Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Planetarny morderca i konkurencja

Esensja.pl
Esensja.pl
Hiszpańskie „Trzy dni” zaczynają się jak rasowy film katastroficzny. Dość szybko na scenę wchodzi jednak morderca.

F. Javier Gutiérrez
‹Trzy dni›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy dni
Tytuł oryginalnyTres días
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery23 października 2009
ReżyseriaF. Javier Gutiérrez
ZdjęciaMiguel Ángel Mora
Scenariusz
ObsadaVíctor Clavijo, Mariana Cordero, Eduard Fernández, Elvira de Armiñán, Ana de las Cuevas, Juan Galván, Daniel Casadellà, Vicente Romero
MuzykaAntonio Meliveo
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiHiszpania
Czas trwania93 min
Gatunekdramat, SF
EAN5903560919193
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Filmy o zagrażających Ziemi asteroidach dzielą przede wszystkim na te drogie, i te tanie. Drogie można poznać po tym, że twórcy prą do konfrontacji obsady z kosmicznym głazem. Są fajerwerki, ratunkowe misje, masowe zniszczenia oraz – aczkolwiek nie obowiązkowo – znane nazwiska w obsadzie. W tanich… no, jest tanio. Znaczy się nie ma nic z powyższych rzeczy. O głazie i misjach ratunkowych przebąkuje się co najwyżej na ekranie telewizora, masowe zniszczenia dopiero mają nastąpić (najlepiej po napisach końcowych, czyli wyobraź je sobie, widzu, sam), aktorzy są znani z tego, że są nieznani nikomu poza rodziną i najbliższymi przyjaciółmi, zaś akcja koncentruje się na poczynaniach wąskiej grupki przeciętnych ludzi, siedzących sobie w mieszkaniu, niewielkim domku bądź literalnie w lesie. „Trzy dni” to przedstawiciel tego drugiego, taniego nurtu.
Na wstępie dostajemy informację, że na Ziemię leci głaz o średnicy 50 kilometrów. A ponieważ misje ratunkowe zawiodły, ludzkości zostały do zagospodarowania z grubsza 72 godziny. Intryga koncentruje się na poczynaniach faceta robiącego za złotą rączkę oraz jego matki. Podczas gdy miastowi albo uciekają w wyżej położone rejony kraju albo strzelają sobie w łeb, wspomniana dwójka jedzie na położoną na uboczu farmę należącą do brata złotej rączki. Na miejscu zastają czwórkę pozbawionych opieki dzieci, zupełnie nieświadomych nadciągającego końca świata oraz… zbiegłego z więzienia mordercy, marzącego krwawej o zemście za to, że lata temu do jego schwytania przyczynił się właśnie brat złotej rączki. Matka krąży zaniepokojona ze strzelbą, syn nie do końca wierzy w zagrożenie, a dzieci nie mogą zrozumieć, czemu nie wracają rodzice, czemu nie wolno im się oddalać od domu i czemu wujek jest nieznośny w obejściu.
Zaraz po opuszczeniu miasta przez bohaterów widmo zagłady usuwa się w dalekie tło, wracając dopiero w bezpośredniej bliskości finału. W środku zaś, jak w jajku niespodziance, czai się ordynarny thriller. Zbudowany jest jednak na tyle dziwnie, że bliżej mu do nieciekawego dramatu obyczajowego (dwójka dorosłych nieudolnie narzuca swoją wolę zdezorientowanym brakiem rodziców dzieciom) niż do faktycznego thrillera. Trudno tu bowiem nie tylko o dreszcz emocji, ale nawet o wartką akcję. Ot, grupa osób kisi się we własnym sosie, czekając albo na rodziców (dzieci), albo na zagładę (złota rączka), albo na mordercę i zagładę (matka). Cokolwiek żwawszego zaczyna się dziać dopiero blisko finału, aczkolwiek jak już się dzieje, to z jeżącym włos na głowie przytupem. W końcu film jest produkcją europejską i jego twórców nie obowiązywały amerykańskie standardy, zgodnie z którymi wyrządzanie krzywdy dzieciom jest wykluczone.
Niestety, technicznie film też nie zachwyca. Ma odbarwione, utopione w sepii zdjęcia, z wyłażącym na wierzch ziarnem i taką sobie ostrością, mimo że wyraźnie widać, iż akurat słońca ekipa miała skolko ugodno. Niewykluczone, że to spłowienie było celowym zabiegiem, nie pomaga on jednak w odbiorze całości. Bo skoro obraz jest taki sobie, akcja astmatycznie się zatyka, a bohaterowie niekoniecznie zaskarbiają sobie przyjaźń widza, to zostaje wyłącznie nadzieja na dreszcz emocji. A ten przez większość czasu jest na urlopie. W związku z tym „Trzy dni” raczej rozczarowują, choć chwilami potrafią zagrać dobrym, wyczuwalnie fatalistycznym klimatem, a finiszowi nie sposób odmówić mocnych akcentów.
Swoją drogą ciekawe, że właśnie F. Javier Gutiérrez, twórca jednego jedynego pełnego metrażu, czyli właśnie „Trzech dni”, dostał dekadę później propozycję nakręcenia w USA horroru „Rings”, stanowiącego odprysk serii o Sadako/Samarze. Aczkolwiek – jak można było się spodziewać – nowy film również niezbyt mu wyszedł
koniec
4 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jamochłon na niebiesiech
Jarosław Loretz

16 I 2018

Z pozoru „Zaginiony lot” wygląda na znośną rozrywkę przeciętnej jakości. Wszyscy jednak wiemy, jak to jest z pozorami…

więcej »

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (1)
Jarosław Loretz

9 I 2018

Zapraszamy do pierwszej tegorocznej edycji „Esensja ogląda”.

więcej »

Dobra mina do złej gry
Sebastian Chosiński

27 XII 2017

Nawet jeśli nie oglądaliście, to na pewno wiecie, że w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku powstał telewizyjny serial (i przy okazji film kinowy) o Batmanie. W (mało) Mrocznego Rycerza wcielił się w nim Adam West, natomiast Robina zagrał Burt Ward. Pół wieku później obaj aktorzy zostali zaproszeni do udziału w animowanej dylogii „Powrót Zamaskowanego Krzyżowca” oraz „Batman kontra Dwie Twarze”, w której ponownie wcielili się w swoje role sprzed lat.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Tegoż autora

Lokalny kryminał
— Jarosław Loretz

Jamochłon na niebiesiech
— Jarosław Loretz

Umordowana
— Jarosław Loretz

450 stron makabry czyli Baczność! W oczach tego dziecka maluje się eufemizm!
— Jarosław Loretz

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Doroczna rozrywka w tanim stylu
— Jarosław Loretz

Rezydencjonalna duchota
— Jarosław Loretz

Brzdąkany dramat grozy
— Jarosław Loretz

I w szaleństwie jest metoda
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.