Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Karen Szachnazarow
‹Kurier›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKurier
Tytuł oryginalnyКурьер
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaKaren Szachnazarow
ZdjęciaNikołaj Niemoliajew
Scenariusz
ObsadaFiodor Dunajewski, Anastazja Niemoliajewa, Oleg Basiłaszwili, Inna Czurikowa, Aleksander Pankratow-Czornyj, Swietłana Kriuczkowa, Władimir Mieńszow, Alewtina Jewdokimowa, Jewdokia Urusowa, Władimir Smirnow, Andriej Wiertogradow, Wiera Sotnikowa
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1986
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania88 minut
Gatunekdramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Latamy w kosmos, spadamy na ziemię!
[Karen Szachnazarow „Kurier” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Można sprzeczać się, jaki powinien być polski tytuł tego filmu – „Kurier” czy też bardziej odpowiadający fabule „Goniec”. Dystrybutor DVD zdecydował się na ten pierwszy. W sumie jednak nie ma to znaczenia. Najważniejsze, że powstały w połowie lat 80. komediodramat Karena Szachnazarowa to jeden z najwybitniejszych obrazów epoki pierestrojki, opowiadający nie tylko o relacjach międzypokoleniowych, ale przede wszystkim o beznadziei, jaką dziedziczą po swoich rodzicach Rosjanie urodzeni w końcówce lat 60.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Latamy w kosmos, spadamy na ziemię!
[Karen Szachnazarow „Kurier” - recenzja]

Można sprzeczać się, jaki powinien być polski tytuł tego filmu – „Kurier” czy też bardziej odpowiadający fabule „Goniec”. Dystrybutor DVD zdecydował się na ten pierwszy. W sumie jednak nie ma to znaczenia. Najważniejsze, że powstały w połowie lat 80. komediodramat Karena Szachnazarowa to jeden z najwybitniejszych obrazów epoki pierestrojki, opowiadający nie tylko o relacjach międzypokoleniowych, ale przede wszystkim o beznadziei, jaką dziedziczą po swoich rodzicach Rosjanie urodzeni w końcówce lat 60.

