Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Siergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow
‹Pancernik Potiomkin›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPancernik Potiomkin
Tytuł oryginalnyБроненосец Потёмкин
ReżyseriaSiergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow
ZdjęciaEduard Tisse, Włodzimierz Popow
Scenariusz
ObsadaAleksander Antonow, Władimir Barski, Grigorij Aleksandrow, Iwan Bobrow, Beatrice Vitoldi, Michaił Gomorow, Aleksander Liewszyn, Nina Połtacewa, Konstantin Feldman, Iona Bij-Brodski, Julia Eisenstein, Siergiej Eisenstein, Andriej Fajt, Władimir Uralski, Daniił Antonowicz, Roman Szyrman, Iwan Worobjow
MuzykaEduard Meisel
Rok produkcji1925
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania75 min
Gatunekdramat
EAN5908223775208
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wystrzały, które wciąż jeszcze słychać
[Siergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow „Pancernik Potiomkin” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Niekwestionowane arcydzieło. Film, który wstrząsnął Charlesem Chaplinem i którego zazdrościł Sowietom Joseph Goebbels. Nieśmiertelny produkt radzieckiej propagandy. A jednocześnie niezwykle wyrazisty obraz jednego z epizodów rewolucji 1905 roku, wzmocniony dynamicznym montażem i oddziaływającymi na emocje widzów scenami przemocy. Mimo że ma już ponad osiemdziesiąt lat, po dziś dzień nie przestaje intrygować. Słowem: „Pancernik Potiomkin” Siergieja Eisensteina!

Sebastian Chosiński

Wystrzały, które wciąż jeszcze słychać
[Siergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow „Pancernik Potiomkin” - recenzja]

Niekwestionowane arcydzieło. Film, który wstrząsnął Charlesem Chaplinem i którego zazdrościł Sowietom Joseph Goebbels. Nieśmiertelny produkt radzieckiej propagandy. A jednocześnie niezwykle wyrazisty obraz jednego z epizodów rewolucji 1905 roku, wzmocniony dynamicznym montażem i oddziaływającymi na emocje widzów scenami przemocy. Mimo że ma już ponad osiemdziesiąt lat, po dziś dzień nie przestaje intrygować. Słowem: „Pancernik Potiomkin” Siergieja Eisensteina!

Siergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow
‹Pancernik Potiomkin›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPancernik Potiomkin
Tytuł oryginalnyБроненосец Потёмкин
ReżyseriaSiergiej Eisenstein, Grigorij Aleksandrow
ZdjęciaEduard Tisse, Włodzimierz Popow
Scenariusz
ObsadaAleksander Antonow, Władimir Barski, Grigorij Aleksandrow, Iwan Bobrow, Beatrice Vitoldi, Michaił Gomorow, Aleksander Liewszyn, Nina Połtacewa, Konstantin Feldman, Iona Bij-Brodski, Julia Eisenstein, Siergiej Eisenstein, Andriej Fajt, Władimir Uralski, Daniił Antonowicz, Roman Szyrman, Iwan Worobjow
MuzykaEduard Meisel
Rok produkcji1925
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania75 min
Gatunekdramat
EAN5908223775208
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kiedy Siergiej Michajłowicz Eisenstein (rocznik 1898) zabierał się do pracy nad obrazem, który ostatecznie wyewoluował w „Pancernika Potiomkina”, miał niespełna dwadzieścia siedem lat, za sobą natomiast kilka spektakli wyreżyserowanych na deskach moskiewskiego rewolucyjno-awangardowego Pierwszego Robotniczego Teatru Proletkult (między innymi „Meksykanin”, „Maski przeciwgazowe”, „Mędrzec”, „Słyszysz, Moskwo!”) oraz dwa filmy: pięciominutowy „Dziennik Głumowa” i pełnometrażowy debiutancki „Strajk” (1924). Ten ostatni opowiadał o dojrzewającym w jednej z rosyjskich fabryk konflikcie między robotnikami a burżuazją, zakończonym dokonaną przez oddziały kozackie krwawą rzezią strajkujących proletariuszy. W tamtym czasie rzadko można było zobaczyć na kinowym ekranie sceny takiego okrucieństwa. Inna sprawa, że później Eisenstein dość często będzie umieszczał je w swoich filmach; zainscenizowane z ogromną dbałością o szczegóły i swoistym artyzmem, staną się one wyznacznikiem stylu reżysera (vide słynna masakra na schodach odeskich w „Pancerniku Potiomkinie” czy też tragedia na skrzydłach mostu zwodzonego na Newie w późniejszym o dwa lata „Październiku”). W czym zresztą należy też upatrywać wpływów wieloletniego stałego współpracownika Siergieja Michajłowicza, wybitnego operatora Eduarda Tissego, który – jak napisał Wiktor Szkłowski w biografii Eisensteina – „nie uznawał tradycji piękna w sztuce, umiał fotografować to, co jest, a z tego, co jest – robić to, co trzeba”. W tym przypadku dawała o sobie znać przeszłość Tissego, który – wespół z Lwem Kuleszowem (późniejszym autorem między innymi „Niezwykłych przygód Mister Westa w krainie bolszewików”) – spędził kilka lat na froncie pierwszej wojny światowej jako autor kronik wojennych.
Pod wiatr i pod górę
Rok 1925 był niezwykle ważnym w historii Związku Radzieckiego. Kraj jeszcze nie do końca otrząsnął się po śmierci przywódcy Wielkiej Rewolucji Październikowej Władimira Iljicza Lenina. Jego władze uznały więc, że potrzebne im jest dzieło filmowe, które dałoby społeczeństwu nowy impuls i zjednoczyło je wokół idei głoszonych przez Uljanowa. Okazja nasuwała się sama – dwudziesta rocznica rewolucji 1905 roku, którą sami bolszewicy (z Leninem na czele) uznali swego czasu za preludium do Wielkiego Października. Powołano w tym celu specjalną komisję przy Centralnym Komitecie Wykonawczym ZSRR, w skład której weszli między innymi ludowy komisarz (minister) oświaty Anatolij Łunaczarski, malarz i teoretyk sztuki Kazimierz Malewicz oraz reżyser teatralny (i okazjonalnie filmowy) Wsiewołod Meyerhold; ta z kolei ogłosiła konkurs na scenariusz dzieła upamiętniającego wydarzenia sprzed dwóch dekad. Wybrano ostatecznie propozycję rosyjskiej rewolucjonistki i dyplomatki ormiańskiego pochodzenia Niny Agadżanowej-Szutko (a właściwie Aganadżian). Składał się on z dziesięciu części i miał ambicje przedstawienia wszystkich aspektów rewolucji, począwszy od wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, poprzez „krwawą niedzielę” w Petersburgu, aż bunt marynarzy „Potiomkina”. Od samego początku było też pewne, że sfilmowanie całości jest praktycznie niemożliwe. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę również Eisenstein, któremu Michaił Kapczynski, ówczesny dyrektor Pierwszej Państwowej Moskiewskiej Wytwórni Filmowej, czyli w skrócie „Mosfilmu”, powierzył realizację obrazu. Kierownikiem produkcji został natomiast Jakob Blioch – człowiek, który potrafił rządzić na planie wyjątkowo twardą ręką, co przestaje zresztą dziwić, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że w czasie wojny domowej był on… komisarzem politycznym w Pierwszej Armii Konnej Siemiona Budionnego.
Siergiej Michajłowicz, choć bez specjalnego przekonania, początkowo zakładał, że będzie mimo wszystko realizował całość scenariusza. Świadczy o tym chociażby jego list do matki, w którym informował ją, że w lipcu 1925 roku będą kręcone sceny na wsi (w okolicach Moskwy i w guberni tambowskiej), a dopiero jesienią ekipa przeniesie się na południe kraju, do Odessy i Sewastopola. Dodawał także: „Na film ten przeznaczono rok (ma być zrobiony na sierpień 1926 roku)”. Tymczasem premiera odbyła się już w grudniu 1925, co oczywiście było możliwe tylko dlatego, że całkowicie zmieniła się koncepcja obrazu. Jak do tego doszło? We wrześniu przystąpiono do zdjęć w Leningradzie; szyki filmowcom popsuła jednak kiepska pogoda. W efekcie nakręcili jedynie przebitki miasta (tramwaje konne, Prospekt Newski) oraz scenę strajku na kolei; gdy wybrali się do bazy marynarki