Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 5 6 »

Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku

Grzegorz Fortuna Podobnie jak Piotra, w kinie tego typu interesuje mnie między innymi eksplorowanie nieznanych miejsc lub niestandardowe reżyserskie spojrzenie. Wśród zeszłorocznych premier jednym z najciekawszych filmów, które spełniały te założenia, był „Holy Motors” Leosa Caraxa – szalona i wieloznaczna jazda bez trzymanki, wypełniona znakomitymi scenami. To jeden z tych filmów, które mają trudną do jednoznacznego określenia siłę przyciągania i chce się do nich co jakiś czas wracać.
Ewa Drab Zgadzam się, więc zamiast przytaczać swoje powody, dodam tylko tytuły filmów, o których warto w tej kategorii wspomnieć: oprócz „Holy Motors” i „Polowania”, na pewno zapamiętam brytyjski „Trans” (bo Danny Boyle potrafi jeszcze zaskoczyć w obrębie, wydawałoby się, znanej formuły), azjatycki w duchu ze względu na reżysera Park Chan-wooka „Stoker” (bo to genialny wizualnie, lecz również wywołujący dreszcze film o porzucaniu ograniczeń) i francuską „Dziewczynę z lilią” (bo kto by pomyślał, że powieść Borysa Viana można zekranizować z pomysłem i emocjami).

Top 10 Jakuba Gałki:

  1. Grawitacja
  2. Kapitan Philips
  3. Kamerdyner
  4. W ciemność. Star Trek
  5. Hobbit: Pustkowie Smauga
  6. Django
  7. Drogówka
  8. Niemożliwe
  9. Trans
  10. Człowiek ze stali

Animacja
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski A co z animacją? W zasadzie nie było wielkiego hitu w stylu „Shreka”, „Iniemamocnych” czy „Gdzie jest Nemo”, ale jednak cała pula filmów trafiła na naszą listę.
Karolina Ćwiek-Rogalska Pojawił się nowy, wyczekiwany Disney, choć oczekiwań (znowu pojawia się kwestia tych nieszczęsnych wygórowanych oczekiwań) chyba raczej nie spełnił… Za to mieliśmy i animacje grające z pewną konwencją (jeśli chodzi o formę – „Ralph Demolka” i gry na konsole typu Pegasus i o treść – niestandardowe podejście do epoki prehistorycznej, czyli „Krudowie”, nad którymi mogę się zachwycać dość długo, bo to moim zdaniem jedna z najlepszych animacji ostatnich lat), co zawsze jest cenne. Trochę szkoda tradycyjnej animacji, od której odchodzi się coraz dalej w stronę animacji komputerowej i 3D. Może brakuje pomysłu, jak w „dużej” animacji wykorzystać tradycyjne techniki? No i nie zapominajmy o dwóch filmach – kontynuacji „Jak ukraść księżyc” – czyli „Minionki rozrabiają” (niestety dość słabego i mocno schematycznego) i animacji, na którą przynajmniej część widzów czekała bardzo długo, czyli „Uniwersytetu potwornego”.
Piotr Dobry Nie rozumiem zarzutu o schematyczność względem „Minionków”. Dla mnie to jeden z filmów roku – dowcipny, ciepły, bardzo wzruszający, z pięknym przesłaniem, z kapitalnymi numerami musicalowymi, jak Minionki tańczące do „YMCA” czy Gru do „Happy” Pharrella. Bajka idealna. Ogromnie urzekła mnie także dziecięca „Liga Niezwykłych Dżentelmenów”, czyli „Strażnicy marzeń”. Fajny, choć właśnie schematyczny, był „Turbo”, z finałową sceną wyścigu bardziej emocjonującą niż cały „Wyścig”.
Karolina Ćwiek-Rogalska Schematyczności w „Minionkach” było sporo – zaczynając od irytującej bohaterki wybranej na „true love” głównego bohatera, przez mało odkrywcze wykorzystanie samych Minionków (ich świeżość w części pierwszej wyhamowała drastycznie w części drugiej), po nie do końca przemyślane wątki, nie spełniające zbyt dużej roli w fabule (nastoletni romans). Choć nie przeczę, że były w tym filmie sceny świetne (choćby charakterystyka „tego złego”).
Piotr Dobry Nadal nie rozumiem zarzutu o schematyczność, bo rzekomo irytująca bohaterka czy „nieświeżość” Minionków ma się do tego zarzutu jak piernik do wiatraka. Nastoletni romans spełniał z kolei bardzo dużą rolę emocjonalną, ale i fabularną również – on w zasadzie pchał akcję do przodu, i to kilkakrotnie.
Karolina Ćwiek-Rogalska Widzę, że w moich zarzutach pozostaję osamotniona (i to wybitnie, skoro „Minionki” zgarniają coraz to nowe nominacje – a to do Złotego Globu, a to do BAFTA).
Krzysztof Spór Animacja roku to zdecydowanie „Kraina lodu”. W swojej „bajkowości”, dbałości o szczegóły, ciekawie poprowadzonej intrydze zachwyciła mnie bardzo mocno. A bałem się przed seansem, bo Disney już wiele razy „dał ciała”, chcąc przypodobać się widzom. Teraz zdecydowano się na coś bardzo odważnego. Osadzono historię w mało atrakcyjnej krainie (chłód sprzedaje się średnio), która powinna odpychać widzów, a okazało się, że jest inaczej. No i ten Olaf, w interpretacji Czesława – miód! Brawo za „Ralpha Demolkę” i „Krudów”, bo też wypadły przecież świetnie, choć wykorzystano oGRAne schematy. I jeszcze zawód roku. „Uniwersytet Potworny” – nie powinno się dotykać niektórych genialnych klasyków. Pixar zawiódł ponownie. A może Disney kupił Pixara, by go zniszczyć? Niech Mulder zajmie się tą sprawą.

