Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (2)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś trzy recenzje filmów z małego ekranu.

Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (2)
[ - recenzja]

Dziś trzy recenzje filmów z małego ekranu.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Dzień Niepodległości: Odrodzenie
(2016, reż. Roland Emmerich)
Jarosław Loretz [20%]
Ten film we wszystkich aspektach jest „bardziej” – bardziej napakowany efektami niż poprzednik, bardziej pozbawiony sensu i bardziej irytujący deptaniem logiki. A oprócz tego to bardziej remake niż sequel, bardziej „Gwiezdne wojny” niż inwazja na Ziemię i bardziej frontalna lobotomia niż odprężająca rozrywka. Statek półtora raza większy od Księżyca, już samą wielkością i ciężarem wytwarzający swoją własną grawitację, ot tak wchodzi w atmosferę i ot tak ląduje sobie okrakiem nad Atlantykiem. Zniszczenia? Jedno zassane w niebo miasto, trochę zalanych obszarów nadbrzeżnych i połacie gruntu przydepniętego podporami statku. Orbita mocno dociążonej Ziemi? Stabilna. Pływy? Bez zmian, mimo że Księżyc z pewnością odturlał się gdzieś w bok, obtarty brzuchem statku i potraktowany jego grawitacją. Atmosfera? Bez zmian, choć chwilę wcześniej została wręcz zgwałcona przez niewyobrażalną kubaturę statku. Pogoda? Słoneczna, bez najmniejszego wiatru czy zachmurzeń. Ot, dzień jak co dzień. Nie ma sensu w tym momencie drążyć innych durnot (dziwny postęp technologiczny, nagrzewanie dział dopiero podczas kontaktu wzrokowego, rajdy powolnym i mułowatym w rzeczywistości autobusem szkolnym, dziura w oceanie), skoro same podstawy są najczystszą abstrakcją. Żeby przeskoczyć „rozmachem” „ID4: Odrodzenie” Emmerich będzie musiał teraz przysłać chyba jakiś galaktyczny blender – do przerobienia Ziemi na muł i wodorosty. Bo nic innego – przynajmniej w mniemaniu Emmericha – nie wgniecie już widza w fotel.
Oczko ponad dno za mimo wszystko świetne efekty.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
To już jest koniec
(2013, reż. Edgar Wright)
Jarosław Loretz [80%]
Brytyjskiej satyry na konsumpcjonizm i społeczne otępienie odsłona trzecia, czyli kumpelski wspomnieniowy rajd po piwiarniach niedużego miasteczka przerwany szokującą konstatacją, że ktoś przerobił część mieszkańców w roboty (takie w typie androida, a nie drogowe). Początkowo film jest zwykłym, nasyconym goryczą życiowych porażek komediodramatem, ale gdy do gry włączają się broczące na niebiesko podróbki ludzi, fabuła nabiera rumieńców, a intryga głębi i w ogóle sensu. Pojawiają się pytania o zakres swobód obywatelskich, wolność wyboru, źródło gwałtownego postępu informatycznego ostatnich lat oraz w ogóle o cel (i sens) istnienia ludzkości. Mimo oryginalnego i interesującego zamysłu historia nie zawsze jest równa i miewa pozbawione polotu mielizny, ale jednocześnie rekompensuje to świetnie zaaranżowanymi scenami (synchroniczne chodzenie robotów jest po prostu rewelacyjne), dość wrednym humorem i meandrującą w nieprzewidywalnych kierunkach intrygą. Nie sposób też pominąć milczeniem niewielkiego, ale jakże sympatycznego występu Pierce′a Brosnana. Całość zaś koronuje niespodziewanie mroczny finał, bardzo wymowny i zmuszający do chwili refleksji. To właśnie on winduje ostateczną ocenę filmu. Szkoda tylko, że rodzimy dystrybutor zawalił sprawę w kwestii tytułu, bo dosłownie kilka dni później wyszedł na DVD tak samo zatytułowany film Setha Rogena, mający większe prawa do tytułu w tym brzmieniu z racji wcześniejszej kinowej dystrybucji (której notabene z niezrozumiałych przyczyn poskąpiono Brytyjczykom).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
To już jest koniec
(2013, reż. Evan Goldberg, Seth Rogen)
Jarosław Loretz [80%]
Apokalipsa w obrazoburczym, a chwilami dodatkowo i obrzydliwym (w sensie obleśności) stylu, depcząca ile wlezie rozmaite tabu z amerykańską religijnością na czele, naśmiewająca się z tamtejszego uwielbienia dla celebrytów, obnażająca chore stosunki panujące w fabryce snów i – jak zwykle u ekipy od „Boskiego chilloutu” – promująca narkotyki i ogólną rozwiązłość. Zdawałoby się, że film powinien z mety odpychać niskim humorem i mrowiem ordynarnych odniesień seksualnych, a także denerwować pozornością fabuły, bowiem wszyscy grają tu samych siebie – bawiących się na hucznym przyjęciu aktorów, którzy w obliczu końca świata muszą jakoś wspólnie przetrwać w domu pozbawionym żywności i wody. Nic jednak bardziej mylnego. Cała obsada bez oporu naśmiewa się tak z siebie (i to siebie jako osoby, a nie wyłącznie odgrywanej postaci), jak i ze swoich osiągnięć w zawodowej karierze, humor bywa ciężki i czarny jak najprawdziwsza smoła, a gdzieś w tle plączą się nawet całkiem głębokie spostrzeżenia natury moralnej. A ponieważ opowieść została okraszona została jak najbardziej profesjonalnymi efektami specjalnymi, film ogląda się doskonale, szczególnie że praktycznie nie sposób przewidzieć ścieżki, jaką będzie podążać fabuła.
koniec
12 grudnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W otchłani jazzu
Sebastian Chosiński

