Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Michaił Kałatozow
‹Ja, Kuba›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJa, Kuba
Tytuł oryginalnyЯ – Куба
ReżyseriaMichaił Kałatozow
ZdjęciaSiergiej Uruszewski
Scenariusz
ObsadaRaúl García, Salvador Wood, Sergio Corrieri, José Gallardo, Luz María Collazo
MuzykaCarlos Fariñas
Rok produkcji1964
Kraj produkcjiKuba, ZSRR
CyklSputnik Ekskluzywnie
Czas trwania141 min
Gatunekdramat
EAN5908312741565
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zapomniane arcydzieło Kałatozowa
[Michaił Kałatozow „Ja, Kuba” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Michaił Kałatozow zapewnił sobie nieśmiertelność wojennym melodramatem „Lecą żurawie”. Inne jego obrazy z okresu poststalinowskiego, jak „Niewysłany list” czy nakręcony w koprodukcji z włoską kinematografią „Czerwony namiot”, na zawsze już pozostaną w cieniu tamtego arcydzieła. Wyjść z niego może jednak wstrząsający dramat polityczny „Ja, Kuba”, który – pomimo oczywistego wydźwięku propagandowego – zachwyca przede wszystkim formą.

Sebastian Chosiński

Zapomniane arcydzieło Kałatozowa
[Michaił Kałatozow „Ja, Kuba” - recenzja]

Michaił Kałatozow zapewnił sobie nieśmiertelność wojennym melodramatem „Lecą żurawie”. Inne jego obrazy z okresu poststalinowskiego, jak „Niewysłany list” czy nakręcony w koprodukcji z włoską kinematografią „Czerwony namiot”, na zawsze już pozostaną w cieniu tamtego arcydzieła. Wyjść z niego może jednak wstrząsający dramat polityczny „Ja, Kuba”, który – pomimo oczywistego wydźwięku propagandowego – zachwyca przede wszystkim formą.