Top 10 Grzegorza Fortuny:

  1. Papusza
  2. Polowanie
  3. Tylko Bóg wybacza
  4. Django
  5. Stoker
  6. Grawitacja
  7. Uciekinier
  8. Holy Motors
  9. Poradnik pozytywnego myślenia
  10. Pacific Rim

Kino polskie
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski Polskie kino… Zwykle mieliśmy albo bardzo zły rok, albo rok zły, ale z 2-3 filmami na bardzo wysokim poziomie, które miały zwiastować nowe otwarcie. W tym roku takich arcydzieł (chyba) nie ma, za to cała pula obrazów z po prostu dobrymi opiniami: „Ida”, „Chce się żyć”, „Drogówka”, „Papusza”, różnie odbierane, ale otwierające nowe tematy „W imię…” i „Płynące wieżowce”. To jak jest z tym polskim kinem?
Karolina Ćwiek-Rogalska Ja w tym roku (czy właściwie w zeszłym roku?) broniłabym polskiego kina. Bo i „Ida”, podejmująca temat trudny i kontrowersyjny w sposób bardzo inteligentny i nienachalny, i zachwycająca wizualnie (choć przyznam, miejscami nużąca i na siłę pesymistyczna) „Papusza”, i znakomita „Drogówka” Smarzowskiego… No i nie zapominajmy o „Wałęsie…”, na którego ja na przykład szłam z dużym niepokojem, a który okazał się może nie arcydziełem, ale filmem, który da się oglądać bez zgrzytania zębami, za to ze znakomitą rolą Roberta Więckiewicza.
Piotr Dobry „Papuszy” pechowo nie widziałem, i żałuję, bo może mógłbym wtedy rzucić jakieś ciepłe słowo o polskim kinie. A nie, przepraszam, „Płynące wieżowce” były całkiem niezłe – pierwszorzędne warsztatowo, choć niestety emocjonalnie letnie. Z kolei ani przeestetyzowana „Ida”, ani koniunkturalne „W imię…”, ani tym bardziej kolejny odcinek alko-opery Smarzowskiego nie zrobiły na mnie wrażenia.
Konrad Wągrowski Ale patrzenie na „Drogówkę” przez pryzmat alkoholu jest krzywdzące dla tego filmu. Ma on przecież dobry scenariusz thrillera w zachodnim stylu, ma genialny montaż, zaskakująco świetnego Jakubika, no i to, co wiele osób pomija – najciekawiej filmowaną Warszawę od wielu, wielu lat.
Piotr Dobry Tyle że ten ciekawy obraz Warszawy przykrywają typowe dla Smarzowskiego sceny chlania, rzygania i dymania się po brudnych pakamerach. Scenariusz natomiast, będący zbiorem przypadków z kartotek policyjnych, o ile mógłby sprawdzić się w komedii, o tyle w thrillerze zdaje mi się naciągany i mało realistyczny. Groteskowo dydaktyczne zakończenie (bohater przechodzi duchową przemianę, postanawia przestać się łajdaczyć i wrócić do żony, i w tym momencie przejeżdża go samochód!) już zupełnie mnie osłabiło. Ale montaż i Jakubik pierwsza klasa, zgoda.
Karolina Ćwiek-Rogalska Wydaje mi się, że jednak scenariusz, zbudowany na zasadzie powieści szkatułkowej, gdzie nawet absurdalne „Maślanka jestem” znajduje potem odpowiednie rozwiązanie w fabule, jest raczej zaletą niż wadą „Drogówki”. Ten zbiór przypadków układa się w zgrabną całość (i przy okazji wprowadza widza w konfuzję: coś, co nie miało sensu, zdawałoby się komediowym zagraniem twórcy, ot, galerią ciekawostek spotykanych na drodze, w końcu zaczyna mieć sens).
« 1 2 3 4 5 6 »