wojennej w Kronsztadzie, aby utrwalić na taśmie eskadrę bojową, okazało się, że wyruszyła ona w morze na manewry. Zeźlony Eisenstein zaproponował nawet w liście wysłanym do Moskwy, by prace nad filmem chwilowo wstrzymać. W odpowiedzi nań na plan pofatygował się Kapczynski, który zaproponował reżyserowi przeprowadzkę do jego rodzinnej Odessy, gdzie pogoda na pewno nie będzie im płatać żadnych figli. Tak też zrobili. Tyle że z podróży nad Morze Czarne zrezygnował dotychczasowy operator Aleksandr Lewicki; wykpił się chorobą, choć można podejrzewać, że przyczyny jego decyzji były nieco głębsze – zrezygnował z dalszej pracy nad „Rokiem 1905”, obawiając się konsekwencji, jakie może ponieść ekipa, jeżeli filmu nie uda się ukończyć w przewidzianym terminie (na co wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały). Siergiej Michajłowicz wcale się tym jednak nie załamał, tym bardziej że na miejscu, w Odessie, mógł skorzystać z usług Eduarda Tissego, który właśnie zakończył w tym mieście zdjęcia do realizowanej przez Aleksandra Granowskiego (w języku jidysz) komedii „Żydowskie szczęście” (1925).
Schody w Odessie a prawda historyczna
W czasie jednego z wielu wspólnych spacerów po mieście reżyser i operator zwrócili uwagę na schody, o których zresztą wcześniej wspominał już Eisensteinowi jego asystent Maksim Sztrauch (wywodził się on z „Proletkultu”, a w późniejszym czasie, po przedwczesnej śmierci Borisa Szczukina, zasłynął w kinie radzieckim jako etatowy odtwórca postaci Lenina). I choć dzisiaj uważa się, że najsłynniejsza scena filmu jest wymysłem jego twórców (patrz tekst francuskiego historyka kina Georges’a Sadoula zatytułowany „Kiedy fikcja góruje nad rzeczywistością”), to jednak nie sposób całkowicie zlekceważyć, przytoczonych przez Wiktora Szkłowskiego, wspomnień Sztraucha (który przed rozpoczęciem zdjęć przeprowadzał szczegółową kwerendę w Bibliotece Leninowskiej w Moskwie): „Pewnego dnia trafiłem we francuskim piśmie »Illustration« na interesujący materiał. Artysta, prawdopodobnie naoczny świadek wydarzeń, przedstawił scenę masakry na schodach w Odessie. Zdziwiłem się operatywności zachodniego dziennikarza i pokazałem rysunek Eisensteinowi”. Jeśli więc trzeba już kogoś obwiniać za tę manipulację, to raczej nie Siergieja Michajłowicza, a anonimowego już dzisiaj Francuza. W czarnomorskim kurorcie ekipa zdecydowała też o zmianie koncepcji filmu – z dostarczonej przez Ninę Agadżanową-Szutko szerokiej panoramy rewolucji 1905 roku twórcy postanowili wykroić jeden, ich zdaniem najbardziej charakterystyczny epizod – bunt marynarzy „Potiomkina”, dość szczegółowo zresztą opisany w scenariuszu (od kadru dziewięćdziesiątego czwartego po sto trzydziesty piąty). W przeciwnym wypadku dzieło powstawałoby zapewne jeszcze nie przez kilka miesięcy, ale co najmniej kilka lat. Co dla wszystkich uczestniczących w projekcie mogłoby skończyć się katastrofą…
Tytułowy pancernik, którego pierwotna oficjalna nazwa brzmiała „Kniaź Potiomkin Tawriczeski” (na cześć żyjącego w XVIII wieku jednego z najsłynniejszych faworytów i kochanków carycy Katarzyny II, Grigorija Potiomkina), budowano od 1897 roku w stoczni w Nikołajewie (dzisiejszym ukraińskim Mikołaiwie) nad Morzem Czarnym, a jego konstruktorem był Aleksandr Szott. Wodowano go we wrześniu 1900 roku, a do Floty Czarnomorskiej włączono pięć lat później. W dużym skrócie: Pokazany w filmie bunt załogi rozpoczął się 27 czerwca 1905 roku; tego właśnie dnia marynarze opanowali okręt, zabijając przy okazji komandora Jewgienija Golikowa i kilku oficerów. Następnie, dowiedziawszy się o strajku, który wybuchł w Odessie, zawinęli do portu, by wspomóc miejscowych robotników. Rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem i w efekcie 1 lipca postanowili wypłynąć w morze. Próbowała powstrzymać ich wysłana przez rząd eskadra złożona z dwunastu jednostek. Jej dowódca, nie będąc jednak pewnym nastrojów swoich podwładnych i samemu obawiając się insurekcji, nie wydał rozkazu strzelania do „Potiomkina”, w efekcie czego okręt, nawet nie draśnięty, dopłynął do rumuńskiej Konstancy, gdzie marynarze zeszli na ląd. Statek został trzy miesiące później zwrócony Rosji i – po przemianowaniu go na „Pantielejmona” – ponownie skierowany do służby. Ale rewolucyjna zaraza, która opanowała go już wcześniej, nie dała o sobie zapomnieć – w Sewastopolu nowa załoga po raz kolejny podniosła bunt. W czasie pierwszej wojny światowej pancernik pływał po Morzu Czarnym. W kwietniu 1917 roku, czyli już po burżuazyjnej rewolucji lutowej, statkowi przywrócono (prawie) pierwotną nazwę – „Potiomkin-Tawriczeski” (bez „Kniazia”), by już miesiąc później zmienić ją na „Boriec za Swobodu” (co oznacza „Bojownika o Wolność”). W czasie walk z obcymi interwentami, okręt dostał się najpierw w ręce Niemców, a następnie „białych” i wreszcie Francuzów. Ci ostatni w kwietniu 1919 roku wysadzili go w powietrze i zatopili, nie chcąc, aby dostał się w ręce bolszewików (Neal Bascomb, autor wydanej także w Polsce książki „Czerwony bunt”, podaje, że zrobiono to na rozkaz „białego” generała Antona Denikina). Ostatecznie po pięciu kolejnych latach jednostkę oddano na złom. „Potiomkin” nie doczekał więc premiery filmu, którego był głównym bohaterem.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Trzech panów na wyspie, nie licząc psa
Sebastian Chosiński