Michaił Kałatozow
‹Ja, Kuba›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJa, Kuba
Tytuł oryginalnyЯ – Куба
ReżyseriaMichaił Kałatozow
ZdjęciaSiergiej Uruszewski
Scenariusz
ObsadaRaúl García, Salvador Wood, Sergio Corrieri, José Gallardo, Luz María Collazo
MuzykaCarlos Fariñas
Rok produkcji1964
Kraj produkcjiKuba, ZSRR
CyklSputnik Ekskluzywnie
Czas trwania141 min
Gatunekdramat
EAN5908312741565
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Twórczość urodzonego w 1903 roku w Tyflisie (dzisiejszym Tbilisi) Michaiła Kałatozowa (a w zasadzie Kałatoziszwilego) – montażysty, aktora, operatora, scenarzysty, reżysera i producenta filmowego – podzielić można na trzy etapy. Pierwszy obejmuje lata 1923-1938, czyli od pierwszych kroków stawianych w tyfliskiej wytwórni filmowej i debiutu aktorskiego w dramacie Iwana Pieriestianiego „Dieło Tarieła Mkławadze” z 1925 roku, aż po aspiranturę w Państwowej Akademii Sztuki w Leningradzie i dyrektorowanie wytwórni filmowej w stolicy Gruzji. To czas zbierania wszelakich doświadczeń – zarówno tych na planie filmowym, jak i za urzędniczym biurkiem – które, choć nie zawsze chwalebne, po latach okazały się niezbędne w osiągnięciu sukcesu artystycznego. Drugi etap to dramatyczne piętnastolecie 1938-1953, znaczone w Związku Radzieckim nie tylko prześladowaniami politycznymi, ale przede wszystkim Wielką Wojną Ojczyźnianą. W tym czasie Kałatozow nakręcił pięć propagandowych obrazów, utrzymanych w obowiązującej wówczas w kinematografii radzieckiej patetyczno-monumentalnej „poetyce” realizmu socjalistycznego: wojenną „Odwagę” („Mużestwo”, 1939), biograficznego „Szalonego lotnika” („Walerij Czkałow”, 1941), opowiadających o bohaterskiej obronie Leningradu „Niezwyciężonych” („Niepobiedimyje”, 1943), szpiegowski „Spisek bankrutów” („Zagowor obrieczionnych”, 1950) oraz poświęcone Feliksowi Dzierżyńskiemu, twórcy CzeKa, „Wrogie żywioły” („Wichry wrażdiebnyje”, 1953), które na swoją premierę musiały jednak, w związku ze śmiercią Józefa Stalina, czekać przez trzy lata. Dwa kolejne filmy – komedia obyczajowa „Dygnitarz na tratwie” („Wiernyje druzja”, 1954) oraz dramat miłosny ze społecznym zacięciem „Ci z pierwszej ekipy” („Pierwyj eszelon”, 1955) – złożyły się na typowy okres przejściowy, kiedy to reżyser wyzwalał się już z pęt narzuconych przez ograniczenia socrealizmu, ale nie znalazł w sobie jeszcze odwagi, aby zakrzyknąć w pełni własnym głosem. To udało mu się dopiero w ostatnim etapie twórczości, zapoczątkowanym wspaniałym melodramatem wojennym „Lecą żurawie” (1957), a kontynuowanym dramatem psychologicznym „Niewysłany list” („Nieotprawliennoje pismo”, 1959) i zrealizowanym w koprodukcji z Kubańczykami politycznym dziełem „Ja, Kuba” (1964). Zwieńczeniem kilkudziesięcioletniej kariery filmowej Kałatozowa był wysokobudżetowy radziecko-włoski obraz „Czerwony namiot” (1969), na planie którego pojawiły się wielkie gwiazdy kina europejskiego tamtych czasów – Sean Connery, Peter Finch, Claudia Cardinale, Mario Adorf oraz Hardy Krüger. Było to zarazem ostatnie dzieło zmarłego niespełna cztery lata po premierze filmu artysty.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie
Dzisiaj większość z prac Kałatozowa, jak najbardziej słusznie zresztą, popadła w zapomnienie. Większość, nie oznacza jednak, że wszystkie. „Lecą żurawie” wciąż bowiem mogą liczyć na wiernych widzów, wzruszających się do łez losami Weroniki i Borisa; podobnie jak i perypetiami młodych geologów poszukujących syberyjskich diamentów w „Niewysłanym liście”… Od czasu do czasu – bardziej chyba z uwagi na gwiazdorską obsadę, aniżeli walory artystyczne obrazu – prezentowany jest także przez stacje telewizyjne „Czerwony namiot”. W tym gronie najmniej znany jest dramat „Ja, Kuba”, który po upadku Związku Radzieckiego przepadł na dobre w zakamarkach dawnego Gosfilmofonda, czyli Państwowego Archiwum Filmowego. Przypomniano sobie o nim w Rosji dopiero niedawno, gdy zaczął podbijać serca… Amerykanów. Triumfalny pochód dzieła gruzińskiego reżysera zaczął się dość skromnie. W 1992 roku kubański pisarz Guillermo Cabrera Infante przypomniał go podczas odbywającej się w ramach Telluride Film Festival w Kolorado retrospektywy dzieł Kałatozowa; rok później „Ja, Kuba” pokazano na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Francisco. Po kolejnych kilkunastu miesiącach obraz obejrzał Martin Scorsese (a w ślad za nim Francis Ford Coppola) i był pod tak wielkim wrażeniem, że wykupił doń prawa. Zadbał również o to, aby pokazywano go w kinach studyjnych. Na efekty nie trzeba było długo czekać – w 1996 roku kubańsko-radzieckie dzieło otrzymało Nagrodę Krajowego Zrzeszenia Krytyków Filmowych USA dla filmu archiwalnego oraz nominację do nagrody FINDIE, czyli Independent Spirit Awards, w kategorii najlepszego (niekomercyjnego, niezależnego) obrazu zagranicznego. Przed trzema laty natomiast twórca „Taksówkarza”, „Wściekłego byka” i „Chłopców z ferajny” sfinansował odrestaurowanie obrazu Kałatozowa i jego kolekcjonerskie wydanie na trzech płytach DVD – z dołączonym do zestawu dokumentem Brazylijczyka Vicente Ferraza „Soy Cuba: O Mamute Siberiano” (2005) o tym, jak „Ja, Kuba” powstawało.
