Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Tim Burton
‹Batman›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman
Dystrybutor Vue Movie Distribution
Data premiery7 września 1990
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaRoger Pratt
Scenariusz
ObsadaMichael Keaton, Jack Nicholson, Kim Basinger, Robert Wuhl, Pat Hingle, Billy Dee Williams, Michael Gough, Jack Palance, Jerry Hall, William Hootkins
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji1989
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania126 min
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Burtmany, czyli Batmany Burtona

Esensja.pl
Esensja.pl
Zostawmy na chwilę Nolana, jeszcze będzie czas, by podsumować jego trylogię Mrocznego Rycerza. Cofnijmy się w czasie o ponad 20 lat i przypomnijmy sobie wcześniejsze podejście Tima Burtona do ekranizacji kultowego komiksu. Wiecie, te z Kim Bassinger i Michelle Pfeiffer.

Jakub Gałka, Agnieszka Hałas, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Burtmany, czyli Batmany Burtona

Zostawmy na chwilę Nolana, jeszcze będzie czas, by podsumować jego trylogię Mrocznego Rycerza. Cofnijmy się w czasie o ponad 20 lat i przypomnijmy sobie wcześniejsze podejście Tima Burtona do ekranizacji kultowego komiksu. Wiecie, te z Kim Bassinger i Michelle Pfeiffer.

