Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Gieorgij Danielija
‹Chodząc po Moskwie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChodząc po Moskwie
Tytuł oryginalnyЯ шагаю по Москве
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaGieorgij Danielija
ZdjęciaWadim Jusow
Scenariusz
ObsadaNikita Michałkow, Galina Polskich, Aleksiej Łoktiew, Jewgienij Stiebłow, Arina Aliejnikowa, Walentina Ananina, Swietłana Biesiedina, Weronika Wasiljewa, Maria Winogradowa, Jelena Mielnikowa, Irina Miroszniczenko, Anna Pawłowa, Alewtina Rumiancewa, Irina Skobcewa, Lubow Sokołowa, Danuta Stoliarska, Arkadij Smirnow, Władimir Basow, Rołan Bykow, Władimir Szurupow, Boris Bałakin, Lew Durow, Boris Bitiukow, Igor Bogoliubow, Uno Masaaki, Wiktor Szkurin, Wiktor Wołkow, Gieorgij Danielija
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1963
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania73 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Beztroska Moskwa czasów Chruszczowa
[Gieorgij Danielija „Chodząc po Moskwie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W serii „Klasyka kina radzieckiego” znalazły się cztery filmy gruzińskiego reżysera Gieorgija Danieliji, który przeszedł do historii sowieckiej kinematografii jako twórca gorzkich „komedii lirycznych”. Gatunek ten dopracuje do perfekcji w latach 70. XX wieku, tymczasem powstałe w pierwszej połowie lat 60. „Chodząc po Moskwie” to jeszcze dość bezpretensjonalna opowieść o młodym moskwianinie, który dopiero szuka swego miejsca w życiu. Zagrał go osiemnastoletni Nikita Michałkow.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Beztroska Moskwa czasów Chruszczowa
[Gieorgij Danielija „Chodząc po Moskwie” - recenzja]

W serii „Klasyka kina radzieckiego” znalazły się cztery filmy gruzińskiego reżysera Gieorgija Danieliji, który przeszedł do historii sowieckiej kinematografii jako twórca gorzkich „komedii lirycznych”. Gatunek ten dopracuje do perfekcji w latach 70. XX wieku, tymczasem powstałe w pierwszej połowie lat 60. „Chodząc po Moskwie” to jeszcze dość bezpretensjonalna opowieść o młodym moskwianinie, który dopiero szuka swego miejsca w życiu. Zagrał go osiemnastoletni Nikita Michałkow.

