Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Sergiej Gierasimow
‹Cichy Don›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCichy Don
Tytuł oryginalnyТихий Дон
Dystrybutor Epelpol
ReżyseriaSergiej Gierasimow
ZdjęciaWładymir Rapoport
Scenariusz
ObsadaPiotr Glebow, Elina Bystrickaja, Igor Dmitrijew
MuzykaJurij Lewitin
Rok produkcji1957
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania340 min
Gatunekhistoryczny, wojenny
EAN5908223771323
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nad cichym Donem wojenna wrzawa…
[Sergiej Gierasimow „Cichy Don” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po słynnym wojennym melodramacie Michała Kałatozowa „Lecą żurawie” firma Epelpol wydała na DVD kolejny radziecki klasyk – wielką epopeję filmową powstałą na podstawie powieści Michaiła Szołochowa „Cichy Don”. Film Siergieja Gierasimowa miał wielkie szczęście, nakręcony został bowiem już po XX Zjeździe KPZR, gdy w radzieckiej kinematografii przestały obowiązywać zasady socrealizmu. Reżyser mógł więc zrezygnować z wielu obowiązkowych elementów propagandowych, które film musiałby obowiązkowo zawierać, gdyby powstał kilka lat wcześniej.

Sebastian Chosiński

Nad cichym Donem wojenna wrzawa…
[Sergiej Gierasimow „Cichy Don” - recenzja]

Po słynnym wojennym melodramacie Michała Kałatozowa „Lecą żurawie” firma Epelpol wydała na DVD kolejny radziecki klasyk – wielką epopeję filmową powstałą na podstawie powieści Michaiła Szołochowa „Cichy Don”. Film Siergieja Gierasimowa miał wielkie szczęście, nakręcony został bowiem już po XX Zjeździe KPZR, gdy w radzieckiej kinematografii przestały obowiązywać zasady socrealizmu. Reżyser mógł więc zrezygnować z wielu obowiązkowych elementów propagandowych, które film musiałby obowiązkowo zawierać, gdyby powstał kilka lat wcześniej.

