Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Gieorgij Danielija
‹Chodząc po Moskwie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChodząc po Moskwie
Tytuł oryginalnyЯ шагаю по Москве
ReżyseriaGieorgij Danielija
ZdjęciaWadim Jusow
Scenariusz
ObsadaNikita Michałkow, Galina Polskich, Aleksiej Łoktiew, Jewgienij Stiebłow, Arina Aliejnikowa, Walentina Ananina, Swietłana Biesiedina, Weronika Wasiljewa, Maria Winogradowa, Jelena Mielnikowa, Irina Miroszniczenko, Anna Pawłowa, Alewtina Rumiancewa, Irina Skobcewa, Lubow Sokołowa, Danuta Stoliarska, Arkadij Smirnow, Władimir Basow, Rołan Bykow, Władimir Szurupow, Boris Bałakin, Lew Durow, Boris Bitiukow, Igor Bogoliubow, Uno Masaaki, Wiktor Szkurin, Wiktor Wołkow, Gieorgij Danielija
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1963
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania73 min
Gatunekkomedia
EAN5908312741169
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Śpiewający Nikita Michałkow – bezcenne!

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Gruziński reżyser Gieorgij Danielija zasłynął na całym świecie jako twórca „komedii lirycznych”. Pod tym dość enigmatycznym pojęciem kryły się w Związku Radzieckim filmy, które nie tylko bawiły, ale przede wszystkim wzruszały, przekazując przy okazji gorzką niekiedy prawdę na temat sowieckiej rzeczywistości. „Chodząc po Moskwie” – z młodziutkim Nikitą Michałkowem w roli głównej – to pierwszy obraz Danieliji, który zaliczyć można do tego właśnie gatunku.

Sebastian Chosiński

Śpiewający Nikita Michałkow – bezcenne!

Gruziński reżyser Gieorgij Danielija zasłynął na całym świecie jako twórca „komedii lirycznych”. Pod tym dość enigmatycznym pojęciem kryły się w Związku Radzieckim filmy, które nie tylko bawiły, ale przede wszystkim wzruszały, przekazując przy okazji gorzką niekiedy prawdę na temat sowieckiej rzeczywistości. „Chodząc po Moskwie” – z młodziutkim Nikitą Michałkowem w roli głównej – to pierwszy obraz Danieliji, który zaliczyć można do tego właśnie gatunku.

