Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Michael Haneke
‹Happy End›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHappy End
Dystrybutor Monolith Video
Data premiery19 września 2018
ReżyseriaMichael Haneke
ZdjęciaChristian Berger
Scenariusz
ObsadaIsabelle Huppert, Jean-Louis Trintignant, Mathieu Kassovitz, Fantine Harduin, Franz Rogowski, Laura Verlinden, Aurélia Petit, Toby Jones
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiAustria, Francja, Niemcy
Czas trwania107 min
Gatunekdramat
EAN5908262707680
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wielkość i małość rodu Laurentów
[Michael Haneke „Happy End” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tytuł najnowszej, wydanej nie tak dawno w Polsce na DVD, produkcji Michaela Hanekego jest przewrotny. Bo w „Happy End” nic nie kończy się szczęśliwie. Przeciwnie! Wszystko zdaje się zapowiadać jeszcze większe nieszczęścia…

Sebastian Chosiński

Wielkość i małość rodu Laurentów
[Michael Haneke „Happy End” - recenzja]

Tytuł najnowszej, wydanej nie tak dawno w Polsce na DVD, produkcji Michaela Hanekego jest przewrotny. Bo w „Happy End” nic nie kończy się szczęśliwie. Przeciwnie! Wszystko zdaje się zapowiadać jeszcze większe nieszczęścia…

Michael Haneke
‹Happy End›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHappy End
Dystrybutor Monolith Video
Data premiery19 września 2018
ReżyseriaMichael Haneke
ZdjęciaChristian Berger
Scenariusz
ObsadaIsabelle Huppert, Jean-Louis Trintignant, Mathieu Kassovitz, Fantine Harduin, Franz Rogowski, Laura Verlinden, Aurélia Petit, Toby Jones
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiAustria, Francja, Niemcy
Czas trwania107 min
Gatunekdramat
EAN5908262707680
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Za przyjemność oglądania Jean-Louisa Trintignanta dałbym się pokroić. I nie jest istotne, czy miałyby to być filmy sprzed pół wieku (jak „Kobieta i mężczyzna” bądź „Konformista”), czy współczesne, pokazujące legendarnego francuskiego aktora już po osiemdziesiątce. Swoją drogą, to w ostatnich latach daje się on przekonać do przyjścia na plan filmowy tylko jednemu twórcy – Austriakowi Michaelowi Hanekemu (nagrodzona Złotą Palmą w Cannes „Miłość” i właśnie „Hapy End”). Chociaż w minionym roku zrobił jeszcze wyjątek dla przyjaciela sprzed lat, Claude’a Leloucha (vide czekający na premierę „Les plus belles années d’une vie”). „Happy End” to opowiedziana w groteskowej formule, ale z napięciem godnym thrillera, opowieść o mieszkającej w Calais bogatej rodzinie Laurentów. Miejsca akcji nie zostało wybrane przypadkowe – wszak to ten port szturmowali swego czasu migranci z Bliskiego Wschodu i Afryki, by dostać się do Wielkiej Brytanii.
Laurentowie zaliczają się do elity francuskiego społeczeństwa, ale jak każda filmowa rodzina z tradycjami mają swoje „trupy w szafach”. Georges (Trintignant) żyje już tylko siłą przyzwyczajenia, najchętniej popełniłby samobójstwo, by połączyć się ze swoją żoną. Jego córka Anne (w tej roli Isabelle Huppert) to silna kobieta z zasadami, ale bez serca; wychodzi bowiem z założenia, że tylko tak można kierować rodzinnym biznesem. Jej brat Thomas (Mathieu Kassovitz), wzięty lekarz, to skrajny egoista, który krzywdzi wszystkich dokoła (córkę, eksżonę, konkubentkę, a nawet traktowaną instrumentalnie jako obiekt seksualny kochankę). Buntowniczy – chociaż najczęściej jest to bunt bardzo dziecinny i bezsensowny – Pierre (Niemiec Franz Rogowski), syn Anne, radzi sobie z bólem istnienia, pijąc i co rusz, jak najbardziej świadomie, wpędzając krewnych w konsternację. I w to moralne błotko zostaje wrzucona dwunastoletnia Eve (Belgijka Fantine Harduin), która z powodu choroby matki, zostaje przygarnięta na jakiś czas przez ojca, Thomasa.
Dziewczynka ma psychopatyczną naturę, w czym pod wieloma względami przypomina swoich wujków i ciotkę. Ale, jak się okazuje, najbliżej jej do nieznanego wcześniej dziadka, z którym zaskakująco szybko znajduje nić porozumienia. Film Hanekego daleki jest jednak od sielankowych obrazów familijnego szczęścia czy drogi do pojednania ponad podziałami. Wręcz przeciwnie! To historia atrofii więzi rodzinnych, powolnego, ale nieuchronnego upadku. Tylko czego? Tradycji, starego świata, a może Francji, jaką znaliśmy jeszcze do niedawna? Nie jest przypadkiem, że najnormalniejsi w całej tej menażerii są służący Laurentów, będący imigrantami z Afryki Północnej (w ich rolach Hassam Ghancy i Nabiha Akkari). Państwo traktują ich wprawdzie z wyuczonym szacunkiem, ale jednocześnie na każdym kroku dają wyraz swojej moralnej i cywilizacyjnej wyższości. Oczywiście niczym nie usprawiedliwionej.
koniec
11 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nazwobójca
Jarosław Loretz

20 II 2020

Sądząc po tytule – „Bye Bye Man” – zaoceanicznym twórcom zaczęły wyczerpywać się sensowne imiona morderczych bytów. Czy czeka nas w najbliższej przyszłości jakiś Miau Miau Zaur czy Zulu Gula Splat?

więcej »

Ksiądz znikąd
Sebastian Chosiński

6 II 2020

Choć to pewnie ostatnie skojarzenie, jakie wielu widzom przyszłoby do głowy (a może nawet samemu reżyserowi), lecz w „Bożym Ciele” Jana Komasy jest wiele z klasycznego… westernu. Do oddalonego od świata miasteczka przybywa samotnik, który wplątany zostaje w toczący się między mieszkańcami konflikt. Po czym metodami, które mogą wzbudzać kontrowersje, zaprowadza porządek.

więcej »

„Legiooony to…” niezły film
Sebastian Chosiński

4 II 2020

Od pójścia na „Legiony” do kina odstręczyły mnie nazwiska dwóch (z czterech) scenarzystów, którzy parę lat wcześniej odpowiedzialni byli za „Smoleńsk”. Ale gdy obraz Dariusza Gajewskiego ukazał się w końcu na DVD, uznałem, że nie można chować głowy w piasek i trzeba zmierzyć się z tym problemem. I tu spotkało mnie nad wyraz miłe zaskoczenie. Bo „Legiony” to niezły film, w każdym razie na głowę bijący „Piłsudskiego”.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

I nie opuszczę Cię…
— Kamil Witek

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień ósmy
— Patrycja Rojek, Kamil Witek

Na obcej ziemi
— Urszula Lipińska

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.