Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Peter Jackson
‹Hobbit: Niezwykła podróż›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: An Unexpected Journey
Dystrybutor Forum Film
Data premiery28 grudnia 2012
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaMartin Freeman, Ian McKellen, Hugo Weaving, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Stephen Fry, Adam Turner, Peter Hambleton, Ian Holm, Cate Blanchett, Orlando Bloom, Elijah Wood, Richard Armitage, Christopher Lee, Andy Serkis, Saoirse Ronan
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
WWW
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Czego oczekujemy po filmowym „Hobbicie”? Wspomnienia wielkiej przygody, psychologicznej głębi, przemiany bohaterów, drugiego dna, trzeciego tła, epickości, widowiskowości, ale chyba przede wszystkim leniwych, chciwych i niewdzięcznych krasnoludów. To chyba nie wygórowane oczekiwania?

Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?

Czego oczekujemy po filmowym „Hobbicie”? Wspomnienia wielkiej przygody, psychologicznej głębi, przemiany bohaterów, drugiego dna, trzeciego tła, epickości, widowiskowości, ale chyba przede wszystkim leniwych, chciwych i niewdzięcznych krasnoludów. To chyba nie wygórowane oczekiwania?

Peter Jackson
‹Hobbit: Niezwykła podróż›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: An Unexpected Journey
Dystrybutor Forum Film
Data premiery28 grudnia 2012
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaMartin Freeman, Ian McKellen, Hugo Weaving, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Stephen Fry, Adam Turner, Peter Hambleton, Ian Holm, Cate Blanchett, Orlando Bloom, Elijah Wood, Richard Armitage, Christopher Lee, Andy Serkis, Saoirse Ronan
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
WWW
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: My jeszcze czekamy, a dziś (to znaczy w momencie rozpoczęcia tej dyskusji, co było na kilka dni przed jej publikacją) pojawiły się w sieci pierwsze recenzje. Nie są złe, ale entuzjazmu nie widać, w esensyjnej skali jakieś 7-8/10. Czy bowiem po wystawnym „Władcy” da się wnieść coś nowego, intrygującego do tego świata? I jak, na litość boską, twórcy chcą 200-stronicową książkę opowiadać w trzech filmach…?
Jakub Gałka: Pytanie trochę na siłę, bo czy w ogóle trzeba wnosić coś nowego i intrygującego? Może wystarczy po prostu kolejna podróż do magicznego świata, zgodnie z zasadą, że lubimy to co już znamy. Zresztą fakt kręcenia trzech filmów i pierwsze zwiastuny sugerują, że tym tropem poszli właśnie twórcy – nie ekranizujemy dosłownie infantylnej bajki, tylko na podstawie opowiedzianej w niej historii robimy prequel trylogii (w formie kolejnej trylogii), zachowując jak najwierniej klimat filmów sprzed dekady. Gdybym dostał film zrobiony jak najlepsze momenty „Władcy”, to byłbym chyba aż nadto usatysfakcjonowany. Powiem więcej: mógłbym się bardzo rozczarować, gdyby okazało się, że Jackson drastycznie zmienił konwencję…
Miłosz Cybowski: To prawda, we „Władcy” udało się z powodzeniem przedstawić Śródziemie jako nie-tak-cukierkowe, jak opisał je Tolkien. W efekcie nie od rzeczy jest oczekiwanie od „Hobbita” przedstawienia tej infantylnej powieści w o wiele ciekawszych i poważniejszych barwach. Czy po „Władcy” da się wnieść coś nowego? Cóż, jak widać (po planach stworzenia nowej trylogii), się da. Albo ktoś myśli, że się da… Wydaje się właśnie, że plany ekranizacji tak małej (w porównaniu z „Władcą”) powieści dają twórcom o wiele większe pole do popisu – bo czymś trzeba jednak wypełnić te trzy filmy w luźnym oparciu o literacki pierwowzór.
