Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Deus Ex: Bunt ludzkości (Deus Ex: Human Revolution)

‹Deus Ex: Bunt ludzkości›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeus Ex: Bunt ludzkości
Tytuł oryginalnyDeus Ex: Human Revolution
Data produkcji26 sierpnia 2011
Producent Eidos
Dystrybutor Cenega Poland
CyklDeus Ex
EAN5021290042407
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis wydawcy
Deus Ex: Human Revolution to kolejna odsłona gry akcji z elementami RPG osadzonej w futurystycznej wizji przyszłości. Co ciekawe, kamera przez większość czasu rozgrywki umiejscowiona jest w głowie bohatera, na rozmowy z bohaterami niezależnymi i walkę przechodzi jednak w rzut trzecioosobowy.
Fabuła trzeciej części rozgrywa się przed wydarzeniami poznanymi w poprzednich grach. Akcja toczy się w 2027 roku w Szanghaju. Wcielamy się w postać Adama Jensena, ochroniarza pracującego dla jednego z laboratoriów pracujących nad biomechanizacją człowieka - co wiąże się ze znanymi z poprzednich części (dziejących się później) implantami. Pewnego dnia dochodzi do ataku na kompleks badawczy. Jak się okazuje Jensen jest bezpośrednio, chociaż zupełnie nieświadomie, wmieszany w całe zajście. Rozpoczyna się gra o przetrwanie i prawdę.
Deus Ex: Human Revolution bazuje na silniku wykorzystanym w Tomb Raider: Underworld, dlatego też to nie oprawa wizualna jest jego najmocniejszą stroną.
Teksty w Esensji
Gry – Publicystyka      


Utwory powiązane
Gry      


Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

05 IX 2011   19:03:03

Oprawa graficzna nawet na DX9 jest całkiem w porządku. Jednak po pierwszym przejściu widać, że gra została niesamowicie okaleczona, co niestety da się odczuć w fabule. Pamiętam jak pod adresem Wiedźmina 2 padały zarzuty, że finał został nadmiernie przyśpieszony aby tylko grę wcześniej ukończyć, jednak tu jest znacznie gorzej. Wnikliwy gracz nie pozostanie z uczuciem niedosytu – owszem będzie chciał więcej ale też natychmiast zauważy że otrzymał tylko szkielet fabuły, wraz z zaakcentowanymi miejscami gdzie powinno być dodatkowe mięsko. Powinno być ale nie ma gdyż Jensenowi podczas operacji chirurdzy najwyraźniej usunęli cojones dochodząc do wniosku, że będzie tym bardziej skłonny odblokować sobie je później - kupując DLC. Niestety tak właśnie wygląda cała ta gra, sugeruje, obiecuje i kusi w finale oferując nie wiele więcej niż świetną platformę do sprzedaży kontentu. Cierpi na tym klimat, no chyba, że uznać iż nowy DExHR to świetny przykład cyberpunkowej wizji jak to korporacje niewiele oferując będą starały się przywiązać nas do siebie i doić. Pod tym względem klimat jest OK!

Najbardziej jednak boli martwy świat tej gry. Każdy przechodzień, lub postacie zlecające zadania to po prostu tablice ogłoszeń. Nieruchome i postawione tylko z powodu gracza. To niesamowicie psuje odbiór gry. Wystarczyłoby przecież aby dziewczyna pytająca się o drogę w celu złożenia CV (w rzeczywistości udzieleniu graczowi wskazówki) po usłyszeniu niedwuznacznej propozycji na zakończeniu dyskusji nie stała dalej przez resztę gry gapiąc się jak sroka w gnat w osobę, która tak ją zaszokowała swą propozycją, że naturalnym byłoby szybkie oddalenie się i zniknięcie za rogiem.
To właśnie największy problem nowego Deus Ex. Stworzono żywe miasta, pełne odgłosów i świateł, nawet mimo rozgrywania akcji w nocy byłyby to niezłe gdyby wszystkiego nie psuli nieudolni aktorzy. Przez nich, oraz „masę” marnych i krótkich misji pobocznych – przeplatanych, co prawda rzadko, fajnymi zadaniami (nadal krótkimi) szybko mamy wrażenie bycia turystą w parku rozrywki niczym hollywoodzkie westernowe miasteczko z fasadami z dykty, tylko pomalowane na cyberpunk. Już w drugiej połowie gry czujemy się jak uczestnicy cosplayu i wiemy że za chwilę zjawi się gość z przenośną kasą fiskalną i za więcej każe nam płacić. Szkoda - ta gra i zarys fabuły jaki w niej zamieszczono mógł mieć potencjał. Gdybym nie miał wrażenia że jestem w wesołym miasteczku, wszyscy chcą mi opchnąć „atrakcje” słodkie i sztywne niczym wata cukrowa. I gdyby choć RAZ w ciemnym zaułku, któryś z tych zafajdanych lokalnych leni ruszył swój tubylczy tyłek żeby OBIĆ mi twarz i powyrywać te ultra drogie wszczepy, czym mnie tak wszyscy straszą.

Nic z tego.

W tej grze nie ma czegoś takiego jak prywatna inicjatywa. Tylko skrypty, co więcej w większości skrypty dość marne. I to ją dyskwalifikuje jako cyberpunk. Więcej cyberpunka można zobaczyć na Krakowskiej giełdzie komputerowej gdzie ludzie próbują opchnąć kolejną komórkę albo zdjąć simlocka niż w tej grze.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.