Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Eldar Riazanow
‹Dworzec dla dwojga›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDworzec dla dwojga
Tytuł oryginalnyВокзал для двоих
Dystrybutor Epelpol
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWadim Alisow
Scenariusz
ObsadaLudmiła Gurczenko, Oleg Basilaszwili, Nikita Michałkow, Nonna Mordiukowa, Michaił Kononow, Aleksander Piatkow, Eldar Riazanow
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1982
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania141 min
Gatunekdramat
EAN5908223773365
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Do śmiechu i do łez
[Eldar Riazanow „Dworzec dla dwojga” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Rosjanie mają wszelkie powody ku temu, by darzyć Eldara Riazanowa bezgraniczną wręcz miłością. Reżyser ten już od ponad pięćdziesięciu lat kręci bowiem filmy, które wciąż bawią i wzruszają. W „Dworcu dla dwojga” opowiada historię niecodziennej miłości wykolejonych przez życie kelnerki z dworcowej restauracji i moskiewskiego pianisty. W efekcie powstał obraz, który śmiało można uznać za jedną z najsmutniejszych komedii w dziejach światowej kinematografii.

Sebastian Chosiński

Do śmiechu i do łez
[Eldar Riazanow „Dworzec dla dwojga” - recenzja]

Rosjanie mają wszelkie powody ku temu, by darzyć Eldara Riazanowa bezgraniczną wręcz miłością. Reżyser ten już od ponad pięćdziesięciu lat kręci bowiem filmy, które wciąż bawią i wzruszają. W „Dworcu dla dwojga” opowiada historię niecodziennej miłości wykolejonych przez życie kelnerki z dworcowej restauracji i moskiewskiego pianisty. W efekcie powstał obraz, który śmiało można uznać za jedną z najsmutniejszych komedii w dziejach światowej kinematografii.

