Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
85,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Najlepsze filmy I kwartału 2013

Esensja.pl
Esensja.pl
Tym razem samodzielnie, kontynuujemy tradycję wybierania najlepszych filmów kwartału. W naszym pierwszym notowaniu 2013 roku dość jednoznacznie zwycięża Quentin Tarantino, ale przyznajmy, że nasza lista pełna jest nietuzinkowych i zróżnicowanych propozycji.

Esensja

Najlepsze filmy I kwartału 2013

Tym razem samodzielnie, kontynuujemy tradycję wybierania najlepszych filmów kwartału. W naszym pierwszym notowaniu 2013 roku dość jednoznacznie zwycięża Quentin Tarantino, ale przyznajmy, że nasza lista pełna jest nietuzinkowych i zróżnicowanych propozycji.
WASZ EKSTRAKT:
85,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
1. Django
Być może Quentin Tarantino nie jest jedynym reżyserem, na którego każdy film czekam z niecierpliwością, ale z pewnością jest jedynym, na którego filmy czekam z TAKĄ niecierpliwością. I po raz kolejny się nie zawodzę, bo „Django”, choć może odrobinę słabszy niż „Bękarty wojny”, to absolutnie wyborne Tarantinowskie kino. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że „Django” to typowe dla tego twórcy dzieło oderwane od faktów i historii. Wręcz przeciwnie – bo o ile strzelaniny, dialogi, bohaterowie są pokazani tu w typowy Tarantinowski, przerysowany sposób, to akurat cierpienia niewolników – zwłaszcza w scenach z czarnym d′Artagnanem czy wyjmowaniem Hildy z „grzalni” są zadziwiająco jak na tego twórcę poważne. Tarantino bawi się gatunkami, dialogiem, ale chyba po raz pierwszy w historii swego kina jest całkiem szczerym moralistą. Tego się nie spodziewałem. Kapitalni są (czego należało się spodziewać) Christoph Waltz i Leo diCaprio, ale wydaje mi się, że najmocniej trzeba wspomnieć o Samuelu L. Jacksonie. Ten sympatyczny, ale przecież nie wybitny aktor ostatnio – poza szansą jaką dał mu Whedon w „Avengers” raczej nie miał specjalnie ciekawych propozycji, oscylował wokół kina „B”. A tu pierwszoligowa, kapitalna rola! Spodziewałem się cameo, jak w „Kill Billu”, a dostałem kluczową postać! Na koniec nie wypada nie wspomnieć, że w „Django” po raz pierwszy Tarantino bawi się w romantyka. Więcej refleksji zapewne nasunie się po kolejnych seansach – absolutnie nieodzownych.
Konrad Wągrowski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
2. Wróg nr 1
„Wróg numer jeden” to dokładny zapis tropienia i ostatecznej egzekucji najbardziej poszukiwanego człowieka świata, czyli Osamy bin Ladena (ups, chyba zdradziłem finał filmu). Ta historia nie może być przyjmowana bez wątpliwości – poczynając od najbardziej oczywistych: czy Ameryka miała prawo dokonać egzekucji na terenie obcego kraju, czy moralnie uzasadnione było stosowanie tortur, by wymuszać zeznania, aż po te najbardziej absurdalne – na ile prawdziwa była odpowiedzialność bin Ladena za World Trade Center. Film przebieg wieloletniej operacji relacjonuje raczej bez emocji i narzucania interpretacji, pytania i wątpliwości przychodzą do widza w trakcie seansu. Abstrahując jednak od nich, „Wróg numer jeden” jest znakomicie zrealizowanym thrillerem, o zróżnicowanej formie, przedstawiającym wiarygodnie wszelkie aspekty polowania na bin Ladena. A jeśli jest w stanie skłonić widzów do późniejszych debat i dyskusji, tym lepiej dla niego.
Konrad Wągrowski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
3. Drogówka
„Drogówka” zdaje się bardziej bolesnym spływem rynsztokiem ku czeluściom grzesznego bagniska (tym razem bagniska współczesności), niż efektownym rajdem po polskich drogach zakończonym pomyślnym zwycięstwem sprawiedliwości. Wojciech Smarzowski, naczelny znawca bagien polskich, zanurzając w nich nas, nie daje nam ochronnych rękawiczek, nie serwuje też finalnego oczyszczenia – a zanurza głęboko, oj głęboko. Błyskotliwym scenariuszem, wycyzelowaną intrygą i adekwatną do tego filmową formą wywołuje równocześnie u widza – tym razem całkiem dosłownie – strużkę wstydliwego potu. Warszawskie błoto brudzi każdego.
Gabriel Krawczyk
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
4. Holy Motors