Można zaryzykować twierdzenie, że obraz Kałatozowa prawdopodobnie nigdy by nie powstał, gdyby nie wcześniejsza o trzydzieści lat pionierska wyprawa za Ocean Atlantycki – do Stanów Zjednoczonych i Meksyku – Siergieja Eisensteina, Grigorija Aleksandrowa oraz Eduarda Tissego, którzy przetarli szlak swoim następcom. Jednym z efektów ich egzotycznej podróży był zrealizowany w kraju Azteków fabularno-dokumentalny dramat „Niech żyje Meksyk!” (1932, odrestaurowany w 1979). W formie nowelowej przedstawiono w nim kilka epizodów z życia kraju – od średniowiecza aż do naznaczonej piętnem antykapitalistycznej i antyreligijnej rewolucji współczesności. Można powiedzieć, że trzy dekady później sytuacja się powtórzyła – tyle że w innym państwie regionu, na Kubie. Bunt wzniecony przez Fidela Castro doprowadził do oddania władzy przez dyktatora Fulgencia Batistę, a radzieccy filmowcy – od czasu świętowania dziesięciolecia rewolucji październikowej zaprawieni w tego typu produkcjach – zostali poproszeni o to, aby ten historyczny moment utrwalić na taśmie celuloidowej. Batista przyszedł na świat w 1901 roku, jako dwudziestolatek wstąpił do armii kubańskiej. Dwanaście lat później, w stopniu sierżanta, wziął aktywny udział w spisku przeciwko prezydentowi Gerardo Machado, bohaterowi walk z Hiszpanami o wyzwolenie kraju. Od tej pory bardzo szybko awansował, aż został wreszcie dowódcą armii, który trzymał w posłuchu władze cywilne. W 1940 roku pozwolił wybrać się na prezydenta Kuby. Po upływie czteroletniej kadencji nie miał wcale ochoty oddawać władzy, został jednak do tego zmuszony siłą. Opuścił wówczas ojczyznę i udał się na Florydę. Wrócił po ośmiu latach, aby dokonać bezkrwawego zamachu stanu i ponownie zasiąść na fotelu prezydenckim. Od tej pory rządził w sposób dyktatorski, ciesząc się łaską Stanów Zjednoczonych, które uczyniły sobie z wyspy cel turystyczno-seksualnych wycieczek. Docierające jednak do Waszyngtonu coraz częściej informacje o brutalnym tłumieniu opozycji spowodowały zmianę nastawienia ówczesnego prezydenta USA generała Dwighta Eisenhowera, który wycofał swoje poparcie dla Batisty (i zaprzestał sprzedawania mu broni). Na efekty nie trzeba było długo czekać. W nocy z 31 grudnia 1958 na 1 stycznia 1959 roku opuszczony przez największego sojusznika dyktator uciekł z Hawany i poprosił o azyl w rządzonej przez generalissimusa Francisco Franco Hiszpanii, gdzie przeżył jeszcze czternaście lat.
Fidel kontra Fulgencio
Miejsce Batisty zajął Fidel Castro, urodzony w 1926 roku, a więc o pokolenie od niego młodszy, syn zamożnego plantatora trzciny cukrowej. Absolwent prowadzonej przez jezuitów szkoły średniej i wydziału prawa na uniwersytecie w Hawanie. Jako młody adwokat Castro bronił w sądach biedotę; po raz pierwszy jednak zrobiło się o nim głośno, kiedy w 1952 roku (po zamachu z 10 marca) oskarżył dyktatora o złamanie konstytucji. Kiedy sąd odrzucił wniosek, Fidel zrobił kolejny krok – zebrał ponad stusześćdziesięcioosobowy oddział i 26 lipca 1953 roku zaatakował koszary wojskowe Moncada w prowincji Oriente, z której pochodził. Mniej więcej połowa powstańców zginęła, bracia Castro natomiast – Fidel i młodszy od niego o pięć lat Raúl – trafili do więzienia. Starszego skazano na piętnastoletnią odsiadkę; wyszedł jednak, na mocy amnestii, po niespełna dwóch. Po uwolnieniu wyjechał do Meksyku, gdzie poznał argentyńskiego ekslekarza i wiecznego buntownika „Che” Guevarę; ten pomógł braciom Castro utworzyć rewolucyjny Ruch 26 Lipca, który począwszy od grudnia 1956 roku przystąpił do tworzenia oddziałów partyzanckich w trudno dostępnych górach Sierra Maestra. Batista nie był w stanie rozprawić się z powstańcami i ostatecznie im uległ. Pierwszym państwem, które uznały nowy kubański rząd, były… Stany Zjednoczone. Stosunki zaczęły się jednak psuć, kiedy pod wpływem Guevary, Fidel przeprowadził nacjonalizację, która uderzyła przede wszystkim w amerykańskie inwestycje na Kubie. Wówczas swoją szansę zaistnienia w regionie zwietrzył Nikita Chruszczow, który wysforował się na największego w świecie przyjaciela Castro. Zakończona całkowitą kompromitacją, inspirowana przez Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA), inwazja kubańskich uchodźców w Zatoce Świń, mająca na cele obalenie Fidela, doprowadziła do jeszcze mocniejszego zacieśnienia więzów między Hawaną a Kremlem. Co z kolei zrodziło pomysł umieszczenia na wyspie radzieckich pocisk balistycznych średniego zasięgu, które mogły bezpośrednio zagrozić terytorium USA. To zaś doprowadziło do wywołania w październiku 1962 roku chyba największego kryzysu politycznego na świecie od zakończenia drugiej wojny światowej.
1 2 »