Mateusz Kowalski: Mówisz „nie-tak-cukierkowe”. „Hobbit”, trzeba zauważyć, jest książką zupełnie innego kalibru. To pierwsze podejście Tolkiena do konkretnej powieści w tym świecie i też zupełnie inna kreacja świata. Wystarczy spojrzeć na krasnoludy, które są tu zdecydowanie bardziej rubaszne i bliskie kanonowi fantasy sprzed ery tolkienowskiej niż to, co później zostało wykreowane. Wciąż mam w związku z tym nadzieję, że „Hobbit” będzie dla mnie baśnią, a nie epickim do kwadratu dramatem z gigantycznymi scenami batalistycznymi. Niestety – rozbicie ekranizacji na trylogię wymusza na mnie inne nastawienie. Mam jednak nadzieję, że to, co zobaczę, będzie chociaż spójne z treścią pierwowzoru i go poszerzy, a nie zgwałci fabularnie.
Beatrycze Nowicka: Także liczę na to, że twórcy filmów dołożyli sporo od siebie i/lub zgrabnie włączyli motywy z wciąż wydawanych „materiałów dodatkowych”. Przyznaję, miałam – i nadal mam – pewne obawy zarówno dlatego, że nie uniknie się porównań z „Władcą”, jak i spowodowane rozbiciem na trzy części, przetasowaniami na reżyserskim stołku (rozmaite były plotki, ale nie przestaję się zastanawiać, czy przypadkiem wizja del Toro nie okazała się za bardzo autorska, vide „Hellboy 2”). Dostrzeżono potencjał czy też Peter Jackson, którego kolejne filmy nie odniosły tak spektakularnych sukcesów, postanowił sięgnąć po coś wypróbowanego? I tak biłam się z myślami przez czas długi, ale w końcu doszłam do wniosku, że nawet jeśli nie będzie to cud, to przejdę się do kina choćby po to, by znów zobaczyć zapierające dech w piersiach pejzaże oraz ślicznego Aidana Turnera, znanego mi z serialu „Being Human”.
Alicja Kuciel Nie mogę powiedzieć, że czekam na „Hobbita”. Szczerze mówiąc, nie do końca mi pomysł Jacksona przypadł do gustu. Z drugiej strony, nie potrafiłam też zrozumieć, dlaczego nakręcił ponownie King Konga. Owszem, lubię Martina Freemana i jest wysoce prawdopodobne, że uda mu się stworzyć fajną postać, ale problem w tym, że nie lubię Bilbo Bagginsa jako takiego, a Ian Holm tylko mnie w tym nielubieniu upewnił (choć to muszę aktorowi policzyć na plus, on to potrafi grać takie antypatyczne postaci). Natomiast Richard Armitage w roli Thorina mocno mnie zaskoczył, szczególnie, że niedawno obejrzałam z nim „Chris Ryan’s Strike Back” i jego metamorfoza w krasnoluda jest zdumiewająca. Tyle że jeden Thorin wiosny nie czyni. Chyba że Jackson tak to wszystko wymyślił i zrealizował, że się zdziwię. Niemniej jednak nie ciągnie mnie do kina. „Hobbit” to trochę jak „Atlas chmur” – boję się na niego iść, bo nie do końca wiem, czego oczekiwać, i czy dużo czy mało, i jak go obejrzeć, żeby nie być na nie. Wystarczyło rozczarowania przy „Prometeuszu”.
Konrad Wągrowski: Dla mnie kluczem do ekranizacji są słowa Gandalfa do Bilba znane ze zwiastuna: „Jeśli wrócisz, nie będziesz już taki sam”. Przy całej przygodowej otoczce oczekuję więc nieco głębszego spojrzenia na charakter Bilba i to, co z nim się dzieje podczas Niespodziewanej Podróży.
Jakub Gałka: Jednym słowem liczysz na to, że Jackson zrehabilituje się za zmasakrowanie postaci Pippina i Merry’ego i tym razem w końcu pokaże przemianę ciepłych hobbickich kluch w małego rycerza, świadomego otaczającego go świata i wagi dziejących się wydarzeń?
Konrad Wągrowski: Raczej rzekłbym, że liczę na to, że film będzie miał drugie dno, będzie swego rodzaju przypowieścią o tym, jacy jesteśmy, do czego dążymy, co na nas wpływa, przez co i jak się zmieniamy… No co? Jak się 200 stron zamyka w trzech trzygodzinnych fabułach (a nie zapominajmy o przyszłych wersjach reżyserskich, w których sama walka z pająkami zostanie poszerzona o 50 minut niewykorzystanych scen), to na takie dywagacje powinno być miejsce…
