Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Landon
‹Łowcy zombie›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy zombie
Tytuł oryginalnyScouts Guide to the Zombie Apocalypse
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery2 marca 2016
ReżyseriaChristopher Landon
ZdjęciaBrandon Trost
Scenariusz
ObsadaTye Sheridan, Logan Miller, Joey Morgan, Sarah Dumont, David Koechner, Halston Sage, Cloris Leachman, Niki Koss
MuzykaMatthew Margeson
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania93 min
Dźwięk (format)angielski, polski, rosyjski, czeski
Napisypolskie, arabskie, czeskie, estońskie, greckie, hebrajskie, islandzkie, litewskie, łotewskie, portugalskie, rosyjskie, rumuńskie, słowackie, ukraińskie, węgierskie
Dodatkicharakteryzacja zombie - efekty specjalne choreografia i ruchy zombie kostiumy sceny niewykorzystane
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekgroza / horror, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zombie prawie na wesoło
[Christopher Landon „Łowcy zombie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Łowcy zombie” to kolejna w ostatnich latach szurnięta komedia próbująca rozśmieszyć widza grą z konwencją. Szkoda tylko, że wlecze się bliżej końca stawki niż początku.

Jarosław Loretz

Zombie prawie na wesoło
[Christopher Landon „Łowcy zombie” - recenzja]

„Łowcy zombie” to kolejna w ostatnich latach szurnięta komedia próbująca rozśmieszyć widza grą z konwencją. Szkoda tylko, że wlecze się bliżej końca stawki niż początku.

