Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Gdynia 2011 (2): Panorama Polskiego Kina

Esensja.pl
Esensja.pl
Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski
Panorama Polskiego Kina na FPFF nazywana jest również „Salonem Odrzuconych” – trafiają tu filmy, które nie zakwalifikowały się do konkursu głównego, ale są na tyle interesujące, że warto je pokazać. Tym razem musimy przyznać, że decyzja o przesunięciu filmów do przeglądu była słuszna – nie ma wśród nich gniotów, ale trudno też znaleźć pominięte arcydzieło.

Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

Gdynia 2011 (2): Panorama Polskiego Kina

Panorama Polskiego Kina na FPFF nazywana jest również „Salonem Odrzuconych” – trafiają tu filmy, które nie zakwalifikowały się do konkursu głównego, ale są na tyle interesujące, że warto je pokazać. Tym razem musimy przyznać, że decyzja o przesunięciu filmów do przeglądu była słuszna – nie ma wśród nich gniotów, ale trudno też znaleźć pominięte arcydzieło.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Panorama Polskiego Kina
Bokser (reż. Tomasz Blachnicki)
Od zera do bohatera, czyli „Fighter”, „Rocky” i kilka innych tytułów po polsku. Bohater robi karierę zagranicą zostawiając rodzinę w Polsce. Co z tego może wyniknąć? Ano, jej rozpad. Chociaż film jest w każdym calu przewidywalny i opiera się na stereotypach, ogląda się go całkiem znośnie, ba, nawet całkiem przyjemnie. Przetwarzanej po raz kolejny opowieści nie udaje się Blachnickiemu o nic wzbogacić (o reinterpretacji nie wspominając). Jest jednak w „Bokserze” jakaś perwersyjna przyjemność oglądania. Wszak najbardziej lubimy filmy, które już kiedyś widzieliśmy. (60%)
Artur Zaborski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jeż Jerzy (reż. Wojciech Wawszczyk, Jakub Tarkowski, Tomasz Leśniak)
„Jeż Jerzy” to bez wątpienia bardzo ambitne przedsięwzięcie – ekranizacja polskiego komiksu (czy ktoś sobie jakąś przypomina, poza nieszczęsnym Tytusem i Złodziejami Marzeń?), animacja dla dorosłych, niesztampowy bohater – wszystko to czynniki wysokiego ryzyka. Trudno odmówić twórcom starań – od strony graficznej całość wykonana jest bez zarzutu, postacie ładnie współgrają z komiksowymi pierwowzorami, rysunkowa Warszawa jest starannie oddana, co więcej – film nie jest zestawem skeczy, lecz ma jakąś w miarę rozbudowany scenariusz i spójną fabułę. Niestety, ów scenariusz nie do końca wypala. Humor jest średniej klasy, nie wszyscy bohaterowie dostają role na miarę swych komiksowych pierwowzorów, sceny akcji nie są w tej produkcji potrzebne i służą raczej rozciągnięciu całości do 80 minut. Ale największym problemem „Jerzego” jest to, że widz nieobznajomiony z komiksem nie ma praktycznie szans na zrozumienie filmu – nie pojmie, dlaczego bohaterem jest dziwaczny jeż, co w nim takiego wyjątkowego, jaką właściwie jest postacią. A kręcenie filmu dla nielicznej grupy miłośników komiksu to jednak wysoce karkołomny pomysł. (50%)
Konrad Wągrowski
Księstwo (reż. Andrzej Barański)
Andrzej Barański demonizuje wieś. Piewca prowincji dostrzegł w niej nieoczekiwanie piekło. Jego bohaterowie nie przypominają dotychczasowych bojaźliwych prostaczków, którzy przez konfrontację z atawizmami i popędami stawali się uniwersalnymi postaciami. W „Księstwie” mamy do czynienia z bohaterem, który wieś opuścił. Wyjechał na studia. Tych nie dane mu było skończyć, ale po powrocie w pielesze nadal posługuje się statusem żaka. Skażony wielkomiejskim myśleniem chłopak staje się lokalnym pośmiewiskiem. Prawo, z którego wyleciał, w niczym się nie przydaje na rządzącej się zasadą ′wygrywa silniejszy′ prowincji. Ziomkowie odstają do niego intelektualnie, a prace w polu okazują się zbyt dużym wyzwaniem. Choć Barański przedstawia swojego bohatera przekonująco, to jest to model na tyle nam już znany, że nie jest nawet w połowie tak przejmujący jak choćby bohaterowie „Tabu”. Na szczęście daleko mu także do „Braciszka”. (60%)
Artur Zaborski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Lincz (reż. Krzysztof Łukaszewicz)
Jeśli końcówka „Kreta” wpada w typową „filmową jazdę”, to „Lincz” jest w niej unurzany po uszy. Bez szansy na ratunek. Zdecydowanie, autor wziął się za materiał ponad jego siły i operuje myślowym skrótem gdzie tylko popadnie. Kreśli swoich bohaterów symbolicznie, wpaja ich w jakieś filmowe wyobrażenia, określa szybkimi ruchami odwołującymi się do skojarzeń najniższych lotów. Dalej, też próbuje się widza nabrać na tanie chwyty, wrogie spojrzenia, patetyczne gesty obliczone na nasze przejęcie opisywanym dramatem. Z „Linczu” byłby może świetny reportaż, ale do filmu wiele mu brakuje. Nie ma tu chyba ani jednej sceny zaaranżowanej tak, aby sięgnąć po jakieś głębszą myśl lub emocje drzemiące w tej historii. Ślizgamy się po telewizyjnych odtwarzaniu wydarzeń w dosyć marnej oprawie muzycznej, któremu słowo „ambiwalencja” nie jest znane.
Urszula Lipińska
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Maraton tańca (reż. Magdalena Łazarkiewicz)
Zamiar był najwyraźniej ambitny – połączenie lekkiej komedyjki w czeskim stylu rozpisanej na dużą grupę zróżnicowanych charakterystycznych postaci połączone z kinem społecznym spod znaku „Czyż nie dobija się koni” i spojrzeniem na współczesną polską prowincję. Efekt – nienajlepszy niestety. Z obserwacji społecznej zostały banały, dobrego humoru w filmie Łazarkiewicz raczej niewiele, postacie są nieciekawe i praktycznie nie budzą żadnej empatii, a reżyserka cały czas nie do końca wie, jaki film kręci i wpada na koniec w zupełnie nonsensowny i nijak nie pasujący do całości mistycyzm. A może nie koniecznie nie pasujący, tylko stępiający jakiekolwiek komentarze i nadający całości posmaku banału. Po stronie plusów – kino bezpieczne, niegroźne, dające się obejrzeć bez poczucia żenady (a to przecież w polskiej komedii ostatnio rzadkość) oraz całkiem urokliwie zrobiona scena erotyczna, jedna z ładniejszych, jakie ostatnio widziałem w rodzimej kinematografii. (40%)