Sergiej Gierasimow
‹Cichy Don›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCichy Don
Tytuł oryginalnyТихий Дон
Dystrybutor Epelpol
ReżyseriaSergiej Gierasimow
ZdjęciaWładymir Rapoport
Scenariusz
ObsadaPiotr Glebow, Elina Bystrickaja, Igor Dmitrijew
MuzykaJurij Lewitin
Rok produkcji1957
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania340 min
Gatunekhistoryczny, wojenny
EAN5908223771323
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Choć od wydania pierwszych trzech tomów „Cichego Donu” minęło już osiemdziesiąt lat, powieść ta po dziś dzień wzbudza w Rosji niemałe kontrowersje. I to nie tyle z powodu swojej tematyki, ile… autorstwa. Historycy literatury radzieckiej od dawna bowiem zadają sobie pytanie: Czy autorem „Cichego Donu” naprawdę jest Michaił Szołochow? Pierwsze wątpliwości pojawiły się jeszcze w latach 20. XX wieku, niemal natychmiast po publikacji książki. Zastanawiano się, jakim cudem tak wspaniałe dzieło wyszło spod pióra takiego młokosa – Szołochow w momencie ukazania się powieści miał zaledwie dwadzieścia dwa-trzy lata, spośród których jedynie cztery spędził w szkolnej ławce. Pytano także, skąd tak doskonała znajomość realiów Kozaczyzny epoki pierwszej wojny światowej i wojny domowej w Rosji, skoro sam autor był w tym czasie młodziutkim chłopcem i opisywanych wydarzeń z autopsji znać nie mógł? W 1929 roku problem został – przynajmniej w teorii – rozstrzygnięty. Na polecenie samego Stalina powołano bowiem specjalną komisję, która autorytarnie stwierdziła: autorem książki jest Szołochow. To otworzyło „Cichemu Donowi” drogę na ekrany. Pierwsza niema ekranizacja weszła do kin w Związku Radzieckim w 1931 roku, a podpisał ją tandem Iwan Prawow oraz Olga Preobrażenska, choć nad obrazem pracował również – i jako scenarzysta, i jako reżyser – Michaił Prowor (mimo że jego nazwisko nie zostało wymienione w napisach). Ćwierć wieku później powstała druga, najsłynniejsza adaptacja, autorstwa Siergieja Gierasimowa, a po kolejnych ośmiu latach (w 1965 roku) Szołochow uhonorowany został literacką Nagrodą Nobla.
Przyznanie tak prestiżowej nagrody na nowo wywołało jednak dyskusję w sprawie ewentualnego plagiatu. Tym razem głos zabrał Aleksander Sołżenicyn, który – poparty wkrótce przez innych znawców literatury1) – doszedł do wniosku, że rzeczywistym autorem pierwotnej wersji słynnej książki jest kozacki pisarz Fiodor Kriukow2). Z kolei mieszkający w Izraelu Zeev Bar-Sella (właściwie Władimir Nazarow) po dokładnej analizie dzieł autora „Losu człowieka” uznał, że nigdy nie był on pisarzem i wskazał na Wieniamina Krasnuszkina (naprawdę Wiktora Siewskiego), Konstantina Kargina oraz Andrieja Płatonowa jako głównych twórców „projektu Szołochow”. Do rozstrzygnięcia problemu zaprzęgnięto także matematyków oraz programy komputerowe – i wnioski znów były skrajnie różne. W 1999 roku natomiast, po wielu latach poszukiwań, Instytut Literatury Światowej Rosyjskiej Akademii Nauk ogłosił, że odnaleziono, uważane do tej pory za zaginione, rękopisy dwóch pierwszych tomów „Cichego Donu”. Grafolodzy (i inni specjaliści) przebadali prawie dziewięćset stron tekstu i doszli do wniosku, że 605 z nich zostało napisanych w końcu lat 20. ręką pisarza, pozostałe 280 stronic przepisały zaś jego żona i jej siostry. Czy to ostatecznie zamyka sprawę? Zapewne nie. Tym bardziej, że nawet taka konkluzja nie musi całkowicie wykluczać korzystania przez Szołochowa, w trakcie pracy nad powieścią, z dzieł innych pisarzy. Do końca też nie wiadomo, jak wyglądała ostateczna redakcja tekstu, nad którą pracowało ponoć kilku literatów (poza Karginem także Piotr Gromosławski oraz Aleksander Serafimowicz). Jakby na to nie patrzeć, pewne jest jedno – „Cichy Don”, ktokolwiek by go nie napisał, jest literackim arcydziełem. Jego wielkość bierze się natomiast stąd, że gatunkowo przynależy jeszcze do poprzedniej epoki, wywodząc się bezpośrednio z wielkiej rosyjskiej epiki XIX wieku.