Komentarze

13 I 2014   09:19:11

filmy przez Was wymienione rzeczywiście są ok,

"Ida" przeestetyzowana strasznie - wykalkulowana na festiwale i kolejny obraz z cyklu "fałszywe arcydzieło" - grafomania ma się dobrze (choć Kulesza świetna)

Ten rok był dobry dla polskiego kina, choć nie było rewelacji tak jak zdarzało się w latach wcześniejszych

13 I 2014   20:18:02

"Dupa mnie jakoś mocno nie bolała w kinie". O RLY? Mogłam żyć bez takiej informacji. Tekst o kulturze, a tu nagle - TRACH! - zdanie jak spod budki z piwem. Po co tak?

14 I 2014   10:54:53

Bo dupa to nieodłączna część życia, kulturalnego też.

15 I 2014   22:30:39

W kręgu miłości
Płakałem
W Django znowu byłem siedmiolatkiem siedzącym pod drzwiami i oglądającym bez tchu (żeby starzy nie zajarzyli) Bonanzę i inne takie :D
Najlepsza scena - pożegnaj panią Candy... i faktycznie znikła...
Śmierć może być tak ciężka jak w kręgu i tak lekka jak w Candylandzie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Szerokie usta 2: Poszerzenie
Jarosław Loretz

29 XI 2021

Dzisiejszy kadr – podobnie jak ten z zeszłego tygodnia – znów przedstawia kobietę rozwierającą nad wyraz szeroko usta, choć tym razem w „gimnastyce” znacznie wyraźniejszy udział miały komputerowe efekty specjalne. Dla pełnego opisania odmalowanej na zdjęciu sytuacji niezbędne będzie jednak krótkie pochylenie się nad fabułą filmu, z którego ów obrazek został wycięty.

więcej »

Z filmu wyjęte: Szerokie usta
Jarosław Loretz

22 XI 2021

Prawem serii dzisiaj trzecia kobieca twarz. Tym razem ludzka, choć nikomu bym nie życzył doświadczania tak szerokiego rozwarcia szczęk.

więcej »

Z filmu wyjęte: Głębokie gardło
Jarosław Loretz

15 XI 2021

Zdarzają się dni, gdy w gardle szaleje pożar. Niestety, niektórzy filmowcy potrafią to wziąć śmiertelnie serio.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Nie ma tej mocy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miłość, szmaragd i renifer
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

Szalone lata 60.
— Piotr Nyga

Skazani na śmierć
— Sebastian Chosiński

Krótko o filmach: Han Solo
— Marcin Osuch

Miłość zimna jak rozpalone żelazo
— Sebastian Chosiński

Krótko o filmach: Han Solo
— Sebastian Chosiński

W miłości jak na wojnie
— Joanna Najbor

Tegoż autora

Wiekopomne dzieło króla Długouchych
— Konrad Wągrowski

Rzadka koniunkcja planet
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Santorini, wyspa ognia
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
— Konrad Wągrowski

Rozbitkowie ze strumienia nadprzestrzeni
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Koniec wojny, koniec serii
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Ciotka chce czerwony haczyk
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Centrala każe uczyć się karate
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.