Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugiej listopadowej edycji „Esensja ogląda” zapraszamy do lektury trzech recenzji filmów z DVD.

Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
[ - recenzja]

W drugiej listopadowej edycji „Esensja ogląda” zapraszamy do lektury trzech recenzji filmów z DVD.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [30%]
Co tu dużo mówić – groch, kapusta, karmelki i soda kaustyczna w jednym. Ten film próbuje być wszystkim naraz. Bay uznał, że „zwykła” młodzieżowa przygodówka z wojującymi robotami już się nie sprzeda i najpierw namieszał z kategorią wiekową (film startuje jak kino familijne, i to takie dla naprawdę małych dzieci, by z czasem przeskoczyć do emeryckich przygód Anthony′ego Hopkinsa), a potem zaczął bez ładu i składu dogęszczać fabułę branymi z prawa i lewa wątkami. Dzięki temu mamy więc dodatkowo silny wątek arturiański z Merlinem układającym się z robotami, mamy alternatywną rzeczywistość (da Vinci, Lincoln i inni chronili tajemnicę istnienia robotów, i to robot zabił Hitlera), mamy sensację à la „Kod Leonarda da Vinci” z lekkim romansem, tajnym stowarzyszeniem i poszukiwaniem artefaktu, mamy inwazję obcych w stylu nowego „Dnia Niepodległości”, mamy też obowiązkowe samochodowe pościgi z niszczeniem tuzinów aut. Jest szybciej, głośniej, z większym rozmachem i zadęciem, ale wcale nie lepiej, mądrzej czy ciekawiej. Owszem, Hopkins wnosi tu sporo ciepła, a jego robot – irytująco C3POkształtny – zapewnia dawkę nawet niezłego humoru, ale sama historia jest tak roztrzepana, najeżona logicznymi dziurami i przygnieciona masą efektów, że przygody bohaterów ani ziębią, ani grzeją, a pod koniec co najwyżej nużą, bo film trwa bite dwie i pół godziny. Muszę jednak przyznać, że ta część jest o oczko lepsza – być może właśnie dzięki Hopkinsowi – od poprzednich dwóch knotów…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [70%]
Kolejny udany film Alberto Mariniego, scenarzysty „Romasanty” i producenta dwóch pierwszych części „[Rec]”, czyli dynamiczny, pozbawiony pretensjonalności, barwiony drobinami oleiście czarnego humoru slasher z nową wersją zombie – ogniście energicznych, tyle że dość szybko spalających napędzające je świństwo i wracających do rozumnej postaci. Początek historii może specjalnie nie porywa, ale gdy postaci zostaną już naszkicowane, a karty rozdane, akcja rusza z kopyta i nie puszcza do samego końca. Nie jest to pierwszy lepszy slasher z cienką fabułką i dartymi z kartonu pseudopostaciami. Zarówno bohaterowie, jak i cała otoczka historii posiadają odpowiednią głębię, pozwalając widzowi na gładkie wsiąknięcie w historię i odkrywanie detali intrygi wespół z rzuconą gdzieś na hiszpańską prowincję czwórką młodzieżowych opiekunów. Co więcej – „Summer Camp” jest rozrywką na tyle sprytnie skonstruowaną, że nie obraża inteligencji widza i jednocześnie jest daleki od proponowania łatwych, jednoznacznych interpretacyjnie rozwiązań. Świetne kino, wyraźnie u nas niedocenione.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [70%]
Nie da się ukryć, że wprawdzie akcja „Ave, Cezar!” toczy się w Hollywood, ale nie jest to dzieło tej miary co „Barton Fink”. Nie zmienia to faktu, że nowy film braci Coenów naprawdę warto obejrzeć, gdyż twórcy przygotowali tutaj przezabawne widowisko, które ma szanse przypaść do gustu szczególnie osobom dobrze znającym dokonania amerykańskiej kinematografii sprzed kilkudziesięciu lat. „Ave, Cezar!” jest bowiem filmem o kręceniu filmu, a akcja toczy się w fikcyjnej wytwórni Capitol Pictures w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Z niekłamanym zainteresowaniem obserwujemy więc, jak producent Eddie Mannix niezwykle umiejętnie tuszuje wszelkie kłopotliwe sytuacje wywołane zachowaniem największych gwiazd wytwórni. Szybko możemy się przekonać, że ulubieńcy mas często nie grzeszą ani rozsądkiem, ani przyzwoitością. Prawdziwym wyzwaniem dla Mannixa staje się zaś nagłe zniknięcie Bairda Whitlocka, grającego główną rolę w superprodukcji pod tytułem – a jakżeby inaczej – „Ave, Cezar!”. W tej sytuacji producent daje z siebie wszystko, gdyż każdy dzień nieobecności aktora na planie zdjęciowym oznacza gigantyczne straty dla Capitol Pictures. Tymczasem widzowie doskonale zdają sobie sprawę, że porwanie to miało dość absurdalny przebieg. W tym przypadku Coenowie pozwalają sobie na oczywiste żarty z komisji McCarthy’ego, ale główną atrakcją „Ave, Cezar!” są jednak epizody, które wyraźnie nawiązują do znanych dawnych filmów czy hollywoodzkich anegdot. Dla prawdziwych znawców kina stanowi to niewątpliwą zaletę tego obrazu, ale z drugiej strony dla części osób niektóre żarty mogą okazać się nieco zbyt hermetyczne. Jak przystało na historię dziejącą się w fabryce snów możemy też podziwiać na ekranie znakomite aktorstwo – i dotyczy to zarówno ról pierwszoplanowych (genialny Josh Brolin jako Eddie Mannix i świetny George Clooney grający Bairda Whitlocka), jak i epizodycznych. W efekcie „Ave, Cezar!” jest filmem całkiem udanym i rzeczywiście zabawnym, chociaż nie dorównuje najlepszym dokonaniom Coenów.
koniec
6 listopada 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Memento mori
Sebastian Chosiński

3 XII 2019

Spodziewalibyście się tak doskonałego opartego na faktach miniserialu dramatycznego po scenarzyście „Strasznych filmów” i „Kac Vegas”? Albo po byłym hiphopowcu ze Szwecji, którego największym osiągnięciem reżyserskim były dotąd teledyski do dwóch piosenek z ostatniego albumu Davida Bowiego? Nie zmienia to faktu, że „Czarnobyl” to ponad pięciogodzinna porcja doskonałego kina.

więcej »

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky „mother!”

Do sedna:

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Co za dzień! Co za cudowny dzień!
— Piotr Dobry

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Co za dzień! Co za cudowny dzień!
— Piotr Dobry

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Trójwymiarowy gwóźdź do trumny
— Mateusz Kowalski

Tom Chaney musi wisieć
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Wenecja i Poważny człowiek
— Esensja

Kot Schrödingera
— Karol Kućmierz

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)
— Jakub Gałka

Napierformers
— Marcin T. P. Łuczyński

Jeden upadnie. Przetrwa tylko jeden
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.