Karen Szachnazarow
‹Kurier›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKurier
Tytuł oryginalnyКурьер
Dystrybutor Filmostrada
Data premiery29 października 2018
ReżyseriaKaren Szachnazarow
ZdjęciaNikołaj Niemoliajew
Scenariusz
ObsadaFiodor Dunajewski, Anastazja Niemoliajewa, Oleg Basiłaszwili, Inna Czurikowa, Aleksander Pankratow-Czornyj, Swietłana Kriuczkowa, Władimir Mieńszow, Alewtina Jewdokimowa, Jewdokia Urusowa, Władimir Smirnow, Andriej Wiertogradow, Wiera Sotnikowa
MuzykaEduard Artiemjew
Rok produkcji1986
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania88 minut
Gatunekdramat, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Bohater „Kuriera” jest mi bardzo bliski, choć jednocześnie – geograficznie – mimo wszystko daleki. Jesteśmy rówieśnikami, dorastaliśmy w tym samym systemie politycznym, cechowała nas postawa, którą starszemu pokoleniu łatwo byłoby określić mianem nihilizmu, ale za którą tak naprawdę kryła się niezgoda na rzeczywistość, w jakiej przyszło nam dorastać. Miałem jednak, w porównaniu z Iwanem, poczucie względnego bezpieczeństwa. Wiedziałem, że jeśli nie dostanę się po maturze na studia – czego w swoich planach na przyszłość nie brałem pod uwagę – mogę trafić na dwa lata do znienawidzonego wojska i mieć (w najgorszym wypadku) pokaźną wyrwę w życiorysie; dla Iwana taki scenariusz oznaczał transport do Afganistanu i udział w wojnie z mudżahedinami. A potem z dużym prawdopodobieństwem tragiczny los, jaki stał się udziałem wielu młodych żołnierzy, o czym Aleksiej Bałabanow opowiedział we wstrząsającym dramacie „Ładunek 200” (2007). „Kurier” oglądany dzisiaj choćby tylko z tego powodu niesie ze sobą dużo większą dawkę dramatyzmu niż trzy dekady temu…
To czwarty pełnometrażowy film nakręcony przez Karena Gieorgijewicza Szachnazarowa. Zaczęło sie od komediodramatu „Dobrzy ludzie” (1979), potem były historyczno-muzyczna liryczna tragikomedia „Stworzył nas jazz” (1983) oraz dramat muzyczny „Zimowy wieczór w Gagrach” (1985). A po drodze jeszcze romantyczne „Panie proszą panów” (1980), do których Szachnazarow napisał scenariusz. Wespół z dramaturgiem i pisarzem Aleksandrem Emmanuiłowiczem Borodianskim, który na długie lata stał się w tej dziedzinie jego „drugą połówką”. Razem też pracowali nad fabułą „Kuriera”, choć tu podzielili się obowiązkami trochę inaczej niż dotychczas. To znaczy najpierw Karen Gieorgijewicz napisał rozbudowane opowiadanie, a potem na jego podstawie Aleksandr Emmanuiłowicz stworzył fabułę filmu. Premiera dzieła odbyła się 29 grudnia 1986 roku. Kiedy kilkanaście miesięcy później podsumowywano rok 1987 w kinach radzieckich, okazało się, że „Kuriera” obejrzało prawie 35,5 miliona widzów, co było szóstym wynikiem. Dodajmy: jak na film z założenia niekomercyjny – wynikiem doskonałym!
Akcja obrazu rozgrywa się w Moskwie w połowie lat 80. ubiegłego wieku. Do władzy w Związku Radzieckim doszedł właśnie Michaił Gorbaczow, któremu marzy się reforma skostniałego i niewydolnego systemu politycznego i gospodarczego. Pomóc mają w tym pieriestrojka (przebudowa), głasnost’ (jawność) i uskorienije (przyspieszenie). Ale piękne i szczytne hasła trafiają na opór partyjnego beronu; na dodatek sekretarz generalny musi poradzić sobie z odium międzynarodowym, jakie spadło na jego ojczyznę po agresji na Afganistan. Wojna w tym środkowoazjatyckim kraju jest już de facto przegrana; trzeba ją jednak z godnością zakończyć i wycofać stamtąd wojska. Ale do tego droga wciąż jest bardzo daleka… Czy z tego wszystkiego zdaje sobie sprawę siedemnastoletni Iwan Mirosznikow? Który też znalazł się na życiowym zakręcie. Bo w momencie, w którym powinien w spokoju przygotowywać się do egzaminów na studia, musi zmierzyć się z rozpadem małżeństwa swoich rodziców. Ojciec odchodzi do młodszej kochanki i wyjeżdża do pracy w którymś z zaprzyjaźnionych prokomunistycznych krajów afrykańskich; syna zostawia samego z matką.
Choć na zewnątrz Iwan tego nie okazuje, mocno przeżywa rodzinny dramat. Przejawem jego buntu jest zarówno odmowa pójścia na studia (co grozi natychmiastowym powołaniem do wojska), jak i jawna wrogość okazywana matce. Mimo to, chcąc przeczekać do chwili, w której upomni się o niego armia, przyjmuje załatwioną mu przez rodzicielkę funkcję gońca w pewnym czasopiśmie naukowym. Jego zadaniem jest dostarczanie listów i innych przesyłek z sekretariatu gazety do współpracujących z nią autorów. Najlepiej jak najszybciej. Ale Iwan niewiele sobie robi z nakazów dorosłych, jest ostentacyjnie buntowniczy, przekracza też granice dobrego wychowania. Tak okazuje niezadowolenie ze świata, jaki jego pokolenie ma odziedziczyć po swoich rodzicach. Pewnego dnia trafia do domu profesora Siemiona Pietrowicza Kuzniecowa, z którym wdaje się w prowokacyjną rozmowę. Naukowiec jest zirytowany zachowaniem młodzieńca, ale jego córce, będącej na pierwszym roku studiów Katii, bezpośredniość Iwana i jego sarkastyczne poczucie humoru bardzo się podobają. Widzi w jego postępowaniu sprzeciw wobec obyczajowego gorsetu narzuconego społeczeństwu jeszcze w czasach breżniewowskich.