Konrad Wągrowski
Mój biegun (reż. Marcin Głowacki)
Jestem niezwykle kontent, że film Głowackiego znalazł się w Panoramie. Nie jest to film wybitny – właściwie trudno go nazwać nawet dobrym, mimo to zasłużył na festiwalową projekcję. Do czego był tu potrzebny? Przede wszystkim do tego, aby zadać prztyczek w nos krytyce, która przy obecności patosu i pretensjonalności w filmie ostentacyjnie go przekreśla, ignorując jego zacięcie. Ostatnio mieliśmy tego doskonały przykład przy okazji premiery nagrodzonego główną nagrodą w Cannes filmu Mallicka. Zanurzone w pretensjonalności dzieło próbowało przekazać znaczące treści, których większość krytyków nawet nie starała się dostrzec, klasyfikując film jako pretensjonalny właśnie i na tym jego ocenę kończąc. „Mój biegun” nie wstydzi się ckliwości i pretensjonalności (momentami tej zdarza się ustąpić miejsca nawet prostactwu, zwłaszcza kiedy z ekranu wybrzmiewa wyświechtany slogan, że utrata nogi to nie koniec życia), ale na tych nie poprzestaje. Próbuje spojrzeć na problem straty szerzej – analizuje rozpad rodziny po stracie dziecka i rozpad osobowości po stracie kończyn. Nie jest to może analiza przenikliwa ani głęboko, ale od widzów TVN-owskiego cyklu „Prawdziwych Historii”, dla których film jest przeznaczony, i tak wymaga więcej niż wszystkie telenowele razem wzięte. (50%)
Artur Zaborski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wygrany (reż. Wiesław Saniewski)
Jak najłatwiej udowodnić młodym aktorom ich wartość? Postawić obok nich Janusza Gajosa i sprawdzić czy będą w stanie w jakikolwiek sposób stanąć na wysokości zadania. „Wygrany” to jakby niezbyt korzystne zestawienie dwóch aktorskich epok – tej starej, nieco już dziś patetycznej, spod znaku Wojciecha Pszoniaka i Gajosa właśnie oraz nowej, którą w skrócie można opisać: jestem, więc gram. No właśnie nie. Ani Paweł Szajda ani Marta Żmuda-Trzebiatowska nie krzesają z figur w historii pełnowymiarowych postaci z dylematem w sercu i głowie. Co ciekawe, przez dwie godziny przed oczami widza płynie drętwa i nieangażująca fabuła, która wbrew pozorom mogła być bardzo dzisiejsza i aktualna. Dylematy są w końcu u Saniewskiego współczesne: jak odnaleźć się w połowie drogi między oczekiwania świata a naszymi własnymi, jak nie dać się wszechobecnej pogoni albo jak w porę się z niej uciec? Zamiast jednak żywej dyskusji nad podrzuconymi tematami roztacza przed nami Saniewski polską wersję hollywoodzkiej fabuły – i realizuje ją z przerażającą konsekwencją, punkt po punkcie…
Urszula Lipińska
Z miłości (reż. Anna Jadowska)
Anna Jadowska spotkała się z ostrą krytyką swojego dzieła już na Off Camerze. W Gdyni jej film nie zakwalifikował się do Konkursu Głównego. Zaskoczyła mnie ta decyzja. „Z miłości” jest bowiem dziełem, które porwało mnie aktorstwem i tematyką. Zgoda, ta jest przesadzona, może nawet skrajna, ale dylematy młodego małżeństwa borykającego się z odwiecznym problemem kapitalizmu – czyli jak powiązać koniec z końcem zachowując przy tym godność – wypadają na ekranie niezwykle przekonująco. Zasługa w tym świetnych Marty Nieradkiewicz i Wojciecha Niemczyka, którzy zachowują się jakby wcale nie udawali, a grani przez nich bohaterowie drażnią prostactwem. Szybko jednak okazuje się, że portretują postaci, które na co dzień mijamy na ulicy, w autobusie lub tramwaju. Decydując się na udział w porno przedsięwzięciu postanawiają sprzeniewierzyć się panującemu w środowisku ciułaniu grosza do grosza. Wynikająca z tego degrengolada jest w interpretacji Jadowskiej brutalna i odpychająca zarazem. Szkoda, że niektórzy widzowie zamiast niej wolą odtrącić film. (70%)
Artur Zaborski
Pokaz Specjalny
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Uwikłanie (reż. Jacek Bromski)
Pominięcie „Uwikłania” wzbudziło być może najwięcej kontrowersji przy komentarzach na temat selekcji filmów do konkursu w Gdyni – uczciwie mówiąc, nie mam pojęcia dlaczego. Nie mamy bowiem z pewnością do czynienia z filmem w pełni udanym, nie mamy tez do czynienia z filmem dobrym. Nie mówię tu akurat o warstwie ideologicznej – każdy artysta ma prawo do swego wyboru, a – przyznam szczerze – obie wersje wizji bezpieki, czyli jako Grupy Wciąż Trzymającej Pełnie Władzy lub jako Bandy Idiotów, Którzy Wciąż Fabrykowali Tylko Fałszywki wydają mi się bez sensu. Ale – powtarzam – to dla filmu nie ma znaczenia. Ważne, że kryminał z cechami thrillera powinien być solidnym kinem gatunkowym – a niestety nie jest. Główną wadą jest nagromadzenie nielogiczności i prostych niedoróbek, których ukoronowaniem jest absurdalny i z niczego nie wynikający finał. Po drugie – nie pomogły „Uwikłaniu” wszelkie przeróbki w stosunku do książkowego pierwowzoru. Ciekawy szczery obraz Warszawy został zastąpiony przez pocztówkowy Kraków. Niebanalna postać pana prokuratora została zastąpiona przez mdłą panią prokurator (wyjątkowo słaba rola Mai Ostaszewskiej). No i o pomstę do nieba woła rezygnacja ze znakomitej klamry powieściowej stworzonej przez terapię ustawień – niewykorzystanie tak atrakcyjnego elementu fabuły to grzech wielki. Ogółem – odnosi się wrażenie, że panowie Bromski i Machulski zatracili wyczucie gatunku, w którym niegdyś byli w Polsce mistrzami. Całe szczęście, że przynajmniej „Uwikłanie” ma w miarę przyzwoite tempo i nie nudzi. (50%)
Konrad Wągrowski
koniec
7 lipca 2011

