Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Nolan
‹Interstellar›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInterstellar
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery7 listopada 2014
ReżyseriaChristopher Nolan
ZdjęciaHoyte Van Hoytema
Scenariusz
ObsadaMatthew McConaughey, Jessica Chastain, Anne Hathaway, Wes Bentley, Casey Affleck, Michael Caine, Topher Grace, Mackenzie Foy
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Interstellar” jak marmolada pomarańczowa

Esensja.pl
Esensja.pl
Nowy film Christophera Nolana, podobnie jak produkcje Alfreda Hitchcocka, bywa niewdzięczny. Wielu ludzi czerpie z niego przyjemność, a jednocześnie lubią udowadniać, że nie są naiwni. Potrafi im to popsuć tę przyjemność. Mnie nie popsuło. Osobiste spojrzenie Michała Hernesa na najnowszy film Christophera Nolana.

Michał Hernes

„Interstellar” jak marmolada pomarańczowa

Nowy film Christophera Nolana, podobnie jak produkcje Alfreda Hitchcocka, bywa niewdzięczny. Wielu ludzi czerpie z niego przyjemność, a jednocześnie lubią udowadniać, że nie są naiwni. Potrafi im to popsuć tę przyjemność. Mnie nie popsuło. Osobiste spojrzenie Michała Hernesa na najnowszy film Christophera Nolana.

