Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Eldar Riazanow
‹Biurowy romans›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBiurowy romans
Tytuł oryginalnyСлужебный роман
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Nachabcew
Scenariusz
ObsadaAlisa Frejndlich, Andriej Miagkow, Swietłana Niemoliajewa, Oleg Basiłaszwili, Lija Achedżakowa, Ludmiła Iwanowa, Piotr Szczerbakow, Nelli Pszonna, Gieorgij Burkow
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania151 minut
Gatunekkomedia, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Nieudacznik i stara jędza
[Eldar Riazanow „Biurowy romans” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W czasach Związku Radzieckiego trudno byłoby wskazać reżysera, którego filmy cieszyły się większym uwielbieniem publiczności. Kręcone przez Eldara Riazanowa komedie nie tylko bowiem bawiły do łez, ale i do łez potrafiły wzruszać, będąc przy okazji bardzo wnikliwymi (i nierzadko gorzko-ironicznymi) obrazkami obyczajowymi. Wszystkie te pochwalne hymny idealnie pasują również do powstałego cztery dekady temu „Biurowego romansu”.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Nieudacznik i stara jędza
[Eldar Riazanow „Biurowy romans” - recenzja]

W czasach Związku Radzieckiego trudno byłoby wskazać reżysera, którego filmy cieszyły się większym uwielbieniem publiczności. Kręcone przez Eldara Riazanowa komedie nie tylko bowiem bawiły do łez, ale i do łez potrafiły wzruszać, będąc przy okazji bardzo wnikliwymi (i nierzadko gorzko-ironicznymi) obrazkami obyczajowymi. Wszystkie te pochwalne hymny idealnie pasują również do powstałego cztery dekady temu „Biurowego romansu”.