Christopher Landon
‹Łowcy zombie›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy zombie
Tytuł oryginalnyScouts Guide to the Zombie Apocalypse
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery2 marca 2016
ReżyseriaChristopher Landon
ZdjęciaBrandon Trost
Scenariusz
ObsadaTye Sheridan, Logan Miller, Joey Morgan, Sarah Dumont, David Koechner, Halston Sage, Cloris Leachman, Niki Koss
MuzykaMatthew Margeson
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania93 min
Dźwięk (format)angielski, polski, rosyjski, czeski
Napisypolskie, arabskie, czeskie, estońskie, greckie, hebrajskie, islandzkie, litewskie, łotewskie, portugalskie, rosyjskie, rumuńskie, słowackie, ukraińskie, węgierskie
Dodatkicharakteryzacja zombie - efekty specjalne choreografia i ruchy zombie kostiumy sceny niewykorzystane
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekgroza / horror, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
U progu drugiej dekady XXI wieku nastąpił taki przesyt denerwująco łatwymi do nakręcenia, a więc najczęściej i tandetnymi horrorami o pladze żywej śmierci, że niektórzy twórcy zaczęli uciekać w pastisz i groteskę. W ciągu ostatnich dwóch lat światło dzienne ujrzało co najmniej pięć całkiem profesjonalnie zrealizowanych komedii grozy, w których grupa mniejszych bądź większych durniów szarpie się z truposzami w takt skocznej muzyki i ciętych komentarzy. I to komedii zarówno odnoszących się do różnych elementów kultury (głównie filmów, ale nie tylko), jak i pogrywających mocniejszym humorem i zatrzęsieniem mniej lub bardziej bezpośrednich seksualnych odniesień. Jeden z najlepszych tego typu filmów to „Freaks of Nature”, do wora z zombiakami dorzucający wampiry, wilkołaki i obcych określających się mianem „samej wspaniałości”. Równie szurnięty jest „Zombeavers” (tak, tak, chodzi o bobry zombie). Trochę gorzej radzą sobie „Cooties” i nowozelandzki „Deathgasm”, czyli demoniczna apokalipsa w rytmie metalu. Najsłabiej w tym gronie wypadają właśnie „Łowcy zombie”. Owszem, też mają „jajcarski” tytuł, ale sam ten fakt nie podnosi walorów całego wyrobu. Zwłaszcza jeśli tytuł – oczywiście ten oryginalny, czyli „Scouts Guide to the Zombie Apocalypse”, a nie absolutnie nijaki polski – ma niewielkie przełożenie na zawartość.
Pierwsze wrażenia po rozpoczęciu seansu są jak najbardziej pozytywne. Film otwiera dynamiczna muzyka, w takt której sprzątający połacie korytarzy w jakimś instytucie głąb, śpiewający sobie do kija od mopa, zachodzi do gigantycznego laboratorium, w którym stoją dziesiątki stołów z rozmaitą aparaturą, klatki ze zwierzętami oraz… jedno szpitalne łóżko zasłonięte kotarą. Gdy jedyny obecny na sali naukowiec wychodzi zrobić sobie przerwę i przez najbliższych kilka minut toczy ze stojącym na korytarzu automatem walkę o paczkę chipsów, sprzątacz natychmiast włazi za kotarę i – w wyniku karkołomnego splotu wydarzeń – rozpoczyna reanimację leżącego na łóżku mężczyzny. Reanimowanemu zapada się co prawda – i to dosłownie! – klatka piersiowa, ale zaraz otwiera oczy i rzuca się na sprzątacza. A że wszystko rozgrywa się w dźwiękoszczelnym laboratorium, na korytarzu, gdzie stoi automat, absolutnie nic nie słychać. I tu zaczynają się schody, bowiem widoczny przez jedno jedyne okno sprzątacz na spółkę z zombie odgrywają komedię z zagryzaniem, wykonując przesadzone, w zamierzeniu dowcipne gesty. No więc – nie, nie są dowcipne. Są głównie irytujące.
Co gorsza, w siódmej minucie kończy się to, co przyzwoite, a zaczynają się smęty z trzema przerośniętymi, nieudanymi skautami i ich ciapowatym drużynowym. Dwóch chce odejść ze skautingu, trzeciemu w głowie się nie mieści życie bez organizacji, natomiast drużynowy… no cóż, dość szybko trafia na naukowca-zombie. Z efektem raczej oczywistym. Plaga się rozszerza, sąsiedztwo pustoszeje, bohaterowie zaś – żywiący wciąż silną nadzieję na dotarcie na zorganizowaną w okolicy huczną imprezę – próbują przetrwać dzięki pomocy dziewczyny pracującej na co dzień jako kelnerka w miejscowym klubie ze stripteasem. Reszty chyba nie trzeba dopowiadać, prawda? Również tego, że wojsko przymierza się do zbombardowania miejscowości? W końcu cała fabuła oparta jest na fatalnie nieśmiertelnych schematach. I to na ogół potraktowanych najzupełniej serio.
Gdzie więc jest tutaj humor? Ano… w tak niewielu miejscach, że można je wręcz wypunktować. A mianowicie: przez pierwszych siedem minut, w granicach piętnastej minuty, gdy na chwilę pojawia się żeńska wersja Clinta Eastwooda (z sekatorem i wredną miną), w 37. minucie, gdy widać wystrój domu druha oraz w 45. minucie, podczas „rozmowy” z druhem. Większe stężenie humoru trafia się dopiero od minuty 50., kiedy to – żeby zanadto nie spoilerować – dochodzi do kompletu piersiasta policjantka, trio na bazie Britney Spears, koty-zombie i zupełnie durna (naprawdę, stojący po sąsiedzku murek wszystkich by tam w rzeczywistości okaleczył), ale chwilami faktycznie przewrotna sekwencja z trampoliną.
Poza tym zawartość filmu stanowią głównie takie sobie dialogi, kręcące się przeważnie wokół pośladków, piersi, krocza, popuszczania ze strachu i innych temu podobnych chwalebnych tematów, przemieszane z nudą, mydłkowatymi postaciami i scenami, które próbują być dowcipne, ale średnio im ta sztuka wychodzi. Bo w końcu ileż można się naśmiewać z tego, że ktoś komuś puścił bąka w twarz czy pieczołowicie upchnął w strunowej torebce naręcze jelenich odchodów? Albo ileż można oglądać defekację w cudzej toalecie? A ponieważ film został nakręcony przede wszystkim dla amerykańskiej młodzieży, nie może się obejść bez cycków (szkoda, że należących do zombiówien), mocno obleśnej sceny z męskimi pośladkami oraz… penisa w jednej z dziwniejszych scen w historii szerzej dystrybuowanego horroru.
Skoro zaś akcja przynudza, a humor przez więcej niż pół filmu niemrawo pełza przy dolnej krawędzi ekranu, w oczy same się pchają różne niedoróbki. Na przykład – po zderzeniu z wielkim jeleniem, który został wzięty centralnie na maskę i przeleciał nad dachem auta, samochód ma jedynie lekko pękniętą szybę i uszkodzoną… oponę. Skauci „tropią” ślady nocą, przyświecając sobie ledową latarką. Zombie raz przemieniają się dosłownie w kilka sekund i natychmiast rzucają na innych, a kiedy indziej wręcz krygują się przed ugryzieniem kogokolwiek i robią jakieś niezrozumiałe, długie podchody. Do tego raz powłóczą nogami, a kiedy indziej biegają. Już nie mówiąc o tym, że jednemu truposzowi ot tak, samoistnie, zaczyna odpadać… głowa.
Cały film jest więc raczej smętną i daleką od ideału próbą zrobienia młodzieżowej komedii grozy. A wszystko, co jest z niego warte zapamiętania, to dobra, dynamiczna muzyka (wtedy, kiedy w ogóle jest muzyka), porządny wstęp oraz sceny ze staruszką i z Britney Spears.
A na koniec pytanie za sto punktów – co w tym filmie kosztowało aż PIĘTNAŚCIE MILIONÓW DOLARÓW?
koniec
22 marca 2016

