Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Eldar Riazanow
‹Ironia losu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIronia losu
Tytuł oryginalnyИрония судьбы, или С лёгким паром!
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Niakabczew
Scenariusz
ObsadaAndriej Mjagkow, Barbara Brylska, Jurij Jakowlew, Aleksander Szyrwindt, Lija Achedżakowa, Walentyna Tałyzina, Eldar Riazanow
MuzykaMikael Tarawerdijew
Rok produkcji1975
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania192 min
Gatunekkomedia
EAN5908312740285
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jeśli nie wypijesz, to się nie zakochasz…
[Eldar Riazanow „Ironia losu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Eldar Riazanow to dla kinematografii radziecko-rosyjskiej postać legendarna. Autor wielu cieszących się wielką popularnością w Kraju Rad komedii romantyczno-muzycznych. Niektóre z nich zdążyły się już nieco zestarzeć, ale przynajmniej jedna – nakręcona w połowie lat 70. XX wieku „Ironia losu” – nieprzerwanie śmieszy i wzrusza po dziś dzień. Radość tym większa, że główną rolę żeńską w dziele tym zagrała… Barbara Brylska.

Sebastian Chosiński

Jeśli nie wypijesz, to się nie zakochasz…
[Eldar Riazanow „Ironia losu” - recenzja]

Eldar Riazanow to dla kinematografii radziecko-rosyjskiej postać legendarna. Autor wielu cieszących się wielką popularnością w Kraju Rad komedii romantyczno-muzycznych. Niektóre z nich zdążyły się już nieco zestarzeć, ale przynajmniej jedna – nakręcona w połowie lat 70. XX wieku „Ironia losu” – nieprzerwanie śmieszy i wzrusza po dziś dzień. Radość tym większa, że główną rolę żeńską w dziele tym zagrała… Barbara Brylska.

