Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Leonid Gajdaj
‹Brylantowa ręka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBrylantowa ręka
Tytuł oryginalnyБриллиантовая рука
ReżyseriaLeonid Gajdaj
ZdjęciaIgor Czernych
Scenariusz
ObsadaJurij Nikulin, Andriej Mironow, Anatolij Papanow, Władimir Guliajew, Stanisław Czekan, Nina Griebieszkowa, Nonna Mordiukowa, Swietłana Swietliczna, Aleksander Chwylia, Leonid Gajdaj, Grigorij Szpigiel, Andriej Fajt, Leonid Kaniewski, Wiktoria Ostrowska, Wiktor Uralskij, Jewgienija Mielnikowa, Nikołaj Romanow, Serafima Cholina, Nikołaj Trofimow, Apollon Jacznicki, Tatiana Nikulina, Maksim Nikulin
MuzykaAleksander Zacepin
Rok produkcji1968
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania95 min
Gatunekkomedia
EAN5908223774591
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Reżyser jak kura – znoszący złote jajka
[Leonid Gajdaj „Brylantowa ręka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2

Sebastian Chosiński

Reżyser jak kura – znoszący złote jajka
[Leonid Gajdaj „Brylantowa ręka” - recenzja]

W ciągu zaledwie kilku minut niczego niepodejrzewający Siemion Siemionowicz ląduje na zapleczu sklepu, gdzie dwaj pracownicy zakładają mu na stłuczoną rękę gips. Gdy jakiś czas później w to samo miejsce trafia wreszcie Giennadij Pietrowicz, dowiaduje się jedynie, że mężczyzna z ukrytymi w gipsie brylantami został już wyekspediowany na statek. Gorbunkow zaś, oszołomiony i przestraszony, znalazłszy się na pokładzie „Michaiła Swietłowa”, natychmiast udaje się do kapitana statku i opowiada mu o swoich przeżyciach. Kapitan każe mu milczeć i udawać, że o niczym nie ma pojęcia; sam natomiast obiecuje, że o wszystkim poinformuje milicję w kraju. Kiedy Siemion Siemionowicz schodzi na ląd, przed terminalem portu czeka na niego taksówka, a w niej zamiast prawdziwego taksówkarza – podstawiony milicjant, pułkownik Michaił Iwanowicz. Plan, który przedstawia Gorbunkowowi sprytny stróż prawa, jest prosty – ma on przez cały czas nosić gips z brylantami w środku i jako przynęta czekać, aż pojawią się po nie bandyci. Słowem: skromny urzędnik z Centrali Rybnej ma zostać bohaterem i współpracownikiem milicji! Od tego momentu akcja nabiera rozpędu, gag goni gag, a widzowie mogą śmiać się do rozpuku z nieudolności przemytników (Gieszy i pomagającego mu żula Lolika), którzy próbują odzyskać trefny towar. Choć imają się przeróżnych sposobów, wszystkie spalają na panewce. Spokojne do tej pory życie Siemiona Siemionowicza wali się jednak w gruzy, bo nie dość, że musi on przez cały czas zachowywać czujność z obawy przed bandytami, to na dodatek we znaki dają mu się również kobiety – wścibska sąsiadka i przewodnicząca komitetu blokowego Warwara Siergiejewna, nasłana przez szefa szajki prostytutka Anna Siergiejewna oraz podejrzewająca męża o zdradę Nadia Gorbunkowa.