Christopher Nolan
‹Interstellar›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInterstellar
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery7 listopada 2014
ReżyseriaChristopher Nolan
ZdjęciaHoyte Van Hoytema
Scenariusz
ObsadaMatthew McConaughey, Jessica Chastain, Anne Hathaway, Wes Bentley, Casey Affleck, Michael Caine, Topher Grace, Mackenzie Foy
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Na chwilę przed rozpoczęciem oglądania „Interstellar” postanowiłem, że na czas trwania seansu zawieszę swoją niewiarę i poddam się wizji braci Nolan. Miałem w pamięci słowa pisarza Johna Brennera, który powiedział o klasyku literatury SF, Philipie Dicku, że sprawił, że Brenner na czas trwania jednej powieści uwierzył w istnienie cywilizacji, której walutą jest… marmolada pomarańczowa. Przypomniało mi się też, że zdaniem doktora Willisa McNelly’ego za prawdziwego bohatera utworu science fiction należy uznać nie osobę, ale pomysł. Tym tropem poszedł Dick, który uważał, że o dobrej SF można mówić dopiero wtedy, gdy pojawi się tam koncepcja nowa i stymulująca intelektualnie, która „otworzy” czytelnikowi oczy, za sprawą czego czytelnik, podobnie jak autor, także zaczynie tworzyć. Amerykański pisarz twierdził, że ta kreacyjność wyróżnia SF od utworów mainstreamowych.
My, czytelnicy SF (…) czytamy ją, ponieważ uwielbiamy, kiedy książka albo opowiadanie wyzwalają w naszych umysłach tę wspaniałą reakcję łańcuchową. Z tego względu najlepsze science fiction w gruncie rzeczy stanowi wspólne dzieło pisarza i czytelnika- obaj tworzą, i obaj robią to z radością. Radość stanowi ostatni i nieodzowny składnik SF; jest to radość odkrywania czegoś nowego
– napisał Dick.
Podobną więź i radość czułem w czasie oglądania „Interstellar”. Film braci Nolan sprawił, że w wyobraźni zacząłem tworzyć scenariusze międzygwiezdnej wyprawy. Zapragnąłem też o niej śnić. Przypomniało mi się również wspaniałe opowiadanie „Tubylerczykom spełły fajle” Henry’ego Kuttnera – jego bohaterowie, podobnie jak Murph z filmu Nolana, to dzieciaki, które mają inną więź ze Wszechświatem i dostrzegają rzeczy, których dorośli dostrzec nie potrafią. Gdy rok temu podjąłem ten temat w rozmowie z Jonathanem Nolanem, nie sądziłem, że odpowiedź, której mi udzielił, w pewnym sensie nawiązuje do „Interstellar”. Chcę wierzyć, że już wtedy nawiązała się między nami jakaś więź. Na pewno wzmocniła się we mnie po obejrzeniu „Interstellar”, zwłaszcza że, podobnie jak Jonathan Nolan, uwielbiam cytaty. To on umieścił w „Mroczny Rycerz powstaje” kwestię z „Opowieści o dwóch miastach” Dickensa (Christopher zapoznał się z tą książką dopiero po przeczytaniu scenariusza napisanego przez Jonathana). W serialu „Impersonalni”, którego autorem jest młodszy Nolan, tajna siedziba głównych bohaterów znajduje się w wielkiej bibliotece. Mało tego, w „Impersonalnych” pojawia się też dużo cytatów i nawiązań do twórczości Orwella, Hemingwaya, Dickensa i Asimowa. Jonathan ma zrealizować serial dla HBO na podstawie „Fundacji” tego ostatniego (jestem tym oczywiście podekscytowany). W swojej telewizyjnej produkcji nawiązał też do książki „Kwiaty dla Algernona” Daniela Keyesa, od której zaczęła się moja miłość do czytania. Poza tym, choć to zapewne mało oryginalne, Batman jest moim ukochanym komiksowym bohaterem.
Wszystko wskazuje więc na to, że to Jonathan Nolan wpadł na pomysł, by zacytować w „Interstellar” przepiękny wiersz Dylana Thomasa. Jonathana fascynują również maszyny, widać to w „Impersonalnych” i nic dziwnego, że robi dla HBO serial „Świat Dzikiego Zachodu”, o buncie maszyn w parku rozrywki. Biorąc pod uwagę to, i jego fantastyczne poczucie humoru, jest więcej niż prawdopodobne, że dwa roboty z „Interstellar” to także jego pomysł. Niestety, Jonathan ma także skłonność do ckliwych i patetycznych dialogów, których nie brakuje – choć w łagodniejszej formie – w „Impersonalnych”. Młodszy Nolan rekompensuje je za to fantastycznymi zwrotami akcji, będącymi hołdem dla Hitchcocka. W swoim serialu nawiązuje do jego twórczości, często umieszczając w nich dwie postaci – mordercę i kogoś, kto teoretycznie mógł popełnić zbrodnię. W jednym z odcinków „Impersonalnych” bohater oddaje strzał w tym samym momencie, gdy słychać odgłos strzału w, lecącym wtedy w telewizji, filmie „Północ-północny zachód”. W serialu to przypadkowy zbieg okoliczności, ale skojarzył mi się – to zapewne moja nadinterpretacja – z pomysłem z perkusją z „Człowieka, który wiedział za dużo”. Dodam również, że jeden z najlepszych odcinków tego serialu to wspaniały i dowcipny hołd dla „Okna na podwórze”. Celowo podkreślam wspaniały humor, jakim przesiąknięty jest ten serial, bo Hitchcock uważał, że suspens i poczucie humoru to dwa nieodzowne elementy, które świetnie się uzupełniają. Reżyser „Ptaków” przymykał też oko na wszelkie scenariuszowe uproszczenia i nieprawdopodobieństwa. Nie były one dla niego najważniejsze, o wiele istotniejsza była świetna i trzymająca w napięciu historia. Kompletnie nie miało znaczenia pytanie, dlaczego ptaki atakują ludzi. Równie dobrze można by się czepiać uproszczeń w „Interstellar” i nawet w „Mrocznym Rycerzu”. Ducha Hitchcocka widać w tym ostatnim filmie – autor „Psychozy” twierdził, że im bardziej udany jest czarny charakter, tym lepszy będzie film.
