Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Igor Tałankin
‹Czajkowski›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzajkowski
Tytuł oryginalnyЧайковский
ReżyseriaIgor Tałankin
ZdjęciaMargarita Pilichina
Scenariusz
ObsadaInnokientij Smoktunowski, Antonina Szuranowa, Jewgienij Leonow, Maja Plisiecka, Władysław Strżelczik, Ałła Demidowa, Kirył Ławrow, Jewgienij Jewstigniejew, Lidia Judina, Bruno Frejndlich, Giera Woronkow, Luiza Koszukowa, Arkadij Trusow, Nikołaj Trofimow, Erwin Knausmüller
MuzykaDimitri Tiomkin
Rok produkcji1969
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania148 min
Gatunekdramat
EAN5908312741190
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Demony łabędziego jeziora
[Igor Tałankin „Czajkowski” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Niezbyt ceniony za życia przez krytyków, stał się jednym z najpopularniejszych rosyjskich kompozytorów dziewiętnastego wieku. Stworzone przezeń balety („Jezioro łabędzie”, „Dziadek do orzechów”) i opery („Eugeniusz Oniegin”, „Dama pikowa”) po dziś dzień stanowią żelazny repertuar teatrów muzycznych całego świata. „Czajkowski” Igora Tałankina to pięknie stylizowana, choć bardzo mroczna, filmowa biografia wielkiego artysty, który – choć usilnie szukał – nie znalazł w swym życiu szczęścia.

Sebastian Chosiński

Demony łabędziego jeziora
[Igor Tałankin „Czajkowski” - recenzja]

Niezbyt ceniony za życia przez krytyków, stał się jednym z najpopularniejszych rosyjskich kompozytorów dziewiętnastego wieku. Stworzone przezeń balety („Jezioro łabędzie”, „Dziadek do orzechów”) i opery („Eugeniusz Oniegin”, „Dama pikowa”) po dziś dzień stanowią żelazny repertuar teatrów muzycznych całego świata. „Czajkowski” Igora Tałankina to pięknie stylizowana, choć bardzo mroczna, filmowa biografia wielkiego artysty, który – choć usilnie szukał – nie znalazł w swym życiu szczęścia.