Tim Burton
‹Batman›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman
Dystrybutor Vue Movie Distribution
Data premiery7 września 1990
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaRoger Pratt
Scenariusz
ObsadaMichael Keaton, Jack Nicholson, Kim Basinger, Robert Wuhl, Pat Hingle, Billy Dee Williams, Michael Gough, Jack Palance, Jerry Hall, William Hootkins
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji1989
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania126 min
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: „Batmana” Tima Burtona obejrzałem na początku lat 90. w taki sposób, jak wtedy oglądało się większość premier – na małym ekranie, z VHS, z kopii zgranej z kina. Po seansie stwierdziłem – „I co, to już? Tylko tyle?”. Film docierał do nas wówczas otoczony nimbem najbardziej kasowego filmu świata, ale chyba ani nie rozumieliśmy wówczas Batmana, ani za dobrze nie znaliśmy estetyki kina Burtona. I choć po latach nie jestem już tak krytyczny, to do uwielbienia mi nadal daleko. A wy jak odbieracie „Batmany” Burtona?
Alicja ’Vika’ Kuciel: Myślę, że najbardziej z nich lubię Michaela Keatona. Podobał mi się jego Batman, to, że nie był to jakiś szalony przystojniak, tylko bardziej facet o dyskusyjnej urodzie. Batman ze wszystkich superbohaterów jest po prostu ludzki w każdym wymiarze i mam takie wrażenie, że Keaton doskonale tę ludzką twarz Batmana oddał.
Jakub Gałka: Tak samo jak ty, Konradzie – na zasadzie docenienia po latach (chociaż u mnie to nie jest „nie jestem już tak krytyczny” ale raczej „teraz mi się naprawdę podoba”). Na takie a nie inne spojrzenie rzutował przede wszystkim wiek i, tak jak mówisz, właściwie nieznajomość tej postaci. Ot, gdzieś tam już pojawiały się pierwsze komiksy TM-Semic, nie wiem czy w TV animacje już nie leciały (ale to chyba później), ale generalnie postać, a właściwie jej poważniejsze cechy, pozostawały nieznane. „Powrót Mrocznego Rycerza” czy „Zabójczy żart” – nikt o tym nawet nie słyszał, Batman był raczej kolesiem w śmiesznym wdzianku, który „z karata” lał po gębach przestępców. Po latach doceniam te filmy, szczególnie „Powrót Batmana” jako przede wszystkim filmy Burtona, a niekoniecznie filmy „o Batmanie”.
Agnieszka Hałas Kiedy na ekrany wszedł pierwszy „Batman”, miałam 8 lat. Rodzice zabrali mnie na ten film, bo im powiedziano, że to „taka tam bajka dla dzieci"… To była moja druga czy trzecia w życiu wizyta w kinie i skończyła się tak, że przy scenie, gdzie chirurg zdejmuje Jokerowi bandaże, ze strachu uciekłam na ulicę, a mama pobiegła mnie łapać… Na kilka lat znienawidziłam wszelkie filmy poza kreskówkami. „Batmana” oraz „Powrót Batmana” obejrzałam ponownie w dorosłym wieku i bardzo mi się podobały – doceniłam reżyserską fantazję Burtona, tę jego „mroczność z przymrużeniem oka”, oraz malownicze postacie czarnych charakterów.
Konrad Wągrowski Dochodzimy więc do wniosku, że kraj nasz w 1990 roku był na Batmana zupełnie nieprzygotowany. Nie da się cieszyć filmem Burtona bez zrozumienia legendy Człowieka-Nietoperza, bez umiejętności wychwytywania komiksowych smaczków, bez radości z samego faktu, że jest szansa zobaczyć go na wielkim ekranie.
Swoją drogą mam pewien szacunek dla Burtona, że odważył się pójść zupełnie swoją drogą – w oderwaniu od telewizyjnego campu, ale też w swojej, autorskiej wersji mroku (a pamiętajmy, że było to już po premierze „Powrotu Mrocznego Rycerza” i „Batman: Rok pierwszy”, które nadały zupełnie nowy obraz postaci Zamaskowanego Krzyżowca). Tymczasem Burton zrobił coś, za co dziś pewne każde studio wieszałoby reżysera za jaja – zrobił film przerysowany, przestylizowany, oscylujący w kierunku groteski, a na dodatek (choć to akurat dużo bardziej w „Powrocie Batmana”) jawnie nawiązywał i cytował niemieckich ekspresjonistów. I wygrał, bo na film poszły tłumy. Czy nie był to czas, że każdy filmowy Batman by takie tłumy przyciągnął?
Jakub Gałka: W Polsce pewnie tak, podobnie jak prawie każdy inny przejaw zachodniej popkultury – chociaż za młody jestem by dobrze pamiętać te czasy, więc się nie upieram. Na Zachodzie? Można ciekawością i potrzebą zobaczenia lubianego bohatera tłumaczyć popularność pierwszej części. Teorię „efektu nowości” tłumaczyłyby zresztą dużo słabsze wyniki kolejnych filmów, zwłaszcza „Powrotu Batmana”, przy którym widzowie być może wiedzieli już w co się pakują, a także niezadowolone głosy fanów (komentujących dobór aktorów, muzyki, rozwiązania fabularne typu „Joker mordercą Wayne’ów”), których ponoć nie brakowało. Oczywiście lepszy taki Batman niż żaden, zwłaszcza, że ostatnio był na ekranie w campowej wersji w latach 60-tych, ale śmiem twierdzić, że fani komiksów, znający te prawdziwe arcydzieła, które wymienialiśmy, nie mogli być w pełni zadowoleni. Batman Burtona to taka wariacja na temat, elseworld, który sprawia przyjemność nie dzięki rozwijaniu bohatera i jego historii, ale przez zabawę z nietypową scenerią i otoczeniem – tak samo jak komiksowe „Gotham by Gaslight” czy „Doom that Came to Gotham”. Tutaj bym trochę odwrócił Twoje twierdzenie: nie da się cieszyć filmami Burtona (zwłaszcza sequelem) będąc nadmiernie przywiązanym do Batmana i komiksowych kanonów, bez znajomości i uwielbienia dla kina jako takiego i otwartości na filmowe eksperymenty.