Z kolei na potrzeby „Interstellar” Jonathan długo i szczegółowo zgłębiał tajniki astrofizyki. Spotkałem się z opinią, że to najbardziej osobisty film Christophera Nolana jako ojca czwórki dzieci, który zapewne często słyszy od nich: „Zostań”. Warto jednak pamiętać, że relacje Coopera z córką to pomysł Jonathana, do którego później dołożył swoje poprawki Christopher. Co ciekawe, kiedy powstawały pierwsze wersje scenariusza, Jonathan nie był jeszcze ojcem, został nim dopiero w ubiegłym roku. Całkiem możliwe, że dla Christophera Nolana to bardzo ważny element filmu i że stał się ważny także dla jego młodszego brata. Natomiast pojawiający się w tym filmie wiersz Dylan Thomas zadedykował swojemu umierającemu ojcu, licząc, że ten utwór zdopinguje go do walki z chorobą.
Jako fetyszysta cytatów postanowiłem wysłać Jonathanowi fragment opowiadania „Terminus” Stanisława Lema:
Myślał o niewinności maszyn, które człowiek obdarzył zdolnością myślenia i uczynił je przez to uczestnikami swych szaleństw. O tym, że mit Golema, maszyny zbuntowanej i powstającej przeciw człowiekowi, jest kłamstwem, wymyślonym po to, żeby ci, co niosą za wszystko odpowiedzialność, mogli ją z siebie zrzucić.
Pozwoliłem też sobie zacytować mu fragment mojego wywiadu z pisarzem Chuckiem Palahniukiem, który ukazał się na stronie internetowej „Krytyki Politycznej” (bardzo a propos „Impersonalnych”) o jego przewidywaniach związanych z przyszłością:
Ludzie zrealizują wówczas przeciwieństwo tego, co przewidział Andy Warhol. Zamiast piętnastu minut sławy, wszyscy będą chcieli dostać piętnaście minut prywatności. Jak wiadomo, satelity, kamery czy internet tropią nas w każdej sekundzie. To irytujące, a może być już tylko gorzej. Następne pokolenie młodych ludzi będzie błagać o samotność. Nieustające wpatrywanie się w mass media pożera nas, to nowy potwór.
Podobno Jonathan lubi czytać wiadomości ode mnie i ceni je za bystre i wyjątkowe spojrzenie na jego twórczość. Chcę wierzyć, że to prawda. Być może obaj mamy nieco inne, trochę dziecięce spojrzenie na świat. W pozytywnym, mam nadzieje, tego słowa znaczeniu. Oto fragment mojego ubiegłorocznego wywiadu dla Stopklatki:
Michał Hernes: W filmie „Mroczny Rycerz powstaje” John mówi w pewnym momencie do Bruce’a, jak uświadomił sobie, że tamten jest Batmanem. Skojarzyło mi się to z fragmentem filmu „Prestiż”, w którym mały chłopczyk dostrzega fałsz magicznego triku wykonywanego przez postać, w którą wcielił się Christian Bale. Co sądzisz o tym skojarzeniu?
Jonathan Nolan: Dzieci posiadają moc dostrzegania rzeczy, których inni nie widzą. Nigdy nie zapomnę rozmów z magikami, które przeprowadzaliśmy w czasie prac nad scenariuszem „Prestiżu”. Okazało się wtedy, że najbardziej wymagającą publicznością są właśnie dzieci, ponieważ nie przestawiają się jeszcze na wiarę w kłamstwo. Widzą rzeczy takimi, jakie są; mają inną więź ze wszechświatem. Od początku mnie to fascynowało i sam dostrzegam łącznik między dwiema wskazanymi przez ciebie scenami. Jeżeli ktokolwiek miałby rozpoznać, że Wayne jest Batmanem, byłby to właśnie dzieciak. Przyznam szczerze, że sam dostrzegam coraz mniej. Kiedy dziś rano wychodziłem z domu, zapomniałem wziąć ze sobą telefon. Zmusiło mnie to do bacznego przyglądania się światu wokół mnie. Uważam, że dorośli zatracają tę umiejętność.
„Interstellar” to dla mnie wspaniała filmowa baśń, w której – podobnie jak w produkcjach Disneya – ważną rolę odgrywa miłość. Nie przeszkadzają mi uproszczenia, patos i ckliwość. Cieszę się, że ten film jest czymś więcej, niż prostą rozrywką na lato; że pobudza moją wyobraźnie i skłania mnie do refleksji. Idealnie do opisu tego filmu pasuje to, co o twórczości Philipa Dicka napisał swego czasu Rafał Ziemkiewicz:
W tym teatrze tandetnych rekwizytów i ogranych, zdawałoby się, wątków, nagle objawiała się wielka wizja i głębia uczuć oraz najszlachetniejszej próby metafizyczny lęk.
Z drugiej strony Stanisław Lem napisał kiedyś:
Bez wątpienia istnieje różnica między science fiction a wszystkimi przyległymi, często blisko z nią spokrewnionymi typami literatury trywialnej. Jest to dziwka, ale całkiem przy tym nieśmiała, co więcej, dziwka z anielską twarzą (…) Najlepsze powieści science fiction pragną się przeszmuglować do Górnego Królestwa (mainstream)- ale w 99.9 procent nie udaje im się to. Najlepsi autorzy zachowują się jak schizofrenicy; chcą- i jednocześnie nie chcą- należeć do Dolnego Królestwa science fiction.(…) Dlatego właśnie science fiction jest takim wyjątkowym fenomenem. Wywodzi się z domu publicznego, ale chce włamać się do pałacu, w którym przechowywane są najcenniejsze myśli w historii ludzkości.
Choć Christopher Nolan pokazał z powodzeniem, że w kinie można się włamać do cudzych snów, to pałac przechowujący najcenniejsze myśli w historii ludzkości wciąż jest poza jego zasięgiem. Nowy film reżysera „Prestiżu”, podobnie jak produkcje Alfreda Hitchcocka, bywa niewdzięczny (odwołuję się do cytatu o niewdzięczności filmów autora „Psychozy”, o której celnie pisał Francois Truffaut). Wielu ludzi czerpie z niego przyjemność, a jednocześnie lubią udowadniać, że nie są naiwni. Potrafi im to popsuć tę przyjemność. Mnie jednak nie popsuło. Wszak ten film wywołał we mnie reakcje łańcuchową – stymuluje mnie, nie tylko intelektualnie; wciąż odkrywam w nim i dzięki niemu coś nowego. Zwłaszcza, że podzielam fascynacje braci Nolan „2001: Odyseją kosmiczną”. Nic więc dziwnego, że bardzo czekałem na film „Interstellar” i że wciąż o nim myślę. Cytując „Solaris” Lema, wciąż trwam w niewzruszonej wierze, że nie minął czas okrutnych cudów. Szczególnie, że kiedy Jonathan Nolan zaczynał pracę nad serialem „Impersonali”, ta produkcja zaliczała się do gatunku science fiction. Po jakimś czasie zaczęto na nią patrzeć jak na serial o charakterze poniekąd współczesnym, ponieważ wiele pokazanych w nim, nieprawdopodobnych rzeczy, się urzeczywistniło. Czy podobnie stanie się z „Interstellar”?
koniec
13 listopada 2014

