Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Wasilij Szukszyn
‹Kalina czerwona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKalina czerwona
Tytuł oryginalnyКалина красная
ReżyseriaWasilij Szukszyn
ZdjęciaAnatolij Zabołocki
Scenariusz
ObsadaLidia Fiedosiejewa-Szukszyna, Wasilij Szukszyn, Iwan Ryżow, Maria Skworcowa, Aleksiej Wanin, Maria Winogradowa, Gieorgij Burkow, Żanna Prochorienko
MuzykaPaweł Czekałow
Rok produkcji1973
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania110 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Miłość i zbrodnia często idą w parze
[Wasilij Szukszyn „Kalina czerwona” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
W czasach PRL-u Polacy mieli do filmów radzieckich stosunek, delikatnie mówiąc, ambiwalentny. Na ekrany kin trafiały jednak i takie obrazy rodem z Kraju Rad, na które nikogo nie trzeba było zaciągać siłą. Wystarczy wspomnieć klasyczne „Lecą żurawie” czy „Tak tu cicho o zmierzchu”. Takim obrazem była również „Kalina czerwona” Wasilija Szukszyna – najdoskonalsze dzieło po dziś dzień cieszącego się wielką estymą aktora, reżysera, dramaturga i prozaika.

Sebastian Chosiński

Miłość i zbrodnia często idą w parze
[Wasilij Szukszyn „Kalina czerwona” - recenzja]

W czasach PRL-u Polacy mieli do filmów radzieckich stosunek, delikatnie mówiąc, ambiwalentny. Na ekrany kin trafiały jednak i takie obrazy rodem z Kraju Rad, na które nikogo nie trzeba było zaciągać siłą. Wystarczy wspomnieć klasyczne „Lecą żurawie” czy „Tak tu cicho o zmierzchu”. Takim obrazem była również „Kalina czerwona” Wasilija Szukszyna – najdoskonalsze dzieło po dziś dzień cieszącego się wielką estymą aktora, reżysera, dramaturga i prozaika.