Po ulicach Paryża jeździ biała limuzyna. Zatrzymuje się kilkakrotnie w różnych miejscach. Raz wysiądzie z niej biznesmen, raz żebraczka, czasem nawet rudy leprechaun z bielmem na oku. Zaglądająca do wnętrza pojazdu kamera pokazuje nam jednak, że nie wozi się nim cała banda osobliwości, a jedynie Oscar. Samochód jest jego garderobą i charakteryzatornią, a wcielanie się w szereg postaci – jakimś rodzajem zatrudnienia. Na początku jest intrygująco i trochę zabawnie. Ale kiedy Oscar w którymś wcieleniu odgryza palec przypadkowej kobiecie, zaczyna się robić dziwnie. To zapewne ta właśnie dziwność przywiodła utwór Leosa Caraxa na Nowe Horyzonty. Przecież jedną z ważniejszych cech tutejszych filmów jest to, że w sumie to nie wiadomo o co w nich chodzi. Jednak „Holy Motors”, stuknięty odmieniec z dość klasycznej obsady tegorocznego konkursu w Cannes, powinien spodobać się także publiczności dużo szerszej niż wrocławska, gdyż całe to wariactwo tworzy układ perfekcyjny pod względem dramaturgii. Kolejne sceny niesamowicie wciągają i pobudzają ciekawość. Ważne jest również to, że mimo całej swojej oryginalności, film dość mocno ociera się o skonwencjonalizowane kino gatunkowe. Każde „wyjście” Oscara ma bowiem swoją odmienną stylistykę – od charakterystycznych dla horroru i kina gangsterskiego po melodramat w czystej postaci. Efekt: solidna dezorientacja widza połączona z czystą przyjemnością oglądania. Mocno ociera się o perfekcję.
Patrycja Rojek
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
5. Polowanie
Nie przepadam za określaniem filmów nieco wyświechtanym i nadużywanym przymiotnikiem „ważny”, ale w przypadku znakomitego „Polowania” naprawdę ciężko od tego uciec. Film Thomasa Vinteberga jest bowiem nie tylko dojrzałym i kompletnym portretem ofiary małomiasteczkowego linczu (w tej roli obsadzony wbrew aktorskiemu emploi Mads Mikkelsen), ale też – a może przede wszystkim – wnikliwą i drobiazgową analizą zachowań społeczności, która gotowa jest zniszczyć życie niewinnemu człowiekowi bazując na niepewnych pogłoskach. Reżyser ucieka jednak od taniej publicystyki, nie stara się przepchnąć prostej tezy. Zamiast tego rejestruje moment, w którym cywilizowani na pozór ludzie zaczynają niemal średniowieczne polowanie na czarownice. I choć pewne rozwiązania scenariuszowe po pierwszym seansie mogą się wydać niezbyt przekonujące, to o klasie filmu niech świadczy sposób zarysowania wątku, który rozgrywa się niejako w tle głównych wydarzeń – historii nastoletniego syna głównego bohatera, nie mogącego poradzić sobie z sytuacją, w jakiej postawiony został jego ojciec. W tym kontekście tytułowe polowanie ma wymiar nie tylko dosłowny (motyw polowania na jelenie przewija się przez cały film) i metaforyczny (nagonka na granego przez Mikkelsena mężczyznę); jest też symbolem wkraczania w dorosłość i stawania się częścią pewnej, niezdolnej do trzeźwej oceny społeczności. Wielkie, wieloznaczne kino, świetnie zagrane, wciągające i przerażające w wymowie. Szkoda, że przez nasze kina film Vinterberga przeleciał prawie bez echa.
Grzegorz Fortuna
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
6. Sugar Man
Nagrodzony na tegorocznej gali oscarowej dokument (przynajmniej w konwencji, bo historia nosi wyraźnie znamię fanowskiego podejścia – i całe szczęście, bo ta właśnie perspektywa nadaje energię całości) to najciekawiej skonstruowany film muzyczny, jaki miałem okazję obejrzeć. Historia z człowiekiem-widmem w roli głównej i rock’n’rollowymi latami 60. w tle spełnia swoją funkcję tym lepiej, im mniej wie o niej widz z pozaseansowych źródeł. Tutaj odgrywa to szczególną rolę, mamy bowiem do czynienia w rasową opowieścią detektywistyczną. Dochodzenie tyczy się tekściarza porównywanego do samego Boba Dylana (przy czym to ten drugi miał ponoć czyścić buty pierwszemu), który pozostawił po sobie ledwo dwa krążki (wyprzedane w całym nakładzie) i słuch po nim zaginął. Próba rozwikłania tajemnic kariery muzycznej Sixto Rodrigueza staje się portretem wyjątkowej w czasach tak powszechnego celebrytyzmu osobowości, portretem „cichego kontestatora”, burzyciela naszych przyzwyczajeń i wyobrażeń na temat sław i osobistości. „Sugar Man” to wreszcie pean na cześć kulturowych fanów-zapaleńców, dzięki wytrwałości zdolnych ziścić własne pragnienia i własnymi marzeniami tworzyć niejako historię na nowo.
Gabriel Krawczyk
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
7. Poradnik pozytywnego myślenia
