Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Bryan Singer
‹Bohemian Rhapsody›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohemian Rhapsody
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery18 marca 2019
ReżyseriaBryan Singer
ZdjęciaNewton Thomas Sigel
Scenariusz
ObsadaRami Malek, Joseph Mazzello, Mike Myers, Lucy Boynton, Aidan Gillen, Tom Hollander, Ben Hardy, Allen Leech
MuzykaJohn Ottman
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania129 min
Gatunekbiograficzny, dramat, muzyczny
EAN5903570161650
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Freddie i jego koty

Esensja.pl
Esensja.pl
Wszyscy znają go jako Freddiego Mercury, choć naprawdę nazywał się… Pharōkh Balsārā. Przez lata wielu myślało, że był rodowitym Anglikiem, podczas gdy urodził się w Zanzibarze w rodzinie uchodźców pochodzenia parskiego, a pogrzebany został w obrządku zoroastryjskim. „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera warto obejrzeć jednak nie tylko po to, aby dowiedzieć się o tym. To przede wszystkim zgrabnie skrojona biografia genialnego wokalisty.

Sebastian Chosiński

Freddie i jego koty

Wszyscy znają go jako Freddiego Mercury, choć naprawdę nazywał się… Pharōkh Balsārā. Przez lata wielu myślało, że był rodowitym Anglikiem, podczas gdy urodził się w Zanzibarze w rodzinie uchodźców pochodzenia parskiego, a pogrzebany został w obrządku zoroastryjskim. „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera warto obejrzeć jednak nie tylko po to, aby dowiedzieć się o tym. To przede wszystkim zgrabnie skrojona biografia genialnego wokalisty.

Bryan Singer
‹Bohemian Rhapsody›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohemian Rhapsody
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery18 marca 2019
ReżyseriaBryan Singer
ZdjęciaNewton Thomas Sigel
Scenariusz
ObsadaRami Malek, Joseph Mazzello, Mike Myers, Lucy Boynton, Aidan Gillen, Tom Hollander, Ben Hardy, Allen Leech
MuzykaJohn Ottman
Rok produkcji2018
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania129 min
Gatunekbiograficzny, dramat, muzyczny
EAN5903570161650
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dobrze się stało, że za film o Freddiem Mercurym zabrał się (przynajmniej na początku pracy, bo potem z różnych powodów został zastąpiony) Bryan Singer – specjalista od kina superbohaterskiego (seria „X-Men”, „Superman: Powrót”). Wszak wokalista Queen był prawdziwym superbohaterem, człowiekiem chodzącym w trykotach (przynajmniej na scenie) i obdarzonym niezwykłymi mocami (wokalnymi). Gdyby umiał latać i raził laserami z oczu – oddanych wielbicieli Królowej zapewne by to nie zdziwiło. Ale nie żartujmy! Bo przecież w „Bohemian Rhapsody” znacznie więcej jest scen ściskających gardło i wyciskających łzy z oczu, niż skłaniających do bezpretensjonalnego śmiechu. Wiadomo przecież jak dramatycznie i zdecydowanie przedwcześnie skończyła się ta historia.
Ustalmy na początek jedno: to nade wszystko film o frontmanie Queen; dzieje zespołu, chociaż odgrywają w nim niepoślednią rolę, są jednak tylko tłem, na którym błyszczy najszczerszy diament – Freddie. Autor scenariusza, Anthony McCarten („Teoria wszystkiego” o Stephenie Hawkingu oraz „Czas mroku” o Winstonie Churchillu), opowiedział – nie zawsze zresztą zgodnie z faktami (które niekiedy naginał dla podniesienia napięcia) – o piętnastu latach z życia Mercury’ego. Od momentu gdy, będąc jeszcze bagażowym na lotnisku Heathrow, poznaje w klubie muzycznym członków osieroconego właśnie przez wokalistę zespołu Smile – gitarzystę Briana Maya (w tej roli Gwilym Lee, znany z obrazu „Katyń. Ostatni świadek”) oraz perkusistę Rogera Taylora (którego gra Ben Hardy) – aż do legendarnego koncertu Live Aid na londyńskim stadionie Wembley, co miało miejsce 13 lipca 1985.
To, co miało miejsce wcześniej, czyli przed 1970 rokiem, aż tak istotne nie jest. Nawet jeśli więc nie widzimy tego na ekranie – nie ma nad czym rozpaczać (tym bardziej że w paru miejscach jest mowa o przeszłości głównego bohatera). Szkoda natomiast, że narracja urywa się w połowie lat 80., że nie ma ani słowa na temat tego, jak powstawał ostatni wydany za życia Freddiego album „Innuendo” (1991). Że w ścieżce dźwiękowej nie rozbrzmiewa ani utwór tytułowy z tego longplaya, ani – jeszcze bardziej pasujący do finału – „Show Must Go On” (który pojawił się na wersji płytowej soundtracku). Ale wtedy McCarten musiałby przyznać, że chorobę AIDS zdiagnozowano u Mercury’ego dopiero w 1987 roku, a nie na – jak wynika z filmu – kilka tygodni przed Live Aid. To z kolei zaburzyłoby mu całą dramaturgię. Bo przecież koncert na Wembley jest klamrą spinającą całość. Dodajmy: piękną i niezwykle wzruszającą klamrą.
„Bohemian Rhapsody” ma wszelkie zalety i wady filmowej biografii. Pierwsze biorą się stąd, że bohater to człowiek wybitny, ale i niejednoznaczny. Człowiek, który miał fascynujące, ale i znaczone dramatami osobistymi, odrzuceniem i samotnością, wreszcie śmiertelną (w tamtej epoce) chorobą życie – jest więc o czym opowiadać i, co najistotniejsze, chce się to oglądać. Na dodatek równie ważną co Freddie rolę odgrywa w dziele Singera muzyka. Oj, przepraszam – Muzyka! Nieśmiertelne hity Queen, które, choć od ich powstania minęło już czterdzieści-trzydzieści lat, nic a nic się nie zestarzały. Wciąż przyprawiają o ciarki na plecach. Wady – znacznie mniej istotne – wynikają natomiast z tego, że wiele nie mniej interesujących spraw scenarzysta i reżyser musieli przemilczeć. Nie z przyczyn cenzuralnych, ale logistyczno-artystycznych. Bez wnikania w biograficzne szczegóły „Bohemian Rhapsody” i tak trwa dwie i pół godziny.
Wierni fani Królowej mogą więc czasami zżymać się – że o tym czy o tamtym w ogóle nie opowiedziano, a po tym wątku jedynie się prześlizgnięto. To było jednak nie do uniknięcia, jeśli twórcy chcieli stworzyć dzieło wewnętrznie spójnie i dalekie od przegadania. Najważniejsze, że wyszli z tego obronną ręką. Pomógł im w tym – bez dwóch zdań! – znakomity pod każdym względem Rami Malek (seria „Mr. Robot”, nowa wersja „Papillon”), który nie zagrał Freddiego, ale dosłownie stał się nim. Wymagało to wielkiego talentu, zwłaszcza w scenie finałowej, czyli podczas koncertu Live Aid. Wcielenie się w Mercury’ego szalejącego na scenie było zapewne największym, jak do tej pory, zawodowym wyzwaniem, przed jakim stanął aktor egipskiego pochodzenia. Oscar mu się za to po prostu należał! A gdyby można było statuetką nagradzać także zwierzęta, kolejną (to byłaby piąta) powinny dostać pojawiające się na planie filmowym koty. Przecudne!
Wersja DVD, jeśli chodzi o dodatki, nie zwala z nóg. Jest jeden – pełna wersja zarejestrowanego na potrzeby filmu występu na Wembley.
koniec
6 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Twardym trzeba być, nie miękkim!
Sebastian Chosiński