Wasilij Szukszyn
‹Kalina czerwona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKalina czerwona
Tytuł oryginalnyКалина красная
ReżyseriaWasilij Szukszyn
ZdjęciaAnatolij Zabołocki
Scenariusz
ObsadaLidia Fiedosiejewa-Szukszyna, Wasilij Szukszyn, Iwan Ryżow, Maria Skworcowa, Aleksiej Wanin, Maria Winogradowa, Gieorgij Burkow, Żanna Prochorienko
MuzykaPaweł Czekałow
Rok produkcji1973
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Rosyjskiego
Czas trwania110 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Gdyby sporządzić listę najbardziej niezwykłych artystów w dziejach radziecko-rosyjskiej kultury okresu powojennego, jedno z poczesnych miejsc należałoby zarezerwować dla zmarłego przed ćwierćwieczem Wasilija Szukszyna. Zasłynął on nie tylko jako świetny aktor charakterystyczny, ale również reżyser filmowy, dramaturg oraz autor powieści i opowiadań, po dziś dzień chętnie przenoszonych na ekran. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć, w lipcu tego roku obchodziłby osiemdziesiąte urodziny. Przyszedł na świat w chłopskiej rodzinie we wsi Srostki w Kraju Ałtajskim na południu Syberii. W domu nigdy się nie przelewało. Tym bardziej po śmierci ojca, którego Wasilij stracił, gdy miał zaledwie cztery lata. Makar Szukszyn był jedną z milionów ofiar prowadzonej przez Stalina kolektywizacji rolnictwa – został aresztowany przez enkawudzistów i rozstrzelany. W 1943 roku młody Wasilij rozpoczął naukę w technikum samochodowym; szkoły tej jednak nie ukończył, tuż po zakończeniu wojny podjął bowiem pracę w miejscowym kołchozie. Ale i tam nie zagrzał długo miejsca. Ciągnęło go w świat, opuścił więc rodzinne strony i przeniósł się najpierw do Kaługi, a następnie Włodzimierza nad Klaźmą, gdzie pracował jako ślusarz i traktorzysta. W latach 1949-1953 odbył służbę wojskową w marynarce wojennej – pływał po Bałtyku i Morzu Czarnym. Opuściwszy szeregi armii, wrócił do matki. Jednocześnie postanowił też dokończyć niezbyt rozsądnie przerwaną wcześniej edukację. Eksternistycznie zdał maturę i został nauczycielem języka rosyjskiego; przez jakiś czas pełnił nawet funkcję dyrektora szkoły. Życie w zabitej dechami wsi nie było jednak szczytem marzeń dla dwudziestopięciolatka, który poznał już trochę Związku Radzieckiego. W 1954 roku wyjechał do Moskwy, aby rozpocząć studia na wydziale reżyserskim Wszechradzieckiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Jego opiekunem został Michaił Romm – i, doprawdy, trudno było trafić lepiej.
Jako aktor w filmie zadebiutował jeszcze przed ukończeniem studiów: najpierw zagrał boksera w krótkometrażówce „Ubijcy” (1956), którą swoim nazwiskiem podpisał między innymi Andriej Tarkowski, by następnie pojawić się – w epizodycznej roli marynarza – w drugiej części legendarnej adaptacji „Cichego Donu” (1957) Siergieja Gierasimowa. Od tej pory kariera Szukszyna nabrała rozpędu. W 1958 roku zagrał swoją pierwszą główną rolę – w „Dwóch Fiodorach” Marlena Chucijewa, w czasopiśmie „Smiena” opublikował również pierwsze opowiadanie. Kolejny przełom nastąpił pięć lat później, kiedy światło dzienne ujrzała jego pierwsza książka „Sielskije żytieli”, a on sam został etatowym reżyserem Studia Filmowego imienia Gorkiego. Od tej pory przygotowywał się już tylko do swego reżyserskiego debiutu. „Żywiot takoj parień” – komedia romantyczna o sympatycznym szoferze Paszy, który pragnął uszczęśliwiać wszystkich dokoła – miała premierę w 1964 roku; przeszła jednak niezauważona. Na szczęście jej losu nie podzielił kolejny obraz Szukszyna – dramat z życia rodziny syberyjskich chłopów „Wasz syn i brat” (1965). Cztery lata później powstała natomiast, składająca się z trzech nowel (opartych zresztą, podobnie jak i wcześniejsze filmy, na tekstach prozatorskich samego reżysera), komedia o wiejskich dziwakach „Strannyje ljudi”. Wasilij Makarow skupiał się w tym czasie jednak nie tylko na reżyserowaniu, chętnie pojawiał się jako aktor w filmach innych autorów. Zagrał między innymi w legendarnym radzieckim „półkowniku” – „Komisarzu” Aleksandra Askoldowa (1967), który na pierwszy publiczny pokaz w Kraju Rad czekał ponad dwadzieścia lat, aż do epoki pierestrojki; dał się także namówić na udział w wojennej epopei Jurija Ozierowa „Wyzwolenie” (1968-1971), w której wcielił się w postać odbijającego Kraków z rąk niemieckich marszałka Iwana Koniewa.
Początek lat 70. XX wieku był dla artysty niezwykle udany. W 1971 roku nakręcił, wespół z Nikołajem Gubienko, dramat psychologiczny „Priszoł sołdat s fronta” oraz zagrał w kolejnym – po „Cichym Donie” – wielkim kozackim eposie „Daurija” Wiktora Triegubowicza. Po roku wprowadził na ekrany własny komediodramat „Pieczki-ławoczki”, by następnie zabrać się za pracę nad, jak się okazało, swym opus magnum, czyli „Kaliną czerwoną”. W tym samym czasie na półkach księgarskich zagościł tom opowiadań Szukszyna „Charaktery”, a teatry nader chętnie sięgały po jego sztukę „Energicznyje ljudi”. Wasilij Makarow był u szczytu kariery, kiedy Siergiej Bondarczuk zaprosił go do udziału w prestiżowej produkcji wojennej „Oni walczyli za ojczyznę”. W trakcie prac nad tym filmem 2 października 1974 roku aktor zmarł z powodu choroby wrzodowej żołądka. Obraz Bondarczuka, jak i dzieło Gleba Panfiłowa „Proszu słowa”, weszły na ekrany już po śmierci Szukszyna, utrwalając legendę artysty osobnego, wymykającego się – zarówno jako aktor, reżyser i pisarz – ciasnym ramom sowieckiej propagandy. W swoich opowiadaniach i powstających na ich bazie scenariuszach autor chętnie wykorzystywał elementy własnej biografii. Jego bohaterowie to najczęściej ludzie wywodzący się z rodzin chłopskich, uparcie poszukujący swego miejsca w życiu, często błądzący i niepotrafiący przystosować się do funkcjonowania w zupełnie nowych, całkowicie obcych im, warunkach. Taki też jest główny bohater „Kaliny czerwonej” Jegor Prokudin – chłopski syn, który, opuściwszy rodzinną wieś, zszedł na złą drogę i został złodziejem.
