Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Leonid Gajdaj
‹Operacja „Y”, czyli przypadki Szurika›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOperacja „Y”, czyli przypadki Szurika
Tytuł oryginalnyОперация Ы и другие приключения Шурика
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaLeonid Gajdaj
ZdjęciaKonstantin Browin
Scenariusz
ObsadaAleksander Demjanienko, Aleksiej Smirnow, Rina Zeljonaja, Władimir Basow, Wiktor Uralskij
MuzykaAleksander Zacepin
Rok produkcji1965
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania95 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Inteligent w świecie homo sovieticus
[Leonid Gajdaj „Operacja „Y”, czyli przypadki Szurika” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie da się przedstawić historii kinematografii Związku Radzieckiego bez opowiedzenia o postaci Szurika, czyli ciamajdowatego studenta Aleksandra Timofiejewa, któremu przytrafiały się najprzeróżniejsze – zazwyczaj zabawne, ale niekiedy również mrożące krew w żyłach – przygody. Powołał go do życia reżyser Leonid Gajdaj w filmie „Operacja Y, czyli Przypadki Szurika”. Później bohater ten wracał jeszcze dwukrotnie. I my w „Esensji” również dwukrotnie do niego – za czas jakiś – wrócimy.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Inteligent w świecie homo sovieticus
[Leonid Gajdaj „Operacja „Y”, czyli przypadki Szurika” - recenzja]

Nie da się przedstawić historii kinematografii Związku Radzieckiego bez opowiedzenia o postaci Szurika, czyli ciamajdowatego studenta Aleksandra Timofiejewa, któremu przytrafiały się najprzeróżniejsze – zazwyczaj zabawne, ale niekiedy również mrożące krew w żyłach – przygody. Powołał go do życia reżyser Leonid Gajdaj w filmie „Operacja Y, czyli Przypadki Szurika”. Później bohater ten wracał jeszcze dwukrotnie. I my w „Esensji” również dwukrotnie do niego – za czas jakiś – wrócimy.