Tim Burton
‹Powrót Batmana›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPowrót Batmana
Tytuł oryginalnyBatman Returns
Dystrybutor Vue Movie Distribution
Data premiery2 października 1992
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaStefan Czapsky
Scenariusz
ObsadaMichael Keaton, Danny DeVito, Michelle Pfeiffer, Christopher Walken, Michael Gough, Andrew Bryniarski, Pat Hingle, Vincent Schiavelli, Doug Jones, Paul Reubens, Sean Whalen
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji1992
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania126 min
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Alicja ’Vika’ Kuciel Ja w takim razie miałam to szczęście, że film oglądałam będąc już raczej dużą dziewczynką, po drugie nie będąc specjalnie zaznajomioną z Batmanem, po trzecie nie będąc wtedy jeszcze fanką Burtona. W efekcie czego filmy mi się podobały, ich mroczność, klimat, bohaterowie ci dobrzy i ci źli, szczególnie specyficzne przerysowanie złych bohaterów – Joker Nicholsona to dla mnie klasa sama w sobie czy obrzydliwy Pingwin Danny’ego de Vito. Podobała mi się też tragiczność postaci Catwoman.
Beatrycze Nowicka Pierwszego Batmana oglądałam w dzieciństwie, na małym ekranie. Od tamtej pory widziałam go jeszcze tylko raz, więc szczegóły zatarły się już w mojej pamięci. Niemniej film wspominam dobrze – przyjęta estetyka nadawała mu oryginalny klimat. Zaznaczam tu, że również nie jestem fanką ani tym bardziej znawczynią komiksów, więc kwestia zgodności z pierwowzorem niezbyt mnie zajmowała. Podobało mi się samo Gotham – mroczne w specyficznie przerysowany sposób, było swego rodzaju alegorią Miasta Bezprawia, odbiciem w krzywym zwierciadle prawdziwych metropolii, ucieleśnieniem obaw przed miastem-molochem pochłaniającym ludzi. I oczywiście Nicholson jako Joker. Jestem jedną z mniej licznych osób, których „nowy” Joker Ledgera nie przekonał. Nicholson ma w sobie coś diabolicznego, pierwiastek chaosu. Dlatego, moim zdaniem, pasował do roli bardzo dobrze. A przynajmniej takim go pamiętam – szaloną figurę w krzykliwej baśniowo-komiksowej ekranizacji Burtona.
Konrad Wągrowski Mnie burtonowski Joker nigdy nie przekonał – za dużo było w nim samego Nicholsona. Joker Ledgera – nowatorski, zaskakujący dla dotychczasowego image’u tego aktora – zjadał go na śniadanie.
Beatrycze Nowicka Zgodzę się też z Alicją, że Keaton w roli Batmana wypada dobrze. W każdym razie wolę go od ślicznego lecz plastikowego Vala Kilmera. Natomiast „Powrót Batmana” widziałam znacznie później, w telewizji, stąd pamiętam go lepiej. O ile Pingwin wydał mi się nazbyt groteskowy, uwielbiam cały wątek Kobiety-Kota. Michelle Pfeiffer zagrała cudownie – rzec można z odpowiednim pazurem. Sama koncepcja postaci jest świetna – zahukana i wykorzystana kobieta, która odradza się w nowym, wyzwolonym wcieleniu. Wiele scen i tekstów utkwiło mi w pamięci. Przede wszystkim nieraz zdarzało mi