Eldar Riazanow
‹Dworzec dla dwojga›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDworzec dla dwojga
Tytuł oryginalnyВокзал для двоих
Dystrybutor Epelpol
ReżyseriaEldar Riazanow
ZdjęciaWadim Alisow
Scenariusz
ObsadaLudmiła Gurczenko, Oleg Basilaszwili, Nikita Michałkow, Nonna Mordiukowa, Michaił Kononow, Aleksander Piatkow, Eldar Riazanow
MuzykaAndriej Pietrow
Rok produkcji1982
Kraj produkcjiZSRR
CyklKlasyka Kina Radzieckiego
Czas trwania141 min
Gatunekdramat
EAN5908223773365
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Eldar Aleksandrowicz Riazanow przyszedł na świat prawie osiemdziesiąt dwa lata temu w nadwołżańskiej Samarze (późniejszym, do 1991 roku, Kujbyszewie). Mając dwadzieścia trzy lata, został absolwentem wydziału reżyserii Wszechradzieckiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Mimo że studia ukończył z wyróżnieniem, na swój fabularny debiut musiał czekać jeszcze pięć lat. Dopiero kiedy wziął go pod swoje skrzydła Iwan Pyrjew, kierujący w tamtych czasach „Mosfilmem”, kariera Riazanowa nabrała nagłego przyspieszenia. To właśnie twórca pamiętnych „Wesołego jarmarku” i „Braci Karamazow” namówił młodszego kolegę po fachu, aby swą – już w pełni samodzielną – filmową podróż przez ekrany kin Kraju Rad rozpoczął od bezpretensjonalnej komedii muzycznej „Noc sylwestrowa” („Karnawalnaja nocz”). Eldar Aleksandrowicz dał się w końcu przekonać. I chyba nigdy tego nie pożałował. Obraz, który swoją premierę miał 29 grudnia 1956 roku, w ciągu następnych dwunastu miesięcy obejrzało w samym tylko Związku Radzieckim prawie… pięćdziesiąt milionów widzów. Od niego zaczęła się też wielka kariera grającej główną rolę, wówczas zaledwie dwudziestojednoletniej, studentki Ludmiły Gurczenko, po którą reżyser sięgnął później jeszcze parokrotnie i o której pamiętał, gdy przystąpił do kompletowania obsady do „Dworca dla dwojga”. Kolejne filmy Riazanowa nie przyciągały już może do kin aż takich tłumów jak debiut, ale i tak cieszyły się popularnością, o której wielu innych twórców mogło jedynie pomarzyć w najśmielszych snach. „Husarska ballada” („Gusarskaja bałłada”, 1962), „Złodziej samochodów” („Bieriegis awtomobilia”, 1966), „Niezwykłe przygody Włochów w Rosji” („Niewierojatnyje prikliuczenija italjancew w Rossii”, 1973), „Ironia losu” („Ironija sud’by”, 1975) czy „Romans służbowy” („Służebnyj roman”, 1977) weszły już na stałe do klasyki kina radzieckiego. Podobnie zresztą jak nakręcony latem 1982 roku „Dworzec…” – jedna z tych komedii, które potrafią wzruszyć widza do łez.
Głównego bohatera, Płatona Siergiejewicza Riabinina, poznajemy, kiedy odbywa karę pozbawienia wolności w położonym na dalekiej syberyjskiej północy obozie pracy. Po wieczornym apelu wzywa go komendant łagru i informuje, że przyjechała do niego żona, która zatrzymała się w odległej o mniej więcej dziesięć kilometrów wsi. Reakcja więźnia jest absolutnie zaskakująca – zamiast się cieszyć, krzywi się i ewidentnie nie ma najmniejszej ochoty, aby zobaczyć się ze swoją połowicą. Kapitan jest jednak nieustępliwy – daje Riabininowi kilkugodzinną przepustkę, rozkazując jednocześnie, aby odebrał we wsi z naprawy akordeon wykorzystywany przez obozową orkiestrę. A czy przy okazji odwiedzi żonę, to już jego prywatna sprawa. Najważniejsze, by zdążył wrócić na poranny apel. Jeśli się na nim nie pojawi, zostanie uznany za uciekiniera, a to pociągnie za sobą bardzo poważne konsekwencje. W takiej sytuacji Płaton, chcąc nie chcąc, rusza przez śniegi na spotkanie… No właśnie, kogo lub czego? Przede wszystkim – własnej przeszłości. W drodze przypomina sobie bowiem wydarzenia sprzed kilku miesięcy, które rozegrały się na dworcu kolejowym w prowincjonalnym Zastupińsku, gdzieś między Moskwą a Ałma-Atą. Wraz z myślami bohatera przeniesieni w czasie zostają również widzowie; im także dane jest uczestniczyć w narodzinach uczucia, które odmieni życie dwojga doświadczonych przez los ludzi.
Zacznijmy jednak od początku. Skład dalekobieżny, którym Riabinin – pianista z Moskwy – jedzie do mieszkającego w Gribojedowie ojca, tradycyjnie zatrzymuje się na dwadzieścia minut w Zastupińsku, aby podróżni mieli czas przekąsić coś gorącego w dworcowej restauracji. Posiłek, jaki się im tam serwuje, nie należy do najwykwintniejszych, ale większość podróżnych i tak zjada go bez marudzenia. Tylko jeden z pasażerów, właśnie Płaton Siergiejewicz, prosi o coś dietetycznego. Zamiast potrawy, otrzymuje jednak odpowiedź, że zanim kuchnia przygotuje jedzenie, pociąg ruszy w dalszą drogę. W takiej sytuacji rezygnuje z obiadu, za który – co zrozumiałe – nie ma zamiaru płacić. W ogólnym tumulcie dochodzi do sprzeczki z kelnerką Wierą Nikołajewną, która uważa, że klient mimo wszystko powinien uiścić jednego rubla i dwadzieścia kopiejek. Gdy ten nadal odmawia, wezwany zostaje komendant dworcowego posterunku milicji lejtnant Nikołasza. W czasie kiedy spisuje on protokół z zajścia, skład odjeżdża. Następny w tym samym kierunku pojedzie dopiero za kilka godzin. Nie mając co ze sobą zrobić, moskwianin wraca do restauracji, by wreszcie w spokoju się najeść. Los sprawia, że obsługuje go Wiera, przez którą nie zdążył wsiąść do pociągu. Oboje nie szczędzą sobie zresztą przytyków i złośliwości. Dopiero gdy na stację wjeżdża pospieszny z dalekiego Taszkientu do Moskwy, kelnerka daje nieco odetchnąć swojemu klientowi. Wie bowiem, że za chwilę spotka się ze swoim narzeczonym Andriejem, który na tej właśnie linii pracuje jako konduktor. Andriej to typowy moskiewski cwaniaczek, dorabiający do marnej pensji nielegalną sprzedażą towarów, które wozi z jednego końca Związku Radzieckiego w drugi. W Zastupińsku upycha je dla niego Wiera. Tym razem z dalekiego Uzbekistanu przywozi soczyste melony. Zostawia je w walizkach na peronie pod opieką Płatona, od którego jako zabezpieczenie bierze paszport, sam natomiast zaciąga kelnerkę do służbowego przedziału. Tam jednak dochodzi między nimi do sprzeczki i tym samym pożegnanie kochanków nie należy do najbardziej romantycznych. W efekcie konduktor odjeżdża rozeźlony z paszportem Riabinina w kieszeni spodni. Czy można się więc dziwić, że od tej pory pianista będzie jeszcze więcej powodów, by złościć się na Wierę?
