Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

10 najlepszych filmów Stevena Soderbergha

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś na ekrany wchodzi „Panaceum”, najnowszy i – podobno – ostatni film Stevena Soderbergha. Z tej okazji postanowiliśmy podsumować bardzo zróżnicowaną twórczość zdobywcy Oscara i Złotej Palmy. W głosowaniu redakcyjnym ustaliliśmy, które filmy Soderbergha uważamy za najbardziej warte uwagi i opisaliśmy czołową dziesiątkę. Zapraszamy!

Esensja

10 najlepszych filmów Stevena Soderbergha

Dziś na ekrany wchodzi „Panaceum”, najnowszy i – podobno – ostatni film Stevena Soderbergha. Z tej okazji postanowiliśmy podsumować bardzo zróżnicowaną twórczość zdobywcy Oscara i Złotej Palmy. W głosowaniu redakcyjnym ustaliliśmy, które filmy Soderbergha uważamy za najbardziej warte uwagi i opisaliśmy czołową dziesiątkę. Zapraszamy!
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
1. Angol (The Limey, 1999)
Pierwsze miejsce w rankingu może zaskoczyć. Nie jest to bowiem film, który wymieni się pierwszym czy nawet drugim tchem wspominając na szybko Stevena Soderbergha. Co ciekawe nie mamy tu do czynienia także z jakąś zapomnianą perełka z początków kariery, bo „Angol” ujrzał światło dzienne dosłownie tuż przed najsławniejszą filmografią reżysera jak „Traffic”, „Erin Brokovich” czy pierwszą część trylogii Danny’ego Oceana. Natomiast to właśnie w takiej, a nie innej kolejności w twórczości Soderbergha należy doszukiwać się przyczyń zepchnięcia „Angola” w pewne zapomnienie. Cień rzucany przez komercyjne sukcesy przykrył go na tyle, że dopiero patrząc z perspektywy wszystkich dokonań reżysera można wreszcie dojrzeć niskobudżetową produkcję, i przyznać jej nieco spóźnione, lecz w pełni zasłużone miejsce w pierwszym szeregu.
„Angol” jest w gruncie rzeczy prostą historią. W przeciwieństwie do późniejszych zainteresowań Soderbergha nie porusza tematu narkotyków, władzy, nie celuje w złe korporacje, nie daje spojrzeć w świat gdzie zyskuje i traci się miliony. To zwyczajna opowieść o ojcu pałającym żądzą zemsty za śmierć córki. Mimo że temat ten wydaje się nieco zgrany, to w rękach Soderbergha nabiera wymiaru, w którym każda kolejna historia zbudowana na podobnym schemacie będzie musiała mierzyć się z poprzeczką postawioną przez „Angola”. Choćby dlatego, ze już od pierwszych scen porywa nas nietypowym, dynamicznym flash-backowym i forwardowym montażem. Sceny z przeszłości i przyszłości mieszają się teraźniejszością. Każdy kadr filmu jest niejako jednocześnie podpowiedzią i zagadką. Wskazówką i próbą zwiedzenia widza na manowce.
Nietypowa realizacja odpowiada jednakowoż tylko za część siły napędowej „Angola”. Terence Stamp przelewając w tytułową rolę maksymalnie skondensowaną typową brytyjskość, wyspiarskie oderwanie od rzeczywistości i suchą bezwzględność w dążeniu do wyznaczonego celu godną pozazdroszczenia przez Terminatora, podarował mu nieśmiertelność. Grany przez niego Wilson może nie jest zawsze rozumiany i najlepsze lata ma już za sobą, lecz zostawia po sobie piętno, którego nigdy już nie da się usunąć.
Kamil Witek
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
2. Traffic (2000)
Steven Soderbergh powiedział kiedyś o „Traffic”, że wszystkie jego dotychczasowe doświadczenia reżyserskie skupiły się w tym jednym, najtrudniejszym dla niego projekcie. Trudno zaprzeczyć – reżyser, przedstawiając problem narkotyków w całej jego złożoności, jeszcze nigdy nie zmierzył się z tak rozbudowanym materiałem i z tak drażliwym tematem. A jednak, pomimo zupełnie nowej skali, „Traffic” jest typowym filmem Soderbergha. W odróżnieniu od „Erin Brockovich”, który był dla reżysera dalekim odejściem od uprawianego wcześniej nieco chłodnego, wystylizowanego kina, „Traffic” łączy to, co najlepsze w kinie Soderbergha, z dobrą tradycją amerykańskiego kina społecznego w duchu lat 70. W rezultacie dostaliśmy solidny, inteligentny i dobrze przemyślany dramat społeczny. Soderbergh potwierdził tym filmem, że w dużej skali potrafi być równie efektywny jak w swoich kameralnych filmach. Posługując się dramatem pojedynczych osób, nakreślił bardzo rozbudowany obraz problemów dotyczących świata narkotyków. Udało mu się przy tym w uczciwy sposób przedstawić argumenty każdej ze stron i przez to uświadomić widzowi skalę i zasięg problemu, jednocześnie unikając kaznodziejskiego tonu. „Traffic” nie tylko nie oferuje odpowiedzi na zadawane pytania, ale zdaje się kwestionować wszystkie proste odpowiedzi, jakich dotychczas udzielono. To po prostu kawał dobrego kina.