Gieorgij Danielija
‹Chodząc po Moskwie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułChodząc po Moskwie
Tytuł oryginalnyЯ шагаю по Москве
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaGieorgij Danielija
ZdjęciaWadim Jusow
Scenariusz
ObsadaNikita Michałkow, Galina Polskich, Aleksiej Łoktiew, Jewgienij Stiebłow, Arina Aliejnikowa, Walentina Ananina, Swietłana Biesiedina, Weronika Wasiljewa, Maria Winogradowa, Jelena Mielnikowa, Irina Miroszniczenko, Anna Pawłowa, Alewtina Rumiancewa, Irina Skobcewa, Lubow Sokołowa, Danuta Stoliarska, Arkadij Smirnow, Władimir Basow, Rołan Bykow, Władimir Szurupow, Boris Bałakin, Lew Durow, Boris Bitiukow, Igor Bogoliubow, Uno Masaaki, Wiktor Szkurin, Wiktor Wołkow, Gieorgij Danielija
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1963
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania73 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Urodzony w 1930 roku w Tbilisi, Gieorgij Nikołajewicz Danielija był spokrewniony z samym Michaiłem Cziaurelim, największym w dziejach kina sowieckiego apologetą Stalina. To właśnie pod skrzydłami wszechmocnego krewniaka młodziutki Danielija trafił na plan filmowy, występując w takich historycznych freskach, jak „Gieorgij Saakadze” (1943) czy „Niezapomniany 1919 roku” (1951). Gdy jednak po zdobyciu świadectwa dojrzałości nadszedł moment wyboru dalszego kierunku kształcenia, dwudziestoletni Gruzin zdecydował się na studia w… Moskiewskim Instytucie Architektury, po ukończeniu którego przez jakiś czas pracował w stołecznym Instytucie Projektowania Miast. Szybko się jednak stamtąd ewakuował i zapisał na dopiero co zainaugurowane przez Iwana Pyrjewa przy wytwórni filmowej „Mosfilm” – z inicjatywy Ministerstwa Kultury – Wyższe Kursy Reżyserskie. Jako student nakręcił dwie krótkometrażówki, a będąc już dyplomowanym reżyserem, do spółki z Igorem Tałankinem przeniósł na ekran psychologiczną powieść Wiery Panowej „Sierioża” (1960). Film odniósł sukces, w czym zapewne pomógł fakt, że jedną z głównych ról zagrał sam Siergiej Bondarczuk; obejrzało go ponad 23 miliony widzów, co – jak na absolutnych debiutantów, którzy zasiedli na reżyserskich stołkach – było znakomitym rezultatem. Efekt był taki, że następne dzieło Danielija mógł zrealizować już w pełni samodzielnie. Postanowił wówczas sięgnąć po prozę Wiktora Konieckiego; nakręcony na jej podstawie dramat „Droga do przystani” (1962) przyciągnął do kin prawie 14,5 miliona widzów. Mniej, co prawda, niż „Serioża”, ale wciąż na tyle dużo, by jego twórcę uznać za rokującego nadzieję.
W następnym roku Gieorgij Nikołajewicz zabrał się do pracy nad pierwszym w swojej karierze filmem komediowym. Do realizacji wybrał scenariusz autorstwa młodego, wówczas zaledwie dwudziestosześcioletniego, prozaika i poety Giennadija Szpalikowa. I to właśnie on podpowiedział Danieliji, aby w głównej roli obsadził marzącego dopiero o karierze aktorskiej Nikitę Michałkowa („Syberiada”, „Dworzec dla dwojga”). Kiedy „Chodząc po Moskwie” było już gotowe, filmowi przyjrzeli się uważnie urzędnicy Goskina, czyli wszechwładnego Państwowego Komitetu Kinematografii. Ich ocenę trudno było uznać za entuzjastyczną, najpoważniejszy zaś zarzut brzmiał – ta komedia nie jest śmieszna. I to właśnie wtedy, chcąc wytrącić argumenty z rąk biuralistów, reżyser wpadł na pomysł, aby dodać do tytułu te dwa magiczne słowa: „komedia liryczna”. Obraz po raz pierwszy pokazano publicznie 11 kwietnia 1964 roku; do końca grudnia obejrzało go w kinach w całym Związku Radzieckim około 20 milionów widzów, co dało mu piętnaste miejsce w podsumowaniu rocznym (niedoścignionym liderem była wojenna epopeja Aleksandra Stołpera „Żywi i martwi” według powieści Konstantina Simonowa). Sukces nie był oszałamiający, ale dzieło Danieliji zyskiwało popularność z każdym następnym rokiem.
Z biegiem czasu uznane zostało nawet za jeden z najważniejszych obrazów Chruszczowowskiej „Odwilży”, będąc w zasadzie jednocześnie jej łabędzim śpiewem. W tym samym roku bowiem wewnątrzpartyjna opozycja odsunęła od władzy Nikitę Chruszczowa, sadzając na stołku sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Leonida Breżniewa. Poluźnione artystom po 1956 roku cugle, teraz ponownie zaciśnięto. Film Danieliji stał się tym samym słodko-gorzkim wspomnieniem odchodzącej powoli w niepamięć epoki wielkich nadziei i względnej normalności. Wielkim przebojem stała się również, śpiewana przez Nikitę Michałkowa w finale filmu, piosenka tytułowa z refrenem zaczynającym się od słów: „A ja idu, szagaju po Moskwie”. Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednego dnia w stolicy Związku Radzieckiego. Główny bohater, nastoletni Nikołaj (Kola), jest robotnikiem; pracuje przy budowie metra. Wraca właśnie po nocnej zmianie do domu w zatłoczonym wagonie, w którym trafia na swego rówieśnika z syberyjskiego Kaczymska. Władimir Jermakow znalazł się w stolicy przejazdem, a raczej… przelotem. O świcie był jeszcze na lotnisku w Mińsku, gdzie spędzał urlop u rodziców swego nieżyjącego przyjaciela; za kilkanaście godzin natomiast powinien wsiąść w samolot, który dostarczy go w rodzinne strony. Czas wolny pomiędzy przylotem a odlotem postanawia spędzić załatwiając kilka spraw osobistych.
