Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Rupert Wyatt
‹Rebelia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRebelia
Tytuł oryginalnyCaptive State
Dystrybutor Monolith Video
Data premiery15 lipca 2019
ReżyseriaRupert Wyatt
ZdjęciaAlex Disenhof
Scenariusz
ObsadaJohn Goodman, Ashton Sanders, Jonathan Majors, Vera Farmiga, Kevin Dunn, James Ransone, Alan Ruck, Madeline Brewer
MuzykaRob Simonsen
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania105 min
GatunekSF, thriller
EAN5907561152719
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nieprzewidywalna przewidywalność
[Rupert Wyatt „Rebelia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

Sebastian Chosiński

Nieprzewidywalna przewidywalność
[Rupert Wyatt „Rebelia” - recenzja]

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

Rupert Wyatt
‹Rebelia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRebelia
Tytuł oryginalnyCaptive State
Dystrybutor Monolith Video
Data premiery15 lipca 2019
ReżyseriaRupert Wyatt
ZdjęciaAlex Disenhof
Scenariusz
ObsadaJohn Goodman, Ashton Sanders, Jonathan Majors, Vera Farmiga, Kevin Dunn, James Ransone, Alan Ruck, Madeline Brewer
MuzykaRob Simonsen
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania105 min
GatunekSF, thriller
EAN5907561152719
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wielbiciele prozy amerykańskiego klasyka science fiction przyzwyczaili się już do tego, że twórcy filmowi często korzystają z jego pomysłów, nie zawsze jednak dzieląc się z widzami w napisach odpowiednią informacją. Ale też nie zawsze to jest konieczne, niekiedy bowiem inspiracje te są rzeczywiście dość odległe. Choć zauważalne. Jak na przykład w „Mrocznym mieście” (1998) Alexa Proyasa, „Matriksie” (1999) braci Wachowskich, „Existenz” (1999) Davida Cronenberga czy „Incepcji” (2010) Christophera Nolana. W tym roku do tego grona dołącza „Rebelia”, pod którą jako reżyser i współscenarzysta (wraz ze swoją małżonką Eriką Beeney) podpisał się Brytyjczyk Rupert Wyatt.
To twórca, który zaczynał karierę jako reżyser niezależny (vide thriller „Eskapista” z 2008 roku). Jego talent i potencjał szybko jednak dostrzeżono w Hollywood i ściągnięto go, chociaż nie na stałe, do Los Angeles. W Fabryce Snów zrealizował trzy kolejne, tym razem już wysokobudżetowe, naszpikowane gwiazdami obrazy: „Genezę planety małp” (2011), „Gracza” (2014) oraz właśnie „Rebelię” (2019) – futurystyczny thriller kryminalny, który trzyma w napięciu jak najlepsze dzieła Alfreda Hitchcocka i Davida Finchera. Chociaż fabularnie najbliżej jest mu akurat do wspomnianego w leadzie „Impostora” (z dodanym przez polskiego dystrybutora podtytułem „Test na człowieczeństwo”) Gary’ego Fledera. Z tą różnicą, że Wyatt i Beeney postanowili odwrócić wektory.
Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości w Chicago. Dziesięć lat wcześniej na Ziemię najechali Obcy, krwawo stłumili opór mieszkańców planety i wprowadzili swoje rządy. Nie jest to jednak typowa okupacja, pod pewnymi względami przypomina raczej to, co Bracia Strugaccy przedstawili w „Drugim najeździe Marsjan” (1967). Z tą różnicą, że brytyjski reżyser i amerykańscy producenci nie pozwolili sobie na typowe dla Rosjan ironię i sarkazm. Najeźdźcy władają więc podbitą Ziemią „na odległość”, wysługując się zdrajcami i koniunkturalistami. Jednym z nich jest stojący na czele chicagowskiej policji William Mulligan (w tej roli John Goodman), który za wszelką cenę stara się wytropić działającą w konspiracji organizację Phoenix.
Dlaczego? Jej przywódcy mają bowiem zamiar z okazji nadchodzącej dziesiątej rocznicy najazdu Obcych, która ma być odpowiednio hucznie uczczona, dokonać zamachu – ten z kolei ma stać się impulsem do wybuchu powstania. Chcąc dotrzeć do szefostwa organizacji Mulligan wykorzystuje młodego Gabriela Drummonda (zagrał go Ashton Sanders), którego nieżyjący ojciec także był policjantem i, co w tej grze najistotniejsze, w czasach przed najazdem – partnerem Williama. Tymczasem starszy brat Gabriela, Rafe (Jonathan Majors), należy do ścisłego kierownictwa partyzantów; młodszy z Drummondów wydaje się więc idealnym łącznikiem, który może doprowadzić Mulligana do samego źródła potencjalnej rebelii. Pytanie tylko, czy zdoła go przekonać do współpracy? A jeśli tak, to w imię jakich idei?
Fabuła „Rebelii” jest misternie skonstruowana i rozegrana na kilku płaszczyznach. Każda z istotnych postaci dramatu – Mulligan, Gabriel i Rafe – zdaje się bowiem prowadzić własną grę. Watt i Beeney zadbali również o kilka zaskakujących zwrotów akcji, włącznie z finałowym, który – przynajmniej w ich mniemaniu – wywraca wszystko do góry nogami. Inna sprawa, że wcześniej jednak tak kierują intrygą, iż dotarłszy do napisów końcowych, widz miałby pełne prawo być zaskoczony, gdyby całość zwieńczyli inaczej. Mimo wszystko nie należy twórców zbyt mocno krytykować za tę nieprzewidywalną przewidywalność, skoro jest ona przejawem wiary w ludzkość. W to, że są wśród nas sprawiedliwi. I skłonni do poniesienia ofiary. Akcja „Rebelii” rozgrywa się, jak zostało wspomniane, w Chicago – i tam właśnie kręcono zdjęcia. Warto zatem zwrócić baczniejszą uwagę na mroczny, futurystyczny obraz miasta, który powinien skłonić nas do zadania sobie pytania: Do takiego właśnie stanu doprowadzimy w przyszłości nasz świat?
Co ciekawe, w Polsce po swojej światowej premierze, która miała miejsce 29 marca tego roku, film nie trafił do kin; miał swoją premierę na DVD dopiero w połowie lipca. Pewnie z tego powodu wydawca doszedł do wniosku, że nie trzeba starać się przyciągać potencjalnych widzów intrygującymi dodatkami.
koniec
16 sierpnia 2019

