Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Detektyw›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDetektyw
Tytuł oryginalnyTrue Detective
ReżyseriaCary Fukunaga
ZdjęciaAdam Arkapaw
Scenariusz
ObsadaMatthew McConaughey, Woody Harrelson, Michelle Monaghan, Michael Potts, Tory Kittles, J.D. Evermore, Dana Gourrier, Madison Wolfe
MuzykaT Bone Burnett
Kraj produkcjiUSA
SerialDetektyw, Sezon 1, odcinków 8
Liczba odcinków8
Czas trwania odcinka480 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Na tropie Króla w Żółci

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
O fenomenie serialu „Detektyw”, o tym, czy mamy do czynienia z dziełem wybitnym, czy tylko takowe udającym, o Metaficzycznym Dramacie Człowieka, o tym, czym zaskakuje zakończenie serii dyskutują Małgorzata Steciak, Gabriel Krawczyk, Krzysztof Spór i Konrad Wągrowski.

Gabriel Krawczyk, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Na tropie Króla w Żółci

O fenomenie serialu „Detektyw”, o tym, czy mamy do czynienia z dziełem wybitnym, czy tylko takowe udającym, o Metaficzycznym Dramacie Człowieka, o tym, czym zaskakuje zakończenie serii dyskutują Małgorzata Steciak, Gabriel Krawczyk, Krzysztof Spór i Konrad Wągrowski.

