Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

‹4. Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Gutek Film, Miasto Cieszyn, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
CyklFestiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty
MiejsceCieszyn
Od22 lipca 2004
Do1 sierpnia 2004
WWW

Festiwal Era Nowe Horyzonty: Dzień Szósty (27.07)

Esensja.pl
Esensja.pl
Bartosz Sztybor
Dzisiaj trochę lepiej. Po wczorajszym dniu pełnym nieporozumień i niepowodzeń przyszedł czas na podniesienie poziomu. Nie jest to gwałtowny wzrost, ale z pewnością znaczny. Grano boliwijską telenowelę o odkrywaniu swojej seksualności, włoski dokument-z innej strony i tajlandzki horror jednojajowych bliźniaków.

Bartosz Sztybor

Festiwal Era Nowe Horyzonty: Dzień Szósty (27.07)

Dzisiaj trochę lepiej. Po wczorajszym dniu pełnym nieporozumień i niepowodzeń przyszedł czas na podniesienie poziomu. Nie jest to gwałtowny wzrost, ale z pewnością znaczny. Grano boliwijską telenowelę o odkrywaniu swojej seksualności, włoski dokument-z innej strony i tajlandzki horror jednojajowych bliźniaków.

‹4. Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Gutek Film, Miasto Cieszyn, Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
CyklFestiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty
MiejsceCieszyn
Od22 lipca 2004
Do1 sierpnia 2004
WWW
„Dependencia sexual” czy jak kto woli „Sexual dependency” Rodrigo Bellotta jest zbiorem kilku nowelek, których akcja rozgrywa się w Boliwii i w Stanach Zjednoczonych. Oprócz wprowadzenia fragmentarycznej kompozycji reżyser dzieli też ekran na dwie polówki, które pokazują w tym samym czasie dwa różne ujęcia związane ze sobą postacią, miejscem czy treścią. Bohaterowie poszczególnych epizodów udzielają się w innych fragmentach i zazwyczaj jedna nowelka wynika z drugiej. Wszystkie w jakiś sposób dotyczą seksualności młodych ludzi (15-latka tracąca dziewictwo, przyjezdny chłopak kochający się z prostytutką, Afroamerykanka – ofiara gwałtu, futbolista – gej bojący się utracenia pozycji macho). Teza może i ciekawa, ale argumenty wtórne. Jednak to żaden wstyd, jak na razie ani jeden film pokazany na festiwalu nie podszedł do podobnego tematu z odrobiną nowatorstwa. Plusy należą się Bellotto na pewno za ciekawą koncepcję formalną, która dużą rolę odgrywa przy końcu projekcji, a także za świetne dialogi. Może nie ma w nich kunsztu i elokwencji podobnej do tych Davida Mameta, ale jak na film o ludziach młodych – świetnie oddają ich stan wewnętrzny. Przecież młodzież musi się „lansować”, „baunsować”, mówić „elo ziom” i uprawiać „slamsing” (podrywanie dziewczyn ze slamsów). Produkcja ciekawi, zmusza by poczekać na końcówkę i pozwala utożsamić się z bohaterami. Efekt psuje nadmierna telenowelowatość formalna (ujęcia, zwolnienia) i nachalne moralizowanie w końcówce. Po mocnym uderzeniu w ostatnich minutach musimy obserwować jak wszyscy bohaterowie wymiotują, uświadamiając nam, że ich poczynania były złe.
Marco Bellocchio po dobrze przyjętym „Czasie religii” nie spuszcza z tonu i w „Buongiorno, notte” opowiada o terrorystach z Czerwonych Brygad, którzy porwali i zamordowali Aldo Moro z Chrześcijańskiej Demokracji. Już na początku napotkałem na problem wynikający niestety z mojej winy. Nie znałem dobrze opisywanej historii i tym samym brakowało mi w fabule informacji faktograficznych. Poza tym wszystko jest na właściwym miejscu. Historia płynie swoim torem. Widzimy fanatyzm terrorystów, popełnianie przez nich błędów charakterystycznych dla znienawidzonej opozycji i nieumiejętność przewidywania skutków. Obserwujemy ich codzienne życie – pilnowanie dziecka sąsiadce, przyjmowanie księdza „po kolędzie” i wyprowadzanie kanarków na balkon. W pewnym momencie nawet zaczynamy im współczuć. Nie lubię takiego grania na emocjach widza, ale tutaj jest to zrobione tak subtelnie, że warto popłynąć z prądem. Po seansie nie starałem się jednak niczego zrozumieć, wytłumaczyć. Nie pojawiły się żadne pytania. Jedyne co zostaje w głowie to świetna scena obiadowa i genialna muzyka Riccardo Giagni.
Seansem wieczornym był tajlandzki horror jednojajowych braci Pang – „The Eye”. Wtórne to, głupie i przede wszystkim wcale niestraszne (największe emocje wzbudziło upuszczenie przeze mnie butelki, co nieoczekiwanym dźwiękiem zaskoczyło całą publiczność). Niewidoma Mun przechodzi operację oczu (wymiana rogówki), po której zaczyna widzieć martwych ludzi. Z racji, że nie jest zbytnio rozgarnięta – przez pierwszą kwartę filmu rozmawia z nimi jak z żywymi. Przez drugą zaczyna się ich bać i uciekać od nich jak najdalej. W trzeciej jedzie do północnej Tajlandii, gdzie stara się znaleźć dawczynię. Natomiast w ostatniej wyjaśnia zagadkę i przewiduje katastrofę. W międzyczasie odnajduje partnera na całe życie i zawiera znajomość z chorą na nowotwór dziewczynką. Motyw w dużej mierze zaczerpnięty z „Szóstego Zmysłu”. Jednak, jeśli dzieło Shyamalana nazwać pierwszą ligą, to „Oko” musiałoby zadowolić się mianem okręgówki lub ligi trampkarzy. Nawet przez chwilę nie przeszedł mnie dreszczyk obawy. Dlatego apeluję do amerykańskich producentów – jak najszybciej sprzedajcie prawa do tego filmu, które zapewne kupiliście.
koniec
28 lipca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Pośladki nawiedzenia
Jarosław Loretz

17 I 2022

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji, tak jak i nikt nie spodziewa się, że jakikolwiek duch chciałby nam zajrzeć w okrężnicę. A tu proszę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Spokojnie, przecież nikt nie zwróci na to uwagi
Jarosław Loretz

10 I 2022

Niektórzy z twórców nieco bardziej niż inni idą na skróty, gdy dostają do ręki zbyt kusy budżet. Potem można się trochę pośmiać z ich produkcji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Fampirem jeftem
Jarosław Loretz

3 I 2022

Nie zawsze kinematograficzne wampiry miały dystyngowane kły. Bywały i takie z kłami à la mors.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.