Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
O rywalizacji komiksowo-filmowych uniwersów, ich spójnościach i niespójnościach, ewolucji superbohaterów, wykorzystanych i niewykorzystanych pomysłach na gatunkowe historie i o sposobach na dobry film superhero rozmawia redakcja Esensji.

Karolina Ćwiek-Rogalska, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Kubalski, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów

O rywalizacji komiksowo-filmowych uniwersów, ich spójnościach i niespójnościach, ewolucji superbohaterów, wykorzystanych i niewykorzystanych pomysłach na gatunkowe historie i o sposobach na dobry film superhero rozmawia redakcja Esensji.
Konrad Wągrowski: Zacznę od prostego pytania. DC Comics czy Marvel? Superman i Batman czy Iron Man i Hulk?
Jakub Gałka: Ha, pytanie tylko pozornie proste. DC ma dwóch najbardziej kultowych superbohaterów, w tym tego bodaj najciekawszego i najbardziej mrocznego, ale drugi plan nigdy mi się nie podobał. Marvel ma dużo większą różnorodność i ciekawe pomysły na bohaterów, ma rozmach, no i ma mutantów. A jeszcze trudniej zrobi się jak powiesz, że oczekujesz odpowiedzi w kontekście filmowym, bo wtedy w samym Marvelu okaże się, że mamy cztery osobne uniwersa, z których jedno jest świetne (X-Meni), drugie w większości bardzo dobre (Avengersi), a trzecie już średnio ciekawe (Spider-Man), o czwartym nie wspominając (Fantastyczna Czwórka). A DC? No cóż, poza Batmanem praktycznie nie istnieje, chociaż najnowszy „Superman v Batman” ma już wprost prowadzić do Justice League of America.
Karolina Ćwiek-Rogalska: No właśnie, trudno się zdecydować, bo ile płaszczyzn, tyle wyborów, dokonywanych ciągle na nowo. Jeśli chodzi o uniwersa filmowe, to zdecydowanie Marvel, który wysforował się głównie dzięki błędom popełnianym przez ludzi odpowiedzialnych za kręcenie obrazów spod szyldu DC. Batmany, chociaż nie wszystkie, dają radę, ale Supermany, poza najstarszymi, wydają się kręcić w dziwnym kierunku. Zobaczymy, co będzie. Częściowo zdaje się, że problem jak zwykle spoczywa w pieniądzach i w prawach do sfilmowania danych komiksów, rozprzedanych tu i ówdzie, stąd to wspomniane przez Jakuba średnio ciekawe uniwersum Spider-Mana. Natomiast kolejne „fale” Marvelowskiego uniwersum wydają się coraz ciekawsze. Dużym rozczarowaniem był dla mnie chyba jedynie serial o agentach S.H.I.E.L.D.
Michał Kubalski: Jeśli idzie o filmy, to zdecydowanie Marvel, zwłaszcza że trzy z wymienionych przez Kubę uniwersów są możliwe do połączenia (Avengers+Fantastic4+Spider-Man) – w komiksach były łączone, Spider-Man nawet na jakiś czas stał się członkiem Fantastic4. W komiksach – jednak wolę Batmana.
Jakub Gałka: W komiksach do tej grupy wymienionej przez Ciebie dołączali też mutanci, choćby w takich crossoverach jak „Onslaught”. Zresztą, w komiksowych crossoverach pomiędzy obu wydawnictwami nie tylko po stronie Marvela wszystkie „podgrupy” brały udział, ale też DC sięgało do swoich bohaterów w pewnym sensie ulokowanych na obrzeżach „głównego nurtu” – jak Lobo czy Kapitan Marvel. Batmana akurat ciężko przebić – jest bez wątpienia jednym z najbardziej interesujących bohaterów komiksów, czy raczej: bohaterem