Alicja Kuciel Ja raczej liczę, że to Martin Freeman będzie wymiatał…
Mateusz Kowalski: Jak będzie bullet time ze Smaugiem, to i wytrzymam zinfantylizowanych hobbitów. A tak serio – nie chcę drugiego dna. Chcę ekranizacji książki, nieważne, jak by była infantylna. Książki, która mnie urzekła w dzieciństwie i wciąż urzeka (i jest jedyną, do której, oprócz „Kowala z Podlesia Większego” wracam).
Marcin Osuch: Nie zgadzając się z Miłoszem co do infantylności „Hobbita”, mam nadzieję, że Jackson zachowa specyfikę krasnoludów. Tolkien przedstawił ich jako leniwych, chciwych i niewdzięcznych, i moim zdaniem to dobry punkt wyjścia do filmu. We „Władcy…” wszystkie postacie były płaskie, albo dobre, albo złe (może poza Boromirem). Osobiście też liczę, a właściwie jestem pewien, że Jackson rozwinie kilkustronicowy opis bitwy w wielką batalię na miarę tych z filmowej Trylogii.
Beatrycze Nowicka Hmmm, ja pamiętam krasnoludów z książkowego „Hobbita” jako bandę wprawdzie narwaną i kłopotliwą, ale ogólnie sympatyczną. Leniwi, chciwi i niewdzięczni – phi, elfickie pomówienia! Zastanawiam się, jak Jackson ich rozegra – całą kilkunastokrasnoludową bandę. Poprowadzenie dialogów między nimi jest kluczową sprawą – chodzi o to, by każdy dostał choć trochę czasu ekranowego i został przynajmniej zgrubnie naszkicowany, ale też łatwo wpaść w pułapkę. W końcu po „Hobbicie” oczekuje się widowiskowości i za duża ilość scen dialogowych, choćby nawet skrzących się humorem, będzie zwyczajnie nudzić. Obawiam się w związku z tym, że nie wszystkie krasnoludy będą miały szansę naprawdę się pokazać. Ale może się mylę – w końcu mają być aż trzy filmy. Przy okazji – jeśli w trylogii była scena konna z Arweną, to aż się prosi o jakąś krasnoludzicę. Choćby we wspomnieniach któregoś z uczestników wyprawy – na przekór złośliwym pomówieniom, jakoby tolkienowskie krasnoludy lęgły się z kamieni albo ich kobiety miały brody. W kwestii zaś bitwy – musi być. I żeby był ładnie animowany Smaug – ale na to zapewne przyjdzie jeszcze poczekać.
Mateusz Kowalski: Masz całkowitą rację, Beatrycze. Niezaprzeczalnym atutem książki była lekkość prowadzonych dialogów i kreślenia postaci. Przełożenie tego na ekran wymaga naprawdę dobrej woltyżerki ze strony scenarzysty. Natomiast wolę nie myśleć o krasnoludzicy – wyobrażasz sobie wojnę fanów, jaka może potem wybuchnąć? Cudem „Władca Pierścieni” nie ugiął się pod zdurniałymi wymaganiami poprawności politycznej, wedle której musi w filmie znaleźć się osoba o innym niż biały kolorze skóry, kobieta i najlepiej jeszcze lesbijka/gej-fircyk. Z feminizmem poszło torem Arweny (mniej zgodnie z fabułą) i Eowiny (już trochę bardziej), ale nie chciałbym zobaczyć krasnoludzicy. Za nic. Od takich numerów jest „Spellsinger” (którego, nawiasem mówiąc, można by również zekranizować wreszcie…). Informacja o tym, że w filmie ma się pojawić Arwena doprowadziła mnie na skraj stanu przedzawałowego i naprawdę wtedy zrodziły się we mnie pierwsze obawy. Mam nadzieję, że przynajmniej krasnoludy nie wyewoluują w jakichś patetycznych paladynów-dobrodziejów.
Jakub Gałka: Zgadzam się z Marcinem – fajnie byłoby pokazać krasnoludów nie jak jednowymiarowych, szlachetnych bohaterów, a raczej niepoprawną bandę cwaniaków kierujących się chciwością. Chociaż z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że epickość historii wymaga, by w finale tą właśnie bohaterskością i szlachetnością się wykazali. Ale dobrze by było, gdyby odbywało się to na zasadzie przemiany podobnej do tej, którą (mam nadzieję) przejdzie Bilbo.
1 2 »