Komentarze

16 VIII 2019   18:38:27

... czyli pan Sebastian Chosiński oficjalnie jedynym recenzentem Esensji?

17 VIII 2019   13:07:57

Na pewno najbardziej płodnym. Był taki rok, w którym na jeden dzień przypadał statystycznie nieco więcej niż jeden tekst Sebastiana. Jak on to godzi z pracą, rodziną i jeszcze innymi aktywnościami (jak rozumiem jakiś kanał muzyczny, czy udzielanie się na stronce poświęconej historii jego rodzinnych stron). W redakcji żartujemy sobie nieraz, że Sebastian nie istnieje, zamiast niego te artykuły pisze S.I. albo sztab ludzi.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nazwobójca
Jarosław Loretz

20 II 2020

Sądząc po tytule – „Bye Bye Man” – zaoceanicznym twórcom zaczęły wyczerpywać się sensowne imiona morderczych bytów. Czy czeka nas w najbliższej przyszłości jakiś Miau Miau Zaur czy Zulu Gula Splat?

więcej »

Ksiądz znikąd
Sebastian Chosiński

6 II 2020

Choć to pewnie ostatnie skojarzenie, jakie wielu widzom przyszłoby do głowy (a może nawet samemu reżyserowi), lecz w „Bożym Ciele” Jana Komasy jest wiele z klasycznego… westernu. Do oddalonego od świata miasteczka przybywa samotnik, który wplątany zostaje w toczący się między mieszkańcami konflikt. Po czym metodami, które mogą wzbudzać kontrowersje, zaprowadza porządek.

więcej »

„Legiooony to…” niezły film
Sebastian Chosiński

4 II 2020

Od pójścia na „Legiony” do kina odstręczyły mnie nazwiska dwóch (z czterech) scenarzystów, którzy parę lat wcześniej odpowiedzialni byli za „Smoleńsk”. Ale gdy obraz Dariusza Gajewskiego ukazał się w końcu na DVD, uznałem, że nie można chować głowy w piasek i trzeba zmierzyć się z tym problemem. I tu spotkało mnie nad wyraz miłe zaskoczenie. Bo „Legiony” to niezły film, w każdym razie na głowę bijący „Piłsudskiego”.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.