się wchodzić do domu ze słowami „Kochanie, wróciłam! Zapomniałam… nie mam męża.” To mój prywatny kultowy tekst. Wspominam też scenę, w której Batman spotyka Kobietę-Kota – o ile mnie pamięć nie myli – po raz pierwszy, gdy ta opuszcza budynki, w których podłożyła materiały wybuchowe i które oczywiście potem efektownie eksplodują za jej plecami. Albo, gdy bohaterka dopełnia swojej zemsty, wyliczając przy tym swoje życia. „Ostatnie zostawię sobie na święta.”. Wątek „związku” z Batmanem też mi się bardzo podobał. Zresztą, sama Kobieta-Kot z jej słuszną zemstą podobała mi się nawet bardziej niż Nietoperz, była bardziej wieloznaczna, nie do prostego zakwalifikowania po którejś ze stron.
Konrad Wągrowski No właśnie, sam Batman… Przyznać należy, że Keaton nigdy nie kojarzył się z jakąś charyzmą i pamiętam, że już wówczas dziwiono się tej decyzji obsadowej. Gdy myślę o nim, jako o Batmanie… nic nie przychodzi mi do głowy. To chyba dobrze dowodzi, że to nie Batman był dla Burtona najważniejszy.
Alicja ’Vika’ Kuciel Ja właśnie pamiętam Keatona i Nicholsona. Też wolę jego Jokera. Nawet jeśli jest w nim za dużo Nicholsona, to akurat ta rola doskonale pomieściła w sobie całe szaleństwo Jacka. Ale Konrad ma rację, że nie sam Batman był dla Burtona najważniejszy, a bardziej powiązanie wszystkiego w jedną całość, stworzenie odpowiedniej scenerii, i sprawienie, że wszystko razem zagrało.
Agnieszka Hałas I okraszenie tego specyficzną burtonowską atmosferą: to przerysowanie, przymrużenie oka, domieszka groteski czy może raczej tragikomedii. Dodam jeszcze, że po gustownie mrocznych Batmanach Burtona, filmy Schumachera okropnie mnie rozczarowały wizualnie: kicz, plastik, kolorki… Burton po pierwsze pokazał, uwydatnił ciemną stronę Gotham, te obskurne budynki, zaśmiecone zaułki, kanały ściekowe, a po drugie – świetne są u niego postacie „tych złych”, przeciwników Batmana. Podpisuję się pod tym, co powiedziały poprzedniczki: diaboliczny Joker, niejednoznaczna, zmysłowa, fascynująca Catwoman, Pingwin ze swoją jaskinią pełną dziwadeł zapadają w pamięć bardziej niż główny bohater, ale chyba właśnie dzięki temu jest ciekawiej, nieschematycznie.
Konrad Wągrowski: To ja podsumuję z punktu widzenia sceptyka – „Batmany” Burtona są przede wszystkim filmami Burtona – aby je lubić, trzeba lubić estetykę tego twórcy. Ja za Burtonem nigdy nie przepadałem, pierwsze zetknęcie z „Batmanem” było wielkim rozczarowaniem i choć z czasem pojąłem konwencję, nigdy nie uznałem jej za swoją i z ulgą przywitałem to, co zrobił z Batmanem Nolan. Ale jestem w stanie pojąć fascynację ekspresjonistyczną scenografią, klimatem, Jokerem Nicholsona czy Kocicą Michelle Pfeiffer. To po prostu nie moja filiżanka herbaty.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że nawet dla mnie na tle „Batmanów” Schumachera filmy Burtona były arcydziełami. Ale o tym – mam nadzieję – już w następnym odcinku.
koniec
30 lipca 2012