Igor Tałankin
‹Czajkowski›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzajkowski
Tytuł oryginalnyЧайковский
ReżyseriaIgor Tałankin
ZdjęciaMargarita Pilichina
Scenariusz
ObsadaInnokientij Smoktunowski, Antonina Szuranowa, Jewgienij Leonow, Maja Plisiecka, Władysław Strżelczik, Ałła Demidowa, Kirył Ławrow, Jewgienij Jewstigniejew, Lidia Judina, Bruno Frejndlich, Giera Woronkow, Luiza Koszukowa, Arkadij Trusow, Nikołaj Trofimow, Erwin Knausmüller
MuzykaDimitri Tiomkin
Rok produkcji1969
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania148 min
Gatunekdramat
EAN5908312741190
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Rosjanie zawsze potrafili dbać o pamięć swoich wielkich rodaków. Choć przyznać trzeba, że najczęściej czynili to dopiero po ich śmierci i nierzadko jedynie z przyczyn czysto propagandowych. Nie bez powodu prawdziwy wysyp filmów biograficznych u naszych dawnych wschodnich sąsiadów miał miejsce w czasach Związku Radzieckiego i to na dodatek w jego najczarniejszej epoce – stalinowskiej. Służyło to z jednej strony podniesieniu morale narodu poprzez ukazanie wpływu Rosjan na kształtowanie europejskiej (czy wręcz światowej) cywilizacji, z drugiej – miało na celu głównie zaanektowanie dorobku czasów carskich na potrzeby nowego państwa i nowej ideologii. W latach 40. i 50. XX wieku kinowego upamiętnienia doczekali się niemal wszyscy – nie tylko w pełni na to zasługujący, ale czasami też sztucznie wykreowani przez sowiecką propagandę – o których swego czasu, niekiedy z bardzo różnych powodów, było głośno. Ze świata muzyki sięgnięto wówczas po postaci Michaiła Glinki („Glinka” Lwa Arnsztama, 1946; „Kompozytor Glinka” Grigorija Aleksandrowa, 1952), Modesta Musorgskiego („Musorgski” Grigorija Roszala, 1950) oraz Nikołaja Rimskiego-Korsakowa („Rimski-Korsakow” Giennadija Kazanskiego i Roszala, 1952) 1). I aż dziw bierze, że żaden z filmowców nie wziął wtedy na warsztat biografii najsłynniejszego chyba kompozytora dziewiętnastowiecznej Rosji Piotra Iljicza Czajkowskiego. Być może odstraszały ich krążące na temat życia osobistego artysty plotki oraz nie do końca wyjaśniona sprawa jego śmierci. Dość powiedzieć, że Piotr Iljicz musiał poczekać na poświęcone sobie dzieło do końca lat 60. ubiegłego wieku. I w sumie bardzo dobrze się stało, ponieważ dzięki temu „opóźnieniu” mógł powstać obraz wolny od ideologicznych naleciałości socrealizmu, skupiający się na artystycznych i życiowych rozdrożach Czajkowskiego, całkowicie pomijający jego wydumane zaangażowanie społeczne i polityczne (jakie przypisywano portretowanym twórcom w poprzednich dekadach).
Jak zostaje się wybitnym kompozytorem
Czajkowski urodził się w maju 1840 roku w udmurckim Wotkińsku (na Uralu), gdzie ojciec, inżynier, kierował wydobyciem surowców naturalnych i produkcją stali w miejscowych zakładach przemysłowych. Dziesięć lat później rodzina przeniosła się ostatecznie do Petersburga; tam młody Pietia, mając już lat dwanaście, posłany został do szkoły prawniczej. Po jej ukończeniu został radcą tytularnym, co – zgodnie z „Tabelą rang”, ustanowioną przez cara Piotra I Wielkiego w 1722 roku – czyniło go urzędnikiem dziewiątej klasy (i odpowiadało stopniowi kapitana w wojsku). Podjął wówczas pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości; każdą wolną od służby chwilę spędzał jednak w petersburskiej operze, gdzie zachwycał się przede wszystkim dziełami Wolfganga Amadeusza Mozarta i Michaiła Glinki. Muzyka była bowiem obecna w życiu Piotra Iljicza już od dziecka; już jako malec grywał na obecnym w domu Czajkowskich orchestrionie. Jesienią 1861 roku zaczął naukę w szkole powołanej do życia przez kierującego Rosyjskim Towarzystwem Muzycznym Antona Rubinsteina. Gdy rok później została ona przekształcona w Konserwatorium Petersburskie, dwudziestodwuletni Piotr Iljicz został jego studentem. Porzucił wtedy całkowicie pracę urzędnika i poświęcił się bez reszty muzyce. Uczelnię ukończył, ze srebrnym medalem, w 1865 roku, jako pracę dyplomową komponując kantatę do „Ody do radości” Friedricha Schillera. W tym czasie wiele też podróżował po świecie – był w Berlinie, Brukseli, Paryżu, Londynie, a nawet dotarł do Nowego Jorku; spotykał innych wybitnych kompozytorów, z którymi trudno było mu jednak znaleźć wspólny język, nie czuł się bowiem jednym z nich. Czajkowski od najmłodszych lat miał problemy z kontaktami interpersonalnymi; niektórzy z biografów – jak chociażby Anglik Anthony Holden, autor wydanej w Polsce przed jedenastoma laty książki „Piotr Czajkowski: Tragiczny i romantyczny” (1995) – uważają, że było to w dużej mierze skutkiem z wielkim trudem skrywanego homoseksualizmu kompozytora. To właśnie ta skłonność miała być przyczyną jego nieudanych związków z kobietami oraz wielu ataków depresji. I ostatecznie miała też doprowadzić do samobójczej śmierci…