Eldar Riazanow
‹Ironia losu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIronia losu
Tytuł oryginalnyИрония судьбы, или С лёгким паром!
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWładimir Niakabczew
Scenariusz
ObsadaAndriej Mjagkow, Barbara Brylska, Jurij Jakowlew, Aleksander Szyrwindt, Lija Achedżakowa, Walentyna Tałyzina, Eldar Riazanow
MuzykaMikael Tarawerdijew
Rok produkcji1975
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania192 min
Gatunekkomedia
EAN5908312740285
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Chociaż pojęcie komedii romantycznej zaczęło robić zawrotną karierę dopiero w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku i początkowo odnoszono je przede wszystkim do filmów produkowanych w Hollywood, nie znaczy to wcale, że wcześniej dzieła takie nie powstawały. Ani że monopol na ich realizację mieli i mają jedynie Amerykanie. Za „żelazną kurtyną” gatunek ten cieszył się dużą popularnością zwłaszcza w Związku Radzieckim, a do czołowych twórców komedii z zabarwieniem melodramatycznym należał Eldar Riazanow. Przyszły twórca „Ironii losu” oraz „Dworca dla dwojga” – by wspomnieć tylko te najbardziej znane jego dzieła – urodził się w 1927 roku w Samarze. Mając dwadzieścia trzy lata, został absolwentem – i to z wyróżnieniem! – Wszechradzieckiego (dzisiaj już Wszechrosyjskiego) Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Na debiut fabularny musiał jednak poczekać jeszcze pięć lat. W tym czasie nie zasypiał gruszek w popiele, zajmując się głównie reżyserią filmów dokumentalnych (między innymi „Droga imienia Października”, „Niedaleko od Krasnodaru”, „Twoje książeczki”, „Wyspa Sachalin”). W 1955 roku przyjęto go na etat w studiu „Mosfilm”, którym kierował wówczas wielce zasłużony dla radzieckiej kinematografii Iwan Pyriew. To właśnie on powierzył młodemu twórcy nakręcenie godzinnej filmowej rewii zatytułowanej „Wiesiennije gołosa”. Obraz ten, zrealizowany przez Riazanowa wespół z Siergiejem Gurowem, przeszedł do historii. Nie z powodu oszałamiającego sukcesu, jaki odniósł, czy też wysokiego poziomu artystycznego, ale dlatego, że był pierwszym w Kraju Rad filmem… panoramicznym. Pyriew szybko dostrzegł spory potencjał tkwiący w niespełna trzydziestoletnim reżyserze i wkrótce zaczął go namawiać do realizacji komedii muzycznej, która mogłaby trafić na ekrany kin. Riazanow po kilku miesiącach dał się wreszcie namówić, a efektem jego pracy stała się – obejrzana w samym tylko Związku Radzieckim przez ponad 45 milionów widzów – „Noc sylwestrowa” („Karnawalnaja nocz”). Film, który należy uznać za fabularny debiut reżysera, miał premierę 29 grudnia 1956 roku. I po dziś dzień jest stałą ozdobą sylwestrowych programów telewizyjnych w krajach rosyjskojęzycznych. Choć dwadzieścia lat po powstaniu przybył mu niezwykle groźny rywal – „Ironia losu”, kolejne i jednocześnie chyba najsłynniejsze dzieło Riazanowa.
Po nakręceniu „Nocy sylwestrowej” kariera reżysera doznała nagłego przyspieszenia. Na kolejne filmy nie trzeba było długo czekać. Wszystkie, jak się okazało, były komediami, choć o różnym zabarwieniu – obyczajowym („Diewuszka bez adresa”, 1957; „Dajtie żałobnuju knigu”, 1964; „Zigzag udaczi”, 1968), przygodowym („Cziełowiek niotkuda”, 1961; „Niewierojatnyje prikliuczenija italiancew w Rossii”, 1973), historycznym („Gusarskaja bałłada”, 1962), a nawet sensacyjno-kryminalnym („Bieriegis awtomobilja”, 1966; „Stariki-razbojniki”, 1971). Co ciekawe, w każdym z tych gatunków Riazanow świetnie sobie radził, co bezsprzecznie świadczyło o jego ogromnym talencie. Kiedy w 1974 roku reżyser postanowił przenieść na ekran – choć tylko mały, bo film przeznaczony był dla telewizji – „Ironię losu”, sukces wydawał się więc murowany. Także dlatego, że obraz miał być adaptacją sztuki scenicznej, która z wielkim powodzeniem grana była w teatrach niemal całego Związku Radzieckiego już od końca lat 60. W pierwszym etapie realizacji najtrudniejszym zadaniem wydawał się odpowiedni dobór aktorów mających wcielić się w role Jewgienija Łukaszyna oraz Nadieżdy Szewieliowej. Riazanowowi bardzo bowiem zależało na tym, aby ich twarze nie były jeszcze opatrzone. Żenię (Jewgienija), czyli Andrieja Mjagkowa, wypatrzył jeszcze kilka lat wcześniej u samego Pyriewa, gdy ten kręcił swój ostatni film w karierze, „Braci Karamazow” (1969). Znacznie więcej kłopotów było natomiast ze znalezieniem dla niego partnerki. O rolę Nadii (Nadieżdy) starało się wiele aktorek radzieckich – i to spośród tych, które Riazanow szczególnie cenił. Jakież więc musiało być ich zdziwienie i jednocześnie rozczarowanie, kiedy reżyser zdecydował się na Polkę, Barbarę Brylską. Wielkie wrażenie zrobiła na nim nie tylko uroda pamiętnej Krzysi z „Pana Wołodyjowskiego”, ale przede wszystkim jej wielki talent. Autor „Ironii losu” zachwycił się zwłaszcza rolą Brylskiej w dramacie psychologicznym „Anatomia miłości” (1972). Po obejrzeniu dzisiaj już nieco zapomnianego dzieła Romana Załuskiego nie miał żadnych wątpliwości, że tylko ona może być idealną Nadią. I jak się niebawem okazało, instynkt go nie zawiódł.
