Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Kamera, akcja, styl: Najgorzej ubrani reżyserzy

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Na planie zdjęciowym panuje zwykle gorączkowa atmosfera. Aktorzy, technicy, statyści tworzą małą armię, która nerwowo oczekuje na rozkazy. Reżyser musi zapanować nad całym tym zgiełkiem. W takich okolicznościach kwestia ubioru jest najmniej znacząca. Czym jest bowiem dobrze dobrany krawat do marynarki w obliczu Wielkiego Dzieła Sztuki? Niczym, prawda? A guzik!

Łukasz Gręda

Kamera, akcja, styl: Najgorzej ubrani reżyserzy

Na planie zdjęciowym panuje zwykle gorączkowa atmosfera. Aktorzy, technicy, statyści tworzą małą armię, która nerwowo oczekuje na rozkazy. Reżyser musi zapanować nad całym tym zgiełkiem. W takich okolicznościach kwestia ubioru jest najmniej znacząca. Czym jest bowiem dobrze dobrany krawat do marynarki w obliczu Wielkiego Dzieła Sztuki? Niczym, prawda? A guzik!
Charles
Charles
Książę i Żebrak – Charles i Charlie Chaplin
Na zdjęciach z epoki Chaplin prezentuje się wyśmienicie: gustowny krawat, kamizelka, garnitur. Do tego szczerozłoty uśmiech i wypomadowane włosy. To wystarczyłoby, aby znalazł się w czołówce najlepiej ubranych reżyserów, gdyby nie fakt, że po planie zdjęciowym zwykł poruszać się w stroju znacznie mniej eleganckim: Podarte spodnie, wypłowiała marynarka, dziurawa kamizelka, wymiętoszony melonik i laseczka, która ma nadawać pozory świetności. Poznajecie? To stworzona przez Chaplina postać Trampa. Na co dzień Chaplin ubierał się dużo lepiej, wszak stać go było na wszystko, czego musiał sobie odmawiać Tramp. Publiczność zapamiętała go jednak wyłącznie jako poczciwego Charliego.
Charlie
Charlie
Charlie Chaplin żyje w świadomości widzów jako włóczęga o złotym sercu i lekko zmarnowanej garderobie. Charlie, nigdy Charles. Czy to nie wymowne? Charles – chłopiec, który dorastał w biednej dzielnicy Londynu, a w Ameryce zdobył sławę i fortunę jest ludziom praktycznie nieznany. Charlie, wręcz przeciwnie, nie ma chyba nikogo, kto by go o nim nie słyszał. Wszyscy rozpoznają jego charakterystyczny wąsik i melonik. Tramp stał się symbolem kina, a Charles?
Czasem wystarczy jakiś drobiazg, aby ożywić z pozoru nudną stylizację. Chaplinowi wystarczyła laseczka i melonik, żeby nie tylko tchnąć życie w wyniszczony surdut, ale i odmienić oblicze kina. Jego przypadek dowodzi, że najprostsze pomysły są zwykle najlepsze.
Nowa Fala
Nowa Fala
Ikonka – Steven Spielberg
Być może Stevenowi Spielbergowi byłoby łatwiej zrozumieć, dlaczego wielcy reżyserzy zrzeszeni wokół Starego Hollywood nie chcieli uznać go za równego sobie, gdyby spojrzał w lustro – wymiętoszona bejsbolówka, rozczochrane włosy, flanelowa koszula i nieodłączne trampki na nogach – nie tak powinien prezentować się reżyser. Być może, gdyby ściął włosy i ubrał się w coś bardziej stosownego, mistrzowie spojrzeliby na niego łaskawszym okiem. Tymczasem Spielberg, nie dość, że swoich nawyków nie zmienił, to zaraził nimi innych. Wespół z kolegami – George’em Lucasem, Robertem Zemeckisem, Brianem de Palmą – zrewolucjonizował Hollywood i jakby na złość starym mistrzom ustanowił nowy dress code – znacznie bardziej liberalny, delikatnie mówiąc, od wcześniej obowiązującego.
Duży
Duży
Reżyser „Szczęk” hołduje zasadzie „swoboda przede wszystkim”. Stąd jego zamiłowanie do gulity wearings, czyli rzeczy, które z powodzeniem można nosić w sobotnie popołudnie: wytartych koszul, poplamionych spodni, tenisówek. Spielberg zawsze powtarzał, że żyje kinem. Może obejrzeć każdy film – dobry, zły, nieważne, bo dla niego najbardziej liczy się fakt obcowania z materią filmową. Reżyser „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” tak bardzo jest zakochany w kinie, że świata poza nim nie widzi. Trudno więc oczekiwać, aby człowiek tak zaangażowany w swoją pracę, będzie zawracał sobie jeszcze głowę kwestią stroju. Czy to jak Spielberg się ubiera, ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie przy jego dorobku?
Banda Brodatego
Banda Brodatego
Starzy mistrzowie mieli nosa. Musieli wyczuć, że ten zarośnięty okularnik zupełnie do nich nie przystaje – jest kosmitą, przybyszem z innego świata. W ich mniemaniu reżyser musiał odznaczać się elegancją, nie był to zawód, który pozwalałby na bylejakość w jakimkolwiek względzie. Spielberg zmienił ten pogląd – reżyser może wyglądać jak chce póki jest skuteczny. Nikt nie zwróciłby mu uwagi, gdyby nawet zachciało mu się paradować w stroju płetwonurka i kowbojkach. Dopóki Twoje filmy będą przynosić zyski, nikomu nie będzie przeszkadzać w co się ubierasz – oto podstawowa zasada Nowego Hollywood.
Deluminacja
Deluminacja
Sarmata – Krzysztof Zanussi
O Krzysztofie Zanussim mówi się, że urodził się w garniturze. Zawsze elegancki, pod krawatem, wyróżnia się spośród reszty polskich filmowców, którzy gustują w bardziej casualowych strojach. Zdaje się, że dla reżysera „Barw ochronnych” istnieje tylko jedno kryterium w doborze garderoby tzw. kryterium Forda – można włożyć wszystko, byleby to był czarny garnitur. Konsekwencja godna podziwu, ale to wszystko, bo pod względem stylu Zanussi reprezentuje poziom co najwyżej średni.
