Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Ten film to barok

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Blockbuster, znakomite opinie widzów, szacunek krytyki. Co w tej „Incepcji” jest takiego wyjątkowego? Pomysł, realizacja, zagadka? A może nic, może to wszystko jedynie złudzenie maskujące brak głębszej refleksji? O filmie Nolana dyskutują Agnieszka Szady, Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T. P. Łuczyński i Konrad Wągrowski.

Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Ten film to barok

Blockbuster, znakomite opinie widzów, szacunek krytyki. Co w tej „Incepcji” jest takiego wyjątkowego? Pomysł, realizacja, zagadka? A może nic, może to wszystko jedynie złudzenie maskujące brak głębszej refleksji? O filmie Nolana dyskutują Agnieszka Szady, Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T. P. Łuczyński i Konrad Wągrowski.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: Po kilku tygodniach od premiery „Incepcja” na liście filmów wszech czasów IMDb nadal okupuje czwarte miejsce, przegrywając tylko ze „Skazanymi na Shawshank” i dwiema częściami „Ojca chrzestnego”. W Polsce nawet recenzenci nieczujący kina popularnego, jak Janusz Wróblewski czy Paweł Mossakowski, napisali pochlebne recenzje. Z drugiej strony oczywiście zgody wśród recenzentów nie ma – o czym świadczy choćby nasza tetryczna notka Wojtka Orlińskiego. Tym niemniej widać, że mamy do czynienia z filmowym wydarzeniem roku (przynajmniej w zakresie kultury popularnej). Chciałbym więc zapytać – co jest w „Incepcji” takiego wyjątkowego?
Michał Kubalski: Dopracowanie, troska o szczegół i uzasadnienie (chociaż oczywiście kilka spraw wywołuje dyskusję, np. brak grawitacji na jednym, ale już nie na drugim poziomie), otwarte zakończenie. To wszystko już było – owszem, ale w zestawieniu robi wrażenie i daje pole do interpretacji. To chyba najważniejsze – ludzie mają o czym rozmawiać po wyjściu z seansu i robią to. Po forach, blogach, w realu przetacza się fala polemik – bączek upadł, czy może nie? Mal miała rację, czy jednak Cobb? Ile warstw snu w końcu zobaczyliśmy? Nie wiem, jak w boksofisie, ale w przestrzeni publicznej film już odniósł znaczący sukces – widzom chce się o nim pamiętać.
Jakub Gałka: W boksofisie daje sobie znakomicie radę – ponad pół miliarda dolarów i 5-6 miejsce na liście najbardziej dochodowych filmów roku (jak dotąd). Hmmm, czy to aby nie zasługa zawijających się budynków, fruwających kolesi i strzelaniny przeplatanej wybuchami?
A teraz niech ten artysta ma odwagę cywilną i się przyzna przed całą klasą!
A teraz niech ten artysta ma odwagę cywilną i się przyzna przed całą klasą!
Agnieszka Szady: O, z pewnością. „Incepcja” jest sprawnie zrealizowanym filmem sensacyjnym, a wiadomo, że takowy prędzej trafi na szczyty rankingów niż kino moralnego niepokoju. Niepokoju jest w utworze Nolana akurat tyle, by – jak wspomniał Michał – nakręcać dyskusje widzów, a przez to i zainteresowanie. Nie ukrywam, że poleciłam ten film wszystkim swoim znajomym. Natomiast nie zgadzam się z wypowiedziami, by miał on jakieś głębsze dno czy wymagał od widza szczególnej koncentracji. Ot, wciągająca strzelanka z udającym głębię przesłaniem „czy to, co bierzemy za rzeczywistość, jest realne”. Pomimo akcji toczącej się na kilku poziomach snu, nietrudno się w niej połapać, skoro każda warstwa jest wyraźnie odrębna scenograficznie (deszczowe miasto w chłodnych kolorach, ciepłe wnętrza hotelowe i zaśnieżona twierdza).
