Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Craig Mazin
‹Czarnobyl›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnobyl
Tytuł oryginalnyChernobyl
Dystrybutor Galapagos
Data premiery27 listopada 2019
TwórcaCraig Mazin
ReżyseriaJohan Renck
ZdjęciaJakob Ihre
Scenariusz
ObsadaNina Gold, Robert Sterne, Stellan Skarsgård, Adam Nagaitis, Emily Watson, Paul Ritter, Robert Emms, Sam Troughton
MuzykaHildur Guðnadóttir
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Liczba odcinków5
Gatunekdramat, historyczny, thriller
EAN7321930352704
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Odcinki
Sezon 1
1) 1:23:4560 min
2) Uprasza się o zachowanie spokoju65 min
3) Otwórz się szeroko, ziemio65 min
4) Szczęście całej ludzkości67 min
5) Wieczna pamięć72 min
Wyszukaj / Kup

Memento mori
[Craig Mazin „Czarnobyl” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Spodziewalibyście się tak doskonałego opartego na faktach miniserialu dramatycznego po scenarzyście „Strasznych filmów” i „Kac Vegas”? Albo po byłym hiphopowcu ze Szwecji, którego największym osiągnięciem reżyserskim były dotąd teledyski do dwóch piosenek z ostatniego albumu Davida Bowiego? Nie zmienia to faktu, że „Czarnobyl” to ponad pięciogodzinna porcja doskonałego kina.

Sebastian Chosiński

Memento mori
[Craig Mazin „Czarnobyl” - recenzja]

Spodziewalibyście się tak doskonałego opartego na faktach miniserialu dramatycznego po scenarzyście „Strasznych filmów” i „Kac Vegas”? Albo po byłym hiphopowcu ze Szwecji, którego największym osiągnięciem reżyserskim były dotąd teledyski do dwóch piosenek z ostatniego albumu Davida Bowiego? Nie zmienia to faktu, że „Czarnobyl” to ponad pięciogodzinna porcja doskonałego kina.

