Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Trzy cięcia: Jacek Zejdler. Piękny, dwudziestoletni

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzy. I tylko trzy! Czasami z kilkunastu, często z kilkudziesięciu, niekiedy nawet z kilkuset. Trzy role – nie zawsze najlepsze, ale za to najbardziej charakterystyczne. Role niekiedy zapomniane, lecz na pewno godne ocalenia.

Sebastian Chosiński

Trzy cięcia: Jacek Zejdler. Piękny, dwudziestoletni

Trzy. I tylko trzy! Czasami z kilkunastu, często z kilkudziesięciu, niekiedy nawet z kilkuset. Trzy role – nie zawsze najlepsze, ale za to najbardziej charakterystyczne. Role niekiedy zapomniane, lecz na pewno godne ocalenia.
Prognozowano mu wielką karierę. Widziano w nim kolejnego następcę Zbigniewa Cybulskiego. Zachwycano się jego urodą i naturalnym sposobem bycia przed kamerą. Niestety, niewiele wyszło z tych hucznych zapowiedzi. Przedwczesna śmierć zaledwie dwudziestopięcioletniego aktora nie sprawiła jednak, że odszedł w całkowite zapomnienie. Dla pokolenia Polaków dorastających w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, a więc dzisiejszych czterdziesto- i pięćdziesięciokilkulatków stał się nawet postacią kultową. Choć, co trochę krzywdzące, zapamiętano go z jednej tylko roli. Inna sprawa, że zbyt wielu szans widzom nie dał. Jego profesjonalna kariera zawodowa, do której trudno mimo wszystko zaliczyć debiut jeszcze jako dziecko, trwała zaledwie sześć lat. W tym czasie zagrał w czterech filmach, jednym teatrze telewizji (choć był to jedynie malutki "ogonek") i w siedmiu spektaklach teatralnych. Jacek Zejdler (choć w napisach niektórych obrazów pojawia się wersja nazwiska „Zajdler”) urodził się 15 stycznia 1955 roku w Łodzi w typowej rodzinie inteligenckiej (ojciec był adwokatem, matka - lekarzem). Kinem musiał interesować się od małego, skoro trafił do obsady, opartego na powieści Edmunda Niziurskiego, serialu młodzieżowego Mieczysława Waśkowskiego „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” (1966). I chociaż widać go na małym ekranie jedynie przez chwilę (w odcinku trzecim, gdzie gra harcerza z zastępu tytułowego bohatera), ta epizodyczna przygoda wystarczyła, by na dobre złapał bakcyla artystycznego. Po siedmiu latach, jeszcze jako uczeń szkoły średniej, III Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki, zagrał pierwszą główną rolę – w kultowym serialu Stanisława Jędryki „Stawiam na Tolka Banana”.
W tym czasie rozpoczął również studia aktorskie w łódzkiej „Filmówce”, które ukończył w 1977 roku. Jako student zagrał w „Innej” (1976) Anny Sokołowskiej oraz zadebiutował w Teatrze im. Stefana Jaracza. W „Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry wcielił się w Gustawa (na scenie pojawiał się między innymi obok, grającego Albina, Krzysztofa Stroińskiego) – i była to w zasadzie jedyna większa kreacja sceniczna Zejdlera. Poza tym otrzymywał role drugo- bądź trzecioplanowe. Gdy nie musiał pojawiać się w teatrze ani na planie filmowym, angażował się w działalność w podziemiu. Czasy były dość paskudne, a on chciał być w zgodzie z własnym światopoglądem, więc wspierał, powołany do życia po wydarzeniach Czerwca 1976, Komitet Obrony Robotników. W środowisku aktorskim prawie nikt o tym nie wiedział, co świadczyło, że był dobrym konspiratorem. Wiedziała za to o jego aktywności Służba Bezpieczeństwa. Niektórzy uważają, że to właśnie SB sprawiła, iż po sezonie teatralnym 1978/1979 został wyrzucony z teatru. Nowy etat, co prawda, szybko znalazł, ale na prowincji – w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Wyjazd na Śląsk potraktował jako zesłanie; było mu ciężko, tym bardziej że w Łodzi pozostawił żonę, z którą coraz trudniej było mu się porozumieć (i która ostatecznie od niego odeszła). Przydzielono mu służbowe mieszkanie. W teatrze opolskim nie zdążył się nawet zaaklimatyzować, zagrał tylko jedną niewielką rólkę w sztuce „Wojna chłopska” Jonasza Kofty. Jedni ją chwalili, dyrektor sceny miał jednak wypowiadać się o niej niezbyt pochlebnie.