JG: A przecież niektórzy (z częścią polskich krytyków filmowych na czele) pieją, że „Incepcja” jest bardzo wymagającym filmem, zmuszającym do koncentracji i zastanowienia, będący papierkiem lakmusowym inteligencji widza… Ale może dyskusję o poziomie ynteligencji co poniektórych widzów i krytyków zostawmy na marginesie i wróćmy do pytania Konrada: co jest w „Incepcji” wyjątkowego. Jako widz zadowolony i zaspokojony rozrywkowo – lecz nie zachwycony bezwarunkowo! – odpowiem: nic. Tak samo jak nic wyjątkowego nie było w „Mrocznym Rycerzu” wykorzystującym pomysły z pierwszej części przygód Batmana. To po prostu natchnione rozwinięcie znanych pomysłów, ulepszenie sprawdzonych środków i niesamowita wręcz perfekcja realizacyjna. Zresztą po wspomnianym „Mrocznym Rycerzu” nowy film Nolana warsztatowo nie może już zaskakiwać, a koncepcyjnie… no cóż, od „Matrixa” minęła już dekada, nie?
KW: Ponad dekada. Ja jednak stwierdzę, że jest to dzieło cholernie odważne. Bowiem mamy do czynienia z pierwszym blockbusterem za ciężkie pieniądze (pamiętajcie, że pierwszy „Matrix” nie był jakoś ekstremalnie drogim filmem), w którym cała konstrukcja jest tak złożona, że „przeciętny widz” nie ma najmniejszej szansy na objęcie całości i musi wyjść skonsternowany. A przecież miliony dolarów powinny się zwrócić właśnie dzięki „przeciętnym” widzom. Tymczasem już nawet nie trzy poziomy snu (to większość jest w stanie objąć), ale szereg drobniejszych koncepcji – śnienie świadome, wchodzenie do czyjegoś snu (odpowiecie na szybko czyim snem był każdy z poziomów), sprzężone „kicki” do wybudzenia, limbo, migracje bohaterów między poziomami po śmierci we śnie, istoty z podświadomości – to jednak wymaga cholernej koncentracji, bez której film pozostaje bezładną mieszanką pościgów i strzelanek. Zwróćcie zresztą uwagę na recenzje wspomnianych Wróblewskiego i Mossakowskiego – z różnych elementów widać, że im też nie udało się ogarnąć całości.
JA będę jechał z Tomem Cruise\\\'em, więc znajdź sobie inną taryfę, capisci?
JA będę jechał z Tomem Cruise\\\'em, więc znajdź sobie inną taryfę, capisci?
Wielka musiała być wiarą w magię Nolana, skoro pozwolono mu zrobić taki film za takie pieniądze.
MK: Oj tam, wytwórnia dała mu zrobić „Incepcję”, bo wcześniej zrobił dla niej mnóstwo kapuchy na „Batmanach”. To nie wiara w magię Nolana, tylko raczej „rób, co chcesz, ale następny film robisz już normalny”. Taki płodozmian. I także nie wierzę w tępotę „przeciętnego widza” – co prędzej w brak ogarnięcia niektórych krytyków i krytyczek.
Marcin T.P. Łuczyński: Ten film to barok. Faktycznie, rozmach, precyzja wykonania (chociaż największe pułapki ominięto po prostu aksjomatem, że „wdzwanianie się” w cudzy sen jest możliwe i tyle, a jakim cudem, to już nie nasza brocha), widać, że w ten film wpompowano kasę. I tyle. Pod warstwą wyginanych miast i nieważkości w hotelu nie ma za wiele. Zero zgryzów, zero pytań. No i warto zauważyć, że DiCaprio znowu sięgnął (po „Wyspie tajemnic”) po thriller, w którym motywem przewodnim jest to, co się u człowieka kotłuje pod czachą plus tragiczna śmierć żony. Skoro mowa o ryzykownych decyzjach, to wybór takiego scenariusza przez Leonarda za takową bym uznał.
KW: Chyba się nie zgodzę – Leo od dawna wybiera przede wszystkim role dramatyczne, a wystąpić u Nolana jako główny bohater, który jednocześnie nie jest tylko elementem dekoracyjnym, ale ma co grać, to chyba marzenie każdego aktora.