Craig Mazin
‹Czarnobyl›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnobyl
Tytuł oryginalnyChernobyl
Dystrybutor Galapagos
Data premiery27 listopada 2019
TwórcaCraig Mazin
ReżyseriaJohan Renck
ZdjęciaJakob Ihre
Scenariusz
ObsadaNina Gold, Robert Sterne, Stellan Skarsgård, Adam Nagaitis, Emily Watson, Paul Ritter, Robert Emms, Sam Troughton
MuzykaHildur Guðnadóttir
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Liczba odcinków5
Gatunekdramat, historyczny, thriller
EAN7321930352704
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Odcinki
Sezon 1
1) 1:23:4560 min
2) Uprasza się o zachowanie spokoju65 min
3) Otwórz się szeroko, ziemio65 min
4) Szczęście całej ludzkości67 min
5) Wieczna pamięć72 min
Wyszukaj / Kup
Prace nad „Czarnobylem” amerykański scenarzysta Craig Mazin rozpoczął w 2014 roku. Trzy lata później reżyserię filmu powierzono szwedzkiemu reżyserowi – debiutującemu w fabule – Johanowi Renckowi. Światowa premiera pierwszego (z pięciu) odcinka miała natomiast miejsce 6 maja 2019 roku – nieco ponad trzydzieści trzy lata po wydarzeniach, które nieomal doprowadziły do największej katastrofy nuklearnej na kontynencie europejskim. Oczywiście filmy fabularne poświęcone tej tragedii powstawały już wcześniej (jak chociażby „W sobotę” Aleksandra Mindadzego czy „Znieważona ziemia” Michale Boganim), ale żaden z nich nie miał aż tak dużego budżetu. Poza tym autorzy wcześniejszych dzieł nie postawili sobie za podstawowy cel przedstawienia przyczyn katastrofy, skupiając się głównie na skutkach awarii. W miniserialu Rencka mamy pełen obraz wydarzeń, choć niekoniecznie w chronologicznym ujęcie: przyczyny, przebieg i skutki.
Czarnobylska Elektrownia Jądrowa od prawie dwóch dekad jest już wyłączona z użytkowania; trzy lata temu zakończono budowę nowego sarkofagu, który skrył uszkodzony reaktor numer 4. Nie było więc możliwości, aby tam kręcić zdjęcia. Pomijając oczywiście fakt, że byłoby to niebezpieczne dla ekipy filmowej z uwagi na wciąż utrzymujące się skażenie w okolicach Prypeci i Czarnobyla. Skorzystano więc z „gościny” Litwinów: zamiast elektrowni czarnobylskiej na ekranie widzimy tę w Ignalinie (zamkniętą przed dekadą), zamiast miasta Prypeć – budowaną w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku, a więc jeszcze w czasach radzieckich, wileńską dzielnicę Fabianiszki (Fabijoniškės). Resztę zrobili scenografowie i specjaliści od efektów – w każdym razie widz ani przez moment nie ma prawa wątpić w pokazaną na ekranie iluzję. Prawdopodobnie jedyne, czego zabrakło, to widoku Kremla. Istotnego o tyle, że parokrotnie – przy okazji posiedzeń Biura Politycznego KPZR – akcja przenosi się do Moskwy.
Na szczęście pokazano sekretarza generalnego partii Michaiła Gorbaczowa i dołożono wszelkich starań, aby wcielający się w niego Szwed David Dencik przypominał go fizycznie. Film Rencka i Mazina jest – jeśli wierzyć literaturze poświęconej katastrofie w Czarnobylu, a nie ma najmniejszego powodu, aby było inaczej – bardzo wierną rekonstrukcją zdarzeń. Pojawiają się w nim prawdziwe postaci, a te, które nie mają swych odpowiedników w rzeczywistości – jak na przykład Uljana Chomiuk, fizyk jądrowy z białoruskiego Mińska (w tej roli Brytyjka Emily Watson) – powstały z połączenia kilku (bądź kilkunastu) bohaterów. Na plan pierwszy wysuwają się jednak dwie inne osoby: Boris Szczerbina (którego gra Szwed Stellan Skarsgård) – ówczesny zastępca przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR (czyli wicepremier), powołany na szefa komisji rządowej w sprawie likwidacji skutków katastrofy, oraz profesor Walerij Legasow (Brytyjczyk Jared Harris) – zastępca dyrektora moskiewskiego Instytutu Energii Atomowej imienia Igora Kurczatowa, którego zadaniem było znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego eksplodował reaktor.
Pierwszy był typowym sowieckim aparatczykiem partyjnym, drugi – wierzącym w komunizm naukowcem, który marzył o tym, aby w końcu zająć stołek swego szefa, wiekowego Anatolija Aleksandrowa. Przekorna Fortuna sprawiła, że powierzono im nadzwyczaj ważne, lecz zarazem niewdzięczne zadanie. Wywiązali się z niego najlepiej, jak potrafili, ale jednocześnie narazili się systemowi, któremu dotąd wiernie służyli. W „Czarnobylu” to właśnie oni są – obok Chomiuk – najważniejszymi pozytywnymi bohaterami. Po drugiej stronie barykady twórcy miniserialu stawiają szefów elektrowni: dyrektora Wiktora Briuchanowa (rola Cona O’Neilla), głównego inżyniera Nikołaja Fomina (Adrian Rawlins) oraz jego zastępcy, Anatolija Diatłowa (Paul Ritter), odpowiedzialnego za przeprowadzenie kompletnie nieudanego (i tak naprawdę spóźnionego o trzy lata) testu bezpieczeństwa. Zwłaszcza ten ostatni przedstawiony jest w bardzo negatywnym świetle, co wydaje się chyba najpoważniejszym przekłamaniem filmu.
Owszem, Diatłow był wyniosły i apodyktyczny, potrafił zrugać podwładnych niewybrednymi epitetami, ale jednocześnie był doskonałym fachowcem, całkowicie oddanym swojej pracy, który – o tym Mazin i Renck nie mówią – przeżył już wcześniej silne napromienienie, żył więc w pewnym stopniu „na kredyt”. W „Czarnobylu” widzimy tylko to pierwsze oblicze – człowieka podporządkowującego wszystko swoim celom i karierze, gotowego w tym celu narazić życie i zdrowie innych. Dopiero w ostatnim odcinku wina zostaje przynajmniej częściowo zdjęta z ramion Diatłowa, Fomina i Briuchanowa oraz przerzucona na… panujący w Związku Radzieckim system zarządzania energetyką jądrową, który utajniał wszystko i niemal przed każdym. System ten nie potrafił uczyć się na własnych błędach; nawet mając odpowiednią wiedzę na temat wad reaktorów typu RBMK-1000 (w Czarnobylu były takie cztery, a dwa kolejne już planowano dobudować), nie przestrzegano przed nimi innych (choćby po awarii, jaka miała miejsce w połowie lat 70. w Leningradzie).
Akcja filmu zaczyna się w noc katastrofy; pierwszy odcinek praktycznie w całości poświęcony jest temu, co działo się 26 kwietnia 1986 roku, włącznie z pierwszymi, skazanymi na niepowodzenie, próbami poradzenia sobie z jej skutkami. W dwóch kolejnych obserwujemy to, co działo się w Czarnobylu i Prypeci w kolejnych dniach, kiedy wysłani z Moskwy Szczerbina i Legasow zdają sobie sprawę z tego, co tak naprawdę się wydarzyło. Czwarta osłona miniserialu przybliża nas do poznania przyczyn tragicznej awarii, w piątej – poznajemy je w formie retrospekcji, do których punktem wyjścia jest proces kierownictwa elektrowni. Renck i Mazin pokazali wszystko, co najistotniejsze, skupiając się na bezprzykładnym bohaterstwie tysięcy tak zwanych „likwidatorów”: począwszy od strażaków starających się w pierwszych godzinach po wybuchu ugasić płonący reaktor, poprzez górników drążących tunel, aby od spodu schłodzić go ciekłym azotem, aż po „bioroboty”, czyli żołnierzy, którzy usuwali z dachu hali turbin napromieniowany grafit z uszkodzonego reaktora.
Nie brakuje w „Czarnobylu” scen chwytających za serce. Nie sposób przecież nie wzruszyć się losem strażaka Wasilija Ignatienki (Adam Nagaitis) i jego żony Ludmiły (Jessie Buckley). Nie sposób nie zakląć pod nosem, obserwując bezradność Legasowa czy Chomiuk w starciu z komunistycznym systemem, który znacznie bardziej ceni swoje tajemnice niż życie „ludzi radzieckich”. Nie sposób nie współczuć młodym naukowcom pracującym w elektrowni, którzy w noc katastrofy zostają zmuszeni przez przełożonego do wykonania zadania przekraczającego ich kompetencje i możliwości – vide Leonid Toptunow (Robert Emms) czy Aleksandr Akimow (Sam Toughton) – i płacą za to wysoką cenę. Nastrój osaczenia i beznadziei idealnie podkreśla ścieżka dźwiękowa, której autorką jest islandzka kompozytorka (i wiolonczelistka) Hildur Guðnadóttir, która równie dobrze poradziła sobie z muzyką do „Jokera”. W dużym stopniu także dzięki niej „Czarnobyl” jest dziełem tak przejmującym i na długo – oj! bardzo długo – pozostającym w pamięci.
koniec
3 grudnia 2019