Komentarze

« 1 2
23 XI 2014   00:46:56

Przyglądając się opinią mądrych (wydawałoby się) znajomych i przyjaciół i czytając recenzje (wydawałoby się) błyskotliwych krytyków, na temat filmu Interstellar Nolana.Dochodzę do wniosków że ten film stał się swoistym papierkiem lakmusowym który w stopniu wystarczającym demaskuje pseudo inteligencje osób starających się tworzyć wydumane dyletanckie banały natury krytycznej.Jednocześnie co niektórzy z nich gdzieś tam na granicy podświadomości dostrzegają ten jakże brutalny filtr przez który ich skromna inteligencja nie jest w stanie się przecisnąć. Skutkuje to zwykle pewną forma agresji lub niewyszukaną kpiną która ową agresje ma przykryć.

23 XI 2014   11:36:09

Myślę, że sedno sprawy jest gdzieś pomiędzy, pomiędzy patosem, ckliwością a porywającym świadectwem wielkiej wyobraźni i wrażliwości. Ten film jest miejscami wielki i miałki, to pierwszorzędne kino trzeciorzędne.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Trudny taniec na trudne czasy
Jarosław Loretz

23 III 2020

Ponieważ ostatnio zaczęły się wyczerpywać sposoby na kreatywne tracenie czasu, nadeszła pora rozejrzeć się po propozycjach serwowanych przez filmowych twórców. Na przykład taki breakdance…

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Jeszcze więcej filmowych wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 III 2020

Dla wszystkich, którym mało wirusów, świat filmu przychodzi z odsieczą. Produkcji o tej tematyce jest legion. Poniżej znajdziecie przykład tych, które właśnie ów wirus mają w tytule.

więcej »

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 III 2020

Jeśli mamy horror opowiadający o epidemii, to prawie na pewno będzie to epidemia zombie. Nie zawsze jednak tak jest. Poniżej znajduje się lista dziesięciu produkcji z wirusami w roli głównej, bez żywych trupów. W sam raz do nadrobienia w czasie narodowej kwarantanny.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Bruce Wayne odchodzi
— Jakub Gałka

Esensja ogląda: Lipiec 2012
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

#occupygotham
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz upada
— Miłosz Cybowski

Wygrać z podświadomością
— Ewa Drab

Tegoż autora

Tina, królowa talk show
— Michał Hernes

„Operetka” jest naga
— Michał Hernes

Grzech nie zobaczyć
— Michał Hernes

Klęska „Baala”
— Michał Hernes

Bluesowa trylogia
— Michał Hernes

Masz talent?
— Michał Hernes

Politycznie poprawne poprawianie
— Michał Hernes

Sens życia według Cohena
— Michał Hernes

Tysiące pojedynczych słów
— Michał Hernes

Kur…, to nie ten koncert!
— Michał Hernes

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.