ciekawie opowiadanym. Ale mam też wrażenie, że oba wydawnictwa ukierunkowują się na nieco inne tematy. W pewnym okresie DC to dla mnie były ambitne komiksy o rozterkach i odpowiedzialności jednostek („Powrót Mrocznego Rycerza”, „Kingdom Come”), a Marvel to zakrojone na szeroką, kosmiczną wręcz skalę fantastyczne epopeje o inwazjach kosmitów czy zakrzywianiu rzeczywistości przez nad-boskie istnienia. Oczywiście to wrażenie łatwo obalić jako złudne, podając np: przykład istotnego społecznie „Civil War” czy dramatycznego „Weapon X” po stronie Marvela, albo rozbuchanego „Zero Hour” po stronie DC. Zresztą: prawda jest taka, że oba wydawnictwa są bardzo podobne – praktycznie każdy ma przecież swojego odpowiednika o podobnych mocach (np: Aquaman-Namor, Quicksilver-Flash itp.) – a w obu pewnie 90% treści stanowi głupawa nawalanka co i rusz zmartwychwstających bohaterów.
Konrad Wągrowski: Patrząc z perspektywy kombatanckiej, wydaje się, że w Polsce w dawniejszych latach to zdecydowanie DC miało przewagę – Superman i Batman byli bardziej znani, pojawiały się filmy o tym pierwszym, później filmy i serial o tym drugim. Marvel przebijał się inaczej, bardziej przez zeszyty komiksowe, z założenia mniej popularne od filmów.
Piotr „Pi” Gołębiewski: A jednak to właśnie Marvel dłużej i w większej ilości wydawnictw utrzymywał się u nas na rynku za czasów, kiedy głównym potentatem komiksów był TM-Semic. DC miało w zasadzie tylko Batmana, Supermana i przez moment Zieloną Latarnię. O tyle, o ile ten pierwszy jest bezdyskusyjnie jednym z najciekawszych superbohaterów, to drugi przynudzał, bo w sumie co ciekawego może być w niezniszczalnym gościu o nadludzkich mocach, do tego o kryształowym sumieniu. Poza tym zawsze bawiło mnie, że bysiora z mięśniami atlety po założeniu okularów każdy brał za nieudacznika i strachliwego dziennikarzynę. Co zaś się tyczy Latarni, to po niezłym wejściu, potem było już średnio. Z drugiej strony po stronie DC stoi Lobo i cała seria wydawnicza Vertigo, komiksów dla dojrzałego czytelnika („Sandman”, „Kaznodzieja”, „Saga o potworze z bagien”, „Baśnie”). Nie zapominajmy również o tym, że to DC wydało „Strażników”. Wydaje mi się, że universum Marvela, w którym funkcjonują Avengers, FF, Spider, X-Meni i inni jest ciekawsze od DC, z kolei ci drudzy wygrywają odważnymi, pojedynczymi seriami, które jednak nie tworzą wspólnego świata. I tak samo jest z filmami – generalnie lepsze są marvelowskie (choć i tu trafiały się ewidentne wpadki), ale to jednak „Watchmeni” i „Mroczny rycerz” przodują w naszym rankingu.
Kamil Witek: Myślę, ze Kuba poruszył ciekawy temat spójności uniwersum, którym – nie ma co ukrywać – w filmach przez lata nikt się nie przejmował. Niby Marvel produkując własne filmy uporządkował je dość gruntownie, ale z drugiej strony nie mając wszystkich swoich postaci u siebie, dalej ma problem z co rusz pojawiającymi się rozdźwiękami – patrz postaci Quicksilvera i Scarlet Witch, zapowiedzianych już w „Kapitanie Ameryce 2” jako villainów w „Avengers 2”, a którzy pojawili się także w najnowszych „X-menach”. Nie muszę dodawać, że nie jest to szczególnie przemyślany zabieg, i należy traktować jeden i drugi występ w kategorii