Komentarze

03 XII 2019   10:17:24

"nieco ponad dwadzieścia trzy lata "

Trzydzieści trzy.

03 XII 2019   18:34:38

@R.F.

Ech... tak to jest z perspektywą historyka, który odnosi się do wydarzeń mających miejsce za jego (świadomego) życia.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nazwobójca
Jarosław Loretz

20 II 2020

Sądząc po tytule – „Bye Bye Man” – zaoceanicznym twórcom zaczęły wyczerpywać się sensowne imiona morderczych bytów. Czy czeka nas w najbliższej przyszłości jakiś Miau Miau Zaur czy Zulu Gula Splat?

więcej »

Ksiądz znikąd
Sebastian Chosiński

6 II 2020

Choć to pewnie ostatnie skojarzenie, jakie wielu widzom przyszłoby do głowy (a może nawet samemu reżyserowi), lecz w „Bożym Ciele” Jana Komasy jest wiele z klasycznego… westernu. Do oddalonego od świata miasteczka przybywa samotnik, który wplątany zostaje w toczący się między mieszkańcami konflikt. Po czym metodami, które mogą wzbudzać kontrowersje, zaprowadza porządek.

więcej »

„Legiooony to…” niezły film
Sebastian Chosiński

4 II 2020

Od pójścia na „Legiony” do kina odstręczyły mnie nazwiska dwóch (z czterech) scenarzystów, którzy parę lat wcześniej odpowiedzialni byli za „Smoleńsk”. Ale gdy obraz Dariusza Gajewskiego ukazał się w końcu na DVD, uznałem, że nie można chować głowy w piasek i trzeba zmierzyć się z tym problemem. I tu spotkało mnie nad wyraz miłe zaskoczenie. Bo „Legiony” to niezły film, w każdym razie na głowę bijący „Piłsudskiego”.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.