Ten doskonałej klasy poprawiacz humoru można by zaliczyć do gatunku obrazów opatrzonych komentarzem „Jeśli widziałeś jeden, widziałeś je wszystkie”, gdyby nie niejednostajność wykorzystania miłosnej konwencji. Początkowy dramat – mimo że zabawny, to dotykający poważnego problemu chorób i przypadłości umysłowych – dopiero zamienia się w pełnoprawny romans gatunkowy (świadomie pastiszujący przyzwyczajenia romansu – tak na poziomie języka filmowego, co samego scenariusza). Udanie wzmacnia naszą wiarę (albo, wzorem multum innych reprezentantów gatunku, pozwala nam udawać, że wierzymy), że nawet największy świr i pechowiec może znaleźć swoją równie świrniętą, pechową drugą połówkę. Na tym sercowym tle reżyser David O. Russell („Fighter”) w ciekawy sposób posługuje się motywem fortuny rządzącej postaciami – charakterystycznymi (i charakternymi), niedającymi się nie lubić, bo perfekcyjnie zagranymi (cztery nominacje do Oscara w kategoriach aktorskich – a to jedynie półmetek na liście wyróżnień). Postacie znajdujących się po dwóch stronach losowej barykady braci i wierzącego w rytuałem wywalczone szczęście ojca między nimi to dobroczynny dla widza potrójny dowód na to, że niezależnie od tego czy fortuna się do nas uśmiecha, warto liczyć na zwycięstwo. Przesłanie może naiwne, ale skoro nieszkodliwe (i pokazane w tak bezpretensjonalny sposób!), to w kinie w pełni przeze mnie tolerowane.
Gabriel Krawczyk
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
8. Niemożliwe
Juan Bayona dał wbrew oczekiwaniom nie szarżującą ckliwą a bombastyczną wydmuszkę, lecz perfekcyjnie wyreżyserowane kino katastroficzne, grające na emocjach z zadziwiającą skutecznością. Zestawienie niszczącej potęgi przyrody (uderzenie fal to pomysłowo i efektywnie zrealizowany klasyczny hitchcockowski wybuch podany na talerzu spielbergowskiej widowiskowości) i siły tak kameralnych uczuć budujących rodzinę sprawia, że dramat oglądałem jak na szpilkach, zawzięcie kibicując bohaterom. Twórcy uszanowali równocześnie tragedię tysięcy ofiar – nie ma tu taniego efekciarstwa rodem z filmów o końcu świata Emmericha, więcej jest natomiast fizycznego brudu po katastrofie i duszności tropików, z którymi radzić sobie musi próbująca odnaleźć się i przetrwać ocalała rodzina. „Niemożliwe” jest jednak przede wszystkim udaną pochwałą nadziei, humanizmu i solidarności, w które nie sposób nie uwierzyć.
Gabriel Krawczyk
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
9. Za wzgórzami
Kinematografia rumuńska dając światu Cristiana Mungiu podzieliła się prawdziwym skarbem. Autor „4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni” w nowym filmie potwierdza, że w rozdawaniu moralnych kopniaków nie ma sobie równych. Do żyjącej w klasztornej komunie mniszki Voichity przyjeżdża z Niemiec przyjaciółka. Osamotniona za granicą Alina chce w drodze powrotnej zabrać zakonnicę do siebie. Jednocześnie sugeruje, iż młodociane uczucie, które łączyło kiedyś obie dziewczyny nie straciło nic na aktualności. Munglu z zacisznego i usystematyzowanego życia małego klasztoru wykreował żywą arenę dla poruszającego dramatu. Przez dwie i pół godziny nie mówi niczego wprost. W oziębłych kadrach każe widzowi rozstrzygnąć w swojej głowie czy ataki szału i nienaturalny stan Aliny to faktycznie opętanie przez złego ducha czy tylko depresyjny efekt odrzuconego uczucia. Aczkolwiek interpretacyjne pole „Za wzgórzami” nie można z czystym sumieniem podzielić na dwie wyraziste części. Trudno bowiem jasno stwierdzić czy irracjonalne zachowanie dziewczyny wynika z podszeptów szatana czy desperackich prób złamanego serca. A może obu jednocześnie? Na nieszczęście widza na końcu filmu jesteśmy tak samo blisko odkrycia prawdy jak na początku. W przeplatanej umiejętnie wątpliwościami i drobnymi gestami precyzyjnej fabule bardzo łatwo zgubić właściwą drogę. Bowiem do samego końca nie wierzymy, że jej prawidłowy bieg to poskręcana moralnie rzeczywistość gdzie szczera pomoc kończy się zbrodnią a jej brak to akt miłosierdzia.
Kamil Witek
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
10. Lot
To nie jest kino katastroficzne (choć mamy bardzo efektowną katastrofę), to dobry dramat psychologiczny, i tak powinien ten film być reklamowany. A oczywiście nie byłby dobry, gdyby nie znakomity w roli głównej Denzel Washington, niosący na swych barkach całą fabułę, każdą scenę i pięknie podsumowujący całość ostatnim zdaniem, dzięki któremu „Lot” nie staje się jedynie opowieścią o pilocie-alkoholiku, ale nabiera głębszego, ogólnoludzkiego znaczenia.
Konrad Wągrowski
koniec
8 kwietnia 2013