Iwan symbolizuje pokolenie, które nie chce być już karmione komunistycznymi ideałami, teoriami o nadrzędnej roli partii, ale które nie ma jeszcze odwagi, by otwarcie się zbuntować. Stąd jego bierne oczekiwanie na pobór do wojska. Poddanie się unoszącej go fali wydarzeń, wzięcie na siebie roli „zepsutego” nastolatka. Pod wpływem kolejnych spotkań z Katią i rozmów z jej rodzicami (oraz ich znajomymi), Mirosznikow zmienia jednak swoje nastawienie – dojrzewa psychicznie i emocjonalnie. Zdaje sobie sprawę, że dotychczasowa postawa miała na celu przede wszystkim odsuwanie w czasie podejmowanie ważkich dla jego przyszłości decyzji. Ale nie można robić tego przecież w nieskończoność. Nie można pozwolić, by młodość i życie przepłynęły bez sensu przez palce. W tym kontekście niezwykle istotne są ostatnie minuty „Kuriera”, gdy Iwan żegna się ze swoim przyjacielem i towarzyszem wielu nie zawsze najmądrzejszych zabaw Nikołajem Bazinem, a chwilę potem staje niemal oko w oko z nieznanym sobie żołnierzem, który – jak można się domyślać – wraca właśnie do domu z Afganistanu. Jego pełne rezygnacji spojrzenie jest niezwykle wymowne. I chwyta za gardło.
W postać Jekatieriny Kuzniecowej, córki profesora, wcieliła się Anastazja Niemoliajewa (rocznik 1969). Można powiedzieć, że trochę po znajomości, ponieważ operatorem, jakiego Szachnazarow zatrudnił przy „Kurierze”, był jej ojciec – czynny w zawodzie do dzisiaj Nikołaj Niemoliajew („Bracia Karamazow”). Nastia występowała przed kamerą od jedenastego roku życia; z jakiegoś powodu kariery aktorskiej jednak nie zrobiła. Podobnie zresztą jak grający Iwana Mirosznikowa Fiodor Dunajewski. Karen Gieorgijewicz bardzo długo szukał odtwórcy głównej roli męskiej. Na Fiodora trafił przypadkiem. Nieco już zirytowana brakiem artystycznego partnera Anastazja pewnego dnia przyniosła do Mosfilmu zdjęcia kilku swoich kolegów ze szkolnej ławki; wśród nich była fotografia niespełna szesnastoletniego Dunajewskiego. Młodzieńca o charakterystycznej fryzurze i zadziorno-ironicznym spojrzeniu. Chłopak miał wszelkie predyspozycje ku temu, by zdobyć popularność, ale tak naprawdę nie mógł się zdecydować, ani co chce robić w życiu (zajmować się biznesem czy aktorstwem), ani gdzie chce żyć (w Izraelu, we Włoszech czy Rosji).
W rolach drugoplanowych Szachnazarow zatrudnił plejadę gwiazd kina radzieckiego. Ojca Katii, profesora Kuzniecowa, zagrał z typową dla siebie dostojnością Oleg Basiłaszwili („Biurowy romans”, „Jesienny maraton”, „Dworzec dla dwojga”); matkę Iwana, Lidię Mirosznikową – Inna Czurikowa („Początek”, „Temat”); Stiepana Afanasjewicza, redaktora naczelnego pisma naukowego, w którym znalazł pracę Iwan – Aleksandr Pankratow-Czornyj („Stworzył nas jazz”), a jego sekretarkę Zinaidę Pawłowną – Swietłana Kriuczkowa („Półtora pokoju, czyli Sentymentalna podróż do ojczyzny”, „Pochowajcie mnie pod podłogą”). Warto dodać jeszcze, że Oleg Nikołajewicz, kłócący się z Mirosznikowem gość na imieninach Jekatieriny – ma twarz reżysera Władimira Mieńszowa, zdobywcy Oscara za dramat „Moskwa nie wierzy łzom” (1979).
Niezwykle ważną rolę odgrywa w filmie także ścieżka dźwiękowa. Za muzykę ilustracyjną odpowiadał legendarny kompozytor Eduard Artiemjew („Solaris”, „Syberiada”, „Stalker”), ale poza tym pojawiają się także dodatkowe utwory. Jak chociażby pochodząca z repertuaru zespołu Ziemlianie (Земляне) „Trawa u doma” („Трава у дома”) – słynna pieśń ku czci radzieckich kosmonautów, tutaj zaśpiewana jedynie przy akompaniamencie gitary akustycznej przez Fiodora Dunajewskiego i Innę Czurikową (czyli filmowych syna i matkę). To symbol poprzedniej epoki, przedpieriestrojkowej; nową epokę symbolizuje natomiast niezwykle popularny na całym świecie w połowie lat 80. instrumentalny „Rockit” Herbiego Hancocka w wersji B.T. & The City Slickers – to przy jego dźwiękach moskiewskie nastolatki uczą się w „Kurierze” breakdance’a. Wykorzystanie tych dwóch motywów jeszcze bardziej podkreśla rozdarcie głównego bohatera – pomiędzy komunistycznym światem jego rodziców a zachodnią demokracją, która, czy to się rządzącym podoba, czy nie, wsącza się w umysły młodych Rosjan. Swoją drogą bardzo chciałbym poznać dalsze losy Iwana Mirosznikowa!
koniec
1 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Opiekuńczość po skandynawsku
Sebastian Chosiński