Kiedy w połowie lat 50. Siergiej Gierasimow zabierał się za ekranizację kozackiej epopei, miał już na koncie prawie dwadzieścia filmów3), w tym m.in. adaptacje powieści Michaiła Lermontowa („Maskarada”, 1941) oraz Aleksandra Fadiejewa (słynna „Młoda gwardia” z 1949 roku, w której debiutował jako aktor Siergiej Bondarczuk). Doświadczenie było po stronie reżysera; obawy mogło jednak rodzić wcześniejsze polityczne zaangażowanie twórcy, który był jednym z pupilków Stalina. Czy tym samym gwarantował on obiektywne przeniesienie na ekran poważnych ideologicznych rozterek, które targały Kozakami w latach wojny domowej, a które znalazły odzwierciedlenie w dalszych tomach powieści? Czas pokazał, że tak! Chociaż film nie był całkowicie wolny od indoktrynacji, reżyserowi (i zarazem scenarzyście) udało się w dużej mierze zachować obiektywizm oryginału. Oglądając „Cichy Don” bez uprzedzeń i z perspektywy kilku dekad, mogą nawet nieco zaskakiwać obrazy bolszewickiego terroru, który – choć oczywiście „usprawiedliwiony” koniecznością dziejową – ani na moment nie przestał być tylko krwawym terrorem. Można się nawet zastanawiać, jak sowiecka cenzura przepuściła niektóre partie filmu. Odpowiedź nasuwa się zresztą sama: Gierasimow trafił w idealny moment. Po pamiętnym XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego nastąpił okres określony mianem Chruszczowowskiej „odwilży”. Artyści mogli wreszcie odetchnąć. Na księgarskie półki i ekrany kin zawitały dzieła rozliczeniowe, mające rozprawić się z minioną epoką. „Cichy Don” nakręcony zaledwie kilka lat wcześniej albo też kilka lat później musiałby wyglądać inaczej. I choć trudno obraz Gierasimowa zaliczyć do rozliczeniowych, mimo wszystko podejmował temat w Rosji wciąż bardzo drażliwy – od sądowej zbrodni nad atamanem kozackim Piotrem Krasnowem4) minęła przecież dopiero dekada…
Monumentalny jak sama powieść, trzyczęściowy film opowiada dzieje kozackiego rodu Melechowych na tle najpierw pierwszej wojny światowej, a następnie wojny domowej. Za czasów carskich życie w chutorze Tatarskim nad Donem płynęło cicho i spokojnie. Mieszkańcy zajmowali się rolnictwem i rybołówstwem. Grigorij Melechow (w tej roli Piotr Glebow) podkochiwał się w pięknej sąsiadce Aksinii (Elina Bystricka). Korzystając z tego, że jej mąż Stiepan służył w wojsku, zajął nawet jego miejsce. Po powrocie Stiepana wybuchł jednak wielki skandal. Chcąc ratować dobre imię rodziny, nestor rodu Pantelej Melechow (Daniił Ilczenko) zmusił syna do ślubu z nie mniej piękną, lecz niekochaną przez chłopaka Natalią (Zinaida Kirienko); sle młody Grisza wciąż myślał tylko o dawnej kochance. Wreszcie, po kolejnej kłótni z ojcem, opuścił dom i uciekł wraz z Aksinią. Najął się na służbę u generała Listnickiego, a gdy zaogniła się sytuacja międzynarodowa – trafił do wojska. Tuż po wybuchu wojny światowej Grigorij został posłany na front. Kolejnych sześć lat spędzi na wojnie. Podczas służby w armii carskiej Grigorij po raz pierwszy też zetknął się z komunistyczną agitacją. Po wybuchu rewolucji sam na krótko przystał do bolszewików. Gdy został ranny, wrócił do rodzinnego chutoru, mając nadzieję, że dane mu będzie, jak przed laty, wieść normalne życie. Przekonywał innych, że nie jest ani za „białymi”, ani za „czerwonymi”. W tak niebezpiecznych czasach nie można jednak pozostawać neutralnym. Okrzyknięty wrogiem władzy radzieckiej, Melechow będzie musiał uciekać przed pewnym aresztowaniem. Tym razem znajdzie schronienie w oddziale kontrrewolucjonistów, a jego nienawiść do bolszewików zostanie spotęgowana wieścią o tym, że „czerwoni” zabili mu brata.
Zmienne koleje losu młodego Melechowa stały się symbolem dziejów całej dońskiej Kozaczyzny, która w czasie wojny domowej znalazła się między młotem „czerwonych” a kowadłem „białych”. Kozacy walczyli po obu stronach barykady, płacąc niezwykle wysoką cenę za chęć utrzymania względnej niezależności. Jak się jednak okazało, było to niemożliwe – w tym wypadku, gdzie dwóch się biło, tam trzeci musiał ponieść najwyższą ofiarę. Stary porządek legł w gruzach, jednocześnie grzebiąc pod nimi niemal całą rodzinę Melechowych. Śmierć jak cień szła za Grigorijem, odbierając mu kolejno wszystkich najbliższych. Wraz z nim krwawo doświadczona została cała Kozaczyzna – „biali” bowiem wyrzynali „czerwonych”, a „czerwoni” – „białych”. Tak czy owak, strumieniami