Michał Chaciński
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
3. Seks, kłamstwa i kasety video (Sex, Lies and Videotape, 1989)
Nagrody w Cannes 89’ za najlepszy film (Złota Palma) i najlepszego aktora, trzy nominacje do Złotych Globów, nominacja do Oscara za scenariusz, sukces finansowy (film zarobił 20 razy więcej niż kosztował) – niewielu twórców miało równie imponujące debiuty, trudno się też dziwić, że przez kilka następnych lat Steven Soderbergh nie mógł dorównać do efektownego początku swej filmowej kariery. „Seks, kłamstwa i kasety wideo” (swoją drogą, jeden z najbardziej wpadających w ucho tytułów filmów w historii) to rozpisana na cztery głosy opowieść o małżeństwie przeżywającym kryzys (żona nie doznaje seksualnego spełnienia, mąż zdradza ją regularnie z jej siostrą) i o obcym, który bezceremonialnie wchodzi w tę sytuację i rozbija strykturę kłamstw, Film urzekał z jednej strony odważnym ujęciem tematu seksu, z drugiej lekkością i humorem, zgrabnie łącząc w sobie cechy kina artystycznego i popularnego. Znakomita rola Jamesa Spadera, pamiętne sceny kobiet opowiadających przed kamerą o swym życiu seksualnym zadecydowały o międzynarodowym sukcesie filmu. Obok „Wściekłych psów” Tarantino „Seks, kłamstwa i kasety wideo” stał się chyba też najlepszą wizytówką amerykańskiego kina niezależnego, pokazując, że kameralny, ambitny produkt również może odnieść duży sukces.
Konrad Wągrowski
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
4. Erin Brockovich (2000)
Pierwsze skojarzenie z „Erin Brockovich” to przede wszystkim rola Julii Roberts, która przyniosła gwieździe Oscara za pierwszoplanową rolę kobiecą. I chociaż faktycznie, niekojarzona z kinem społecznym aktorka wcieliła się w tytułową postać brawurowo, tworząc bohaterkę z charakterem, determinacją i niewyparzonym językiem, to film Soderbergha warto pamiętać również, a może przede wszystkim, ze względu na temat z życia wzięty i sposób jego potraktowania. Soderbergh opowiada bowiem historię opartą na faktach i relacjach prawdziwej Erin Brockovich, która bez wykształcenia dostała pracę w kancelarii prawnej, gdzie trafiła na trop afery przemysłowej. Zakłady wypuszczały do wody substancje groźne dla zdrowia, doprowadzając w ten sposób do rozwinięcia się chorób nowotworowych u lokalnych mieszkańców. Soderbergh w sobie właściwym stylu unika koloryzowania bądź upiększania wydarzeń, dlatego scenariusz filmu to suche dochodzenie, w którego centrum znajduje się niezwykła kobieta nadająca sprawie filmowego wigoru. Pochylenie się nad niesprawiedliwościami społecznymi i problemem zatajanych przez wielkie koncerny mrocznych sekretów ma tutaj skromną formę, bardzo rzeczową i pozbawioną hollywoodzkiego lukru, chociaż jednocześnie Soderbergh funduje publiczności pełen nadziei, pozytywny finał.
Ewa Drab
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
5. Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra (Ocean’s Eleven, 2001)
W „Ocean’s Eleven” Soderberghowi udaje się dość trudna sztuka. Z pewnością realizacja tego filmu była ogromną frajdą dla wszystkich zaangażowanych: reżysera, scenarzysty Teda Griffina oraz gwiazdorskiej obsady (George Clooney, Brad Pitt, Julia Roberts, Matt Damon, Don Cheadle, Andy Garcia). Jednak często to, co jest doskonałą zabawą na planie, nie zawsze przekłada się na taką samą rozrywkę dla widza. Tutaj na szczęście jest inaczej – Soderbergh zbudował z ogranych elementów heist movies precyzyjną układankę, która bawi na kilku poziomach. Możemy obserwować, jak wspaniali aktorzy wymieniają się uszczypliwościami zawartymi w popisowych dialogach, możemy też tropić kolejne nawiązania i emblematy gatunku, możemy wreszcie podziwiać wysokie walory produkcyjne i chłodną elegancję stylu reżysera. Ponadto całość świetnie nadaje się do wielokrotnego oglądania.
Karol Kućmierz
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
6. Co z oczu, to z serca (Out of Sight, 1998)
Proza Elmore’a Leonarda była wielokrotnie adaptowana na potrzeby kina lub telewizji (dokładniej: 26-krotnie), jednak „Co z oczu, to z serca” wciąż pozostaje jednym z najdoskonalszych przykładów wykorzystania twórczości tego pulpowego pisarza (obok „Jackie Brown” czy serialu „Justified”). Steven Soderbergh z cudowną swobodą rozporządza stylem Leonarda: dialogi zwracają na siebie uwagę w najlepszy z możliwych sposobów, bohaterowie, nawet na najdalszych planach, są wielowymiarowi i ciekawi, a cały przestępczy światek stanowi tutaj przede wszystkim przyczynek do inscenizacji komicznych sytuacji. „Co z oczu, to z serca” to także znakomity przykład na to, jak pożenić komercyjny połysk i przystępność z narracyjnym zagmatwaniem – Soderbergh perfekcyjnie równoważy te dwa światy, jakby nie było nic łatwiejszego.