22 VII 2019

Kraje skandynawskie od lat kojarzą nam się z dobrobytem i rozwiniętą opieką społeczną. Bardzo często jednak system ten budowany był na krzywdzie słabszych, którzy nie potrafili bronić się przed opresyjnością władz. Tego tematu dotyka „Kartoteka 64” – ekranizacja czwartej powieści z cyklu Jussiego Adlera-Olsena o Departamencie Q.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Płonąca Moskwa, gasnące uczucia
Sebastian Chosiński

26 VI 2019

Po przegranej – zakładając, że wycofanie się z pola bitwy jest jednak porażką – bitwie pod Borodino los Rosji wydawał się przesądzony. Kilka dni później wojska Napoleona Bonapartego wkroczyły bowiem do Moskwy, a dziesiątki tysięcy mieszkańców uciekło przed Francuzami. Jednym z tych, którzy postanowili pozostać, był Pierre Bezuchow – tytułowy bohater ostatniej części epopei Siergieja Bondarczuka.

więcej »

Jak radzić sobie z nienawiścią
Sebastian Chosiński

24 VI 2019

Wojna, która przyniosła Polsce niepodległość, dla wielu innych państw Europy – a zwłaszcza Francji i Niemiec – okazała się wielkim kataklizmem gospodarczym i społecznym. Podziały, jakie wyżłobiła, dwie dekady później stały się zaczynem konfliktu, który pogrążył świat w jeszcze straszniejszej apokalipsie. Wszystko dlatego, że mało kto miał w latach 20. i 30. ubiegłego wieku ochotę postępować jak bohaterowie historycznego melodramatu François’a Ozona „Frantz”.

więcej »

Polecamy

Dla chcącego nic trudnego

Z filmu wyjęte:

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.