lała się kozacka krew… To, co w filmie Gierasimowa mogło najbardziej zaskakiwać, to obraz bolszewików. Do tej pory w kinematografii radzieckiej rewolucjonistów przedstawiano jako bohaterskich bojowników o wyzwolenie proletariatu: w „Cichym Donie” pokazano także ich drugie oblicze. Chorąży Buńczuk (którego gra Piotr Czernow), z zimną krwią zabijający (bez żadnego wyroku) myślącego inaczej niż on białogwardzistę, jest zwykłym katem – protoplastą osławionych czekistów Feliksa Dzierżyńskiego, odpowiedzialnych za rozpętanie w Rosji czerwonego terroru. Równie złowieszczą postacią jest komisarz Osip Sztokman (w tej roli aktor teatralny Wiliam Szatunowski, dla którego kreacja w „Cichym Donie” była chyba jedynym występem przed kamerą). Gdy w końcówce drugiej części widzimy go przechadzającego się w długim skórzanym płaszczu po pobojowisku, mamy przed oczyma okrutnego anioła śmierci. Ciarki w tym momencie dosłownie przebiegają po plecach.
Jakby dla przeciwwagi, Gierasimow pokazuje także bohaterskiego komunistę Podtiołkowa (Nikołaj Murawiow), który – tuż przed powieszeniem przez „białych” Kozaków – wygłasza płomienne przemówienie na cześć radzieckiej władzy. Z kolei przedstawieni w ostatnich minutach trzeciej części kontrrewolucjoniści, do których po kolejnej ucieczce z rodzinnego chutoru przystał Melechow, okazują się być zwykłymi bandytami, chcącymi pod antykomunistycznymi ideałami ukryć własną degrengoladę moralną. Szkoda tylko, że to właśnie ich obraz widz zapamiętuje jako głównych wrogów „czerwonych”, dawno zapominając o ideowym oficerze carskiej armii zamordowanym przez chorążego Buńczuka… Pomimo pewnych mankamentów, filmowy „Cichy Don” to, w miarę możliwości – biorąc oczywiście pod uwagę czasy, w jakich powstawał – obiektywny obraz życia Kozaczyzny w pierwszych dwóch dekadach XX wieku. Pierwsza część urzeka przede wszystkim przedstawieniem obyczajowości i tradycji dońskich Kozaków, ich codziennego życia, na dobre i złe związanego z leniwie toczącym swe wody Donem. W drugiej odsłonie Gierasimow starał się połączyć w całość, dokonując przy tym sporych skrótów, różne wątki powieści – w efekcie film nieco traci na spójności, a Grisza na długie minuty znika z ekranu, ustępując miejsca innym postaciom. W ostatniej, najbardziej dramatycznej i wzruszającej części, akcja ponownie koncentruje się wokół rodzinnego chutoru Melechowych – do niego wiodą wszystkie drogi, tam za każdym razem powraca coraz bardziej doświadczony przez wojnę i zrezygnowany Grigorij. Tam również, mimo śmierci najbliższych, pojawia się dlań nowa nadzieja – wciąż wyczekujący ojca malutki Misza.
Ekranizacja z 1957 roku nie była ostatnim podejściem do powieści Szołochowa. Na początku lat 90. po „Cichy Don” sięgnął Siergiej Bondarczuk, kręcąc – w sporej części za włoskie pieniądze – siedmioodcinkowy serial z międzynarodową obsadą5). Nie ukończył go jednak, ponieważ firma produkująca film zbankrutowała. Zabrakło pieniędzy na montaż. Niedokończone dzieło zostało „zaaresztowane” przez kredytodawcę i na kilkanaście lat trafiło do bankowej skrytki. Dopiero przed paru laty syn reżysera Fiodor Bondarczuk (autor głośnej „9 kompanii”) zdołał, dzięki finansowej pomocy władz rosyjskich i sponsorów, wykupić taśmy i sam, zgodnie z zapiskami zmarłego w 1994 roku ojca, ostatecznie zmontował całość. Serial został wprawdzie wydany w Rosji na DVD (choć trudno orzec, czy w pełni legalnie), ale wersja kinowa oficjalnie do szerokiej dystrybucji nie trafiła. A szkoda, bo prawdopodobnie stałaby się wielkim hitem. Film Gierasimowa tylko w pierwszym roku wyświetlania (1958) obejrzało w Związku Radzieckim 47 milionów widzów. Ostatnie dzieło Bondarczuka też chyba mogłoby liczyć na spore zainteresowanie Rosjan…