Karol Kućmierz
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
7. Contagion – Epidemia strachu (Contagion, 2011)
„Contagion” wykorzystuje wszystkie ogólnoświatowe lęki związane z seriami nowych, niezbadanych wirusów i chorób nękających w ostatnich latach ludzkość, takich jak świńska grypa. Podobnie jak w innych swoich projektach Soderbergh unika wykorzystywania prostych wzruszeń, grania na emocjach i sentymentalnego podejścia, a raczej traktuje temat jako obiekt wielostronnej analizy. To dlatego w filmie pojawia się perspektywa organizacji zdrowia, takich jak WHO, punkt widzenia przeciętnych obywateli, jak również przedstawione zostają działania kontrowersyjnego bloggera węszącego spisek koncernów farmaceutycznych. Tak samo rzeczowy Soderbergh jest w kwestii obsady. Reżyser lekceważy sympatie publiczności, więc podczas seansu można trząść się o los nawet i największej gwiazdy. To świetne podsumowanie ekranowej fabuły „Contagion” – śmierć nie przebiera w ofiarach, dlatego nie można czuć się bezpiecznym, nawet jeżeli jest się znanym, pięknym i bogatym. Inne wnioski filmu okazują się równie niewesołe: społeczeństwo jest wielkim organizmem, na który wpływają nawet drobne wydarzenia i decyzje. Jest więc to twór nietrwały, który może posypać się w każdej chwili.
Ewa Drab
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
8. Solaris (2002)
Dla Polaków „Solaris” stanowi ważny punkt w karierze Soderbergha przede wszystkim ze względu na to, że reżyser postanowił zmierzyć się z wymagającym materiałem literackim Stanisława Lema. Rezultat podzielił widownię, ale spotkał się ze względnie przychylnym komentarzem samego pisarza, który uznał, że reżyser miał własną, konsekwentnie realizowaną wizję. I faktycznie, Soderbergh interpretuje „Solaris” po swojemu, wysuwając na pierwszy plan tragiczną historię miłosną, a ustawiając w cieniu inne wątki, na przykład religijny. Film ma gęstą atmosferę niesamowitości, wspieraną dodatkowo niepokojącą ścieżką dźwiękową, ale stylizacja nie przysłania ani na moment treści, które Soderbergh chce przekazać. W przyjętej wizji odnajduje się również George Clooney – w milczących spojrzeniach zawiera dramat swojego bohatera.
Ewa Drab
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
9. Król wzgórza (King of the Hill, 1991)
Kto by pomyślał, że w Stevenie Soderberghu tkwi serce filmowego społecznika? Takiego jak Mike Leigh czy Ken Loach. „Król wzgórza” odkrywa ten – dosyć zadziwiający – wizerunek reżysera w filmie, którego pewnie annały kina mu nie zapamiętają, ale dla którego przypadkowi widzowie być może poczynią miejsce w swoich sercach. Choć znajduje się tu cała składanka elementów mogących wykoleić histori: dziecko podejmujące trud utrzymania rodziny, bieda, smutek, odebrane dzieciństwo, Soderbergh nie popada w sentymenty. „Życie jest trudne i bez taryfy ulgowej. Ale siłę, godność i determinację można zachować nawet w takich warunkach” – zdaje się podsumowywać swoją fabułę reżyser.
Urszula Lipińska
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
10. Kafka (1993)
„Kafka” to jeden z najbardziej ekstrawaganckich, karkołomnych wyczynów Soderbergha. Skóra i kości ściągnięte z niemieckiego ekspresjonizmu, osnutego tajemniczym cieniem i rozegranego w psychodelicznej atmosferze. Splot różnych dzieł kultury w filmie jest tak samo czytelny, jak interesujący. Niby reżyser bierze cały elementarz gatunku, ale obraca go w swoich rękach w takich sposób, że nie sposób odmówić mu kunsztu i zręczności, a przede wszystkim lotności w prowadzeniu historii – niełatwej i zawikłanej, czasami wciągającej jedynie hipnotycznym klimatem i jak to u Soderbergha niezbyt rozpieszczającej widza przyjemnym przekazem.
Urszula Lipińska
• • •
Kolejne miejsca:
11. Magic Mike
12. Ocean’s Twelve: Dogrywka
13. Che – Rewolucja
14. Ocean’s 13
15. Intrygant
16. Schizopolis
17. Dobry Niemiec
18. Gray’s Anatomy
19. Che – Boliwia
20. The Girlfriend Experience
21. Bubble
22. Ścigana
23. Full Frontal. Wszystko na wierzchu
koniec
19 kwietnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Piękno w pełnej krasie
Jarosław Loretz