‹Detektyw›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDetektyw
Tytuł oryginalnyTrue Detective
ReżyseriaCary Fukunaga
ZdjęciaAdam Arkapaw
Scenariusz
ObsadaMatthew McConaughey, Woody Harrelson, Michelle Monaghan, Michael Potts, Tory Kittles, J.D. Evermore, Dana Gourrier, Madison Wolfe
MuzykaT Bone Burnett
Kraj produkcjiUSA
SerialDetektyw, Sezon 1, odcinków 8
Liczba odcinków8
Czas trwania odcinka480 min
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: Chyba od czasów finału „Lost” (rozczarowującego, ale to inna historia) nie było takiego oczekiwania na zakończenie serialu, jak w przypadku „Detektywa”. A to sytuacja o tyle ciekawa, że nie mieliśmy tu przypadku serii o sześciu sezonach, ale zaledwie ośmiu odcinkach… Z pewnością więc, niezależnie od finalnej oceny, mamy do czynienia ze swego rodzaju fenomenem. Z czego on wynikał?
Gabriel Krawczyk: Bo Szef „Breaking Bad” nie widział! W oczekiwaniu nie tyle nawet na ostatni odcinek tego serialu, co na połowę jego ostatniego sezonu (także polski) widz przypominał berbecia, który widzi prezent, lecz nie może go jeszcze otworzyć. Nie zapominajmy także o słynnym cliffhangerze z „Sherlocka”. Skąd tak duża popularność „Detektywa"? Pomijając wartości (lub wady) tej akurat intrygi, myślę, że to właśnie ośmioodcinkowy format przemawia na korzyść tytułu należącego do tego a nie innego gatunku. Kryminalna zagadka nie potrzebuje wielosezonowego rozwiązywania – wówczas zamienia się w tasiemiec podobny „Dexterowi”. Kilka odcinków wystarczy na rozbudowanie intrygi i wykreowanie w pełni wiarygodnych charakterów; przede wszystkim jednak daje wystarczająco dużo miejsca na podrzucanie poszlak (przez twórców) oraz czasu na budowanie hipotez (przez widza). Sprawdza się tu popularne zestawienie opowiadania z filmem i powieści z serialem. Między filmem kinowym a epicką, wielotomową/wielosezonową „Grą o tron” jest właśnie „Detektyw”, który najbardziej chyba przypomina pociągową literaturę detektywistyczną. Fałszywe tropy podrzucane przez scenarzystę Nica Pizzolatto, całe to pozaekranowe halo wokół zagadki (m.in. cynk scenarzysty o tym, że 85% wydarzeń da się przewidzieć z pilota) mogły tylko zwiększyć zainteresowanie widza. Identyczną interaktywną grę prowadziła zresztą Agatha Christie, a także nasz Joe Alex – mistrzowie manipulacji odbiorcą.
Krzysztof Spór: Świat wygłodniały jest wybitnych seriali, ale to jeszcze nie ten moment. Czytam zachwyty na temat serialu, porównania z Dostojewskim, poszukiwanie wielkich wartości, podtekstów, znaczeń i być może będę ignorantem, ale w mojej ocenie ten serial nie zasługuje na te wszystkie wielkie słowa. Kapitalny był klimat, aktorstwo, niestety samo poprowadzenie opowieści, próby zaskoczenia, mylenie tropów, przerywane wątki, niedokończone historie, przesadnie zagmatwane śledztwo bardzo mnie rozczarowały. Jednak najsłabsze w tym serialu była jego budowa z odcinka na odcinek. Pierwsze kilka tak wiele obiecywały, a gdy dziś o nich myślę, to mam pustkę. Tam działo się stosunkowo niewiele, było nudno. Potem serial się rozwinął i w końcu ten finał… Nie czułem się częścią śledztwa, a bardzo chciałem brać w nim udział. Nadmienię, że kilku filmowcom udało się mnie porwać. Twórcy „Detektywa” pod pseudofilozoficznymi podtekstami próbowali ukryć słabość całości. Tak to widzę niestety, poczułem się bowiem mocno rozczarowany całością.
Gabriel Krawczyk: Mój poseansowy problem to klasyfikacja i odpowiedź na pytanie: czy obejrzałem kryminał z dodatkiem metafizyki, czy też Metafizyczny Dramat Człowieka (tutaj dramat tytułowych detektywów) podany w detektywistycznej konwencji. Wolę to pierwsze, bo wtedy „Detektyw” nie pozuje na coś więcej, a prócz głównego tropu posiada także wiele innych atrakcji. I nawet jeśli dochodzenie nie wciąga (choć są momenty mistrzowsko trzymające w napięciu – by wspomnieć uprowadzenie kucharza Reggiego Ledoux czy finałowy odcinek), jestem przekonany o niewątpliwej wartości tego serialu. Podobnie jak ostatnio czynił to von Trier w „Nimfomance”, tak i tutaj twórcy niekoniecznie skupiają się na prawdziwej historii sprzed lat nastu, a na tym, jak ona jest opowiadana. Jest opowiadana w dochodzeniu, przez przesłuchiwanych detektywów – należy więc mieć na uwadze, że może wciąż, na naszych oczach, ulegać zniekształceniu. Bardziej więc niż prawda, w tym serialu liczy się narracja. I dlatego teorie wykładane przez Rusta (McConaughey), z drugiej strony charakter jego partnera, powtarzające się w serialu tropy, a nawet (jak podpowiedział mi autor bloga http://kinomisja.blogspot.com/) piosenki z końców odcinków, zapowiadające wydarzenia z kolejnych epizodów – wszystko to każe mi wierzyć, że twórcy nie myśleli o bombastycznej, szalenie zaskakującej intrydze, ale o stworzeniu niejako automatycznie generującej różnorakie teorie, dobudowywanej przez widzów historii.
Konrad Wągrowski: Moim zdaniem kultura popularna nie tworzy praktycznie nigdy dzieł kompleksowo ujmujących Metafizyczny Dramat Człowieka – ona dostarcza za to bardzo wygodnych metafor. Tak jak niegdyś „Matrix”, który powstał jako zapis fascynacji braci Wachowskich różnymi pomysłami rodem z SF, komiksu, anime, kina sztuk walki, ubarwiony wstawkami z podstawowej filozofii wielkich religii świata jakoś dodatkowo i nieoczekiwanie stał się właśnie metaforą współczesnego świata, tego, że „coś jest z nim nie tak, co tkwi jak drzazga w twoim umyśle”. Co nie znaczy, że film cokolwiek na ten temat poważnego był w stanie powiedzieć. Podobnie interpretuję „Detektywa” – serial kryminalny, czerpiący z czarnego kryminału, Lovecrafta i nieco współcześniejszego horroru, który na pewnych poziomach może stawać się dobrym narzędziem do mówienia o nihilizmie, procesowaniu własnego cierpienia, obecności zła w ludzkiej naturze, przemian społecznych i ich negatywnych efektów. To nie znaczy, że serial coś nowego czy mądrego o tym powiedział, ale założę się, że cytaty z Cohle’a zaczną pojawiać się w bardzo różnych okolicznościach.
Gabriel Krawczyk: Czyli zgadzamy się. Choć „cytaty z Cohle’a” przypominają „cytaty z Coelho”, to podane w tak niebanalny sposób, w kontekście kryminalnym, nie są dla scenarzysty żadną ujmą – przeciwnie. Ciekawe, że Szef dał przykład „Matrixa”, o którym Tadeusz Sobolewski pisał, że „jest rodzajem gry. Ta gra, przy całym wyrafinowaniu, wymaga zupełnie innego odbioru niż kino z prawdziwego zdarzenia. Nie angażuje widza osobiście, nie potrzebuje też lustra krytyki, tylko instrukcji obsługi. W tej bajce, wbrew pozorom, nie ma tajemnicy – ona też została zaprojektowana”. W identyczny sposób opisałbym swój odbiór „Detektywa” – jako grę, niczego jednak tej grze nie ujmując. Bo zabawa jest przednia.
Małgorzata Steciak: Być może górę biorą u mnie jeszcze kotłujące się po obejrzeniu finału emocje, ale oceniając serial „na świeżo” wydaje mi się, że największą wartością „Detektywa” jest klimat oraz aktorstwo. Sama intryga okazała się w moim odczuciu sprawą dość drugorzędną, posklejaną z zapożyczonych tu i ówdzie motywów (a już pierwsza scena zbrodni została żywcem wyjęta z „Hannibala” Bryana Fullera). Rust przytłaczał mądrościami rodem ze wspomnianego przez was Coelho, poszukiwany przez detektywów morderca okazał się człowiekiem tak zwyrodniałym, że aż momentami groteskowym, a wyciągnięte jak z rękawa „budujące” zakończenie zupełnie nie pasowało do całości. ALE kunszt Nica Pizzolatto i jego współpracowników polega na tym, że mimo pełnej świadomości pewnych uproszczeń i niedociągnięć, całkowicie dałam się porwać tej historii. Warsztatowo „Detektyw” jest zrealizowany na poziomie mistrzowskim (niedowiarkom polegam powtórzyć sobie finałową scenę z czwartego odcinka). Nastrojowe zdjęcia i piękna muzyka świetnie oddają klimat sennej amerykańskiej prowincji, a doskonałe aktorstwo Woody’ego Harrelsona i świeżo upieczonego laureata Oscara Matthew McConaugheya pomagają przełknąć nawet najbardziej schematyczne dialogi/sceny.
Krzysztof Spór: Był taki serial w historii, nazywał się „Miasteczko Twin Peaks” i to było na małym ekranie „szaleństwo kontrolowane”, inteligentna zabawa z widzem, mylenie tropów, świetnie budowana groza. Co WAM będę mówił – sami wiecie. Może też jestem za głupi na „Detektywa”, ale od lat czekam na taki niezwykły serial właśnie. Może być też tak, że oczekiwania były większe?
Konrad Wągrowski: Ejże, dziwne porównanie, jakby w sprzeczności z tym, co wcześniej mówiłeś. Przecież „Twin Peaks” to właśnie zupełnie inny przypadek – serial, który z założenia nie prowadził donikąd, bo był przede wszystkim zapisem tego, jak widzi świat David Lynch. Ludzie oczekiwali historii kryminalnej, a dostali mnożenie wątków, zwrot w kierunku metafizyki i poetyki snu. No i pod pierwszym sezonie od serii się odwrócili, a zyskała ona dopiero uznanie w zupełnie innym gronie – osób szukających niejednoznacznych, fantastycznych opowieści.
Pod tym względem „Detektyw” jest dużo uczciwszy. W swym tytule (z tego co mi wiadomo, nawiązującym do popularnych magazynów literatury detektywistycznej) obiecuje po prostu opowieść kryminalną i ją właśnie dostarcza – bo przecież mamy tu zbrodnie, tropy, dowody, śledztwo i ostateczne jego domknięcie – choć może nie odsłaniające całkiem wszystkich kart.
A przy tym daje frajdę dla miłośników lovecraftowskiego horroru, inspiracji literackich, przedstawia wyrazistych i ciekawych bohaterów i zamyka to wszystko w bardzo ciekawej narracyjnej strukturze, przeplatającej przeszłość i teraźniejszość i budującą z wolna połączenie między nimi, co zresztą skutecznie przyciągnęło przed ekrany rzesze widzów.
1 2 »

