Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Ponury wzrok denata

Esensja.pl
Esensja.pl
Oglądając indyjski horror „Duch Aatma” aż się wierzyć nie chce, iż był on kręcony na serio. A jednak. Bijąca z ekranu potężna dawka kiczu i tandety nie jest w stanie przesłonić podawanych ze śmiertelną powagą perypetii bohaterów.

Deepak Ramsay
‹Duch Aatma›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDuch Aatma
Tytuł oryginalnyAatma
Dystrybutor IDG
ReżyseriaDeepak Ramsay
ZdjęciaGangu Ramsay
Scenariusz
ObsadaKapil Jhaveri, Neha, Vikram Singh, Amriena
MuzykaAnu Malik
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiIndie
Czas trwania108
Gatunekgroza / horror, kryminał
EAN4009900457201
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
To dziwne, że spośród nie aż tak znowu niewielu horrorów rodem z Indii wybrano dla polskiego widza akurat taki, który za grosz nie potrafi wytworzyć prawdziwego klimatu grozy. Sprawa jest tym bardziej tajemnicza, że film, okraszony dość idiotycznym polskim tytułem „Duch Aatma”, znaczącym tyle, co „Duch duch” (bo „aatma” w hindi oznacza właśnie ducha, choć raczej w rozumieniu przymiotu niż upiora), najwyraźniej poza Polską – i naturalnie Indiami – nie był w ogóle rozpowszechniany. Nie przypadkowo.
Fabuła „Aatmy” jest wyborna już od samego początku. Oto bowiem pewnego wieczoru żona robi awanturę mężowi o to, że jego sędziwa matka, czyli młoda kobieta z włosami pomalowanymi na siwo, śmie wciąż żyć. Nieco przypominająca warzywo mamusia więc się denerwuje i jeszcze tej samej nocy z tej całej złości ulega opętaniu. Dostawszy na twarzy krwawych rozstępów udaje się do sypialni syna i natychmiast – w akompaniamencie trzaskających obficie piorunów – zabiera się do duszenia krwi z jej krwi, kości z jej kości. Syn, rozdziawiający usta jak żaba, zostaje jednak ocalony przez żonę i pada na podłogę, obficie krwawiąc z szyi (!), zaś wyrzucona na korytarz mamusia złowieszczo lewituje pod sufitem. Na ten widok nie wytrzymuje jakiś przypadkowy, siedzący na moczarach wilk, i żałośnie wyje do księżyca (serio, jest taka scena!).
Wkrótce mamusia, przywiązana do łóżka, w którym pręty u wezgłowia wyglądają na zrobione z nanizanych na drut paliczków dłoni, jest napastowana wisiorkiem przez ponurego typa w czerni. Niespodziewanie widz zaczyna podzielać obawy „staruszki”, wyczyniającej komiczne rzeczy z brwiami i czołem, bo typ posługuje się wisiorkiem z symbolem „3D”, mrożącym krew w żyłach możliwością przekształcenia obrazu w trójwymiarowy1). Gdy kobiecie zaczyna ze zgrozy drżeć warga, ponurak rzuca tekstem „Moja moc jest większa od twojej” i rzuca się przyłożyć wisiorek do „wypalonego” na czole opętanej (czy to wypalenie naprawdę było malowane szminką?) śladu „3D”, ewidentnie mając kłopoty z wcelowaniem nie tylko w ślad, ale w ogóle w czoło.
Po ochrypłym krzyku, prężeniu się i charkocie kobieta pada bezwładnie na pościel, a kamerzysta zmienia na reflektorze filtr z niebieskiego na jadowicie zielony. Zniechęcony zmianą oświetlenia upiór, oczywiście jak najbardziej niematerialny, daje nogę przez okno, wybijając po drodze szybę, a egzorcysta informuje tulącą się do swojej matki synową, że „Duch opuścił jej ciało”, co jest o tyle wieloznaczne, że ciało „staruszki” opuściły za jednym zamachem oba duchy – ten obcy, nie lubiący zielonego światła, jak i jej własny. Nim wyskoczą napisy początkowe, kamerzysta funduje widzowi jeszcze widok tulących się do siebie kobiet. Widok krótki, bo markująca szloch synowa ma coraz wyraźniejsze dołeczki w policzkach i lada moment parsknie śmiechem.
Główna fabuła biegnie już zupełne innym torem, ale sposób realizacji technicznej pozostaje bez zmian, łatwo więc sobie wyobrazić, co dzieje się dalej, poczynając od sceny, w której czterech byków nieskutecznie próbuje ukraść kobiecie jeżdżącej matizem portfel. I to kobiecie, która – bodaj dla zabawienia widza – wyżerała wcześniej dla kaprysu elementy tortów w cukierni i wydała tamże praktycznie całą posiadaną gotówkę, i to na oczach owych zbirów. Nie będę jednak dokładniej opisywać szaleństw, które się tam wyprawiają (Ha! Jest nawet walka świetln… świetlówkowymi „mieczami”, a upuszczony tort wcale nie traci kształtu), bo nie ma to większego sensu. Nadmienię tylko, iż historia kręci się wokół lekarza, który zostaje zmuszony do poświadczenia nieprawdy podczas autopsji (to zmuszenie to perełka w swoim rodzaju, bowiem gdzieś na plaży najpierw grozi mu pistoletem kobieta, a potem macha pieniędzmi facet). A ponieważ – dotąd uczciwy, ale w końcu zastraszony – podpisuje lewy dokument, jego żona zostaje opętana przez ducha pokrojonego denata.
Naturalnie opowieść nie mogła się obyć bez kilku śpiewanych wstawek, doskonale psujących ewentualny klimat, choć – z jednej strony – o grozę w ogóle tu trudno, z drugiej zaś – tak po prawdzie piosenki wcale nie są standardem w indyjskich horrorach i akurat „Duch Aatma” jest w tym względzie raczej wyjątkiem. Jak się przyjrzeć filmowi jako całości wychodzi na to, że twórcy chyba nie do końca wiedzieli, co chcą nakręcić, i wyszedł im kompletny miszmasz, w którym prym wiedzie ckliwy romans w duchu lat 1980-tych, wzbogacony wątkami naiwnego kryminału oraz przerysowanego, żałośnie kiczowatego horroru, dobitego niewłaściwie rozłożonymi akcentami humorystycznymi i chwilami jawnie komediową muzyczką. Co więcej, chwilami można odnieść wrażenie, że mimo całej swojej dziwaczności i obciachowości „Duch Aatma” rzeczywiście próbuje straszyć widza na przykład ponurymi spojrzeniami ducha, świetlistymi oczami, trzaskającymi piorunami czy rozlegającym się w środku nocy dźwiękiem dzwonków.
Film jest więc fatalny, ale – przy odpowiednim nastawieniu – potrafi dostarczyć sporo frajdy, z którego to też względu została mu podniesiona finalna ocena.
koniec
21 grudnia 2016
1) Tak naprawdę owo „3D” jest graficznym wariantem złotej zgłoski „Om”, najświętszej sylaby hinduizmu. Wisiorki tego typu można spotkać również i w innych indyjskich horrorach, w których dochodzi do wypędzania ducha.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