Eldar Riazanow
‹Biurowy romans›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBiurowy romans
Tytuł oryginalnyСлужебный роман
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Nachabcew
Scenariusz
ObsadaAlisa Frejndlich, Andriej Miagkow, Swietłana Niemoliajewa, Oleg Basiłaszwili, Lija Achedżakowa, Ludmiła Iwanowa, Piotr Szczerbakow, Nelli Pszonna, Gieorgij Burkow
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania151 minut
Gatunekkomedia, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To nieprawda, że Eldar Riazanow zmarł w listopadzie 2015 roku. On wciąż żyje! Bo ciągle żywe są jego filmy. Co nie dziwi, bo przecież do dzisiaj Rosja nie doczekała się wybitniejszego twórcy komedii obyczajowych. Choć gwoli ścisłości należałoby dodać, że dzieła tworzone przez Eldara Aleksandrowicza (a przynajmniej większość z nich) były czymś znacznie więcej – mieszanką zabawy i melodramatu, groteski i filmu psychologicznego. O codziennym życiu w Związku Radzieckim przekazywały więcej prawdy niż niejeden – pozujący na obiektywny – dokument, o obrazach fabularnych (przynajmniej do czasów pierestrojki) nie wspominając. Poza tym Riazanow realizował również musicale (debiutancka „Noc karnawałowa”, 1956), komedie awanturnicze (nakręcone częściowo w Italii „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji”, 1973), ba! trafił mu się nawet najklasyczniejszy historyczny melodramat („Gorzki romans”, 1984). Ale widzowie w całej Rosji oraz państwach niegdyś znajdujących się w granicach Kraju Rad i tak przede wszystkim będą kochać go za lekkie, łatwe, przyjemne i – co najważniejsze – mądre dzieła tej miary, co „Ironia losu” (1975), „Dworzec dla dwojga” (1982), „Zapomniana melodia na flet” (1987) czy właśnie „Biurowy romans”.
Od 1963 roku Riazanow blisko kooperował z pisarzem Emilem Braginskim; razem tworzyli utwory sceniczne oraz scenariusze filmowe, które następnie Eldar Aleksandrowicz przenosił na duży bądź mały ekran. W 1971 roku spod ich rąk wyszła sztuka zatytułowana „Współpracownicy”. W ciągu kilku miesięcy wystawiono ją w Moskiewskim Teatrze im. Włodzimierza Majakowskiego oraz Leningradzkim Teatrze Komedii im. Nikołaja Akimowa, gdzie zyskała wielką popularność. W efekcie w ciągu następnych dwóch lat włączyło ją do swego repertuaru kilkadziesiąt scen w całym Związku Radzieckim. Aż w końcu powstała telewizyjna wersja spektaklu w reżyserii Borisa Kondratjewa (1973), w której główne role zagrali aktorzy z Teatru Majakowskiego (Galina Anisimowa i Boris Lewinson). Riazanow podobno nie był zachwycony tą inscenizacją i między innymi dlatego jakiś czas później, gdy skończył pracę nad „Ironią losu”, postanowił dokonać autorskiej adaptacji tekstu. Chociaż jest jeszcze inna wersja, według której, założywszy, że film okaże się wielkim sukcesem frekwencyjnym, chciał po prostu dodatkowo zarobić na własnym dziele.
Zdjęcia do „Biurowego romansu” kręcono w Moskwie jesienią 1976 roku, a premiera dwuczęściowego, aczkolwiek wyświetlanego podczas jednego seansu, filmu miała miejsce w październiku roku następnego. Riazanow nie pomylił się, przewidując, że obraz odniesie wielki sukces; stał się bowiem liderem radzieckiego box-office’u za 1978 rok, kiedy to obejrzało go prawie 58,5 milionów widzów. Czym sobie na to zapracował? Wciągającą, życiową intrygą, doskonałą grą aktorską (co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że zarówno główne, jak i drugoplanowe role zagrali wyśmienici artyści), idealnym rozłożeniem akcentów humorystycznych i dramatycznych, w końcu – lirycznymi piosenkami skomponowanymi przez autora ścieżki dźwiękowej Andrieja Pietrowa (które na dodatek ukazały się na płycie w momencie premiery kinowej dzieła). Inna sprawa, że w tak zbiurokratyzowanym państwie jak ZSRR, miłosna historia opowiadająca o urzędniczym romansie w miejscu pracy z miejsca mogła liczyć na olbrzymie zainteresowanie. Wszak wielu widzów miało zapewne prawo dostrzec w perypetiach Anatolija Jefremowicza Nowosielcewa i Ludmiły Prokofjewnej Kaługinej odprysk własnej biografii.
Wszystkie te zachwyty mogą zaskakiwać w kontekście tego, że na miejsce akcji Riazanow i Braginski wybrali zapewne najnudniejsze miejsce na świecie – moskiewski Urząd Statystyczny. Ale to i tak nic. Spośród wszystkich jego pracowników głównymi bohaterami uczynili tych najmniej charakterystycznych, najbardziej szarych i nie rzucających się w oczy. Kaługina to trzydziestosześcioletnia stara panna, szefowa Urzędu, którą wszyscy pracownicy – oczywiście za jej plecami – nazywają „Jędzą”. Poza pracą nie widzi świata; jest doprowadzającą do białej gorączki służbistką, która dawno zapomniała o swojej kobiecości. Nawet ubiera się tak, jakby była komsomolską aktywistką w czasach stalinowskich. Nowosielcew – urzędnik średniego szczebla, nie wykazujący się szczególną aktywnością, ale sumiennie wykonujący (lepiej lub gorzej) powierzone mu zadania – miał wprawdzie kiedyś żonę. Urodziła mu ona dwóch synów, po czym zostawiła samego wraz z chłopcami, by ruszyć w świat za nowym kochankiem. Teraz mężczyzna z trudem wiąże koniec z końcem i marzy o awansie, aby choć odrobinę lepiej zarabiać, co pozwoliłoby mu na przykład na kupno nowych butów dla dzieci.