Dzieło Riazanowa powstało w dość specyficznym momencie historii Związku Radzieckiego – w epoce środkowego Breżniewa. Kraj Rad w umiarkowany sposób otwierał się wówczas na Zachód, na arenie międzynarodowej zaczęto głośno mówić o „odprężeniu”; słowem: „ojczyzna rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Widoczną oznaką bogacenia się obywateli komunistycznego raju i poprawy ich warunków bytowych była wzmożona urbanizacja. W całym państwie budowano wielkie blokowiska, które miały zastąpić sowieckie, często jeszcze przedwojenne komunałki. Problem polegał tylko na tym, że całe osiedla wznoszono według jednego schematu, jak z matrycy. Jak Rosja długa i szeroka – od Leningradu (dzisiejszego Petersburga) po Władywostok, od Archangielska po Tbilisi – bloki wszędzie wyglądały tak samo. Taki sam był układ mieszkań, takie samo ich wyposażenie, a niezwykle często ulice nosiły nawet takie same nazwy. Informacja to niezwykle ważna, gdyż właśnie to – niecodzienne i zapewne nie do końca zrozumiałe dla mieszkańców Europy Zachodniej – podobieństwo domów i ulic stanie się zaczątkiem serii przezabawnych perypetii, jakie spotkają głównych bohaterów „Ironii losu”. Film rozpoczyna się zresztą od animowanej, troszkę w stylu Monty Pythona, wstawki, w której reżyser starał się wyjaśnić ów fenomen radzieckiego boomu budowniczego. Złośliwość aż kłuje w oczy, a jednak dziwnym zrządzeniem losu cenzura nie zakwestionowała tego fragmentu. Może z powodu popularności i pozycji samego Riazanowa… A pewnie też dlatego, że w dalszej części filmu nie znalazły się już żadne uwagi na temat absurdów życia codziennego w ojczyźnie światowego proletariatu.
Kim są bohaterowie „Ironii losu”? To dwóch samotników o mocno romantycznym usposobieniu. Trochę naiwnych, nieprzystosowanych do życia, w którym, by coś osiągnąć, trzeba się mocno rozpychać łokciami. Żenia jest chirurgiem w jednej z moskiewskich przychodni. To kawaler, który – choć ma już trzydzieści sześć lat – wciąż mieszka z matką. Po długim oczekiwaniu przydzielono mu wreszcie większe mieszkanie, do którego przeprowadził się tuż przed Sylwestrem. Od jakiegoś czasu związany jest z dużo od niego młodszą Galą. Planują razem spędzić tę jedyną w roku noc, podczas której Łukaszyn – zgodnie z zapowiedziami – ma się dziewczynie oficjalnie oświadczyć. Nadia, dwa lata młodsza od Jewgienija, mieszka w Leningradzie. Pracuje w szkole, ucząc języka rosyjskiego i literatury. Choć jest kobietą atrakcyjną, wciąż pozostaje starą panną, co doskwiera nie tylko jej, ale również koleżankom z pracy. Dlatego też z wielką radością przyjmują one wiadomość, że noc sylwestrową Nadieżda spędzi ze swoim nowym adoratorem, Hipolitem, który – jak mówią wszystkie znaki na niebie i ziemi – powinien jej w końcu zaproponować małżeństwo. Przyszły widz może sobie w tym momencie zadać pytanie: Wszystko pasuje idealnie, ale w jaki sposób singiel z Moskwy może spotkać singielkę z Leningradu? Jak się okazuje, w Związku Radzieckim wszystko jest możliwe. Żenia ma oddane grono przyjaciół jeszcze z czasów szkolnych. Do ich tradycji należą coroczne sylwestrowe męskie wypady do łaźni, gdzie panowie – podsumowując kończący się rok – nie tylko prowadzą niezobowiązujące dysputy na temat kobiet, ale przede wszystkim popijają wódeczkę. Nie inaczej jest i tym razem. Niewinna początkowo imprezka bardzo szybko zamienia się w prawdziwą libację. Ale też jest co świętować – przede wszystkim nowe mieszkanie Żeni i jego oświadczyny, które mają nastąpić już za kilka godzin. W trakcie popijawy jeden z przyjaciół, Paweł, co rusz przypomina pozostałym, że wieczorem musi odlecieć do Leningradu, gdzie w delegacji przebywa jego żona. By nie zapomnieć o jego odlocie, mocno podchmielone towarzystwo przenosi się do baru na lotnisko i kontynuuje zabawę. Efekt jest taki, że gdy przychodzi czas na odprawę, Żenia i Paweł są nieprzytomni, a dwaj pozostali mają wielką dziurę w pamięci. Wiedzą, że jeden z nich powinien wsiąść do samolotu. Ale który? Wybór pada na Żenię i to właśnie on zostaje zapakowany na pokład!
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Człowiek, który zobaczył Diabła
Sebastian Chosiński

31 VII 2019

„Muzeum” – drugi z trzech postapokaliptycznych obrazów Konstantina Łopuszanskiego –nakręcone zostało w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego. Wcześniej, nawet gdyby reżyser wyrażał taką chęć, nie mogłoby powstać – z uwagi na swe głęboko religijne i antytotalitarne przesłanie.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Klasyka kina radzieckiego: Taka sama ulica i taki sam dom
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
— Sebastian Chosiński

Hodowla Zła w centrum Londynu
— Sebastian Chosiński

Nekrofil z Poznania
— Sebastian Chosiński

Nieprzewidywalna przewidywalność
— Sebastian Chosiński

Wśród skorpionów
— Sebastian Chosiński

Pociągiem do Piekła
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.