Komentarze

10 IV 2013   20:37:58

Szkoda, że takqa linowa fabuła w "Django", żadnych retrospekcji, odzielnych historii itp. Poza tym film wyborny.

10 IV 2013   23:37:32

Hmm... Rodriguez "w epoce" nie sprzedał prawie żadnej płyty w USA, dlatego właśnie zniknął ze sceny. Poza tym "Sugar Man" (acz świetny), pomija fakt, że RPA nie była taka wyjątkowa w uwielbieniu dla Sixto - facet sprzedał sporo płyt i miał przeboje w Australii. Przy czym mówimy tu o całkiem legalnych albumach, a nie - jak w wypadku RPA - pirackich kopiach. Zresztą na tubce można bez trudu znaleźć koncerty Rodrigueza z Sydney np. i publika jest równie rozgrzana, jak ta w Johannesburgu :)

11 IV 2013   00:28:15

xXx, masz rację (chyba we Wprost, ale głowy nie dam, w okolicach premiery filmu tekst o prawdach i mitach w Sugar Manie napisali). Zrecenzowałem jeno film. A tam, jeśli dobrze pamiętam, zaznaczali, że wyprzedał wszystkie płyty w RPA i że bodaj na palcach jednej ręki można policzyć egzemplarze będące w Ameryce. Dzięki, że uściślasz, pozdrawiam.

21 VI 2013   12:07:38

Wróg nr 1,to bujda na kółkach i tyle w temacie,resztę pozycji polecam.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Idea wiecznie żywa
Jarosław Loretz

21 X 2019

To prawda, w 1956 roku potępiono okres wypaczeń i zlikwidowano kult jednostki. Zdaje się jednak, że nie we wszystkie zakątki globu informacja ta dotarła z odpowiednią prędkością.

więcej »

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Polecamy

Idea wiecznie żywa

Z filmu wyjęte:

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

15 najlepszych filmów dokumentalnych XXI wieku
— Esensja

10 najlepszych westernów XXI wieku
— Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka
— Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku
— Esensja

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

50 najlepszych filmów 2013 roku
— Esensja

11 najlepszych polskich filmów 2013 roku
— Krzysztof Spór

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (5)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Agnieszka Szady

Tegoż twórcy

Szalone lata 60.
— Piotr Nyga

Skazani na śmierć
— Sebastian Chosiński

Usłyszcie ich krzyk!
— Sebastian Chosiński

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

Idąc i patrząc
— Sebastian Chosiński

Trzęsienie ziemi
— Kamil Witek

16. T-Mobile Nowe Horyzonty: Za wszelką cenę
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Styczeń 2016 (2)
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Jedyna taka mitologia
— Piotr Dobry

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.