23 V 2020

Można by go określić „zmarnowanym talentem”, gdyby nie zdążył dwa lata przed śmiercią wydać fenomenalnej płyty „Reminiscence”, dzięki której zapisał się na trwałe w historii polskiego jazzu. Ile jednak jeszcze mógłby nagrać takich płyt, gdyby żył dłużej! W „Ikarze” Maciej Pieprzyca oddaje hołd jednemu z największych polskich pianistów jazzowych – Mieczysławowi Koszowi.

więcej »

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
Sebastian Chosiński

21 V 2020

Ile jeszcze jest takich postaci, jak Gareth Jones, które zasługują na wyciągnięcie ich z mroków zapomnienia i upamiętnienie po wsze czasy! Walijski dziennikarz był jednym z pierwszych przedstawicieli mediów zachodnich, którzy informowali demokratyczny świat o sztucznie wywołanym na rozkaz Stalina Wielkim Głodzie na Ukrainie. Agnieszka Holland uznała, że swoimi dokonaniami zapracował na film biograficzny. Słusznie!

więcej »

Bohaterowie z przypadku, zbrodniarze z wyboru
Sebastian Chosiński

18 V 2020

Dwanaście lat temu – w listopadzie 2008 roku – oczy całego świata zwrócone zostały na Mumbaj. To indyjskie miasto padło bowiem ofiarą kilku krwawych przeprowadzonych przez ekstremistów muzułmańskich zamachów terrorystycznych. O najgłośniejszym z nich – ataku na Taj Mahal Palace – opowiada film Anthony’ego Marasa „Hotel Mumbaj”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Październik 2016 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Inwazja głupot
— Tomasz Kujawski

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Patriota bije Godzillę!
— Sebastian Chosiński

Przebudzony potwór kontratakuje!
— Konrad Wągrowski

Mistrz kierownicy ucieka
— Kamil Witek

Inwazja głupot
— Tomasz Kujawski

Ta świnia Szekspir
— Agnieszka Szady

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (10)
— Jakub Gałka

Katastrofa wciąż jest przytulna
— Jakub Gałka

Wielki mamut
— Ewa Drab

Święto Zmarłych
— Bartosz Sztybor

Pojutrze: Polemika, komentarz i kontrrecenzja
— Michał Szczepaniak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.