Kaługina i Nowosielcew codziennie mijają się w pracy, ale tak naprawdę wcale się nie znają. W tym sensie, że nic o sobie i swoim życiu pozaurzędniczym nie wiedzą. Wszystko zmienia przypadek. Pewnego dnia w Urzędzie pojawia się nowy wicedyrektor; los sprawia, że ministerstwo mianowało zastępcą Kaługinej Jurija Grigorjewicza Samochwałowa, przyjaciela Anatolija z czasów studiów, który wrócił właśnie do ojczyzny po dwuletnim pobycie na placówce w Szwajcarii. To prawdziwy światowiec i bawidamek, człowiek przebojowy i pewny siebie, będący całkowitym przeciwieństwem Nowosielcewa. Chcąc wkupić się w łaski współpracowników, Jurij organizuje w swoim mieszkaniu przyjęcie, na które zaprasza również Jurija i Ludmiłę. Jednocześnie podpowiada staremu druhowi najlepszy, jego zdaniem, sposób na uzyskanie wymarzonego awansu – niech spróbuje poflirtować z „Jędzą”, niech okaże jej odrobinę zainteresowania, dostrzeże w niej kobietę. Tola zabiera się do sprawy z właściwą sobie nieznajomością tematu, co kończy się katastrofą. Zrezygnowany urzędnik gotów jest już poddać się, gdy pewnego dnia w pracy dzieje się coś, co każe mu zmienić swoją ocenę przełożonej i dostrzec w niej nie pozbawioną ludzkich cech starą pannę, lecz pokrewną duszę.
Wokół ewoluującej w różnych kierunkach znajomości Anatolija i Ludmiły Riazanow wraz z Braginskim rozwijają także inne intrygujące wątki: fatalnego zauroczenia Olgi Ryżowej Jurijem (Olga to koleżanka z pracy Nowosielcewa i studencka miłość Samochwałowa), domowych perypetii sekretarki Wieroczki – typowej „żony modnej”, wreszcie księgowej Szury, która zamiast na obowiązkach służbowych skupia się na aktywności społeczno-politycznej. To pozwala scenarzystom przemycać na ekran mnóstwo obserwacji obyczajowych, jednocześnie kamuflując je przed cenzurą. Jedne z nich sprawiają, że w oku zaczyna kręcić się łza wzruszenia (vide nieszczęśliwie ulokowane uczucie Olgi), inne wywołują salwy śmiechu (jak tragikomiczne nieporozumienie z podstarzałym urzędnikiem Bublikowem). Wszystko to nie zmienia oczywiście faktu, że „Biurowy romans” to nade wszystko wspaniała opowieść o miłości, pełna wiary w potęgę tego uczucia, dająca nadzieję tym, którzy do tej pory nie odnaleźli swojej drugiej połówki (i widoki na to mają niewielkie). Riazanow zdaje się mówić do nich: Jeszcze nic straconego, rozejrzyjcie się uważnie dokoła, wyjdźcie ze swojej skorupy!
Nie byłoby sukcesu filmu, gdyby nie wybitni i bardzo popularni już wówczas aktorzy, których udało się Eldarowi Aleksandrowiczowi zgromadzić na planie. Kaługinę zagrała Alisa Frejndlich („Stalker”, „Bolszoj”, „Karp rozmrożony”), natomiast Nowosielcowa – Andriej Miagkow („Bracia Karamazow”, „Ironia losu”); w Samochwałowa wcielił się Oleg Basiłaszwili („Dworzec dla dwojga”), a w Ryżową – Swietłana Niemoliajewa („Pocałuj przez ścianę”); z kolei sekretarka Ludmiły, Wiera, ma twarz Liji Achedżakowej („Dwadzieścia dni bez wojny”, „Moskwa nie wierzy łzom”, „Łagodna”). Za zdjęcia odpowiadał Władimir Nachabcew, który współpracował z Riazanowem aż przy ośmiu projektach – obaj artyści rozumieli się więc doskonale, zdając sobie sprawę, że znakomitą odskocznią od nieco dusznej atmosfery biura będą pięknie pokazane krajobrazy Moskwy. O autorze ścieżki dźwiękowej była już mowa, ale warto przy tej okazji dodać, że stworzone przez niego piosenki zaśpiewali odtwórcy głównych ról, czyli Miagkow i Frejndlich. A zrobili to perfekcyjnie!
Można wspomnieć jeszcze, że w 2011 roku powstał uwspółcześniony remake „Biurowego romansu”, pod którym podpisał się Sarik Andreasian. Dziełu Ormianina nie udał się jednak w żadnym aspekcie nawiązać do oryginału Riazanowa.
koniec
30 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Człowiek, który zobaczył Diabła
Sebastian Chosiński

31 VII 2019

„Muzeum” – drugi z trzech postapokaliptycznych obrazów Konstantina Łopuszanskiego –nakręcone zostało w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego. Wcześniej, nawet gdyby reżyser wyrażał taką chęć, nie mogłoby powstać – z uwagi na swe głęboko religijne i antytotalitarne przesłanie.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Źródło

Do sedna:

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Tak bardzo się nie starałem
— Sebastian Chosiński

Co uczeń może powiedzieć o swoim nauczycielu?
— Sebastian Chosiński

O dobre imię czekisty!
— Sebastian Chosiński

Niechby i ukradli. Co by to zmieniło?
— Sebastian Chosiński

Ludzkie dramaty w nowofalowych rytmach
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Sowiecki marynarz nigdy się nie poddaje!
— Sebastian Chosiński

Kostiumowe zdrady i upokorzenia
— Sebastian Chosiński

Czerwone słońce nad Jałtą
— Sebastian Chosiński

Diablęta, których boją się anarchiści
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Lew, mafioso i seks-bomba
— Sebastian Chosiński

Do śmiechu i do łez
— Sebastian Chosiński

Jeśli nie wypijesz, to się nie zakochasz…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.