Leonid Gajdaj
‹Operacja „Y”, czyli przypadki Szurika›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOperacja „Y”, czyli przypadki Szurika
Tytuł oryginalnyОперация Ы и другие приключения Шурика
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaLeonid Gajdaj
ZdjęciaKonstantin Browin
Scenariusz
ObsadaAleksander Demjanienko, Aleksiej Smirnow, Rina Zeljonaja, Władimir Basow, Wiktor Uralskij
MuzykaAleksander Zacepin
Rok produkcji1965
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania95 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Leonid Gajdaj to jeden z najwybitniejszych twórców komediowych w historii kinematografii radzieckiej, który w swojej twórczości stawiał przede wszystkim na świetną zabawę, podkreślaną całą masą przekomicznych gagów. Co może trochę dziwić, biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia reżysera, którego los na pewno nie rozpieszczał. Po latach spędzonych na Syberii zdecydował się przenieść w 1949 roku do Moskwy, aby zostać studentem wydziału reżyserskiego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Siedem lat później, wespół z Walentinem Niewzorowem, nakręcił swój fabularny debiut – dramat „Długa droga”, a następnie satyryczną komedię „Narzeczony z tamtego świata” (1958), która okazała się, jak na standardy radzieckie, zbyt prześmiewcza; cenzurze nie spodobały się przede wszystkim sceny wyśmiewające biurokrację w Kraju Rad. W efekcie – zamiast trafić do szerokiej dystrybucji, obraz pokazywany był tylko w nielicznych kinach, na dodatek o wyjątkowo niesprzyjających porach. Dwa lata później, chcąc odbudować nadszarpniętą reputację i przypodobać się władzom, Gajdaj nakręcił – oparty na sztuce Aleksandra Galicza – dramat „Trzykrotnie zmartwychwstały”. I poniósł totalną klęskę!
Popadł przy tym w depresję, nie bardzo wiedząc, jakie dzieła ma tworzyć, aby spodobały się zarówno jemu, jak i widowni, i na dodatek nie miały kłopotów z cenzurą. Ożywczy okazał się wyjazd z Moskwy do Irkucka, do którego nakłoniła go żona. Tam zupełnie przypadkowo Gajdaj przeczytał satyryczny felieton w partyjnej „Prawdzie”, który uznał za znakomity materiał na film. Przeniósł go na ekran jako krótkometrażówkę „Pies Barbos” (1961). To króciutkie, bo zaledwie niespełna dziesięciominutowe dziełko, okazało się jednak przełomowym, ponieważ to właśnie na jego planie po raz pierwszy spotkało się niezwykłe komediowe trio – Gieorgij Wicin, Jurij Nikulin oraz Jewgienij Morgunow, którzy stworzyli odpowiednio postaci Tchórza, Kiepa oraz Bywałego. Jeszcze w tym samym roku reżyser poszedł za ciosem i nakręcił ciąg dalszy „Psa Barbosa”, czyli przezabawną, choć ponownie jedynie krótkometrażową, opowieść „Bimbrownicy”.
Jak się okazało, Gajdaj znacznie lepiej radził sobie w krótkich formach, dlatego też kolejny swój film kinowy – „Wódz czerwonoskórych” (1962) – złożył z trzech niezależnych opowieści opartych na opowiadaniach amerykańskiego klasyka O’Henry’ego. Zbiorek cieszył się tak wielkim powodzeniem, że reżyser postanowił nie rezygnować z tej formuły. Napisał dwa kolejne scenariusze, które tym razem dla odmiany miała połączyć postać głównego bohatera – ambitnego, ale bardzo fajtłapowatego studenta Szurika, a właściwie Aleksandra Timofiejewa. Wielkim problemem okazało się jednak znalezienie odtwórcy tej postaci. Chociaż chętnych nie brakowało, żaden nie spodobał się Gajdajowi. Wreszcie przypadkowo trafił on w gazecie na fotografię Aleksandra Diemjanienki, którego emploi uznał za idealne. Specjalnie też pojechał do Leningradu, aby rozmówić się z artystą. Aktor po latach wspominał: „Kiedy przeczytałem scenariusz filmu, zrozumiałem, że jest on skazany na sukces. Niczego podobnego w naszym kinie dotąd nie było”.
Po zrealizowaniu dwóch nowel („Pomocnika” i „Obsesji”) uznano, że całość jest zbyt krótka – trzeba więc było w miarę szybko dokręcić trzecią. Gajdaj sięgnął wówczas po stary i sprawdzony patent, a mówiąc konkretniej po trio: Kiep, Tchórz i Bywały. W efekcie powstała trzecia opowieść, która dała potem tytuł całemu zbiorowi – „Operacja Y”. Zdjęcia trwały od lipca 1964 do kwietnia 1965 roku; premiera odbyła się cztery miesiące później – 16 sierpnia. Wiele gagów, które przeszły do historii kina radzieckiego, powstawało wprost na planie, a ich autorami byli sami aktorzy. I chociaż film roił się od wpadek technicznych i realizatorskich, widownia zagłosowała na „tak”. W samym tylko 1965 roku obraz Gajdaja obejrzało ponad 69,5 miliona widzów. „Operacja Y” zdeklasowała rywali! Podobnie zresztą jak i kolejne dzieła reżysera: „Kaukaska branka, czyli Nowe przygody Szurika” i „Brylantowa ręka”.
Pierwszy film z cyklu przygód Szurika składa się z trzech nowel. Otwiera go opowieść zatytułowana „Pomocnik”. Aleksandr Timofiejew jest pilnym studentem, który dorabia sobie popołudniami, pracując na budowie. Pewnego dnia w autobusie miejskim trafia na wyjątkową kanalię – żula Fiedię, który zajął miejsce przeznaczone dla matek z dziećmi i inwalidów i, mimo uwag zwracanych przez innych pasażerów, nie chce go ustąpić kobiecie w średnim wieku. Z tego też powodu wywiązuje się sprzeczka, w wyniku której musi interweniować milicja. Krnąbrny jegomość trafia do aresztu, a że to nie jest jego pierwszy chuligański wybryk, w ramach resocjalizacji zostaje skierowany do pracy społecznej na budowie bloku mieszkalnego. Los sprawia, że kierownik przydziela go jako pomocnika… Szurikowi. Stosunki między oboma mężczyznami od samego początku przedstawiają się nad wyraz kiepsko. Fiedia pragnie na każdym kroku udowadniać swojemu opiekunowi, że nie ma najmniejszego zamiaru zabrać się do ciężkiej fizycznej pracy, natomiast fajtłapowaty student próbuje go do tego przymusić.
