Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

François Ozon
‹Frantz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFrantz
Dystrybutor Aurora Films
Data premierylistopad 2017
ReżyseriaFrançois Ozon
ZdjęciaPascal Marti
Scenariusz
ObsadaPierre Niney, Paula Beer, Ernst Stötzner, Marie Gruber, Johann von Bülow, Anton von Lucke, Cyrielle Clair, Alice de Lencquesaing
MuzykaPhilippe Rombi
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiFrancja, Niemcy
Czas trwania113 min
Gatunekdramat, historyczny, wojenny
EAN5903111662233
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jak radzić sobie z nienawiścią
[François Ozon „Frantz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wojna, która przyniosła Polsce niepodległość, dla wielu innych państw Europy – a zwłaszcza Francji i Niemiec – okazała się wielkim kataklizmem gospodarczym i społecznym. Podziały, jakie wyżłobiła, dwie dekady później stały się zaczynem konfliktu, który pogrążył świat w jeszcze straszniejszej apokalipsie. Wszystko dlatego, że mało kto miał w latach 20. i 30. ubiegłego wieku ochotę postępować jak bohaterowie historycznego melodramatu François’a Ozona „Frantz”.

Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
[François Ozon „Frantz” - recenzja]

Wojna, która przyniosła Polsce niepodległość, dla wielu innych państw Europy – a zwłaszcza Francji i Niemiec – okazała się wielkim kataklizmem gospodarczym i społecznym. Podziały, jakie wyżłobiła, dwie dekady później stały się zaczynem konfliktu, który pogrążył świat w jeszcze straszniejszej apokalipsie. Wszystko dlatego, że mało kto miał w latach 20. i 30. ubiegłego wieku ochotę postępować jak bohaterowie historycznego melodramatu François’a Ozona „Frantz”.

François Ozon
‹Frantz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFrantz
Dystrybutor Aurora Films
Data premierylistopad 2017
ReżyseriaFrançois Ozon
ZdjęciaPascal Marti
Scenariusz
ObsadaPierre Niney, Paula Beer, Ernst Stötzner, Marie Gruber, Johann von Bülow, Anton von Lucke, Cyrielle Clair, Alice de Lencquesaing
MuzykaPhilippe Rombi
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiFrancja, Niemcy
Czas trwania113 min
Gatunekdramat, historyczny, wojenny
EAN5903111662233
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nominowany w 2017 roku do jedenastu Cezarów film François Ozona („8 kobiet”, „Basen”, „Młoda i piękna”, „Podwójny kochanek”) nie jest w pełni oryginalnym dziełem Francuza. Tak naprawdę to remake obrazu, który powstał ponad osiemdziesiąt lat temu. Choć wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej – od napisanego w 1930 roku dramatu Maurice’a Rostanda „Mężczyzna, którego zabiłem”. Dotykał on wciąż bardzo drażliwych relacji francusko-niemieckich po pierwszej wojnie światowej. Tekst ten z uwagi na pacyfistyczny wydźwięk i orientację seksualną autora raczej nie mógł liczyć na uznanie w Republice Weimarskiej, która powoli dogorywała w ogniu walk politycznych. Mimo to zainteresował się nim niemiecki reżyser, tyle że tworzący w Stanach Zjednoczonych. Był nim Ernst Lubitsch, kojarzony dotąd głównie z kiczowato pompatycznymi filmami historycznymi (jak „Anna Boleyn” i „Żona faraona”) oraz frywolnymi komediami (typu „Rosita, śpiewaczka ulicy” i „Wyrafinowana kusicielka”). Biorąc na warsztat sztukę Rostanda, postanowił nakręcić melodramat o odkupieniu win i pojednaniu ponad podziałami.
Czy mu się udało – zdania były podzielone. W każdym razie w USA „Przerwana kołysanka” przeszła niemal bez echa; za to w Europie doceniła ją festiwalowa publiczność – i tylko ona –w Wenecji. Nic więc dziwnego, że na kolejne dekady tekst Rostanda popadł w zapomnienie. Ciekawe zatem, jak dotarł do niego François Ozon? A może, co wydaje się nawet bardziej prawdopodobne, uwagę francuskiego reżysera przykuł nie pierwowzór literacki, lecz jego pierwsza adaptacja kinowa? Wszak tworząc fabułę „Frantza”, oparł się on głównie na sposobie, w jaki historię Paula Renarda odczytał Lubitsch i jego amerykańscy scenarzyści. To, że zmienione zostały personalia głównych bohaterów, nie sprawia, że Francuz odcina się tym samym od dzieła swego wybitnego kolegi po fachu. Raczej je poprawia, uwypuklając najważniejsze idee.
Akcja filmu zaczyna się w 1919 roku, zaledwie kilka miesięcy po podpisaniu rozejmu w Compiègne i ostatecznie kończącego wojnę traktatu pokojowego w Wersalu. Traktatu, który większość Niemców przyjęła z niezrozumieniem i który stał się na lata przyczyną narodowej traumy. W Quedlinburgu mieszka doktor Hans Hoffmeister (w tej roli Ernst Stötzner, znany chociażby z „Domu na weekend”), który w ostatnich tygodniach wojny stracił jedynego syna Frantza (Anton von Lucke). Od tej pory wraz z żoną Magdą (Marie Gruber, „Misja Sputnik”) pogrążony jest w żałobie. Jedyną nadzieją w ich życiu jawi się Anna (gra ją Paula Beer, „Mroczna dolina”), niedoszła synowa, którą zaopiekowali się jak własną córką. Anna, choć młoda i piękna, na razie nie myśli o ułożeniu sobie życia z kimś innym – każdego dnia odwiedza symboliczny grób narzeczonego na miejscowym cmentarzu, wspominając przeżyte z nim wspólne chwile.
Pewnego dnia spotyka nad grobem Frantza nieznajomego mężczyznę, który przedstawia się kobiecie jako Adrien Rivoire (wciela się w niego Pierre Niney, „Mężczyzna idealny”) – przedwojenny paryski znajomy młodego Hoffmeistera. Prosi on Annę, aby przedstawiła go doktorowi i jego żonie. Mimo deklarowanej początkowo niechęci do niedawnego jeszcze wroga, stary lekarz z czasem odkłada na bok nienawiść i uprzedzenia i daje się ponieść opowieściom Adriena o jego przyjaźni z Frantzem. Dzięki nim syn Hansa i Magdy powraca z wojny, ponownie wprowadza się do swego pokoju na piętrze, a jego rodzice odzyskują spokój duszy. Anna także odczuwa wdzięczność wobec niespodziewanego gościa – widzi w nim lustrzane odbicie ukochanego, który, podobnie jak Rivoire, grał na skrzypcach, fascynował się francuską poezją i malarstwem. Tym większym zaskoczeniem jest dla niej wyznanie Adriena w przeddzień jego powrotu do Paryża.
Filmowi Ozona nie brak ckliwości i sentymentalizmu. Ktoś mógłby nawet stwierdzić, że jego bohaterowie – na czele z Hoffmeisterami – zachowują się naiwnie, a przemiana starego lekarza z wojującego nacjonalisty w pacyfistę wypada nadzwyczaj infantylnie. I wszystko to prawda! Francuski reżyser, zdając sobie jednak doskonale sprawę z czyhających na niego raf i mielizn, przydał tej historii entourage’u romantyczno-poetyckiego, który przenosi całość na poziom metafizyczny. A tam nikogo już nie powinny zaskakiwać dziejące się na ekranie cuda. Ozon osiąga to dzięki trzem zastosowanym środkom: po pierwsze – eterycznej grze aktorów pierwszoplanowych, czyli Pauli Beer i Pierre’a Nineya, po drugie – wysmakowanym czarno-białym zdjęciom Pascala Martiego (choć pojawiają się również sekwencje kolorowe), po trzecie natomiast – nawiązującej do dzieł dziewiętnastowiecznych kompozytorów romantycznych ścieżce dźwiękowej autorstwa Philippe’a Rombiego. Splecione razem wszystkie te elementy składają się na konsekwentne kino, które ma jednocześnie wzruszać i oczyszczać, przepędzać burzowe chmury i nieść nadzieję.
Spodziewalibyście się jeszcze kilka lat temu takiego filmu po François Ozonie.
koniec
24 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z szamba wyszedłeś… a dokąd wrócisz?
Sebastian Chosiński