Jegora poznajemy w momencie, gdy kończy odbywanie kolejnej, siódmej już kary więzienia. Opuszcza właśnie obóz pracy na dalekiej północy Związku Radzieckiego. Tym razem jednak po powrocie w rodzinne strony chce zacząć żyć inaczej. Ma zresztą do kogo się udać. W trakcie odsiadki poznał bowiem Lubę Bajkałową. I choć nie widział jej jeszcze na oczy – znają się tylko z korespondencji – jest przekonany, że zdoła ułożyć sobie z nią życie. Po drodze zatrzymuje się jednak jeszcze w mieście, by odwiedzić swoją dawną narzeczoną Ninoczkę. Nie zastaje jej – od kochanka, z którym go zdradzała, gdy odsiadywał karę, dowiaduje się, że kobieta poznała innego i odfrunęła z nim w świat. Nie mając gdzie przenocować, Jegor udaje się na melinę – tam zaś czekają na niego dawni kompani. Mile rozpoczętą imprezę przerywa jednak nalot milicji, która przepędza całe towarzystwo. Nie widząc dla siebie dalszych perspektyw w mieście, Prokudin następnego dnia jedzie na wieś, do Luby. Z początku nie chce wyjawiać jej całej prawdy na temat swego wcześniejszego życia. Kłamie, że był księgowym, który trafił za kratki, ponieważ dał się wrobić w defraudację przez swoich przełożonych. Kobieta nie jest jednak gapami karmiona. Ciężko spracowane ręce Jegora nie świadczą o tym, by kiedykolwiek pracował w biurze. Dowiedziawszy się od niego prawdy, reaguje zaskakująco spokojnie – wierzy bowiem, że każdy może się zmienić, że każdemu należy dać drugą szansę.
Związek Jegora i Luby od samego początku natrafia na przeszkody. Przeciwni mu są rodzice kobiety, obawiający się, że nowy wybranek córki może którejś nocy po prostu okraść ich dom i uciec. Z mężczyzną nie chce mieć też nic wspólnego mieszkająca po sąsiedzku szwagierka Bajkałowej, Zoja, na dodatek buntująca przeciwko Prokudinowi swego męża Piotra. Jakby tego było mało, o swoje prawa do Luby upomina się również jej małżonek, który – choć od dłuższego już czasu nie mieszka z żoną – to jednak okazjonalnie odwiedza ją, najczęściej gdy jest podpity. Jegor musi stawić czoło niechętnemu otoczeniu. Nie przychodzi mu to łatwo, tym bardziej że co jakiś czas daje o sobie znać przeszłość mężczyzny i jego niełatwy charakter. Człowiek przyzwyczajony do chadzania własnymi ścieżkami z trudem przecież podporządkowuje się innym. Pod wpływem Luby Prokudin zacznie się jednak zmieniać, doceni bezinteresowną pomoc kobiety, jej dobroć i szlachetność; w efekcie podejmie nawet próbę naprawienia błędów młodości. Jak się jednak okaże, rzadko kiedy udaje się całkowicie zerwać z niechlubną przeszłością. Starzy kamraci nie zapomną bowiem o doświadczonym złodzieju, jakim jest – a raczej: jakim kiedyś był – Jegor. To wszystko, jak w antycznym dramacie, doprowadzi prostą drogą do nieszczęścia. Były więzień, pogodzony ze swoim losem, stanie się tym samym postacią tragiczną; zdaje sobie bowiem doskonale sprawę z tego, że – chcąc odkupić winy – musi zapłacić najwyższą cenę. A płacąc ją, ściągnie na bliskich sobie ludzi kolejne cierpienia.
Szukszyn umieścił akcję filmu w mało, na pozór, atrakcyjnym środowisku. Zaczynający swoje życie od nowa Jegor zostaje bowiem pracownikiem kołchozu – najpierw kierowcą dyrektora, a później, na własną prośbę, traktorzystą. Tło opowieści przypomina więc trochę sowieckie produkcyjniaki z lat 50. ubiegłego wieku. O ile jednak w socrealistycznych obrazach epoki stalinowskiej kołchozowa wieś przedstawiana była jako raj na ziemi, w filmie Wasilija Makarowa staje się ona główną areną dramatu. Szukszyn niczego nie upiększa, jego bohaterowie są ludźmi z krwi i kości, co jednak nie powinno dziwić, bo przecież reżyser w dzieciństwie i młodości doskonale poznał realia radzieckiej wsi. Oglądając „Kalinę czerwoną”, nie można mieć wątpliwości, że pod postacią Jegora kryje się w dużej mierze sam autor. Wyrzuty dręczące Prokudina z powodu opuszczenia przed laty samotnej matki, są zapewne echem trudnych wyborów, które przeżywał sam Wasilij Makarow, gdy jako młody człowiek zdecydował się opuścić rodzinną wieś. Dylematy głównego bohatera przesuwają środek ciężkości filmu z klasycznego obrazu sensacyjnego ku dramatowi psychologicznemu. Widz szybko przekonuje się, że dla reżysera znacznie ważniejszy od wątku kryminalnego jest portret człowieka, który – chociaż bardzo tego pragnie – nie potrafi uporać się z upiorami przeszłości.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W otchłani jazzu
Sebastian Chosiński