W szponach geparda, łapach goryla i paszczy krokodyla
Sebastian Chosiński

21 II 2018

Seria „Batman Unlimited” zatrzymała się – i inaczej raczej już nie będzie – na trzech filmach pełnometrażowych (nie licząc oczywiście serialowych kreskówek). Trochę szkoda, bo chociaż to animowany odprysk DC Universe przeznaczony dla nieco młodszych – czytaj: nastoletnich – widzów, to jednak emocji w nim nie brakuje. Czego dowodzi chociażby otwierający cykl „Zwierzęcy instynkt” Butcha Lukica.

więcej »

Zdrada czai się pod wodą
Sebastian Chosiński

13 II 2018

W oczekiwaniu na filmową wersję opowieści o Aquamanie, której premiera została zapowiedziana na grudzień tego roku, warto przybliżyć sobie tę mniej znaną komiksową postać z uniwersum DC. Można to zrobić, sięgając po kinowe przygody „Ligi Sprawiedliwości” bądź – zrealizowaną przed trzema laty – animację Ethana Spauldinga „Tron Atlantydy”.

więcej »

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (2)
Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

23 I 2018

Dziś druga styczniowa edycja cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (2)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lokalny kryminał
— Jarosław Loretz

Jamochłon na niebiesiech
— Jarosław Loretz

Umordowana
— Jarosław Loretz

450 stron makabry czyli Baczność! W oczach tego dziecka maluje się eufemizm!
— Jarosław Loretz

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Doroczna rozrywka w tanim stylu
— Jarosław Loretz

Rezydencjonalna duchota
— Jarosław Loretz

Brzdąkany dramat grozy
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.