa, Alec Stevens, John Watkiss, Michael Zulli
‹Koniec Światów›

Sandman: Koniec Światów
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoniec Światów
Tytuł oryginalnySandman: World’s End
Scenariusz
Data wydania5 czerwca 2006
RysunkiMichael Zulli, Michael Allred, Gary Amano, Shea Anton Pensa, Alec Stevens, John Watkiss
PrzekładPaulina Braiter
KolorDanny Vozzo
Wydawca Egmont
CyklSandman
ISBN-1083-237-3154-3
Format168s. 170×260mm
Cena39,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Opis wydawcy
Album „Koniec Światów” składa się z kilku krótkich historii, opowiadanych przez ludzi oraz nie-ludzi, którzy przypadkowo znaleźli się w jednym czasie w jednym miejscu. A miejscem tym jest zapodziana pomiędzy światami i wymiarami gospoda „Koniec Światów”. Historie snute przez pochylonych nad kuflami gości karczmy przenoszą nas w miejsca znane nam zarówno z naszego świata, jak i w zupełnie dziwaczne, np.: ponure miasto grabarzy czy niszczejąca stolica dawnego imperium królów-kapłanów. Album „Koniec Światów” należy do najlepszych pod względem scenariuszowym i graficznym tomów serii.
Teksty w Esensji
Komiksy – Recenzje      
Wojciech Gołąbowski ‹Końca początek›

Utwory powiązane
Komiksy (30)       [rozwiń]






Zbójcerze o komiksie [--]

KLC – Krzysztof Lipka-Chudzik [7]
Pewnej nocy jeden pan jechał sobie wraz z koleżanką do Chicago. Nagle jakaś rogata potwora wybiegła mu na drogę i koleś, rzecz jasna, przyłomotał automobilem w najbliższe drzewo. W poszukiwaniu pomocy trafił do jedynego budynku w okolicy, czyli do Gospody Na Końcu Światów. Czy jakoś tak. W środku przywitała go menażeria jeszcze bardziej pstrokata, niż w Mos Eisley: elfy, centaury, kotołaki i inne jeszcze dziwotwory. Wszyscy umilali sobie czas opowieściami, niespecjalnie zastanawiając się nad tym, co właściwie robią w tym dziwnym miejscu (hasło ‘burza rzeczywistości” starcza za całe wyjaśnienie) i dlaczego siedzący obok rozmówca wygląda jak olbrzymi homar. Mówiąc krótko: Neil Gaiman as usual. Jeżeli jesteście fanami „Sandmana”, to i tak po to sięgniecie. A ja z kronikarskiego obowiązku dodam, że „Koniec światów” ma jedną, dość istotną zaletę: tytułowy bohater pojawia się zaledwie w kilku epizodach i nie smęci tyle, co zazwyczaj. Z przyjemnością dodaję za to jeden punkt.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2020 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.