23 V 2020

Można by go określić „zmarnowanym talentem”, gdyby nie zdążył dwa lata przed śmiercią wydać fenomenalnej płyty „Reminiscence”, dzięki której zapisał się na trwałe w historii polskiego jazzu. Ile jednak jeszcze mógłby nagrać takich płyt, gdyby żył dłużej! W „Ikarze” Maciej Pieprzyca oddaje hołd jednemu z największych polskich pianistów jazzowych – Mieczysławowi Koszowi.

więcej »

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
Sebastian Chosiński

21 V 2020

Ile jeszcze jest takich postaci, jak Gareth Jones, które zasługują na wyciągnięcie ich z mroków zapomnienia i upamiętnienie po wsze czasy! Walijski dziennikarz był jednym z pierwszych przedstawicieli mediów zachodnich, którzy informowali demokratyczny świat o sztucznie wywołanym na rozkaz Stalina Wielkim Głodzie na Ukrainie. Agnieszka Holland uznała, że swoimi dokonaniami zapracował na film biograficzny. Słusznie!

więcej »

Bohaterowie z przypadku, zbrodniarze z wyboru
Sebastian Chosiński

18 V 2020

Dwanaście lat temu – w listopadzie 2008 roku – oczy całego świata zwrócone zostały na Mumbaj. To indyjskie miasto padło bowiem ofiarą kilku krwawych przeprowadzonych przez ekstremistów muzułmańskich zamachów terrorystycznych. O najgłośniejszym z nich – ataku na Taj Mahal Palace – opowiada film Anthony’ego Marasa „Hotel Mumbaj”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

W otchłani jazzu
— Sebastian Chosiński

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
— Sebastian Chosiński

Strach z przeszłości
— Sebastian Chosiński

Od Cole’a Portera po Davida Bowiego
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie z przypadku, zbrodniarze z wyboru
— Sebastian Chosiński

Wiele hałasu o nic, nic, nic
— Sebastian Chosiński

Ostatni ziemski twardziel (prawdopodobnie)
— Sebastian Chosiński

Miasto w rozkwicie. Ceną jest życie…
— Sebastian Chosiński

Sztuczna inteligencja po przejściach
— Sebastian Chosiński

Jak nie ulżyć w Cierpieniu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.