Siergiej Gierasimow po „Cichym Donie” zrealizował jeszcze dziesięć filmów. W latach 60. i 70. kręcił głównie obrazy obyczajowe, dopiero u kresu kariery wrócił do kina historycznego, reżyserując filmy o młodości cara Piotra Wielkiego i Lwie Tołstoju. Żadne z jego dzieł nie przebiło jednak – ani walorami artystycznymi, ani tym bardziej popularnością – ekranizacji powieści Szołochowa. To dzięki niej Gierasimow wszedł do panteonu rosyjskich twórców filmowych. To dzięki niej Wszechrosyjski Państwowy Instytut Kinematografii – najstarsza uczelnia filmowa na świecie, licząca już prawie dziewięćdziesiąt lat – nosi dzisiaj jego imię. W cieniu filmu do końca swoich dni żył także odtwórca roli Grigorija Melechowa, Piotr Glebow (nazywany zresztą niekiedy „pierwszym Kozakiem Rosji”). Po śmierci w kwietniu 2000 roku pochowano go na Cmentarzu Wagańkowskim w Moskwie. Na nagrobku aktora widnieje jego podobizna z „Cichego Donu”. Nigdy nie przestał i nie przestanie być Griszą.
koniec
2 lipca 2008
1) W 1974 roku ukazała się w Paryżu broszura I. N. Miedwiediewej-Tomaszewskiej „Стремя „Тихого Дона” (Загадки романа)”. Jej autorka za Sołżenicynem dowodzi, że za twórcę „Cichego Donu” powinien zostać uznany Fiodor Kriukow.
2) Kriukow był absolwentem petersburskiego Instytutu Historyczno-Filologicznego. Zajmował się nie tylko literaturą, ale również polityką. Zasiadał w pierwszej w dziejach Rosji Dumie Państwowej, zwołanej przez cara Mikołaja II po rewolucji 1905 roku. W wojnie domowej poparł „białych”, stając się nawet jednym z ideologów ruchu antykomunistycznego. W 1920 roku z resztkami armii generała Antona Denikina wycofał się do czarnomorskiego portu Noworosyjsk. Nie udało mu się jednak – podobnie zresztą jak głównemu bohaterowi „Cichego Donu”, Grigorijowi Melechowowi – wydostać z Rosji. Wkrótce też zmarł na tyfus. Co ciekawe, jednym z jego szkolnych kolegów z czasów nauki w gimnazjum w Ust-Medwiedicku był Piotr Gromosławski, przyszły teść Michaiła Szołochowa. Pisząc swoją najsłynniejszą powieść, Szołochow miał – według krytyków pisarza – korzystać właśnie z pamiętników Kriukowa i innych białogwardzistów, obszernie cytując je we własnym tekście.
3) Siergiej Gierasimow chciał przenieść powieść Szołochowa na ekran już wcześniej. Po raz pierwszy poprosił o zgodę na to w 1939 roku, ale jej nie otrzymał. Do tematu wrócił więc kilkanaście lat później. Zdjęcia rozpoczęto w sierpniu 1956, a zakończono we wrześniu 1957 roku. Pierwsze dwie części udźwiękowiono i zmontowano w ekspresowym tempie, aby można je było pokazać w listopadzie z okazji czterdziestej rocznicy Wielkiej Rewolucji Październikowej; część trzecia gotowa była pół roku później.
4) Piotr Krasnow w czasie pierwszej wojny światowej walczył w armii carskiej i dosłużył się w niej stopnia generała. Po rewolucji bolszewickiej, jako gorący zwolennik caratu i prawosławia, wystąpił przeciwko „czerwonym”. Wiosną 1918 roku został wybrany atamanem kozackiej Republiki Dońskiej, separatystycznego państwa popartego przez wojska niemieckie i angielskie. Po klęsce „białych” w wojnie domowej wyjechał ostatecznie na Zachód; nie zrezygnował jednak z działalności politycznej. Rok przed hitlerowską agresją na Polskę przeniósł się z Paryża do Berlina. W 1941 roku poparł Adolfa Hitlera w jego wojnie przeciwko Sowietom i Stalinowi; później nawoływał kozaków do wstępowania do oddziałów podległych Waffen-SS. Po klęsce III Rzeszy znalazł się w Austrii, w strefie nadzorowanej przez wojska brytyjskie. Liczył na azyl polityczny, ale wraz ze swoimi ludźmi oddany został przez Brytyjczyków Sowietom. Ostatecznie w Moskwie skazano go na śmierć i – co było ewenementem – 16 stycznia 1947 roku rozstrzelano, a nie powieszono. Krasnow był również pisarzem, autorem wspomnień i wielu powieści historycznych. Sam zresztą trafił do literatury, stając się jednym z bohaterów powieści Józefa Mackiewicza „Kontra”. Co ciekawe, w telewizyjnej wersji „Cichego Donu” z 1992 roku pojawia się postać generała Krasnowa, którego gra Siergiej Bondarczuk.
5) Z pomysłem tym Bondarczuk nosił się już od lat 60. XX wieku. Jak kiedyś przyznał, namawiał go do tego sam Szołochow, który ponoć nie był do końca zadowolony z wersji Gierasimowa i marzył o filmie, który przeniósłby na ekran całą powieść, bez żadnych skrótów. W 11. numerze czasopisma „Sowietskij ekran” z 1975 roku pojawiła się nawet informacja, że telewizja radziecka planuje trzynastoodcinkowy serial w reżyserii Bondarczuka.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Płonąca Moskwa, gasnące uczucia
Sebastian Chosiński