Gieorgij Danielija
‹Chodząc po Moskwie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChodząc po Moskwie
Tytuł oryginalnyЯ шагаю по Москве
ReżyseriaGieorgij Danielija
ZdjęciaWadim Jusow
Scenariusz
ObsadaNikita Michałkow, Galina Polskich, Aleksiej Łoktiew, Jewgienij Stiebłow, Arina Aliejnikowa, Walentina Ananina, Swietłana Biesiedina, Weronika Wasiljewa, Maria Winogradowa, Jelena Mielnikowa, Irina Miroszniczenko, Anna Pawłowa, Alewtina Rumiancewa, Irina Skobcewa, Lubow Sokołowa, Danuta Stoliarska, Arkadij Smirnow, Władimir Basow, Rołan Bykow, Władimir Szurupow, Boris Bałakin, Lew Durow, Boris Bitiukow, Igor Bogoliubow, Uno Masaaki, Wiktor Szkurin, Wiktor Wołkow, Gieorgij Danielija
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1963
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania73 min
Gatunekkomedia
EAN5908312741169
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Gieorgij Nikołajewicz Danielija i Eldar Aleksandrowicz Riazanow – kto wie, czy nie są to po dziś dzień najbardziej kochani i uwielbiani przez rosyjskich widzów reżyserzy filmowi. Co ich łączy? Obaj rozpoczynali kariery jeszcze w ponurych czasach stalinowskich. Ich dzieła przez dziesięciolecia nie tylko bawiły i dodawały otuchy obywatelom Związku Radzieckiego, ale przede wszystkim były idealną odtrutką na sączącą się zewsząd, również z kinowych ekranów, arogancką propagandę i perfidną indoktrynację. W ciągu długich lat pracy zawodowej nauczyli się omijać zarówno artystyczne rafy i mielizny, jak również miny stawiane przez cenzorów. Nic więc dziwnego, że większość zrealizowanych przez nich obrazów zyskało, nie tylko zresztą w krajach rosyjskojęzycznych, status kultowych. Wystarczy wspomnieć o „Afonii” (1975), „Mimino” (1978), „Jesiennym maratonie” (1979), „Łzy płynęły” (1982) i „Kin-dza-dza!” (1986) Danieliji oraz „Niezwykłych przygodach Włochów w Rosji” (1973), „Ironii losu” (1975), „Romansie służbowym”, „Dworcu dla dwojga” (1982) i „Gorzkim romansie” (1984) Riazanowa. Dziś, pisząc o historii radzieckiej i rosyjskiej kinematografii, nie sposób nie wspomnieć o tych właśnie filmach. Nawet najwięksi mistrzowie musieli jednak kiedyś stawiać pierwsze kroki; a te, jak powszechnie wiadomo, nigdy nie należą do najprostszych. Urodzonemu w 1930 roku w Tbilisi, Gieorgijowi Nikołajewiczowi było o tyle łatwiej, że był on spokrewniony z samym Michaiłem Cziaurelim, największym w dziejach kina sowieckiego apologetą Stalina.
To właśnie pod skrzydłami Cziaureliego młodziutki Danielija trafił na plan filmowy, występując w historycznych freskach krewniaka – „Gieorgiju Saakadze” (1943) oraz „Niezapomnianym 1919 roku” (1951). Gdy jednak po zdobyciu świadectwa dojrzałości nadszedł moment wyboru dalszego kierunku kształcenia, dwudziestoletni Gruzin zdecydował się na studia w… Moskiewskim Instytucie Architektury, po ukończeniu którego przez jakiś czas pracował w stołecznym Instytucie Projektowania Miast. Szybko się jednak stamtąd ewakuował i zapisał na dopiero co zainaugurowane przez Iwana Pyrjewa przy wytwórni filmowej „Mosfilm” – z inicjatywy (czy też: nakazu) Ministerstwa Kultury – Wyższe Kursy Reżyserskie. Jako student nakręcił dwie krótkometrażówki: w 1958 roku – „Wasisualija Łochankina” (w oparciu o jeden z wątków powieści Ilji Ilfa i Jewgienija Pietrowa „Złoty cielec”), natomiast rok później – „Toże liudi” (na podstawie fragmentu „Wojny i pokoju” Lwa Tołstoja). Będąc już dyplomowanym reżyserem, do spółki z Igorem Tałankinem przeniósł na ekran psychologiczną powieść Wiery Panowej „Sierioża” (1960). Film odniósł sukces, w czym zapewne pomógł fakt, że jedną z głównych ról zagrał sam Siergiej Bondarczuk;, obejrzało go ponad 23 miliony widzów, co – jak na absolutnych debiutantów, którzy zasiedli na reżyserskich stołkach – było znakomitym rezultatem. Efekt był taki, że następne dzieło Danielija mógł zrealizować już w pełni samodzielnie. Postanowił wówczas sięgnąć po prozę Wiktora Konieckiego; nakręcony na jej podstawie dramat „Put’ k priczału” (1962), w którym na ekranie pojawili się między innymi Gieorgij Wicin i swego czasu niezwykle popularny w Polsce Estończyk Bruno O’Ya – przyciągnął do kin prawie 14,5 miliona widzów. Mniej, co prawda, niż „Serioża”, ale wciąż na tyle dużo, by jego twórcę uznać za rokującego nadzieję.
W następnym roku Gieorgij Nikołajewicz zabrał się do pracy nad pierwszym w swojej karierze filmem komediowym. Do realizacji wybrał scenariusz autorstwa młodego, wówczas zaledwie dwudziestosześcioletniego, prozaika i poety Giennadija Szpalikowa. I to właśnie Szpalikow podpowiedział Danieliji, aby w głównej roli, robotnika Nikołaja, obsadził marzącego dopiero o wielkiej karierze aktorskiej Nikitę Michałkowa („Syberiada”, 1978; „Dworzec dla dwojga”, 1982; „12”, 2007; „Spaleni słońcem 2: Oczekiwanie”, 2010). Jak się okazało, syn słynnego Siergieja (między innymi autora słów do hymnów radzieckiego i rosyjskiego) od samego początku potrafił być hardy i stawiać się wszystkim dokoła, nawet reżyserowi. Zgodnie z jedną z anegdot, pewnego dnia po zakończeniu zdjęć podszedł na planie do Gieorgija Nikołajewicza i zażądał od niego podwyższenia honorarium (z 8 do 25 rubli za dzień). Danielija okazał się jednak sprytniejszy i natychmiast