Krytyczne słowa wypowiedziane zostały podczas zorganizowanej przez zespół Teatru im. Kochanowskiego zabawy sylwestrowej w nocy z 31 grudnia 1979 na 1 stycznia 1980 roku. Zejdler wziął je ponoć mocno do siebie i uciekł z imprezy. Mimo że pił, wrócił samochodem do swojego mieszkania. 2 stycznia znaleziono go w nim martwego, popełnił samobójstwo (zatruł się gazem). Przez lata krążyły przeróżne wersje śmierci aktora. Niektórzy do dzisiaj uważają, że został jeśli nie zabity przez SB, to przynajmniej przez nią zaszczuty. Inni „stawiają” na zawód miłosny, choć pewnie nie można zapominać również o niepowodzeniach zawodowych.
Cięcie pierwsze
„Stawiam na Tolka Banana” (reż. Stanisław Jędryka, 1973)
Malutką rólkę w „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa” trudno uznać za właściwy debiut filmowy. To była raczej wakacyjna przygoda, wprawka, skonsumowanie lizaczka. A jednak okazało się po latach, że miała wpływ na dalsze życie nastoletniego Jacka. Stanisław Jędryka miał rękę do młodych aktorów; nawet jeżeli w przyszłości nie robili oni kariery aktorskiej (vide Marian Tchórznicki, Edward Dymek, Roman Mosior, Bogdan Izdebski, Filip Łobodziński, Agata Siecińska, Sergiusz Lach, Zuzanna Antoszkiewicz), to w jego serialach najczęściej prezentowali się znakomicie. Nie inaczej było z Zejdlerem, który wcielił się w tytułowego Tolka Banana, a tak naprawdę Szymka Krusza – harcerza, który zostaje wysłany przez panią kurator Turską (w tej roli Teresa Lipowska) z misją specjalną do grupki warszawskich chuliganów, aby wyciągnąć ich z dna społecznego i wyprowadzić na ludzi. Film oparty na, wydanej w 1966 roku, powieści Adama Bahdaja, prawdziwego mistrza prozy młodzieżowej, cieszył się gigantyczną wręcz popularnością. Po jednej emisji telewizyjnej – jesienią 1973 roku – od razu zdecydowano się na drugą. Co ciekawe, mimo jego dydaktycznego charakteru, pojawiały się wśród hierarchów partyjnych głosy, aby serial „ustrzelić”. Bo jak to być może, aby bohaterami filmu uczynić dzieci z rozbitych bądź patologicznych rodzin, które na dodatek trudnią się, jak na przykład „Filipek”, pokątnym i nielegalnym handlem? Z perspektywy czasu tego typu uwagi wzbudzają jedynie uśmiech politowania. Dzisiaj właśnie ta dydaktyczna wymowa ostatniego odcinka – i na szczęście tylko tego – może nieco razić socjalistyczną propagandą. Zejdler nie mówi w obrazie Stanisława Jędryki swoim głosem, został zdubbingowany przez Andrzeja Seweryna (podobnie zresztą uczyniono z, grającą „Kariokę”, Agatą Siecińską, w którą „wcieliła” się żona reżysera, Joanna Jędryka). Dlatego też brzmi tak poważnie i charyzmatycznie, mimo że miał jedynie siedemnaście lat (serial kręcono w 1972 roku). Ale to przecież nie dzięki głosowi aktor zdobył wielką popularność. Kilka lat później, po debiucie teatralnym Zejdlera, podkreślano zwłaszcza jego „autentyczne młodość i wdzięk”. I o to chyba chodziło. Był szczery i bezpretensjonalny, słowem – bardzo prawdziwy. Wierzyło mu się i jako uciekinierowi z poprawczaka, i jako oddanemu sprawie harcerzowi.
Cięcie drugie
„Inna” (reż. Anna Sokołowska, 1976)
Po „Tolku Bananie” Jacek Zejdler został wielką gwiazdą. Ale, jak podkreślali jego koledzy ze studiów (i nie tylko), popularność go nie popsuła. Pozostał tym samym „normalnym chłopakiem”, sprawiał wrażenie spokojnego, z dużym poczuciem humoru. Polityka go szczególnie nie pociągała, ale zaangażował się w KOR z powodu chęci wyrażenia sprzeciwu wobec tego, co władza robiła z robotnikami zatrzymanymi po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie. W szkole filmowej wspierała go w tym nieżyjąca już Natasza Czarmińska (reżyserka filmów dokumentalnych, aktorka i pieśniarka, tak pięknie śpiewająca „Prośbę” Zbigniewa Herberta w „Indeksie” Janusza Kijowskiego). W tym samym czasie Zejdler zagrał także w młodzieżowym obrazie Anny Sokołowskiej „Inna”. Reżyserka – specjalizująca się w filmach dla dzieci i młodzieży („Beata”, 1964; „Bułeczka”, 1973; „Kłamczucha”, 1981; „ESD”, 1986) – przeniosła na ekran, opublikowaną zaledwie rok wcześniej, powieść Ireny Jurgielewiczowej. I chociaż postać, w którą wciela się wciąż jeszcze bardzo młody aktor, pojawia się na drugim planie, odgrywa niezwykle ważną rolę. Tajemniczy Zenek jest punktem odniesienia dla innych bohaterów filmu – Julka i Mariana – którzy widzą w nim, trochę tylko od nich starszym, ale życiowo mocno już doświadczonym, swój największy autorytet. Pod tym względem Zenka zdaje się dużo łączyć z Szymkiem Kruszem z „Tolka Banana” – też ma za sobą niełatwe dzieciństwo i też stara się pozytywnie oddziaływać na innych. W dziele Sokołowskiej doświadcza tego Danka, czyli właśnie tytułowa „inna”, dziewczyna z domu dziecka, która zostaje zaproszona na święta Bożego Narodzenia do zupełnie obcych sobie ludzi, mieszkających w malowniczo położonej miejscowości w górach. W domu Pietrzaków o Zenku mówi się niemal bez przerwy; ale nawet gdy Danka wraca do Warszawy i zaczyna spotykać się z Ulą, chłopak nie znika z jej życia – Ula go bowiem także zna i potajemnie podkochuje się w nim. Zejdler, choć pojawia się w filmie zaledwie na kilka minut, z miejsca bierze ekran w posiadanie – emanują z niego pewność siebie i wewnętrzna siła, przekonanie o dobrze obranej drodze życiowej i chęć pomagania innym. Można sądzić – i chyba nie będzie to dalekie od prawdy – że po prostu grał siebie.
Cięcie trzecie
„Do krwi ostatniej…” (reż. Jerzy Hoffman, 1978)
W 1978 roku na ekrany kin w Polsce weszły dwa filmy, w których – niestety, ponownie jedynie w rolach drugoplanowych – pojawił się Jacek Zejdler. W „Wesela nie będzie” Waldemara Podgórskiego, na planie którego spotkał się po raz kolejny z Krzysztofem Stroińskim (wcześniejsze spotkanie miało miejsce przy okazji kręcenia jednego z odcinków „Tolka Banana”, potem występowali jeszcze razem w Teatrze im. Jaracza w „Ślubach panieńskich”), wcielił się w pacjenta w łódzkim szpitalu, w którym pracuje główny bohater. Kreacja ta okazała się w pewnym sensie prorocza, ponieważ ów pacjent trafił do szpitala po nieudanej, nie pierwszej zresztą, próbie samobójczej. Cztery miesiące później swoją premierę miała natomiast, nakręcona w koprodukcji z kinematografią radziecką, wojenna epopeja Jerzego Hoffmana „Do krwi ostatniej…”. Obraz twórcy filmowej „Trylogii” i koszmarnej „Bitwy warszawskiej 1920” opowiadał o losach Polaków, którzy po wybuchu drugiej wojny światowej znaleźli się w Związku Radzieckim; był też historią Pierwszej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki – od chwili jej powstania do krwawej batalii pod Lenino. Chociaż bohater filmu jest w zasadzie zbiorowy, na plan pierwszy wybijają się zwłaszcza dwie postaci – porucznik Andrzej Radwan (w tej roli Marek Lewandowski), człowiek generała Sikorskiego w ambasadzie polskiej w Kujbyszewie, oraz Zygmunt Gawlik (gra go Jerzy Trela), przedwojenny komunista, który chętnie wstąpiłby do armii generała Andersa, gdyby nie była ona taka antysowiecka. Rola Jacka Zejdlera, który gra młodego żołnierza-ochotnika Zbyszka Trepko, wiąże się właśnie z wątkiem Gawlika. Życiorys Zbyszka (dokładniej poznajemy go w serialowej wersji „Do krwi ostatniej…”, która na mały ekran trafiła dopiero w 1981 roku) przypomina trochę Janka Kosa z „Czterech pancernych i psa”. Chłopak, sierota, znalazł się w czasie wojny w Kraju Rad; wie jednak, że gdzieś tam, w Polsce, pozostał jego ojciec, komunista, który kiedyś porzucił matkę, o co zresztą Zbyszek przez cały czas chowa w sobie do niego urazę. Ale gdy po latach ich drogi schodzą się ponownie (w Sielcach nad Oką), wspólny wróg – hitlerowskie Niemcy – pozwala im przezwyciężyć dawne urazy. Pod względem wymowy politycznej obraz Hoffmana jest mocno szpetny, ale jako dzieło filmowe broni się zwłaszcza rozmachem i scenami batalistycznymi; przykuwa też uwagę bohater grany przez Zejdlera – może i naiwny, ale za to szczery, uczciwy i bezpośredni.
koniec
5 marca 2014

