Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (1)

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapraszamy do pierwszej tegorocznej edycji „Esensja ogląda”.

Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Styczeń 2018 (1)

Zapraszamy do pierwszej tegorocznej edycji „Esensja ogląda”.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [80%]
Przeuroczy, niesłychanie ciepły komediodramat z doskonałymi zdjęciami, montażem i udźwiękowieniem, w dodatku świetnie zagrany (w obsadzie jest m.in. Sam Neill w roli mrukliwego, zarośniętego odludka) i na tyle sprytnie skonstruowany, że naprawdę trudno przewidzieć zakręty scenariusza. To jedna z tych produkcji, które wyśmienicie wpasowują się w ramy ukutego dekady temu terminu „magia kina”. Bo magii jest tui aż nadto, i to nie takiej wróżkowej czy elfiej, a bliższej naszej rzeczywistości, opartej na bajkowych plenerach i urzekającym klimacie. A wszystko zawdzięczamy niebanalnej wyobraźni nowozelandzkiego reżysera o egzotycznie brzmiącym imieniu i nazwisku – Taika Waititi. Wyobraźni, dzięki której w poprzednich latach dostaliśmy wyjątkowo oryginalny wampiryczny mockumentary „Co robimy w ukryciu” oraz zupełnie szalony romans „Orzeł kontra rekin”, a ostatnio zostaliśmy uraczeni słodko kiczowatą przygodówką „Thor: Ragnarok”. Przyznam, że z niecierpliwością czekam na następne produkcje Nowozelandczyka, bo skoro już raz dorwał się do wysokiego budżetu i śpiewająco sobie poradził z jego spożytkowaniem, to z pewnością jeszcze nie raz o nim usłyszymy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [40%]
To nie jest film dla osób, które jeszcze nie dorosły, albo już wyrosły z robienia sobie dowcipów z czyichś nazwisk czy nazw kojarzących się z wypróżnieniem, fekaliami czy pisuarem. Praktycznie cała jego fabuła opiera się na starciu naukowca o nazwisku Pofajdanek (w oryginale Poopypants) z dwoma dzieciakami, którym udało się zmienić dyrektora szkoły, Kruppa (czytanego jako Crap czyli Kupa), w Kapitana Majtasa, odzianego w slipy i pelerynkę superbohatera walczącego ze złem tego świata. Być może podstawa tego filmu, czyli seria książeczek Dava Pilkeya, cieszy się rzeczywiście dużą popularnością za oceanem, nie zmienia to jednak faktu, że jest to poziom humoru niezbyt wysoki i przeznaczony raczej dla dzieci z wczesnych klas podstawówki, zdrowo rechoczących na widok toczącej się rolki papieru toaletowego, podkładających kolegom bądź nauczycielom pierdzące poduszki i uważających, że w szkole nie powinno być żadnej nauki, a po prostu niekończąca się zabawa. Często kosztem innych. Osoby, których powyższe rzeczy nie bawią, powinny sobie raczej odpuścić seans „Kapitana Majtasa”, bo w lżejszych przypadkach skończy się to uczuciem zakłopotania, a w cięższych zażenowaniem z tendencją do zgagi. Trzeba jednak przyznać, że interpretacja niektórych klasycznych hitów muzycznych jest odświeżająco… powiedzmy oryginalna.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [70%]
Film generalnie negatywnie oceniany tak u nas, jak i za oceanem tylko dlatego, że jako horror praktycznie wcale nie straszy. Problem w tym, że – wbrew etykiecie – nie jest to żaden horror, a regularny dramat na krawędzi sf, opowiadający o życiu zwykłych ludzi w obliczu zagłady cywilizacji. Jego siła tkwi w bardzo oszczędnej realizacji, pozwalającej widzowi bez problemu postawić się w pozycji żyjących na odludziu bohaterów, świadomych niebezpieczeństwa, ale pozbawionych wiedzy na temat obecnej kondycji świata. Wiedzą oni – a my wraz z nimi – tylko tyle, że ludzi i zwierzęta dziesiątkuje śmiertelny wirus. Co powoduje – oprócz plam na skórze i wewnętrznego krwotoku – nie sposób się domyślić. Jest, i tyle. Bo i nie on stanowi sedno opowieści. Jest tylko tłem, które pozwoliło wprowadzić klimat zagrożenia i zamknąć bohaterów w położonym na odludziu domu. A potem skonfrontować ich z drugą, równie nieliczną grupką ocaleńców. Próżno tu szukać wyjących zombie, plujących pianą z pyska wściekłych psów czy skażonej wody. Jest za to niesprecyzowane poczucie osaczenia, strach przed obcymi i codzienne próby toczenia w miarę normalnego życia, przy jednoczesnym utrzymaniu chociaż pozorów człowieczeństwa. Pod tym względem produkcja przypomina starszy o rok film „Here Alone”, aczkolwiek twórcy „To przychodzi po zmroku” poszli krok dalej i usunęli z widoku zarówno oznaki upadku ludzkości, jak i zbyt oczywiste ślady działalności wirusa. A ponieważ historia jest gładko opowiedziana, zaś postaci wiarygodnie odegrane, film potrafi zapewnić kilka chwil przyzwoitej rozrywki. Trzeba tylko pamiętać, że żadną miarą nie jest to horror.
koniec
9 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mechabatman i zmutowane potwory
Sebastian Chosiński

18 VII 2018

Seria „Batman Unlimited” zatrzymała się na trzech filmach. Jedni zapewne tego żałują, inni być może, dowiedziawszy się o tym, odetchnęli z ulgą. Prawdą jest, że powstałe w jej ramach animacje nie powalały na kolana. Najsłabiej wypadła zaś ta ostatnia, starająca się w pewnym sensie zdyskontować popularność „Transformersów” Michaela Baya, czyli „Maszyny kontra Mutanci” Curta Gedy.

więcej »

Wojny nieustające
Jarosław Loretz

13 VII 2018

„Underworld: Wojny krwi” to już piąta próba wejścia do tej samej rzeki. Tym razem jednak zupełnie chybiona.

więcej »

Krótko o filmach: Joker zombie
Jarosław Loretz

15 V 2018

Jarosław Loretz krótko pisze o „Day of the Dead: Bloodline”.

więcej »

Polecamy

Narodowy zombie

Z filmu wyjęte:

Narodowy zombie
— Jarosław Loretz

Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Kulturalny człowiek nie niszczy książek, ale…
— Jarosław Loretz

Powiedziałem koledze, że chcę statek kosmiczny
— Jarosław Loretz

Klucz do miasta otworzy każde drzwi
— Jarosław Loretz

Gdy masz niepotrzebną połówkę rekina…
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Komiksy i klozety, czyli jedna z najmądrzejszych bajek roku
— Piotr Dobry

Ciemno
— Jarosław Robak

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Thor: Ragnarok (DVD)
— Sebastian Chosiński

Asgard to nie miejsce…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Komiksy i klozety, czyli jedna z najmądrzejszych bajek roku
— Piotr Dobry

Ciemno
— Jarosław Robak

Uśmiech zębiczny
— Jarosław Robak

Tegoż autora

Z filmu wyjęte: Narodowy zombie
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Ćwierćsaga
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Bright
— Jarosław Loretz

Wojny nieustające
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Niedojadki
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.