Na scenariusz „Obsesji”, czyli drugiej z nowel, Gajdaj wpadł, przeglądając polskie czasopismo satyryczne „Szpilki”. Trafił w nim na humorystyczny rysunek przedstawiający studentów ogarniętych gorączką egzaminacyjną. I w takiej też sytuacji postawił Szurika, który chcąc porządnie przygotować się do sprawdzenia wiedzy, poszukuje odpowiedniego skryptu. Niestety, nie ma go żaden z jego znajomych. Aleksandr trafia nań zupełnie przypadkowo, kiedy na przystanku autobusowym spotyka młodą dziewczynę, również studentkę, zaczytaną w podręczniku. Natychmiast też przyłącza się do lektury, całkowicie tracąc kontakt z rzeczywistością. Kilka następnych godzin spędza więc w towarzystwie pięknej nieznajomej, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Już po egzaminie chłopak spotyka dziewczynę ponownie; nie ma jednak pojęcia, że tak naprawdę zdążyli się poznać wcześniej. Za pośrednictwem kolegi z roku Timofiejew przedstawia się Lidzie, po czym proponuje, że odprowadzi ją do domu. W mieszkaniu dziewczyny czuje się dość dziwnie, cały czas bowiem prześladuje go wrażenie deja vu.
Kulminacją całej „Operacji Y” jest zamykająca film nowela tytułowa. Na Zareczeńskim Rynku Kołchozowym (czytaj: targu) handlują Kiep i Tchórz. Interes nie idzie najlepiej, co spowodowane jest przede wszystkim mroźną zimą. Wybawieniem z kłopotów wydaje się więc pojawienie Bywałego, pośrednika dyrektora sporego magazynu towarów, który ma całej trójce do zaoferowania niezwykle intratną propozycję. Otóż w nocy mają zakraść się do prowadzonego przez niego składu i upozorować włamanie. To jedyny sposób na zakamuflowanie braku w magazynie wielu chodliwych artykułów, który niechybnie wykryłaby komisja wybierająca się właśnie na przeprowadzenie kontroli. Dyrektor obiecuje dopilnować, by stróżem tej nocy była mocno już podstarzała Maria Iwanowna, co ma ułatwić bandytom zadanie. Tymczasem w wyniku zabawnego zbiegu okoliczności, zamiast staruszki, składu pilnuje Szurik, co od samego początku poważnie krzyżuje plany włamywaczy. I chociaż ostatecznie udaje im się wejść do pomieszczenia, bohaterski student robi wszystko, aby uniemożliwić im dokonanie w nim zniszczeń i wyniesienie towarów, które przedstawiają jakąś wartość i dziwnym trafem nie zniknęły już wcześniej.
Każda z historyjek niesie ze sobą sporą porcję niezwykle celnych spostrzeżeń na temat radzieckiej rzeczywistości lat 60. ubiegłego wieku. Gajdaj nie unika bowiem nawiązań do tego, co można było zobaczyć na co dzień za oknem. Jego bohaterowie są idealnym odzwierciedleniem sowieckiej propagandy, z jej wszelkimi przerysowaniami i karykaturalnością – i dotyczy to zarówno postaci pozytywnych, jak i negatywnych. Kierownik budowy, na której dorabia sobie Szurik, mówi językiem znanym z partyjnych narad; na dodatek z wyglądu przypomina nieco, co zapewne nie było przypadkiem, Chruszczowa. Film nakręcono w 1964 roku, a więc tym samym, w którym Nikita Siergiejewicz – w wyniku bezkrwawego przewrotu pałacowego na Kremlu – został odsunięty od władzy przez ekipę Leonida Breżniewa. Ośmieszanie go, choćby w tak niewybredny sposób, było więc jak najbardziej na miejscu i mogło spodobać się widzom w Kraju Rad, którzy – jak zresztą większość świata – nie wyrażali zbyt pochlebnych ocen na temat inteligencji niedawnego jeszcze włodarza niemal połowy globu.
Szurik – małomówny i ofermowaty, nieśmiały i nieporadny – od razu podbił serca publiczności. Ale nie tylko on. Jak to często bywa w przypadku podobnych produkcji, widzowie zapałali sympatią również do filmowych „czarnych charakterów”. Z drugiej strony jednak, jak można było nie polubić – co prawda, będących od dawna na bakier z prawem, ale reprezentujących zdecydowanie zdroworozsądkowy nurt w łonie homo sovieticus – tak barwnych „niebieskich ptaków”, jak Fiedia, Tchórz, Kiep czy też noszący się z pańska Bywały? To postaci, o których przez lata rozpisywała się prasa, piętnując je i stawiając za wzór nie do naśladowania. Ale to właśnie oni wnosili do zuniformizowanego radzieckiego społeczeństwa powiew świeżości. Gajdaj, choć nie uciekł od napiętnowania podobnej postawy (wszak w finale pierwszej i trzeciej noweli negatywni bohaterowie zostają oddani w ręce sprawiedliwości), zrobił to jednak w sposób strawny dla widza, pozbawiony patetycznego dydaktyzmu i politycznego uświadamiania. To sprawia, że „Operację Y” po dziś dzień oglądać można z dużą przyjemnością.
„Operacja Y” uczyniła wielką gwiazdą nie tylko Aleksandra Diemjanienkę; sławę zdobyli również odtwórcy przestępczego tria z ostatniej noweli filmu: Gieorgij Wicin, czyli Tchórz („Iwan Groźny”), Jurij Nikulin, to jest filmowy Kiep („Andriej Rublow”, „Oni walczyli za Ojczyznę”, „Dwadzieścia dni bez wojny”), oraz Jewgienij Morgunow („Wrogie żywioły”), który wcielił się w Bywałego. W rolach drugoplanowych pojawiła się natomiast cała plejada znakomitych radzieckich aktorów, w tym między innymi Michaił Pugowkin („Wesoły jarmark”), Władimir Basow („Moskwa nie wierzy łzom”), Wiktor Pawłow („Próba wierności”) oraz Władimir Władisławski („Lenin w Październiku”, „Spotkanie na Łabie”).
koniec
23 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Człowiek, który zobaczył Diabła
Sebastian Chosiński

31 VII 2019

„Muzeum” – drugi z trzech postapokaliptycznych obrazów Konstantina Łopuszanskiego –nakręcone zostało w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego. Wcześniej, nawet gdyby reżyser wyrażał taką chęć, nie mogłoby powstać – z uwagi na swe głęboko religijne i antytotalitarne przesłanie.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Szur…szur…szur… szurnięty Szurik
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Reżyser jak kura – znoszący złote jajka
— Sebastian Chosiński

Ostap Bender – bohater swoich czasów!
— Sebastian Chosiński

Szur…szur…szur… szurnięty Szurik
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.