Komentarze

23 III 2016   14:09:27

te wszystkie głupstwa, "niedoróbki" i inne farmazony, które pan recenzent z zacięciem godnym lepszej sprawy wypunktował, to po prostu dowód na luz z jakim do tematu podeszli twórcy tego filmiku.

dlaczego zaś pan recenzent jest taki strasznie serio i znęca się nad filmem ewidentnie mającym być prowokacją i drwiną - nie sposób dociec. Nie szkoda czasu na wyzłośliwianie się nad filmem w tak oczywisty sposób przegiętym i pozbawionym walorów ?

23 III 2016   14:35:39

Wracam ci ja wczoraj wieczorem z pracy i widzę, że co mój luby ogląda... Tja.

23 III 2016   15:13:38

Ja sobie seans na święta zostawiłem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Andriej Tarkowski oczyma… dziecka
Sebastian Chosiński

4 IV 2021

Nazwać Andrieja Tarkowskiego klasykiem światowej (nie tylko radzieckiej i rosyjskiej) kinematografii – to jakby nic o nim nie powiedzieć. Był bowiem nie tylko reżyserem, ale i natchnionym poetą kina, wizjonerem i chrześcijańskim mistykiem, który w swoich filmach sięgał po skrajnie odmienne tła – od średniowiecznej Rusi po bezbrzeżny Kosmos. Dokumentalny film „Świątynia kina” opowiada o jego życiu i twórczości z perspektywy syna artysty.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Iwan, Marika i Garbaty Karp
Sebastian Chosiński

3 III 2021

Ostatni odcinek kryminalnego miniserialu Stanisława Goworuchina „Gdzie jest Czarny Kot?” udanie wieńczy całość. Scenarzyści (bracia Wajnerowie) i reżyser zadbali bowiem o odpowiednią porcję emocji, ale także o sceny mogące poruszyć serce. Na główną postać odcinka wyrósł też, zostawiając na drugim planie Gleba Żegłowa, grany przez Władimira Konkina Szarapow.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: „Ferdinand” nie do zdarcia
Sebastian Chosiński

24 II 2021

W czwartym (przedostatnim) odcinku miniserialu Stanisława Goworuchina „Gdzie jest Czarny Kot” mają miejsce dwa nadzwyczaj ważne wydarzenia. Po pierwsze: wydział, którym kieruje kapitan Gleb Żegłow, wpada wreszcie na trop Foksa i zastawia na niego pułapkę. Po drugie: udaje się odpowiedzieć na pytanie, czy to doktor Iwan Siergiejewicz Gruzdiew jest odpowiedzialny za śmierć eksżony Łarisy.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.