Komentarze

07 VII 2011   14:07:20

Mało optymistyczna ta Panorama...

08 VII 2011   13:16:04

Uwikłaniu należy się nagroda za uwiecznienie Zimnego Lecha. Pewnie też z tego powodu przeniesiono akcję z Wawy do Krk. Wietrzył bym tu antypisowski spisek!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Nominacje dla najgorszych polskich filmów
— Esensja

Gdynia 2011 (1): Filmy konkursowe
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

Dobrzy ludzie, zły bandzior i bardzo brzydkie państwo
— Adam Namięta

Nie ma cwaniaka nad warszawiaka
— Łukasz Gręda

Do kina marsz: Marzec 2011
— Esensja

Tegoż twórcy

Mój ojciec jest naleśnikiem, a matka się złamała
— Konrad Wągrowski

Forum Kina Europejskiego Cinergia 2018: Powrót córy marnotrawnej
— Konrad Wągrowski

Pasek a sprawa polska
— Paweł Ciołkiewicz

W sercu Iraku
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Materiały dodatkowe
— Konrad Wągrowski

Nie należy zabijać jeża, który znosi złote jaja
— Konrad Wągrowski

Nie ma Jeża bez kolców
— Paweł Sasko

Inżynierowanie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Kwapiszon, czyli szalony pościg
— Konrad Wągrowski

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.