3 VIII 2020

Pies, piękna kobieta, eleganckie pismo – co mogłoby pójść nie tak z okładką? No cóż, wszystko…

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2020
Esensja

31 VII 2020

Jak spędziliśmy pierwszą połowę wakacji? Jak zwykle, pisząc recenzje.

więcej »

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 5
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 VII 2020

Ponieważ temat poprzedniego odcinka „Wakacyjnego Leksykonu…” nie został jeszcze należycie wyczerpany, zapraszam na uzupełniające zestawienie najlepszych czarnych komedii o żywych trupach.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. W pogoni za Amy.

Do sedna:

Kevin Smith. W pogoni za Amy.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Najlepsze filmy science fiction – suplement (1)
— Konrad Wągrowski

„Ten film był dnem dna”, czyli historia ekranizacji prozy Stanisława Lema
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Spisek brudnych rąk
— Ewa Drab

Do kina marsz: Październik 2011
— Esensja

DVD: Solaris
— Konrad Wągrowski

Czas okrutnych cudów
— Konrad Wągrowski

Lem według Hollywood
— Łukasz Kustrzyński

Krótko o filmach: Kwiecień 2002
— Michał Chaciński, Artur Długosz, Dominik Herman, Eryk Remiezowicz

Czysta przyjemność
— Dominik Herman

Nie ma prostych odpowiedzi
— Michał Chaciński

Tegoż twórcy

Fundacje, trusty i zwykłe przekręty
— Marcin Mroziuk

Co nam w kinie gra: Wielki Liberace
— Marta Bałaga

Espoo Ciné 2013: W szafie i za świecznikiem
— Marta Bałaga

Seks, kłamstwa i leki antydepresyjne
— Ewa Drab

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (DVD)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2012
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

33 sceny z życia partyzanta
— Konrad Wągrowski

Bez szans na pięć gwiazdek
— Ewa Drab

Dwugłos: Ocean’s Twelve: Dogrywka
— Ewa Drab, Marcin T.P. Łuczyński

Klawo jak cholera!
— Marcin Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.