Zanussi wierzy w nieprzemijalne wartości i taką samą wiarę, co w Bogu, pokłada w swoim krawcu, który najlepsze swoje lata, co tu dużo mówić, ma już za sobą. Jego garderobę dotknął ten sam proces powolnego rozkładu i degeneracji, który trawi Wieczne Miasto. Zanussi jednak nie porzuci swoich ukochanych garniturów, bo inaczej sprzeniewierzyłby się wszystkiemu, w co wierzy.
Konserwatyzm nie popłaca, szczególnie w kwestii ubioru. Pewne trendy były i pozostaną nieśmiertelne, ale trzeba umieć je nosić. Zanussi sądzi, że jest wśród tych, którzy to potrafią, ale myli się po stokroć. To rzecz nie na jego miarę. Styl, któremu hołduje to elegancja w ubogim wydaniu, tak zapatrzona w bliżej nieokreślony wzorzec z przeszłości, że aż abstrakcyjna. Zanussi, który zawsze chciał służyć za moralny kompas, nieoczekiwanie odnalazł się na gruncie mody: swoim strojem mówi nam, że gdzieś istnieje prawdziwa elegancja. My tymczasem żyjemy w Polsce, czyli nigdzie. Dziękujemy, panie Zanussi!
Podróż czerwonej czapeczki cz.1
Podróż czerwonej czapeczki cz.1
Gargantua i Pantagruel – Tony i Ridley Scott
Gdyby ktoś niezorientowany trafił na plan zdjęciowy filmu Tony’ego Scotta mógłby omyłkowo wziąć reżysera za członka ekipy technicznej. Technicy noszą zwykle kamizelki z dużą ilością kieszeni, żeby móc gdzie schować te wszystkie kable i narzędzia, którymi się posługują. Reżyserzy zwykle ubierają w mniej praktyczny sposób, bo z techniką zwykle nie mają wiele do czynienia, lub mieć nie chcą. Ale nie Scott, który zakłada roboczy drelich jakby to co o nim pomyślą inni nie miało żadnego znaczenia. Spośród reżyserów, którzy uchodzą za sprawnych rzemieślników mało kogo stać na taką rozbrajającą szczerość.
Podróż czerwonej czapeczki cz. 2
Podróż czerwonej czapeczki cz. 2
Tony kojarzony jest z niezobowiązującym kinem akcji; sprawnie zrealizowanym, ale pozbawionym głębszego sensu. Z kolei Ridley jest typem artysty, który kręci wizjonerskie obrazy, podszyte filozoficzną refleksją nad ludzką naturą. Filmy Tony’ego budzą co najwyżej dyskusję, co do ich rzekomych podtekstów homoseksualnych. Młodszy z braci Scott uchodzi za sprawnego wyrobnika i na tym koniec. Na dowód tego nigdy nie rozstaje się z czerwoną bejsbolówką, znakiem rozpoznawczym cechu hollywoodzkich wyrobników.
Great Scotts!
Great Scotts!
Bracia Scott różnią się temperamentem – Ridley to typ reżysera w stylu Johna Houstona – męski, nieznoszący sprzeciwu. Tony był spokojniejszy, trzymał się z boku. Ridley lubuje się w gigantycznych superprodukcjach, Tony wolał filmy bardziej kameralne, a rozmach rekompensował sobie ekspresywnym montażem. Mimo różnic obaj są jednak do siebie bardzo podobni. To para rzemieślników, którzy doprowadzili swoje rzemiosło do perfekcji. Ridley lubi fotografować się z cygarem w ręku, ale nas nie oszuka – znacznie bardziej mu do twarzy w bejsbolówce.
Ed Wood
Ed Wood
Buffalo Bill – Ed Wood
O niecodziennych zwyczajach Eda Wooda krążą legendy: lubił przebierać się w damskie fatałaszki, nie odmawiał sobie alkoholu i innych używek, a do tego reżyserował najgorsze filmy na świecie. Wood musiał naprawdę kochać kino skoro nie ustawał w wysiłkach i kręcił jedno szkaradzieństwo za drugim, ale bezsprzecznie jego największą namiętnością były swetry z angory.
Na zdjęciach reżyser „Planu 9 z kosmosu” prezentuje się zupełnie przeciętnie: garnitur, biała koszula, żadnych ekstrawagancji. Marynarka znoszona, spodnie przetarte – ot kolejny zubożały elegant, których zastępy przewijały się wówczas przez Amerykę. Paradoksem jest, że choć niczym nie wyróżniał się spośród innych, to jednocześnie uchodził za odmieńca. Na tym polegał tragizm Wooda – pragnął zostać wielkim reżyserem, ale nie stawało mu talentu; pragnął być taki jak inni, ale zbytnio się wyróżniał. Wood w garniturze to Wood aspirujący do normalności – tragiczny przebieraniec, który nie potrafił pomieścić się w ogólnie przyjętej numeracji.
Edna Wood
Edna Wood
W „Glen i Glenda” Wood występuje przebrany za kobietę: pod obowiązkowym swetrem z angory skrywa sztuczny biust, na głowie ma blond perukę. Wygląda karykaturalnie, ale nie ma w nim nic odstręczającego. Uznaje się, że Wood, że nie był transseksualistą. Przebieranki w jego wykonaniu nie były przejawem dewiacji seksualnej, ale wyrazem tęsknoty za matczynym ciepłem. Wood w ciągu całego swojego życia poszukiwał akceptacji i na każdym kroku spotykał się z jej odmową. Paradowanie w swetrach z angory nie mogło mu w tym pomóc, ale bez nich popadłby pewnie w całkowity obłęd. W „Fisztaszkach” Charlesa Schulza jeden z bohaterów nie rozstaje się z dziecięcym kocykiem. Choć jest już na niego za duży, ciągnie go ze sobą wszędzie. Inne dzieci wyśmiewają się z niego, ale chłopiec jest nieustępliwy. Świat jest bowiem zbyt przerażający, aby stawić mu czoło bez kocyka u boku, bądź, jak w przypadku Wooda, swetra z angory.
Garderoba Wooda jest taka jak jego filmy – szkaradna, dziwaczna, na swój sposób przerażająca – można godzinami zachodzić w głowę jak można było coś takiego na siebie włożyć, a i tak nigdy się tego nie pojmie. Wood nie był żadnym wizjonerem, zarówno w kwestii mody jak i filmów. Był za to człowiekiem o ogromnym sercu, skromnym i godnym szacunku. Cicha ekstrawagancja, której hołdował jest tego najlepszym dowodem.
1 2 »