26 VI 2019

Po przegranej – zakładając, że wycofanie się z pola bitwy jest jednak porażką – bitwie pod Borodino los Rosji wydawał się przesądzony. Kilka dni później wojska Napoleona Bonapartego wkroczyły bowiem do Moskwy, a dziesiątki tysięcy mieszkańców uciekło przed Francuzami. Jednym z tych, którzy postanowili pozostać, był Pierre Bezuchow – tytułowy bohater ostatniej części epopei Siergieja Bondarczuka.

więcej »

Jak radzić sobie z nienawiścią
Sebastian Chosiński

24 VI 2019

Wojna, która przyniosła Polsce niepodległość, dla wielu innych państw Europy – a zwłaszcza Francji i Niemiec – okazała się wielkim kataklizmem gospodarczym i społecznym. Podziały, jakie wyżłobiła, dwie dekady później stały się zaczynem konfliktu, który pogrążył świat w jeszcze straszniejszej apokalipsie. Wszystko dlatego, że mało kto miał w latach 20. i 30. ubiegłego wieku ochotę postępować jak bohaterowie historycznego melodramatu François’a Ozona „Frantz”.

więcej »

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
Sebastian Chosiński

22 VI 2019

Wydarzenia, do jakich doszło na Wyspach Brytyjskich w drugiej połowie XVI wieku, przeczą ogólnemu przekonaniu, że historia jest dziedziną męską. To czas, kiedy Anglii i Szkocji ton nadawały dwie silne, spokrewnione ze sobą kobiety – protestantka Elżbieta I Tudor i katoliczka Maria I Stuart. O ich mającym dramatyczny przebieg i tragiczny finał konflikcie opowiada ubiegłoroczny dramat Josie Rourke „Maria, królowa Szkotów”.

więcej »

Polecamy

Gdy mści się niechlujstwo

Z filmu wyjęte:

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Birdman znad Missisipi i Missouri
— Sebastian Chosiński

Jak Tommy Lee Jones (razy trzy) w „Ściganej”…
— Sebastian Chosiński

Pornobiznes i narkotyki, komunizm i nazizm
— Sebastian Chosiński

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
— Sebastian Chosiński

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.