Panicz Bruce przebył operację plastyczną, ale psttt... nie lubi, gdy mu się o tym przypomina.
Panicz Bruce przebył operację plastyczną, ale psttt... nie lubi, gdy mu się o tym przypomina.
JG: Ale powiedzmy sobie szczerze, Konradzie – to wina niesamowitego skomplikowania koncepcyjno-fabularnego czy raczej indolencja widzów/krytyków (sam wiesz jakie nazwiska wymieniłeś…)? Ja obstawiam to drugie, raz że nazwiska, które wymieniłeś nie są wyznacznikiem jakiegoś wyjątkowego ogarniania się w złożonym konstrukcyjno-fabularnie kinie rozrywkowym, a dwa z doświadczenia – byłem na „Incepcji” z osobami, których nie posądziłbym o przesadną znajomość kina i zamiłowanie do skomplikowanych filmowych układanek, a nie miały żadnego problemu ze śledzeniem fabuły.
KW: Ale, gdy chce się zwrotu 160 milionów dolarów, nie liczy się tylko i wyłącznie na widzów inteligentnych… Dlatego jednak to ewenement i brawa dla producenta za to, że jednak złożoności tego filmu bardzo nie stępił.
JG: Jedyna różnica jest taka, że widzowie bardziej „przygotowani” pod ten film drążą głębiej i na przykład badają dziury i nielogiczności, których pełno jest właśnie w tych drobnych koncepcjach. Internet aż huczy od FAQ-ów tłumaczących nie tylko kto, gdzie z kim i po co, ale też próbujących wyjaśnić różne zdarzenia na gruncie założonej spójności świata przedstawionego (typu wspomniana przez Michała grawitacja). I to ostatnie odbywa się za pomocą spekulacji „poza ekranem”, za pomocą wyjaśnień i przesłanek mniej lub bardziej logicznie spójnych z wyjaśnieniami Nolana, ale nie wynikającymi wprost z fabuły. Zaleta to (wzbudzanie dyskusji po seansie) czy wada (widz sam musi tworzyć piętrowe teorie, bo reżyser nie raczył wystarczająco opisać mechaniki świata)?
ASz: Dla mnie zaleta: niedopowiedzeń jest – moim zdaniem – akurat tyle, żebyśmy po seansie mogli zagłębić się w przyjemną dyskusję ze znajomymi, a nie ma ich tak wielu, żeby widz miał wrażenie, że logika trzeszczy w posadach. Ale być może moja opinia jest skażona przyzwyczajeniem do „Gwiezdnych wojen”, gdzie, szczególnie w nowej trylogii, logiki i wewnętrznej spójności próżno się doszukiwać.
Tak na marginesie: przygotowywany aktualnie w Esensji ranking najlepszych polskich powieści fantastycznych natchnął mnie do stwierdzenia, że szkoda, że Nolan nie wyreżyseruje filmu na podstawie „Kongresu futurologicznego” Lema. Tam też jest wątek odkrywania kolejnych warstw rzeczywistości – ten reżyser zrobiłby z niego cacko.
I wtedy Cobb dostrzegł na brzegu głowę Statuy Wolności.
I wtedy Cobb dostrzegł na brzegu głowę Statuy Wolności.
MK: Zdecydowanie zaleta. Ze wspomnianych przez Kubę FAQ-ów wynika, że w filmie, ba! nawet w liście obsady, ukryte są smaczki, dające pole do dalszych kombinacji i wskazujące, że Nolan to jednak przemyślał. Sam bączek na końcu filmu to tylko najbardziej oczywisty przykład „pokarmu dla myśli”. Film zrobił na mnie duże wrażenie – po wyjściu z kina byłem przekonany, że to arcydzieło. Mój entuzjazm trochę ostygł, ale tylko trochę; nie rozumiem zwłaszcza zarzutów wtórności, bo „Dick o tym pisał”, bo „Matrix”, bo „eXistenZ”. No to co? To nie jest kalka, to jest nowe zestawienie znanych motywów.
JG: Ale to nie zarzut (przynajmniej z mojej strony), tylko stwierdzenie faktu: ten film wykorzystuje stare motywy w na tyle nieoryginalny sposób, że na zajawkę Konrada o wyjątkowości nie sposób odpowiedzieć entuzjastycznie. Po prostu „Incepcja” nie jest na tyle nowatorska co ten nieszczęsny „Matrix”.
1 2 »