Komentarze

15 II 2011   22:36:43

Swiety artykul i swietny film.
dziekuje.

08 V 2012   17:07:04

Dobrze się czyta i wzmaga apetyt na film. Już drugi tydzień czekam na płytę DVD i doczekać się nie mogę, a teraz będzie jeszcze trudniej :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodniarz w stylu vintage
Sebastian Chosiński

15 VI 2019

Za kratkami siedzi od 1972 roku. Osiem lat później po wyjątkowo długim procesie usłyszał wyrok dożywocia. Od lipca 2017 roku jest najdłużej odizolowanym od społeczeństwa więźniem w Argentynie. Ma prawo do starania się o przeterminowane zwolnienie, ale nie składa żadnych wniosków w tym temacie. Rok temu Carlos Robledo Puch stał się bohaterem stał się bohaterem sensacyjnego dramatu „Anioł” autorstwa Luisa Ortegi.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość nie wybiera, a jej żywot bywa krótki…
Sebastian Chosiński

12 VI 2019

Główną bohaterką drugiej części „Wojny i pokoju”, wielkiego epickiego dzieła Siergieja Bondarczuka, jest Natasza Rostowa, w której po śmierci żony zakochuje się dystyngowany Andriej Bołkoński. Ich znajomość kończy się jednak dramatem, który można potraktować jako symboliczne odzwierciedlenie tego, co działo się z Rosją pomiędzy 1807 a 1812 rokiem, czyli po podpisaniu pokoju w Tylży.

więcej »

Bogowie zawsze umierają młodo. Bywa że latem…
Sebastian Chosiński

10 VI 2019

Jakkolwiek obrazoburczo to zabrzmi – Wiktor Coj był dla młodych ludzi w Związku Radzieckim bogiem. Majk Naumienko również, choć o mniejszej liczbie zdeklarowanych wyznawców. Na początku lat 80. XX wieku ich drogi przecięły się; ten drugi, nieco starszy, pomógł w karierze pierwszemu z wymienionych. Jak do tego doszło i dlaczego, opowiada Kirył Sieriebriennikow w doskonałym muzycznym melodramacie „Lato”.

więcej »

Polecamy

Meble na wysoki połysk

Z filmu wyjęte:

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Bogowie zawsze umierają młodo. Bywa że latem…
— Sebastian Chosiński

Alarm na Dolnym Śląsku!
— Sebastian Chosiński

„Mewki” kontra SB
— Sebastian Chosiński

Skazani na śmierć
— Sebastian Chosiński

Szpiegowska afera w wielkim stylu
— Sebastian Chosiński

Wszystkiemu winni Sowieci
— Sebastian Chosiński

Powrót do życia, a zaraz potem…
— Sebastian Chosiński

Magiczne słowo: „Shazam!”
— Sebastian Chosiński

Trzech panów na wyspie, nie licząc psa
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.