23 III 2020

Vidocq Gerarda Depardieu ścigał obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami przestępcę w lustrzanej masce, Vidocq Vincenta Cassela musi natomiast zadowolić się „normalnymi” psychopatami. Ale to właśnie realizm czyni „Władcę Paryża” dziełem znacznie ciekawszym, niż steampunkowo-horrorowa wizja Pitofa.

więcej »

Król i hrabiowie
Sebastian Chosiński

16 III 2020

Mimo mody na kryminalne powieści retro, pewien okres z przeszłości nie został jeszcze odpowiednio spenetrowany przez pisarzy. Wciąż brakuje interesujących książek detektywistycznych, których akcja rozgrywałaby się w czasie nazistowskiej okupacji Polski. do takiego samego wniosku doszedł chyba Janusz Majewski, który najpierw napisał „Czarnego mercedesa”, a potem przeniósł go na ekran. Z marnym skutkiem.

więcej »

Nazwobójca
Jarosław Loretz

20 II 2020

Sądząc po tytule – „Bye Bye Man” – zaoceanicznym twórcom zaczęły wyczerpywać się sensowne imiona morderczych bytów. Czy czeka nas w najbliższej przyszłości jakiś Miau Miau Zaur czy Zulu Gula Splat?

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

San Sebastian 2014: Męskie-żeńskie
— Marta Bałaga

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (4)
— Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (1)
— Gabriel Krawczyk, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Motyle nie umierają nigdy
— Ewa Drab

Miłość obnażona
— Joanna Bartmańska

Nowości: Marzec 2004
— Konrad Wągrowski

DVD: 8 kobiet
— Konrad Wągrowski

Nowości: Wrzesień 2003
— Joanna Bartmańska, Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Mokra historia
— Joanna Bartmańska

8 żywiołów
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Doktor spod mostu
— Sebastian Chosiński

Z szamba wyszedłeś… a dokąd wrócisz?
— Sebastian Chosiński

Po Słowo Boże na Dach Świata
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu śmiertelnego zagrożenia
— Sebastian Chosiński

Król i hrabiowie
— Sebastian Chosiński

Skrzypek na… fiordzie
— Sebastian Chosiński

Trzy Korony na Lazurowym Wybrzeżu
— Sebastian Chosiński

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.