„Brylantowa ręka” to typowa komedia pomyłek. Siemion Siemionowicz przez przypadek trafia w miejsce, w którym nie powinien się znaleźć, w wyniku czego przemytnicy biorą go za tego, kim nie jest. Cała reszta niewiarygodnych przygód, które go później spotykają, jest już tylko konsekwencją tej pomyłki. Można wprawdzie narzekać na pewną staroświeckość filmu, który oparty został na schematach znanych już z komedii Bustera Keatona, Charliego Chaplina czy też Stana Laurela i Olivera Hardy’ego, ale broni się on przede wszystkim wyrazistymi, choć niekiedy przerysowanymi, kreacjami aktorskimi. Nieśmiertelność zapewniły mu także obecne w ścieżce dźwiękowej piosenki: śpiewana przez Andrieja Mironowa „Wyspa niepowodzenia”, zaserwowana na finał „Pomóż mi” w wykonaniu Aidy Wiediszczewej oraz nade wszystko „Piosenka o zającach”, którą bohater grany przez Jurija Nikulina intonuje podczas libacji w restauracji „Płacząca Wierzba”. To właśnie z tego utworu pochodzi niezapomniana fraza: „A nam jest wszystko jedno” (znacznie bardziej, także w Polsce, znana w wersji oryginalnej: „А нам всё равно”). W obrazie Gajdaja nie brakuje nawiązań do innych klasycznych dzieł, nie tylko zresztą radzieckiej kinematografii. Gdy Nikulin przedstawia się na statku Mironowowi, oznajmia: „Gorbunkow. Siemion Siemionowicz”, co od razu przywodzi na myśl Jamesa Bonda. Podobnie jak i scena, w której szef bandy zerka przez judasza w drzwiach, by zobaczyć, kto go odwiedził. W tym momencie na jego palcu błyska pierścień – łudząco podobny do tego, który nosi Blofeld głaskający swojego kota. Oczywiście widzowie w Związku Radzieckim nie mieli najmniejszych szans na odczytanie tych cytatów, nie znali bowiem filmów o agencie 007, które w Kraju Rad były zakazane. Mogli za to bez problemów skojarzyć scenę, w której Lolik i Giesza planują akcję „Dziczyzna”; ten pierwszy siedzi nad rozłożoną na stole mapą z cyrklem w ręku – tak samo jak Wasilij Czapajew w słynnym filmie braci Siergieja i Grigorija Wasiljewów. Znaczący był również numer rejestracyjny taksówki, w której milicjanci spotykali się z Gorbunkowem – 2870 OGO. Tyle właśnie – 28,70 rubli – po reformie monetarnej przeprowadzonej w 1961 roku kosztowała w ZSRR… butelka wódki.
Na planie „Brylantowej ręki” Gajdaj zgromadził wielkie gwiazdy radzieckiego kina tamtych lat. Zarówno w rolach pierwszo- i drugoplanowych, jak i epizodach pojawili się aktorzy największego formatu. Siemiona Siemionowicza Gorbunkowa zagrał, wówczas czterdziestosiedmioletni, weteran dwóch wojen (zimowej i ojczyźnianej) Jurij Nikulin – znany nie tylko z komedii Leonida Jowicza („Operacja Y”, „Kaukaska branka”, „12 krzeseł”), ale także z wielu ról dramatycznych, między innymi w „Andrieju Rublowie” (1966) Andrieja Tarkowskiego, „Oni walczyli za ojczyznę” (1975) Siergieja Bondarczuka, „Dwadzieścia dni bez wojny” (1976) Aleksieja Germana czy „Straszydło” (1983) Rołana Bykowa. W żula Lolika wcielił się natomiast znakomity Anatolij Papanow, który zadebiutował jako statysta w „Leninie w Październiku” (1937) Michaiła Romma, aby później pojawić się w wojennych dramatach „Żywi i martwi” (1963) oraz „Nikt nie rodzi się żołnierzem” (1967) Aleksandra Stołpera, nostalgicznym „Dworcu Białoruskim” (1970) Andrieja Smirnowa, zwariowanych komediach „Hełm Aleksandra Macedońskiego” (1971) Aleksandra Sierego i „12 krzeseł” (1976) Marka