Komentarze

09 III 2014   23:18:40

Chociaż nie jestem z pokolenia pierwszych czytelników książki "Stawiam na Tolka Banana" i pierwszych widzów tego serialu, to jednak mnie też się podoba zarówno powieść, jak i serial. Jacek Zejdler tak pięknie zagrał tytułowego Tolka - a raczej Szymka Krusza, który genialnie się podszył pod jego postać, że nie wiem, czy kto inny mógłby lepiej zagrać tytułowego bohatera. Wprawdzie znam tylko powieść "Inna?", a filmu jeszcze dotąd nie obejrzałam, to jednak myślę, że i tutaj Jacek Zejdler doskonale zagrał rolę Zenka. Szkoda, że nikt wówczas nie pomyślał o nakręceniu "Tego obcego", Jacek Zejdler świetnie by się odnalazł w roli tytułowego bohatera.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Spiski, wszędzie spiski
Jarosław Loretz

13 IX 2021

Czy duch może mieć coś wspólnego z demonami, kontrolą umysłu i przybyszami z obcej planety? Ależ oczywiście! W końcu wszystko to są… dżiny. Czy jakoś tak.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileusz w złocie
Jarosław Loretz

6 IX 2021

W dwusetnym odcinku cyklu proponuję odrobinę złota. Z dalekiej Japonii.

więcej »

Nie przegap: Sierpień 2021
Esensja

31 VIII 2021

Oto podsumowanie naszych recenzji opublikowanych w drugą połowę wakacji.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.