Jermakow nie zna Moskwy, pyta więc współpasażerów, jak dostać się na Zaułek Budowlany, gdzie mieszkają jego znajomi, u których chce zostawić swoje tobołki. Pomoc oferuje mu Kola, dla którego z kolei miasto nie ma żadnych tajemnic. Gdy przemierzają urokliwie położony bulwar Patriarsze Prudy, Wołodia zostaje zaatakowany przez psa, który rozrywa mu nogawkę. Ale to jeszcze nie koniec jego nieszczęść, wkrótce okazuje się bowiem, że przyjaciół, do których szedł, nie ma w domu – korzystając z wakacji, wyjechali na całe lato. Z pomocą znów przychodzi mu Nikołaj. Widząc z okna mieszkania wałęsającego się po ulicy Jermakowa, zaprasza go na górę. Matka Koli przygotowuje niespodziewanemu gościowi śniadanie, a jego starsza siostra Katia zszywa podarte spodnie. Doszedłszy do ładu z garderobą, Sybirak zostawia rzeczy i rusza na zakupy do GUM-u, czyli Powszechnego Domu Towarowego, supermarketu wybudowanego jeszcze w końcu XIX wieku. Dopiero teraz Nikołaj może położyć się do łóżka, aby odespać nocną zmianę. Zasłużony sen nie jest mu jednak dany, ponieważ niemal od razu po wyjściu Władimira pojawia się inny gość, Sasza Szatałow. Chłopak ma poważny problem – bierze dziś ślub ze Swietłaną, a w kieszeni ma już bilet do wojska. Najchętniej załatwiłby sobie odroczenie, tyle że krępuje się prosić o to w wojenkomacie (radzieckiej Wojskowej Komendzie Uzupełnień). Błaga więc Kolę, by poszedł razem z nim i przekonał majora. Przyjaciele ruszają więc w miasto, nie spodziewając się nawet, ile przygód przyjdzie im przeżyć i ilu interesujących ludzi spotkać na swojej drodze w ciągu najbliższych kilku godzin.
Fabuła filmu ogniskuje się wokół czterech postaci: Koli, Wołodii, Saszy i Alony; obraz Danieliji ma też jednak jeszcze jednego bohatera, kto wie, czy nie najważniejszego – Moskwę. Reżyser zrobił wszystko, aby pokazać piękno rosyjskiej stolicy, tej dawnej i obecnej. Stąd z jednej strony wyeksponowanie zabytków z czasów carskich (Patriarsze Prudy, GUM, Plac Czerwony i okolice), z drugiej natomiast – prezentacja współczesnych dokonań architektów radzieckich, jak na przykład port lotniczy Wnukowo (na który Jermakow przylatuje z Mińska), budowana właśnie w czasie realizacji dzieła Gruzina w samym centrum miasta ulica Nowy Arbat, wreszcie stacja metra Uniwersytet, gdzie rozgrywa się scena finałowa, a Nikita Michałkow urokliwie śpiewa o spacerze po Moskwie. Bez obaw o przesadę można uznać film Gieorgija Nikołajewicza za znakomity, choć nieco uproszczony, przewodnik po rosyjskiej stolicy; pokazano w nim przecież miejsca, które każdy szanujący się turysta – wzorem Wołodii Jermakowa – powinien zobaczyć. Fabuła może wydawać się przy tym nieco pretekstowa, ale to tylko pozór. Obraz Danieliji to bowiem również panoramiczny portret współczesnych moskwian – tych starszych (jak babcia Nikołaja, która straciła na wojnie wszystkich swoich synów, czy taksówkarz wożący po mieście Japończyka) i młodych (trójka z czterech głównych bohaterów); robotników (Kola i jego koledzy z pracy) i inteligentów (pisarz Woronow), poczciwych (sprzedawczyni lodów, dama z parasolką, dyżurna na stacji metra) i cwaniaczków (złodziej i żulik w parku rozrywki). Gruzińskiemu reżyserowi udała się jeszcze jedna istotna rzecz – nie zamienił swego filmu w propagandową tubę władzy, dzięki czemu po dziś dzień ta nieśmieszna komedia wciąż bawi i wzrusza. Duża w tym zasługa aktorów, ale również – a może przede wszystkim – pięknie sfotografowanej i zilustrowanej muzycznie Moskwy.
Główną postacią filmu, obok Nikołaja, jest Władimir Jermakow – początkujący pisarz rodem z Syberii, w którego brawurowo wcielił się Aleksiej Łoktiew. Piękną Alonę, sprzedawczynię płyt w GUM-ie, zagrała rodowita moskwianka, Galina Polskich. Nieszczęśliwie zakochany Sasza Szatałow ma twarz, urodzonego w roku zakończenia drugiej wojny światowej, Jewgienija Stiebłowa. Warto zwrócić również uwagę na plejadę znakomitych – już wówczas lub później – aktorów pojawiających się na drugim planie. Katię, starszą siostrę Nikołaja, zagrała piękna Irina Miroszniczenko („Andriej Rublow”, „Wujaszek Wania”), matkę głównego bohatera – Lubow Sokołowa („Lecą żurawie”, „Cichy Don”, „Ballada o żołnierzu”), sprzątacza u pisarza Woronowa – Władimir Basow („Moskwa nie wierzy łzom”), „zahipnotyzowanego” przechodnia – Rołan Bykow („Komisarz”, „Listy martwego człowieka”), natomiast milicjanta na posterunku – Lew Durow („9 dni jednego roku”, „Kalina czerwona”). Zabierając się do pracy nad „Chodząc po Moskwie”, Gieorgij Danielija otoczył się znakomitymi specjalistami. Za kamerą w roli operatora stanął Wadim Jusow, wieloletni współpracownik Andrieja Tarkowskiego („Dziecko wojny”, „Andriej Rublow”, „Solaris”), a ścieżkę dźwiękową skomponował Andriej Pietrow („Diabeł morski. Człowiek amfibia”, „Dworzec dla dwojga”).
koniec
6 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Człowiek, który zobaczył Diabła
Sebastian Chosiński

31 VII 2019

„Muzeum” – drugi z trzech postapokaliptycznych obrazów Konstantina Łopuszanskiego –nakręcone zostało w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego. Wcześniej, nawet gdyby reżyser wyrażał taką chęć, nie mogłoby powstać – z uwagi na swe głęboko religijne i antytotalitarne przesłanie.

więcej »

Polecamy

Po szkielecie poznasz ich

Z filmu wyjęte:

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Śpiewający Nikita Michałkow – bezcenne!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.