dwóch postaci, zresztą powrót Quicksilvera zapowiedziano już w „X-men: Apocalypse”. Aczkolwiek mimo tego filmowo o wiele bardziej wyrównany poziom ma Marvel. DC Comics zaliczyło za dużo wpadek i ma naprawdę mnóstwo pracy przed sobą, aby dogonić konkurencję. Plus, jeśli nie zaryzykuje np. z wprowadzeniem osobnego filmu z Lobo, czy też w „Batman vs Superman” nie wplecie w dalszym planie innych bohaterów, to „Justice League of America” może być dla wielu widzów po prostu filmem trochę od czapy. Dlatego szacunek dla Marvela za wprowadzenie skutecznie i umiejętnie na ekran tylu bohaterów, bo przedtem w sukces np. „Thora” jakoś szczególnie nie wierzyłem.
Michał Kubalski: Takich nieciągłości fabularnych u Marvela można się dopatrzyć więcej – jak już zauważono w internecie, gdyby zamiast odesłać Quicksilvera do maminej piwnicy wysłać go do Paryża, to cała akcja z powstrzymaniem Mystique czy demaskacją Traska zajęłaby dosłownie sekundy. Ale wtedy nie byłoby połowy najnowszego filmu o mutantach… Ale po części wynika to z prostego przełożenia: więcej filmów, więcej postaci, więcej reżyserów – więcej nielogiczności i dziwnych zmian (Emma Frost i Sabretooth w X-Menach). A teraz jeszcze będziemy mieli Strażników Galaktyki, którzy muszą się jakoś wpisać w uniwersum Marvela, skoro w komiksach do ich składu dołącza Iron Man.
Karolina Ćwiek-Rogalska: Wrócę może na chwilę do tego, co może być ciekawego w Supermanie. Można zauważyć, że przecież Kapitan Ameryka, wychowany przed wojną i mający wszystkie sztandarowe cechy kogoś, kto nagle budzi się w naszej rzeczywistości historycznej, też nie jest specjalnie nie-kryształowy i pociągająco mroczny. A jednak Marvelowi udało się wycisnąć z tej postaci o wiele więcej niż DC, które krąży wciąż wokół chrystianicznego rysu Supermana (nawet w najnowszej ekranizacji pewnych cech negatywnych nabiera Jonathan Kent, co odciąża Clarka niemal do końca filmu).
Jakub Gałka: Ale co właściwie jest złego w chrystianicznym rysie? To jest właśnie to – odpowiadając na pytanie Piotra – co może być ciekawe w tej postaci. Dopiero z boskimi mocami idzie prawdziwa odpowiedzialność, a nie z umiejętnością strzelania pajęczyną czy zbudowaniem latającej zbroi. Jeżeli połączyć to z poczuciem niezrozumienia i odmienności, to robi się z tego naprawdę ciekawy materiał. Oczywiście nie wykorzystany do końca, bo przy tak skrojonym kryształowym charakterze Supermana mało jest miejsca np: na irytację słabością Ziemian i chęć wzięcia ich w karby. Superman jest Chrystusem, ale chciałoby się, żeby przy swoich możliwościach był Zbawicielem schodzącym z krzyża i gromiącym swych wrogów (a nie ich oszczędzającym), a owieczki biorącym za mordy…
Michał Kubalski: Moim zdaniem Kapitana Amerykę ratuje (zwłaszcza w Avengersach) jego wieloletnia nieobecność w „naszym” świecie. To dosłownie człowiek z innej epoki, jego zachowania i standardy tak silnie kontrastują z rzeczywistością Anno Marveli 2012, że są interesujące i paradoksalnie świeże (poza tym, że są świetną okazją do generowania komizmu). Tymczasem Superman od pojawienia się na Ziemi żyje w tej samej rzeczywistości, co my, więc jego staromodność czy kryształowość jest… dziwna.
1 2 »