odpowiedział, że jeśli nie podoba mu się praca za ustaloną stawkę, to nie ma żadnego problemu, może zrezygnować, na tę rolę czeka już bowiem dwóch innych młodych aktorów. Reakcja Nikity była zaskakująca – popłakał się, a potem przeprosił, wyznając jednocześnie reżyserowi, że do stawiania żądań płacowych namówił go starszy o osiem lat brat Andriej Michałkow-Konczałowski (wtedy mający już za sobą kilka wspólnych projektów z Andriejem Tarkowskim). Kiedy „Chodząc po Moskwie” było już gotowe, filmowi przyjrzeli się uważnie urzędnicy Goskina, czyli wszechwładnego Państwowego Komitetu Kinematografii. Ich ocenę trudno było uznać za entuzjastyczną, najpoważniejszy zaś zarzut brzmiał – ta komedia nie jest śmieszna. I to właśnie wtedy, chcąc wytrącić argumenty z rąk biuralistów, reżyser wpadł na pomysł, aby dodać do tytułu te dwa magiczne słowa: „komedia liryczna”.
Obraz po raz pierwszy pokazano publicznie 11 kwietnia 1964 roku; do końca grudnia obejrzało go w kinach w całym Związku Radzieckim około 20 milionów widzów, co dało mu piętnaste miejsce w podsumowaniu rocznym (niedoścignionym liderem była wojenna epopeja Aleksandra Stolpera „Żywi i martwi” według powieści Konstantina Simonowa). Sukces nie był oszałamiający, ale dzieło Gieorgija Nikołajewicza zyskiwało popularność z każdym następnym rokiem. Z biegiem czasu uznane zostało nawet za jeden z najważniejszych obrazów Chruszczowowskiej „Odwilży”, będąc w zasadzie jednocześnie jej łabędzim śpiewem. W tym samym roku bowiem wewnątrzpartyjna opozycja odsunęła od władzy Nikitę Chruszczowa, sadzając na stołku sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Leonida Breżniewa. Poluźnione artystom po 1956 roku cugle, teraz ponownie zaciśnięto. Film Danieliji stał się tym samym słodko-gorzkim wspomnieniem odchodzącej powoli w niepamięć epoki wielkich nadziei i względnej normalności. Wielkim przebojem stała się również, śpiewana przez Nikitę Michałkowa w finale filmu, piosenka tytułowa z refrenem zaczynającym się od słów: „A ja idu szagaju po Moskwie”. Co ciekawe, i do jej tekstu cenzura miała pewne zastrzeżenia. Jak po latach pisał w swoich wspomnieniach Gieorgij Nikołajewicz („Pasażer na gapę: »Bajki« reżysera filmowego”, 2006), przyczepiono się do dwuwiersza z ostatniej zwrotki, który w pierwotnej wersji brzmiał: „Nad łódką rozwinę biały żagiel / Ale na razie nie wiem gdzie”. Odpowiedni urzędnik, niezwykle czujny, zahaczył reżysera: „Co ma znaczyć to: »nie wiem gdzie«? Wasz bohater wybrał się do Izraela albo Stanów Zjednoczonych?”. W efekcie tej interwencji autor tekstu, czyli scenarzysta Giennadij Szpalikow, zmienił wers na znacznie bardziej strawny dla władz kinematografii: „Ale na razie nie wiem z kim”. Dzieło Danieliji spotkało się z uznaniem na zachodzie Europy. Jeszcze w tym samym roku w Cannes jego twórca otrzymał wyróżnienie dla młodych reżyserów, na festiwalu filmowym w Leningradzie nagrodzono natomiast autora zdjęć Wadima Jusowa; laury posypały się również na przeglądach w Mediolanie i Rzymie (1966).
Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednego dnia w Moskwie. Główny bohater, nastoletni Nikołaj (Kola), jest robotnikiem; pracuje przy budowie metra. Wraca właśnie po nocnej zmianie do domu w zatłoczonym wagonie, w którym trafia na swego rówieśnika z syberyjskiego Kaczymska. Władimir Jermakow znalazł się w stolicy przejazdem, a raczej… przelotem. O świcie był jeszcze na lotnisku w Mińsku, gdzie spędzał urlop u rodziców swego nieżyjącego przyjaciela; za kilkanaście godzin natomiast powinien wsiąść w samolot, który dostarczy go w rodzinne strony. Czas wolny pomiędzy przylotem a odlotem postanawia spędzić załatwiając kilka spraw osobistych. Nie zna Moskwy, pyta więc współpasażerów, jak dostać się na Zaułek Budowlany, gdzie mieszkają jego znajomi, u których chce zostawić swoje tobołki. Pomoc oferuje mu Kola, dla którego z kolei miasto nie ma żadnych tajemnic. Gdy przemierzają urokliwie położony bulwar Patriarsze Prudy, Wołodia zostaje zaatakowany przez psa, który rozrywa mu nogawkę. Ale to jeszcze nie koniec jego nieszczęść, wkrótce okazuje się bowiem, że przyjaciół, do których szedł, nie ma w domu – korzystając z wakacji, wyjechali na całe lato. Z pomocą znów przychodzi mu Nikołaj. Widząc z okna mieszkania wałęsającego się po ulicy Jermakowa, zaprasza go na górę. Matka Koli przygotowuje niespodziewanemu gościowi śniadanie, a jego starsza siostra Katia zszywa podarte spodnie. Doszedłszy do ładu z garderobą, Sybirak zostawia rzeczy i rusza na zakupy do GUM-u, czyli Powszechnego Domu Towarowego, supermarketu wybudowanego jeszcze w końcu XIX wieku. Dopiero teraz Nikołaj może położyć się do łóżka, aby odespać nocną zmianę. Zasłużony sen nie jest mu jednak dany, ponieważ niemal od razu po wyjściu Władimira pojawia się inny gość – Aleksandr (Sasza) Szatałow. Chłopak ma poważny problem – bierze dziś ślub ze Swietłaną, a w kieszeni ma już bilet do wojska. Najchętniej załatwiłby sobie odroczenie, tyle że krępuje się prosić o to w wojenkomacie (radzieckiej Wojskowej Komendzie Uzupełnień). Błaga więc Kolę, by poszedł razem z nim i przekonał majora.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Miłość i płacz, bez zgrzytania zębów
Sebastian Chosiński