Komentarze

30 VII 2012   12:35:00

"Zabójczy żart" TM-Semic wydał tuż po adaptacji pierwszego "Batmana".

30 VII 2012   19:18:09

Tyle tekstu niczym:) Burtonowski Batman byłby już dawno zapomniany, tak jak wszystkie filmy tegoż reżysera, gdyby nie Jack Nicholson. Co było widać nawet w napisach początkowych.

30 VII 2012   22:21:52

A ja Batmany Burtona uważam za bardzo słabe. Mimo, że generalnie burtonowskie filmy lubię, to jego Batman bardzo rozczarowuje. Fan komiksów nie ma tam czego szukać. Gdyby to były po prostu filmy o jakimś superbohaterze, to mógłbym je ocenić wysoko. Jako filmy o Batmanie zasługują co najwyżej na 6/10.

01 VIII 2012   19:13:35

@Artur Chruściel
Dokładnie to samo chciałem zauważyć. Nawet przed chwilą znalazłem ten komiks w moich skromnych zbiorach tm-semikowych upchniętych trochę byle jak w dość trudno dostępnym kącie regału. Jest to jeden z moich niewielu "batmanów", większość nie przetrwała licznych przeprowadzek. Z okładki można się dowiedzieć, że został wydany w 1991 roku i kosztował 9900 zł.

"Batmana" Burtona obejrzałem w kinie kilka dni po premierze i pamiętam, że spełnił on wówczas niewygórowane oczekiwania młodego człowieka. Superbohater i jego szalony przeciwnik, wartka akcja, postacie skrywające tajemnice, przewrotny i chwytliwy pomysł czy może puenta (Batman i Joker stworzyli się nawzajem). Czego potrzeba więcej, żeby film był udany? Nie czułem na pewno zachwytu, jednak bawiłem się bardzo dobrze.

Nadal uważam, że film Burtona jest dobry, częściowo z innych powodów. Jednak pominę te powody i przejdę do tego, co chciałem napisać od początku.

Mianowicie komiksy o Batmanie wydawane przez TM-Semic przez pierwszy rok czy dwa zupełnie wyparły z mojego umysłu wcześniejsze obrazy Batmana i Gotham - te z filmu Burtona. Była to najdojrzalsza i najbardziej klimatyczna seria z serii amerykańskich komiksów o superbohaterach publikowanych przez TM-Semic. Zdarzały się oczywiście zeszyty lepsze i gorsze, ale niektóre naprawdę głeboko poruszały. Wypełniały wyobrażnię mroczną scenografią, wizjami nieraz okrutnymi, choć okrutnymi nie bez sensu, nieprostymi, intrygującymi tematami, nie zawsze jednoznacznymi postaciami. Poza tym zazwyczaj fabuła była sprawnie i ciekawie zrealizowana, często zupełnie zaskakująca, nieprzewidywalna, a czasem nieuchronnie zmierzająca do katastrofalnego dla prawych postaci finału. Bez "deus ex machina". A przecież piszę o komiksie, i to komiksie o amerykańskim superherosie.

Zabawne, że początkowo nie mogłem się przekonać do komiksowego "Batmana" z powodu filmu Burtona. Zabawne, dlatego że to w dużej mierze ze względu na komiks następne odsłony "Batmana" w wykonaniu Burtona wydały mi się blade i dziecinne.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Łabędziot
Jarosław Loretz

12 XI 2018

Czegóż to ludzie nie zrobią, byle tylko mieć zwierzęcego przyjaciela…

więcej »

20 najlepszych filmów animowanych XXI wieku
Esensja

8 XI 2018

Postanowiliśmy pociąć nasz ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku na kawałki, wybrać z niego podzbiory gatunkowe i spojrzeć, jak przy okazji wyszły nam wybory bardziej zbliżone tematycznie. Dziś zobaczcie zestawienie 20 najlepszych filmów animowanych nakręconych po 2000 roku.

więcej »

15 najlepszych filmów dokumentalnych XXI wieku
Esensja

6 XI 2018

Postanowiliśmy pociąć nasz ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku na kawałki, wybrać z niego podzbiory gatunkowe i spojrzeć, jak przy okazji wyszły nam wybory bardziej zbliżone tematycznie. Dziś zobaczcie zestawienie 15 najlepszych filmów dokumentalnych nakręconych po 2000 roku.

więcej »

Polecamy

Łabędziot

Z filmu wyjęte:

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

50 najlepszych filmów superbohaterskich
— Esensja

Mroczny Rycerz: Saga o Mrocznym Rycerzu
— Przemysław Pieniążek

Tegoż twórcy

Solidarni z uchodźcami
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Gdzie jest autor?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Dla dużych dzieci
— Małgorzata Steciak, Onet

Horrorek, horroreczek
— Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Duże ilości Burtona naraz
— Grzegorz Fortuna

Wciąż lepsza historia milosna niż „Zmierzch”
— Mateusz Kowalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.