Komentarze

14 VI 2014   11:45:53

"zwłaszcza że trzy z wymienionych przez Kubę uniwersów są możliwe do połączenia (Avengers+Fantastic4+Spider-Man) – w komiksach były łączone, Spider-Man nawet na jakiś czas stał się członkiem Fantastic4."

W zasadzie gdyby nie rozmnożenie Scarlet Witch i Quicksilvera (choć i to da się zwalić na różne epoki tego samego świata - vide kolejni aktorzy grający te same role w kolejnych odsłonach X-Men), to i mutantów dałoby się w to włączyć, W końcu (w komiksach):
1. spotykali się parę razy ze Spider-manem,
2. kostiumów dostosowujących się do mocy dostarczył im Reed Richards,
3. w/w rozdwojona parka, ale i Beast czy Wolverine byli zarówno X-menami jak i Avengerami.

Ba, w komiksach nawet DC z Marvelem się często spotykały* (zresztą nie tylko, Hellboy zaliczył crossover z Batmanem, a Batman ze Spawnem np.).

* DC vs. Marvel, JLA/Avengers, Superman vs. the Amazing Spider-Man, Superman and Spider-Man, The Uncanny X-Men and The New Teen Titans, Batman/Captain America, Superman/Fantastic Four


W zasadzie wiec i w kinie wszystko jest możliwe... o ile wytwórnie na to pójdą... Sky is the limit...

15 VI 2014   01:24:50

Primo : Marvel mógłby z okazji rebootu uniwersum porządnie nakręcić Dark Phoenix Saga [zresztą przy okazji w komiksach pojawiają się tam epizodycznie avangers, spider-man, fantastic four i nawet Doctor Strange]
Duo: Mam nadzieję że kiedyś połączą w filmie Avangers i X-menów
Triple: Spider-man ssie - coś z tym trzeba zrobić

ps. "Thor spotyka Kapitan Amerykę" - genialne opowiadanie i genialny pomysł na film. Rzucałbym pieniędzmi w ekran gdyby ktoś postanowił to nakręcić...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Nasze mięso armatnie
Jarosław Loretz

10 VII 2018

Innymi słowy – wojak sił specjalnych o zdecydowanie polskich korzeniach.

więcej »

Do kina marsz: Lipiec 2018
Esensja

6 VII 2018

A oto zbiór naszych propozycji filmowych na lipiec 2018 r. W kinach kilka interesujących propozycji, bardzo dużo ciekawego dzieje się natomiast na rynku DVD.

więcej »

Serialomaniak.pl: Premiery i powroty seriali – lipiec 2018
Julia Deja

3 VII 2018

Lipiec to czas wakacji i urlopów, które prawdopodobnie spędzicie z dala od telewizorów i komputerów – co nie zmienia faktu, że warto zerknąć na serialowe premiery. Wielbiciele Amy Adams zapewne już nie mogą się doczekać kolejnej produkcji z jej udziałem, podobnie jak fani Stephena Kinga, którzy właśnie w lipcu dostaną od Hulu kolejną adaptację jego twórczości. A wśród powrotów m.in. prawnicy z Nowego Jorku, prostytutki z XVIII wieku oraz… kreskówkowa wersja obecnego prezydenta USA.

więcej »

Polecamy

Nasze mięso armatnie

Z filmu wyjęte:

Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Kulturalny człowiek nie niszczy książek, ale…
— Jarosław Loretz

Powiedziałem koledze, że chcę statek kosmiczny
— Jarosław Loretz

Klucz do miasta otworzy każde drzwi
— Jarosław Loretz

Gdy masz niepotrzebną połówkę rekina…
— Jarosław Loretz

I siedzieć nie będzie już nikt
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

The Amazing You-Tube
— M. Fitzner

50 najlepszych komiksów wydanych przez TM-Semic
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Superbohaterowie drugiego planu. Suplement do rankingu
— Konrad Wągrowski, Jarosław Loretz, Kamil Witek

Superbohater i „ci drudzy”
— Karolina Ćwiek-Rogalska

50 najlepszych filmów superbohaterskich
— Esensja

Tegoż autora

Akt poświadczenia dziedziczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jaka to melodia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Koszmary Conana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mała Esensja: Rysuj, pokazuj, opowiadaj
— Konrad Wągrowski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zbanalizowana Czarodziejka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Elektroniczny morderca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po bandzie z Punisherem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Niszczyciel Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.