Gdy w 1876 roku Piotr Iljicz wrócił do Rosji z kolejnego zagranicznego wojażu (między innymi z Festiwalu Wagnerowskiego w bawarskim Bayreuth), był na skraju załamania nerwowego. Wówczas to przyszła mu z pomocą – głównie materialną, chociaż nie tylko – Nadieżda von Meck (z domu Frołowska), wdowa po Karlu von Mecku, który dorobił się w carskiej Rosji na budowie kolei wielomilionowego majątku. Licząca wtedy czterdzieści sześć lat, kochająca muzykę hrabina chciała stać się w Rosji kimś na kształt króla Ludwika II Bawarskiego, który zasłynął w całym świecie jako mecenas Ryszarda Wagnera. Wspomagała więc finansowo miedzy innymi Nikołaja Rubinsteina (brata Antona) i Claude’a Debussy’ego, a wkrótce na listę jej rentierów trafił również Czajkowski. Zakochana nie tylko w muzyce, ale i samym kompozytorze, von Meck prowadziła z Piotrem Iljiczem ożywioną korespondencję – niekiedy pisali do siebie po trzy, cztery listy dziennie (w sumie nazbierało się ich około tysiąca dwustu) – przez trzynaście lat, do 1890 roku. Pikanterii tej znajomości dodaje fakt, że mimo deklarowanej wielkiej przyjaźni, nigdy nie spotykali się twarzą w twarz. Obawa Czajkowskiego przed bezpośrednim kontaktem ze swoją dobrodziejką i wielbicielką mogła zaś wynikać ze wspomnianych już wcześniej homoseksualnych skłonności artysty… Kiedy Igor Tałankin postanowił przyjrzeć się nieco bliżej biografii autora „Jeziora łabędziego”, zdecydował się właśnie na zaprezentowanie tego – niezwykle burzliwego – okresu w jego życiu. Choć oczywiście słowem nawet nie zająknął się na temat przyczyn niechęci twórcy do kobiet.
Przed i po „Czajkowskim”
Igor Wasiljewicz Tałankin przyszedł na świat w 1927 roku w miasteczku Noginsk w obwodzie moskiewskim. Ojciec wybrał dla syna imię Industrij, co – jak można sądzić – miało oznaczać poparcie dla forsowanej w tamtym czasie przez władze bolszewickie i samego Józefa Stalina polityki industrializacji (uprzemysłowienia) Związku Radzieckiego. Trudno się więc dziwić przyszłemu reżyserowi, że za imieniem tym nie przepadał i gdy tylko stało się to możliwe, zmienił je na znacznie mniej awangardowe. W 1950 roku Tałankin został absolwentem stołecznej Szkoły Teatralno-Muzycznej imienia Aleksandra Głazunowa, a pięć lat później otrzymał z kolei dyplom ukończenia moskiewskiego Państwowego Instytutu Sztuk Teatralnych (GITIS). Miał już wtedy pewne doświadczenie sceniczne, pracował bowiem jako reżyser kółka teatralnego, które istniało w domu kultury przy zakładach samochodowych ZiŁ (1947-1950), a następnie przez kilkanaście miesięcy był pracownikiem Rosyjskiego Teatru Dramatycznego przy Karpackim Okręgu Wojskowym we Lwowie (1955-1956). Jako trzydziestojednolatek związał się z wytwórnią „Mosfilm”, która jeszcze dodatkowo zadbała o jego wykształcenie, posyłając go na organizowane przez siebie dwuletnie Wyższe Kursy Scenariuszopisarstwa i Reżyserii (WKSR). Zadebiutował w 1960 roku, reżyserując do spółki z Gieorgijem Danieliją melodramat „Sierioża”. Film, oparty na opowiadaniu Wiery Panowej, w którym główne role zagrali Siergiej Bondarczuk i Irina Skobcewa (prywatnie żona Bondarczuka), okazał się być wielkim sukcesem artystycznym – nie tylko został uznany przez czasopismo „Radziecki Ekran” najlepszym obrazem roku, ale zdobył również „Kryształowy Globus” na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach. „Wstuplienije” (1962) – kolejne dzieło Igora Wasiljewicza, zrealizowane już samodzielnie, chociaż ponownie według prozy Panowej – doczekało się z kolei nagrody specjalnej na festiwalu w Wenecji. Początek kariery Tałankina można więc uznać za wymarzony i nie zmienia tego fakt, że trzeci film – „Dniewnyje zwiozdy” (1966), którego podstawą była tym razem powieść Olgi Bergholz – nie podbił już żadnego z liczących się przeglądów.
„Czajkowski” był czwartym pełnometrażowym dziełem Igora Wasiljewicza. Praca nad nim okazała się tak żmudna i ciężka, że na następny obraz reżyser kazał czekać pięć lat. Dwuczęściowy „Wybor celi” (1974), na planie którego pojawili się między innymi Bondarczuk, Skobcewa, Gieorgij Żżonow, Nikołaj Burlajew i Siergiej Jurski, poświęcony był postaci fizyka Igora Kurczatowa, jednego z autorów radzieckiej broni jądrowej. W następnych latach powstały jeszcze: religijny „Ojciec Sergiusz” (1978), będący adaptacją słynnego opowiadania Lwa Tołstoja (ponownie w Bondarczukiem w roli głównej), wojenny melodramat „Zwiezdopad” (1981), według utworów Wiktora Astafjewa, oraz dramat obyczajowy „Wriemia otdycha s subboty do poniedielnika” (1984), którego podstawą było opowiadanie Jurija Nagibina (swego czasu współautora scenariusza „Czajkowskiego”). W ostatnich latach swej twórczej aktywności Igor Wasiljewicz korzystał z pomocy syna Dmitrija. Wraz z nim podpisał trzy ostatnie swoje obrazy: eksperymentalny w formie dramat na podstawie prozy Gieorgija Siemionowa „Osien’, Czertanowo…” (1988); adaptację „Biesów” Fiodora Dostojewskiego (1992), z Siergiejem Garmaszem, Ałłą Demidową, Skobcewą, jej synem Fiodorem Bondarczukiem i Armenem Dżigarchanianem w rolach głównych; wreszcie opowiadający o ostatnich dwóch dniach życia cara Aleksandra I Romanowa psychologiczny „Niezrimyj putieszestwiennik” (1998). Tałankin zmarł 24 lipca 2010 roku w Moskwie w wieku osiemdziesięciu trzech lat, pochowano go trzy dni później na Cmentarzu Daniłowskim. Syn Igora Wasiljewicza po śmierci ojca nie kontynuował już kariery reżyserskiej.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
Sebastian Chosiński