Zacharowa, wieńcząc swą karierę politycznym dramatem Aleksandra Proszkina „Chłodne lato pięćdziesiątego trzeciego” (1987). Grający kamrata Lolika, Giennadija Pietrowicza, Andriej Mironow (rocznik 1941) był wtedy dopiero u progu kariery. Później zdobył jeszcze większy rozgłos dzięki występom w „Niezwykłych przygodach Włochów w Rosji” (1973) Eldara Riazanowa, serialowych „12 krzesłach” (1976) Zacharowa (gdzie zagrał Ostapa Bendera), dramacie Germana „Mój przyjaciel Iwan Łapszyn” (1984) oraz komediowym easternie „Człowiek z bulwaru Kapucynek” (1987) Ałły Surikowej. Nina Griebieszkowa (filmowa żona Siemiona Siemionowicza) zagrała w wielu filmach swego męża, czyli Leonida Jowicza; nie tak dawno, już jako nobliwa staruszka, dostała rolę we thrillerze Nikołaja Lebiediewa „Zapis namiętności” (2009).
Poza nimi na ekranie zobaczyć można jeszcze: Nonnę Mordiukową („Młoda gwardia”, „Komisarz”, „Dworzec dla dwojga”) jako wszędobylską przewodniczącą komitetu blokowego Warwarę Siergiejewnę; Stanisława Czekana („Wrogie żywioły”, „Diabeł morski”, „Wojna i pokój”, „Bracia Karamazow”) w roli pułkownika milicji Michaiła Iwanowicza; Andrieja Fajta („Pancernik Potiomkin”, „Spotkanie na Łabie”, „Idiota”, „Pokój przychodzącemu na świat”) jako sprzedawcę losów na loterii; Aleksandra Chwylię („Szczors”, „Pierwsza Konna”, „Przysięga”, „Wesoły jarmark”) grającego nieco zdezorientowanego kelnera w „Płaczącej Wierzbie” Borisa Sawieljewicza; wreszcie mistrza epizodów Wiktora Uralskiego („Operacja Y”, „12 krzeseł”, „Moskwa nie wierzy łzom”, „Stalingrad”), który wcielił się w jednego ze stróżów prawa. Zmysły widzów rozpalała jednak przede wszystkim dwudziestoośmioletnia Swietłana Swietliczna, która na planie „Brylantowej ręki” wykonała pierwszy w historii kina radzieckiego… profesjonalny striptiz. Aktorka urodziła się w ormiańskim Giumri (w czasach gdy miasto nosiło jeszcze, na cześć wodza Wielkiej Rewolucji Październikowej, nazwę Leninakan), ale młodość spędziła w ukraińskim Melitopolu. Studiowała we WGIK-u, gdzie poznała swego przyszłego męża Władimira Iwaszowa („Ballada o żołnierzu”). Na dużym ekranie zadebiutowała jako studentka w dramacie Michaiła Kalika „Kołybielnaja” (1959); później z jej usług korzystali między innymi Marlen Chucyjew („Mam dwadzieścia lat”, 1962-1964), Stanisław Rostocki („Bohater naszych czasów”, 1965), Edmond Keosajan („Striapucha”, 1965; „Nowe przygody nieuchwytnych”, 1968; „Korona Imperium Rosyjskiego”, 1971), Tatiana Lioznowa („Siedemnaście mgnień wiosny”, 1973) oraz Stanisław Goworuchin („Gdzie jest czarny kot”, 1979). I choć Swietliczna występuje po dziś dzień, należy raczej do tych zapomnianych gwiazd kina radzieckiego.