24 V 2019

Oparty na faktach dramat psychologiczny o szaleństwie i chciwości wyszedł spod ręki duńskiego reżysera Kristoffera Nyholma, a nakręcony został za brytyjskie pieniądze w Szkocji. Mimo swej kameralności, „Bez śladu” to brutalna opowieść, którą można jednak potraktować jako przypowieść w starotestamentowym stylu.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w okowach mrozu
Sebastian Chosiński

22 V 2019

Nigdy nie zaliczał się do reżyserów z najwyższej półki. Nie nakręcił też filmu, który przeszedłby do historii kina jako przełomowy. A jednak gdy konstruuje się listy dzieł najpopularniejszych w Kraju Rad, nie można zapomnieć o nakręconej przez Jurija Czuliukina komedii romantycznej „Dziewczęta”, która – mimo pewnych elementów charakterystycznych jeszcze dla epoki socrealizmu – cieszyła się wielką popularnością w czasach Nikity Chruszczowa.

więcej »

Móżdżek może i ptasi, ale serce bohatera!
Sebastian Chosiński

17 V 2019

Do niedawna Colin Thiele nie zaliczał się w naszym kraju do szczególnie znanych autorów prozy dla dzieci. Teraz, kilkanaście lat po śmierci pisarza, to ma szansę się zmienić. Nie dość, że w księgarniach pojawił się zbiór opowiadań Australijczyka, to na dodatek w kinach wciąż można obejrzeć ekranizację jednego z nich, najsłynniejszego – „Chłopca z burzy”.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Rewolucja na krańcu świata
— Sebastian Chosiński

Kino totalitarne: Amerykanie – przyjaciele nazistów
— Sebastian Chosiński

Rewolucja – parowóz dziejów!
— Sebastian Chosiński

Ulubiona komedia Stalina
— Sebastian Chosiński

Jak kniaź Aleksander zostawił Krzyżaków na lodzie
— Sebastian Chosiński

Studium szaleństwa i zbrodni
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Trzech panów na wyspie, nie licząc psa
— Sebastian Chosiński

Spacer po nieuznawanym kraju
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po „wyzerowanym” kraju
— Sebastian Chosiński

Móżdżek może i ptasi, ale serce bohatera!
— Sebastian Chosiński

Wielka tajemnica niewiary
— Sebastian Chosiński

Na brzegu rzeki łagodnej usiadłam i płakałam…
— Sebastian Chosiński

Bój się Królowej!
— Sebastian Chosiński

Wojna w przestworach oceanu
— Sebastian Chosiński

Jak rodzi się zbrodniarz
— Sebastian Chosiński

Oko Furii i ostatni Vers
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.