Komentarze

« 1 2
24 XII 2012   19:16:51

Jak dla mnie Lothlorien jawiło się dosyć nostalgicznie i schyłkowo.
Ale przyznam, że "Władcę" czytałam jakieś 6 lat przed filmem, więc nie pamiętałam go zbyt dobrze i mnie się wersja Jacksona podobała. Niektóre rzeczy wyobrażałam sobie inaczej, ale i tak mnie przekonało.

24 XII 2012   21:45:07

"Mój problem z "Władcą pierścieni" w ekranizacji Jacksona polega chyba na tym, że wychowałam się na kinie, w którym to nie efekty specjalne są najważniejsze..."

A cała masa ludzi, którzy się za komuny wychowali na kinie wprost przeładowanym efektami specjalnymi, tego problemu jakoś nie ma :-P :-P :-P

25 XII 2012   19:58:33

No, niektórzy mają. Ale to też kwestia tego, jak kto odbierał oryginał. Będę się upierać, że między atmosferą książkowej trylogii o Pierścieniu a filmami Jacksona zachodzi spora rozbieżność, ale osoby, dla których oryginalna trylogia jest "nieżyciowa, czarno-biała, wyprana z realizmu" i co tam jeszcze, albo nie załapują, że Jackson gra na innych rejestrach emocjonalnych niż Tolkiem, albo załapują i im to nie przeszkadza, bo wolą te filmy w estetyce komiksowo-hollywoodzkiej i "odbrązowionej". Ja będę obstawać przy zdaniu, że wersji Jacksona brakuje dostojeństwa, elegancji, a miejscami także zwykłego dobrego gustu.

26 XII 2012   16:47:10

Ignite, masz rację - trylogii Jacksona brakuje tego specyficznego tolkienowskiego klimatu, który jak dla mnie jest mieszaniną melancholii oraz poczucia, że obcujemy nie z książką, a stworzonym od podstaw mitem, filmy to po prostu amerykańskie superprodukcje i tyle - ale, kurczę, ja i tak zdecydowanie wolę ekranizację LOTRa niż ekranizacje Narni czy Harry'ego Pottera. Filmowy Władca... owszem na sporo wad, ale jeśli się go nie porównuje bezustannie do książkowego oryginału, potrafi być naprawdę dobrym filmem - z sympatycznymi postaciami, ładnymi plenerami, momentami wzruszającym, a momentami zabawnym. Natomiast Narnia i HP przy całej swojej wierności są dla mnie nudne, strasznie odtwórcze, pozbawione życia jak ilustracje do książki.

26 XII 2012   19:15:57

Heh, oglądając "Dwie wieże" nawet myślałam sobie, że gdyby wziąć sam tylko wątek obrony Rohanu przed najazdem i wyrzucić tolkienowskie nazwy, to wyszedłby całkiem fajny przygodowy film fantasy... Jeśli się zapomni, że TO MIAŁ BYĆ TOLKIEN. Ekranizacji Narnii będę bronić (HP może mniej, bo widziałam tylko 4 części i nie wszystko mi tam podpasowało): zobaczyłam na ekranie to wszystko, co chciałam zobaczyć, a chyba właśnie tego szuka się w ekranizacji ulubionych książek z dzieciństwa. I bohaterowie są tacy, jak w książce, a nie drastycznie odmienieni (casus Aragorna, Sama Gamgee i Faramira).

27 XII 2012   09:50:34

A co zmienili Samowi?

27 XII 2012   13:10:25

Jacksonowski LOTR bardzo mi się podobał - miałem trochę zastrzeżeń, ale na kolejne części czekałem niecierpliwie. Wczoraj obejrzałem Hobbita i zastanawiam się, czy Jackson & company skrewili, czy ja się postarzałem, bo na oglądanie dalszego ciągu nie mam ani krzty ochoty. Film jest widowiskowy i ma swoje dobre momenty, ale w moim odczuciu w porównaniu z LOTR Tolkiena ubyło, a przybyło rozwiązań rodem z Hollywood. A już sposób, w jaki bohaterowie zostają na koniec uratowani pozbawia ich wędrówkę jakiegokolwiek sensu (przecież zamiast tyle człapać i się narażać można by się znaleźć u celu migiem ...) - ja wiem, że do takiego rozwiązania furtkę stworzył sam Tolkien, ale to była właśnie furtka, pozwalająca uratować skórę jednemu czy dwóm bohaterom w beznadziejnej sytuacji, natomiast panowie filmowcy tę furtkę wyważyli razem ze ścianą, w której tkwiła)

27 XII 2012   21:26:45

Na świeżo po seansie. Bardzo dobry film z lekką domieszką kupy. Nie rozumiem tendencji Jacksona do zmieniania fajnych motywów w coś innego, pewnie własnego ale o klasę gorszego. Tak było choćby z przemianą Theodena we Władcy, tak było kilka razy w Hobbicie. Na przykład wyruszenie Bilba na wyprawę, ktoś mi może wyjaśnić czemu z dość fajnego Tolkienowego zmieniono na Jacksonowe? W ogóle od Władcy mam wrażenie, że to co reżyser (scenarzysta?) dodał od siebie było po prostu słabe. Nie że inne od powieści, nie jestem fanatykiem. Ale prozaicznie słabsze i zwykle nie pasujące do reszty. O, przypomniało mi się - spotkanie z trollami, noż mać jego trollowata.