Komentarze

14 III 2014   11:47:24

Nie ma to jak kilku krytyków-tetryków się zejdzie i zacznie smucić o swoim odbiorze, z którego NIC nie wynika...

14 III 2014   13:26:28

Nie jestem wierzący, ale jedyne co mi przyszło do głowy po przeczytaniu tej dyskusji to: Jezu, Jezu, Jezu. Jak mawiał mój szkolny kolega "Za dużo mąki, za dużo soli i wszystko pieprzycie".

18 III 2014   23:49:14

jezu to nie czytajcie. ja lubie poznac zdanie innych odbiorcow bo zawsze mozna sobie cos przemyslec biorac pod uwage inny punkt widzenia

02 IV 2014   14:08:18

@Alosza @i_am
A co miało wyniknąć z tej wymiany zdań? Czegoś się spodziewałeś konkretnego? To po prostu rozmowa o filmie.
Macie jakieś konkretne zarzuty, czy tylko przyszliście ponarzekać, że nie powinno się rozmawiać?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dla chcącego nic trudnego
Jarosław Loretz

22 VII 2019

„El mariachi” kosztował 7 tysięcy dolarów – kwotę niewyobrażalną dla profesjonalnych twórców (no bo na co to starczy – na waciki i colę?). A przecież są filmy jeszcze tańsze…

więcej »

Z filmu wyjęte: Gdy mści się niechlujstwo
Jarosław Loretz

15 VII 2019

Kręcąc filmy osadzone w konkretnej, minionej już epoce, trzeba szczególnie zwracać uwagę na to, co się pokazuje…

więcej »

Serialomaniak.pl: Premiery i powroty seriali – lipiec 2019
Julia Deja

11 VII 2019

Jak na razie lato rozpieszcza nas (czy też męczy – w zależności od gustu) wysokimi temperaturami. Równie gorąco jest wśród serialowych premier. Na nasze ekrany powróci długo oczekiwana kontynuacja „Stranger Things”, zobaczymy też po latach nowy sezon kultowej „Veroniki Mars”. Co jeszcze obejrzymy w lipcu?

więcej »

Polecamy

Dla chcącego nic trudnego

Z filmu wyjęte:

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cierpienia młodej Jane
— Joanna Pienio

Tegoż autora

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Obiecaliśmy już wszystko. Czego jeszcze chcecie?
— Konrad Wągrowski

Powojenny melodramat
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.