16 I 2019

To było ogromne zaskoczenie. Chyba nikt w 1981 roku nie spodziewał się, że Amerykańska Akademia Filmowa uhonoruje statuetką Oscara radziecki melodramat Władimira Mieńszowa „Moskwa nie wierzy łzom”. Dotąd nie odniósł on bowiem wielkiego sukcesu, dopiero po uznaniu, jakie nadeszło z Hollywood film obrósł legendą we wszystkich „krajach demokracji ludowej”. Polska nie była wcale wyjątkiem.

więcej »

By nie pozostał po nim nawet powidok…
Sebastian Chosiński

14 I 2019

Ostatni film Andrzeja Wajdy wzbudzał kontrowersje jeszcze przed premierą. Podgrzały je między innymi wypowiedzi Bogusława Lindy – odtwórcy głównej roli, czyli malarza Władysława Strzemińskiego, któremu, mówiąc eufemistycznie, niezbyt podobał się ostateczny kształt dzieła. Czy słusznie? „Powidoki” nie są na pewno dziełem wybitnym, ale bardzo daleko im do obrazu ewidentnie nieudanego.

więcej »

Wielkość i małość rodu Laurentów
Sebastian Chosiński

11 I 2019

Tytuł najnowszej, wydanej nie tak dawno w Polsce na DVD, produkcji Michaela Hanekego jest przewrotny. Bo w „Happy End” nic nie kończy się szczęśliwie. Przeciwnie! Wszystko zdaje się zapowiadać jeszcze większe nieszczęścia…

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.