Gandalf mógł być grany przez Nicolasa Cage'a. W sumie przez większość filmu robi minę zbolałego pekińczyka. Wbrew pozorom pytanie Bilba: "On jest wielkim czarodziejem czy takim jak ty?" trafia w sedno, choć autorzy raczej chcieli innego efektu. A zrobienie z Radagasta debila też mi lekko zgrzytnęło.

Powolne tempo filmu jest zaletą. Nie podzielam zdania, że to nuda. Wiele scen można dzięki temu wycyzelować. Bardziej nudziłem się na hollywoodzkich motywach z cyklu - spadamy z krawędzi przepaści w czasie deszczu kamieni. A swoją drogą niechęć budowniczych Śródziemia do stawiania barierek zadziwia mnie od pierwszego Władcy. Lęku wysokości nie mieli czy co? Dziwność.

Freeman wymiata jak coś co bardzo wymiata. Ale znowu cały show kradnie Gollum. Aż się wierzyć nie chce że to możliwe, ale jest jeszcze lepszy niż we Władcy. A za scenę gry w zagadki daruję Jacksonowi wszystkie inne błędy. Inna sprawa, że jak Bilbo mówi: I want to play, że niby chce zagrać, to napisy napisują: chcę się zabawić (czy jakoś tak). Noż znowu jego napisowa mać. Mało im było zmiany podróży z nieoczekiwanej? Ech.

A pozostawienie bohaterów na koniec filmu akurat w TYM miejscu było też zabawne, no ale nie znamy szczegółów poczucia humoru u orłów.

Genieralnie mnie się podobało i chętnie zobaczę kolejne części. A to co było widać ze Smauga jeszcze mi tylko ostrzy apetyt.

28 XII 2012   14:47:07

Bardzo dobry film, na szczęście jedynie oparty na powieści Tolkiena. To "Hobbit" Jacksona. I tak być powinno. Kto pokusi się dzisiaj o kanoniczną ekranizację tej znakomitej i wartej polecenia, choć przecież zmurszałej powieści? Taka ekranizacja zadowoliłaby tylko ortodoksyjnych wyznawców Tolkiena. Trzeba było przełożyć historię na czas po ekranizacji "Władcy". I tak się stało.
Słyszałem przed seansem o dłużyznach. Jakie dłużyzny? Opowieść jest snuta we właściwym tempie. Dzieje się dużo, są znakomite sceny, jest groza i humor. Mogę z czystym sumieniem napisać, że dostałem więcej, niż oczekiwałem.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Trochę nam nie wyszło
Jarosław Loretz

18 X 2021

Dzisiaj trochę grozy. W kwestii efektów specjalnych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Z filmu wyjęte: Duchy na dorobku
Jarosław Loretz

4 X 2021

W dalekiej Tajlandii duchy też muszą zarobić jakoś na swoje utrzymanie. Szczególnie łatwo mają te posiadające wyuczony (za życia) zawód – na przykład dentyści.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Weekendowa Bezsensja: Jak poradzić sobie z brakiem dostępu do fryzjera, czyli 10 filmów z niesfornymi włosami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

10 najgorszych scen „Władcy pierścieni” i „Hobbita”
— Esensja

12 najlepszych scen „Władcy pierścieni” i „Hobbita”
— Esensja

„Hobbit” i „Władca pierścieni” w Esensji
— Esensja

Najlepsze filmowe prezenty na Święta 2013
— Esensja

Do kina marsz: Listopad 2013
— Esensja

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Recenzenci kontra „Hobbit”
— Tomasz Markiewka

Z tego cyklu

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Gabriel Krawczyk, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

30 najlepszych filmów fantasy wszech czasów
— Esensja

Niekończąca się opowieść
— Gabriel Krawczyk

Wielka przygoda puka do drzwi!
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

Karuzela wrażeń
— Gabriel Krawczyk

Jak dobrze wyglądać na łosiu, czyli bitwa w Śródziemiu
— Anna Kańtoch

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (3)
— Krystian Fred, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (6)
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Śródziemski rollercoaster
— Gabriel Krawczyk

Przygoda trwa
— Anna Kańtoch

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień trzeci
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (14)
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
— Konrad Wągrowski

10 naj...: Dzień Nauczyciela
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudzego nie znacie: Krew ojców
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Kto wygra?
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Październik 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rozbitkowie ze strumienia nadprzestrzeni
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.