Kelnerka, która początkowo traktuje Płatona Siergiejewicza jak przemądrzałego natręta, nie jest jednak pozbawiona ludzkich uczuć i z czasem zaczyna żałować, że to właśnie przez nią ten całkiem sympatyczny i przystojny mężczyzna utknął na dobre w prowincjonalnym miasteczku. Bez dokumentów nie może bowiem ruszyć w dalszą drogę do Gribojedowa, a Andriej pojawi się w Zastupińsku dopiero za dwa dni. Czując się odpowiedzialną za jego kłopoty, stara się przyjść mu z pomocą. Nie jest to jednak wcale takie łatwe. W dworcowym hotelu „Intouristu” mieszkać mogą tylko obcokrajowcy, do domu też go zaprosić nie może, gdyż mieszka z teściami i synem, na dodatek i tak ucieka jej ostatni autobus. Nie pozostaje im więc nic innego, jak spędzić noc w poczekalni. Jakby pecha było mało, we śnie Riabinin zostaje okradziony – w ten sposób traci ostatnie dwieście rubli. Do tego momentu mogłoby się wydawać, że „Dworzec dla dwojga” to zwykła obyczajowa komedia o wyjątkowym nieudaczniku, któremu przytrafiają się same nieszczęścia. Ale to tylko pozór. Fakt utknięcia Płatona z dala zarówno od Moskwy, jak i Gribojedowa może pociągnąć za sobą bardzo poważne dla niego konsekwencje. Mężczyzna, jak się bowiem okazuje, opuścił stolicę niezgodnie z prawem. Chciał jednak spotkać się z ojcem po raz ostatni, zanim stanie przed sądem i usłyszy wyrok skazujący. I żeby nie było wątpliwości – za przestępstwo, którego nie popełnił. Wiera, dowiedziawszy się o wszystkim, zmienia swoje nastawienie do mężczyzny; on z kolei, dowiadując się od przyjaciółek kelnerki o perturbacjach w jej życiu osobistym, czuje do niej coraz większy szacunek. Gdy wreszcie po kilkudziesięciu wspólnie spędzonych godzinach przyjdzie im się rozstać, będą już zupełnie innymi ludźmi.
Akcja „Dworca…” zamyka się w czterdziestu ośmiu godzinach i – pomijając dwa wyjątki (między innymi zabawną scenę sprzedaży melonów na bazarze) – nie wykracza poza tytułowy dworzec. Ta jedność miejsca i akcji pozwala reżyserowi skupić się przede wszystkim na głównych postaciach (komedio-)dramatu. Riazanow potęguje napięcie, stopniowo odsłaniając przed widzami prawdę o swoich bohaterach. Ostatecznie więc Wiera wcale nie okaże się ordynarną i złośliwą kelnerką, a Płaton zadufanym w sobie artystą z wielkiego miasta. Choć praktycznie różni ich wszystko – obycie, wykształcenie, sytuacja materialna, środowisko, w jakim się wychowali – są niezwykle do siebie podobni. Zanim jednak sobie to uświadomią, przeżyją całą masę mniej lub bardziej zabawnych perypetii. Ale reżyser nie byłby sobą, gdyby między wierszami nie umieścił również wielu przytyków pod adresem „najlepszego ustroju na świecie”. Z perspektywy czasu aż dziw bierze, że radziecka cenzura przepuściła – miejscami nawet wcale nie głęboko ukryte – aluzje, że obywatele Kraju Rad piją, kradną i kombinują. Że w państwowych restauracjach – innych legalnych w zasadzie wtedy nie było – rozcieńcza się koniak, a mięso smaży na starym oleju. Najciekawszy pod tym względem jest jednak wątek Wujka Miszy, czyli starej przyjaciółki – tak, tak, to nie przejęzyczenie – Wiery, dawnej kołchoźnicy, która po przejściu na emeryturę zajęła się, jak niegdyś jej mąż, organizacją prywatnego handlu w Zastupińsku. A kupić można u niej prawie wszystko, włącznie z zachodnimi pornosami na nielegalnie kopiowanych kasetach wideo. Jak więc widać, piractwo wcale nie pojawiło się w dawnych krajach demokracji ludowej dopiero po upadku komunizmu.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nieprzewidywalna przewidywalność
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Choć w napisach nie ma nawet słowa o ewentualnych inspiracjach literackich, w czasie seansu „Rebelii” z miejsca przychodzi na myśl, że scenarzyści filmu musieli wzorować się na prozie Philipa K. Dicka. W innym przypadku dzieło Ruperta Wyatta nie przypominałoby aż tak bardzo „Impostora” Gary’ego Fledera.

więcej »

Z Londynu do Warszawy
Sebastian Chosiński

1 VIII 2019

To, wbrew pozorom, nie jest film o powstaniu warszawskim jako takim, ponieważ jego akcja kończy się 1 sierpnia 1944 roku około godziny 17.15. To tak naprawdę nie jest również film o Janie Nowaku-Jeziorańskim, chociaż fabuła nawiązuje do elementów wojennej biografii późniejszego szefa Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. „Kurier” Władysława Pasikowskiego to wojenno-szpiegowski thriller, który jako tło wykorzystuje przygotowania do walki z Niemcami o Warszawę.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Człowiek, który zobaczył Diabła
Sebastian Chosiński

31 VII 2019

„Muzeum” – drugi z trzech postapokaliptycznych obrazów Konstantina Łopuszanskiego –nakręcone zostało w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego. Wcześniej, nawet gdyby reżyser wyrażał taką chęć, nie mogłoby powstać – z uwagi na swe głęboko religijne i antytotalitarne przesłanie.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
— Sebastian Chosiński

Hodowla Zła w centrum Londynu
— Sebastian Chosiński

Nekrofil z Poznania
— Sebastian Chosiński

Nieprzewidywalna przewidywalność
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.