22 VI 2019

Wydarzenia, do jakich doszło na Wyspach Brytyjskich w drugiej połowie XVI wieku, przeczą ogólnemu przekonaniu, że historia jest dziedziną męską. To czas, kiedy Anglii i Szkocji ton nadawały dwie silne, spokrewnione ze sobą kobiety – protestantka Elżbieta I Tudor i katoliczka Maria I Stuart. O ich mającym dramatyczny przebieg i tragiczny finał konflikcie opowiada ubiegłoroczny dramat Josie Rourke „Maria, królowa Szkotów”.

więcej »

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
Sebastian Chosiński

20 VI 2019

Spider-Man Uniwersum” to absolutnie szalona opowieść o świecie, w którym Człowiek-Pająk jest latynosko-czarnoskórym nastolatkiem. Zamiast cioci May, ma wujka Aarona i… kochających rodziców. W tym ojca policjanta, który nie znosi Spider-Mana. Cóż, jak do tej pory marvelowskie animacje zdecydowanie ustępowały tym spod znaku DC Comics, ale najprawdopodobniej zacznie się to zaraz zmieniać.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Gdy Pierre staje się Pietią
Sebastian Chosiński

19 VI 2019

Trzecia część „Wojny i pokoju” opowiada o tym, co w epopei Lwa Tołstoja najważniejsze i najbardziej istotne dla dalszego rozwoju wydarzeń – bitwie pod Borodino. To ona stała się momentem przełomowym w kampanii moskiewskiej Napoleona Bonapartego. Nie rozbiwszy w proch i pył armii Michaiła Kutuzowa, cesarz Francuzów skazał się na nieuchronną w przyszłości porażkę. A przyczynili się do tego tacy ludzie, jak Andriej Bołkoński i Pierre Bezuchow.

więcej »

Polecamy

Nasi w zaświatach

Z filmu wyjęte:

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Bogowie zawsze umierają młodo. Bywa że latem…
— Sebastian Chosiński

Alarm na Dolnym Śląsku!
— Sebastian Chosiński

„Mewki” kontra SB
— Sebastian Chosiński

Skazani na śmierć
— Sebastian Chosiński

Szpiegowska afera w wielkim stylu
— Sebastian Chosiński

Wszystkiemu winni Sowieci
— Sebastian Chosiński

Powrót do życia, a zaraz potem…
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.