Komentarze

14 IX 2012   12:09:41

Świetny tekst ;-O

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Ćwiczenia pod prysznicem
Jarosław Loretz

18 III 2019

Czyli mozół dawnych kąpieli w nie całkiem historycznej odsłonie.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wyścig donikąd
Jarosław Loretz

11 III 2019

Czyli jak wykorzystać panienki lekkich obyczajów ku uciesze rozbrykanej gawiedzi.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wycieczka donikąd
Jarosław Loretz

4 III 2019

Czyli uroki wypraw trycyklowych w XIX-wiecznej Bawarii.

więcej »

Polecamy

Ćwiczenia pod prysznicem

Z filmu wyjęte:

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Wyścig donikąd
— Jarosław Loretz

Wycieczka donikąd
— Jarosław Loretz

Życie w zawieszeniu
— Jarosław Loretz

Wonder Wheel
— Jarosław Loretz

Zróbmy sobie statuę
— Jarosław Loretz

Szpiedzy z tamtych lat
— Jarosław Loretz

Zła passa Cyganów
— Jarosław Loretz

Rtęć morderczą jest
— Jarosław Loretz

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Pozamiatane
— Łukasz Gręda

Ręce opadły
— Łukasz Gręda

Lost
— Łukasz Gręda

Dni jak ścięte wąsy
— Łukasz Gręda

Strzelają się
— Łukasz Gręda

Gumowe kule
— Łukasz Gręda

W ciemność
— Łukasz Gręda

Zaczęło się
— Łukasz Gręda

Słowiańska pełnia
— Łukasz Gręda

Mad Max: Hardy wojownik. Najlepsze role Toma Hardy'ego
— Łukasz Gręda

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.