Scenariusz „Brylantowej ręki” wyszedł spod pióra Leonida Jowicza oraz dwójki jego stałych współpracowników – Morisa Słobodskoja oraz Jakowa Kostiukowskiego; muzykę skomponował natomiast inny wieloletni kompan reżysera Aleksandr Zacepin (cała trójka pracowała również nad „Operacją Y”, „Kaukaską branką” oraz „12 krzesłami”). Nową postacią w ekipie realizatorskiej był jedynie operator Igor Czernych (rocznik 1932). Zadebiutował on w 1955 roku, robiąc zdjęcia do opartego na opowiadaniu Arkadija Gajdara krótkometrażowego filmu „Dym w liesu”; powstał on w ramach dyplomu Jewgienija Kariełowa i Jurija Czuliukina, którzy właśnie wtedy, podobnie jak i Czernych, kończyli studia we WGIK-u. Później operator związał się z Jurijem Ozierowem, z którym pracował przy „Haszku i jego Szwejku” (1962) oraz „Bitwie o Moskwę” (1985), a w latach 90. XX wieku pomagał przy zmontowaniu serialu „Tragedia wieku” (1993) i apokryficznym „Wielkim dowódcy Gieorgiju Żukowie” (1995). Z Gajdajem spotkał się on jeszcze tylko raz – na planie „Prywatnego detektywa, czyli operacji Kooperacja” (1989). Leonid Jowicz po „Brylantowej ręce” nakręcił jeszcze dwie niewyobrażalnie popularne komedie – oparte na powieści duetu Ilf i Pietrow „12 krzeseł” (1971) oraz „Iwan Wasiliewicz zmienia zawód” (1973), który powstał według swego czasu skazanej na zapomnienie sztuki Michaiła Bułhakowa. Kolejne obrazy, które Gajdaj kręcił regularnie aż do swojej śmierci w 1993 roku, nie cieszyły się już takim wzięciem. Co zmienia faktu, że i tak okazał się jednym z najbardziej dochodowych reżyserów w dziejach „Mosfilmu”. Dość powiedzieć, że do końca istnienia Związku Radzieckiego, czyli do 1991 roku, jego dzieła obejrzało w sumie około 600 milionów widzów, co przyniosło wytwórni dochód sięgający mniej więcej 200 milionów rubli. Ile z tego dostał sam twórca? Ułamek. Maluteńki ułamek!
Podróżujący po miastach rosyjskich położonych nad Morzem Czarnym turyści mogą udać się na poszukiwania pomników wzniesionych na cześć bohaterów „Brylantowej ręki”. W Soczi znajdą monument przedstawiający całą rodzinę Gorbunkowów (Siemiona, Nadię i ich dzieci, Dmitrija i Saszeńkę), natomiast w Noworosyjsku w Kraju Krasnodarskim rzeźbiarskiego upamiętnienia doczekał się Giennadij Pietrowicz Kozodojew. Prawda, że miła tradycja?
koniec
« 1 2
17 grudnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z szamba wyszedłeś… a dokąd wrócisz?
Sebastian Chosiński

23 III 2020

Vidocq Gerarda Depardieu ścigał obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami przestępcę w lustrzanej masce, Vidocq Vincenta Cassela musi natomiast zadowolić się „normalnymi” psychopatami. Ale to właśnie realizm czyni „Władcę Paryża” dziełem znacznie ciekawszym, niż steampunkowo-horrorowa wizja Pitofa.

więcej »

Król i hrabiowie
Sebastian Chosiński

16 III 2020

Mimo mody na kryminalne powieści retro, pewien okres z przeszłości nie został jeszcze odpowiednio spenetrowany przez pisarzy. Wciąż brakuje interesujących książek detektywistycznych, których akcja rozgrywałaby się w czasie nazistowskiej okupacji Polski. do takiego samego wniosku doszedł chyba Janusz Majewski, który najpierw napisał „Czarnego mercedesa”, a potem przeniósł go na ekran. Z marnym skutkiem.

więcej »

Nazwobójca
Jarosław Loretz

20 II 2020

Sądząc po tytule – „Bye Bye Man” – zaoceanicznym twórcom zaczęły wyczerpywać się sensowne imiona morderczych bytów. Czy czeka nas w najbliższej przyszłości jakiś Miau Miau Zaur czy Zulu Gula Splat?

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.