Komentarze

24 VIII 2010   17:22:44

Nolan zbudował swoją, alternatywną choc całkiem zbliżoną do mojej, rzeczywistość. Czepianie się spójności w tej fabule to jak czepianie się istnienia Jedi w Gwiezdnych Wojnach. Sorry. Skupiłbym się raczej na tym ile ten film rodzi nowych myśli i pomysłów. Daje więcej pytań niż odpowiedzi, stąd różne reakcje widzów i krytyków. A jeśli coś się staje tak nagle popularne to oczywiście rzucą się krytycy jak psy na kości.

24 VIII 2010   18:22:11

Każda fabuła powinna być wewnętrznie spójna.

24 VIII 2010   18:52:26

W pełni zgadzam się z ostatnim zdaniem suchego.
Czego niby się wszyscy spodziewali po tym filmie? Filozoficzno- egzystencjalnego dyskursu jak u Kubricka? Dramatu psychologicznego o wiarygodności filmów Bergmana? Rewolucji w dziejach światowego kina?
Ja tam poszedłem na ten film za 160 milionów dolarów, chciałem zobaczyć heist movie połączony z Jamesem Bondem - no i to dostałem. I to z nawiązką, bo oprócz tego zaginały się ulice, pociąg sunął środkiem miasta, a mosty nagle wyrastały znikąd. A wszystko pięknie uzasadnione fabularnie, a nie tylko wrzucone dla taniej podniety. A zatem przede wszystkim- heist movie- ale za to jaki.
Dla mnie Incepcja to film mistrzowski, precyzyjny, spójny, a także absolutnie hipnotyzujący. Czy może być coś lepszego w kwestii współczesnego blockbustera za taką kasę? Że widownia dyskutuje w internecie na temat samej fabuły już od miesiąca?
Oscar dla Nolana :P

25 VIII 2010   09:16:03

A mi się podobało, że w tym blockbusterze główny bohater nie ratuje całego świata tylko załatwia sprawy osobiste. No i przesłanie, które Wam umknęło, a przynajmniej nie wspomnieliście nim w dyskusji: że najważniejsze są więzi rodzinne. Banalne, ale podane w atrakcyjnej formie heista. Scena powrotu Leo do domu jest bardzo wzruszająca.

23 IX 2010   21:12:56

Zgadzam się z Achika że każda fabuła powinna być wewnętrznie spójna.Incepcja nie jest.

Krytyka filmu bierze się z tego, że niektórzy usiłują traktować Incepcję jako film głębszy niż jest, i wyciągają działa w stylu "kamień milowy", "arcydzieło" vide Wągrowski w Esensji. A to jest tylko efekciarski filmik wakacyjny.
Stawianie go na półce obok Odysei, Solaris Tarkowskiego czy Blade Runnera to nieporozumienie. Incepcja może być rozpatrywana w gronie miałkich, efekciarskich letnich blokbasterków w stylu Matrixa, Expendables czy Drużyny A.
Ten film nie ma większych ambicji, co chwila widać szwy które próbują maskować logikę świata przedstawionego. To co się producentom udało to sprzedać niedorobiony produkt jako coś co "prowokuje do pytań"... trzeba dodać, że prowokuje głównie niewyrobionych widzów, którzy nie ogarniają filmu ambitniejszego niż Matrix.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Zombie a… kobieta?
Jarosław Loretz

10 XII 2018

Przed zombie uciekają wszyscy, nawet… eee… babochłopy.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2018
Esensja

9 XII 2018

Zapraszamy do zapoznania się ze – spóźnionym, przyznajemy – pakietem najciekawszych zapowiedzi filmowych na grudzień.

więcej »

Z filmu wyjęte: Robot a kobieta
Jarosław Loretz

3 XII 2018

Ach, gdzie te lata 60., kiedy to miłośnik fantastyki był atakowany na każdym kroku wizerunkiem robota dybiącego na cześć niewieścią…

więcej »

Polecamy

Zombie a… kobieta?

Z filmu wyjęte:

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Gdzie twój dom, Ziemianinie?
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Bruce Wayne odchodzi
— Jakub Gałka

Esensja ogląda: Lipiec 2012
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

#occupygotham
— Michał R. Wiśniewski

Tegoż autora

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiapunk
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Można jak pierwszy!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krwawa wieczorynka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czas przemian. We wszystkich aspektach.
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zbuduj swój mózg
— Konrad Wągrowski

Młodsza siostra scenarzysty
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niespełnione argentyńskie marzenie
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.