19 IV 2019

Trzeba mieć ogromną pewność siebie, aby po ponad czterdziestu latach zmierzyć się z filmem, który uznany został za wybitny, a w którym główne role zagrali aktorzy uznawani za legendy Hollywoodu. Duńczyk Michael Noer, nawet jeżeli miał jakieś obawy, to zdusił je w zarodku i nakręcił remake słynnego dzieła Franklina J. Schaffnera – „Papillon”. I, co najważniejsze, wyszedł z tej batalii zwycięsko.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Boże, zachowaj Cara!
Sebastian Chosiński

17 IV 2019

To ostatni (piąty) film Leonida Gajdaja wydany w serii „Klasyka kina radzieckiego” i jednocześnie zamykający trylogię o Szuriku. Aczkolwiek to już jest zupełnie inny, mimo że grany przez tego samego aktora, bohater niż w „Operacji Y” czy „Kaukaskiej brance”. Ale też „Iwan Wasiljewicz zmienia zawód” to obraz znacznie różniący się w warstwie fabularnej od poprzedników. Także z tego powodu, że oparty został na sztuce Michaiła Bułhakowa.

więcej »

Krwawy taniec bez gwiazd
Sebastian Chosiński

15 IV 2019

Jaka szkoda, że Luca Guadagnino nie nakręcił remake’u tego legendarnego horroru na przykład przed dekadą, kiedy ekrany kin i telewizorów zalewane były filmami, których akcja rozgrywała się w akademiach tańca. Wyobrażacie sobie miny tych zupełnie przypadkowych widzów, którzy skusiliby się wówczas na seans „Suspirii”, przyciągnięci komercyjnymi opisami dystrybutora?

więcej »

Polecamy

Makabra (anatomiczna)

Z filmu wyjęte:

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Wyścig donikąd
— Jarosław Loretz

Wycieczka donikąd
— Jarosław Loretz

Życie w zawieszeniu
— Jarosław Loretz

Wonder Wheel
— Jarosław Loretz

Zróbmy sobie statuę
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Killer Queen
— Piotr Nyga

Tegoż twórcy

Killer Queen
— Piotr Nyga

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Powszedniość końca świata
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

O mutancie, który skakał przez czas
— Konrad Wągrowski

Jednooki, jednoręki
— Marcin T. P. Łuczyński

Mutanci kwitną
— Eryk Remiezowicz

Mutanci są wśród nas
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Twardym trzeba być, nie miękkim!
— Sebastian Chosiński

Krwawy taniec bez gwiazd
— Sebastian Chosiński

Owoc zatrutego drzewa
— Sebastian Chosiński

Kino jednego aktora
— Sebastian Chosiński

„Josephine… I’ll send you all my love”
— Sebastian Chosiński

Darkseid nadchodzi. Już tu jest!
— Sebastian Chosiński

Król, którego nie było
— Sebastian Chosiński

Swobodny Batman i sztywny Dredd
— Sebastian Chosiński

Gaszenie pożaru benzyną
— Sebastian Chosiński

Batman zakochany jest jeszcze groźniejszy
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.