Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Sputnik 2014: Dzień 8

Esensja.pl
Esensja.pl
Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski
Powoli zbliżamy się do końca festiwalu. Jutro nie przegapcie „Pierwszych na Księżycu”, „Trudno być bogiem”, „Portretu o zmierzchu”, „Ósemki” oraz konkursowych „Próby” i „Syna”. Czytajcie nasze recenzje.

Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Sputnik 2014: Dzień 8

Powoli zbliżamy się do końca festiwalu. Jutro nie przegapcie „Pierwszych na Księżycu”, „Trudno być bogiem”, „Portretu o zmierzchu”, „Ósemki” oraz konkursowych „Próby” i „Syna”. Czytajcie nasze recenzje.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski
Świetny, choć mało znany rosyjski paradokument fantastycznonaukowy. Jak się okazuje, pod koniec lat 30. w Związku Radzieckim rozwinięto program księżycowy, który miał zakończyć się lądowaniem na naszym satelicie. Film – w śmiertelnie poważnej tonacji – przedstawia przygotowania ekipy do lotu z takimi perełkami jak szkolenie do lotu karła (bo kapsuła mogła być bardzo mała), inwigilacja kosmonautów za pomocą cichych przenośnych kamer (o dużych gabarytach), skąd zresztą wzięły się archiwalne zdjęcia, czy udanie się ekipy naziemnej po starcie rakiety z syberyjskiego kosmodromu aż na Krym, bo tylko tam znajduje się teleskop, którym można było śledzić przebieg lotu. Jak to się kończy? Niejednoznacznie – z jednej strony kontakt z kosmonautą zostaje zerwany, stąd nie można się chwalić zdobyciem Księżyca, z drugiej istnieją dowody, że nie tylko dotarł on do naszego satelity, ale nawet stamtąd wrócił – podobno widziano go potem w Mongolii i Chinach. Film nie tylko bawi doskonale swą paradokumentalną formułą, ale i budzi lekki niepokój, zadając pytania o zderzenie totalitarnej mentalności z rozwojem technologicznym. Tak czy inaczej – Rosjanie byli pierwsi na Księżycu.
Kino Iluzjon, Sala Stolica, godz. 16:00

Angelina Nikonowa
‹Portret o zmierzchu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPortret o zmierzchu
Tytuł oryginalnyПортрет в сумерках
Dystrybutor Art House
Data premiery17 sierpnia 2012
ReżyseriaAngelina Nikonowa
ZdjęciaEben Bull
Scenariusz
ObsadaOlga Dychowicznaja, Siergiej Borisow, Roman Mierinow, Siergiej Goliudow, Andriej Manockow, Aleksandr Kozyriew, Wsiewołod Woronow, Aleksiej Biełousow, Alia Timkowa, Galina Korień, Anna Agiejewa, Julia Korień, Boris Wiernigorow
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania106 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński
Zaczyna się „Portret…” od sceny bardzo dramatycznej, ale doskonale wprowadzającej widza w temat filmu i z miejsca definiującej jego mroczny klimat i posępny nastrój. Funkcjonariusze drogówki, patrolujący okolice przedmieść dużego miasta – Petersburga? Moskwy? a może naddońskiego Rostowa? – natrafiają na prostytutkę (w Polsce nazwalibyśmy ją tirówką), która opuszcza właśnie kabinę ciężarówki i na ich widok, przerażona, ucieka do lasu. Dwóch milicjantów rzuca się za nią w pogoń, a złapawszy, pakuje do samochodu i wywozi na pustkowie. Tam kobieta zostaje bardzo brutalnie zgwałcona i upodlona; na koniec zaś wyrzucona jak śmieć przy leśnej drodze… Ale to nie ona będzie bohaterką filmu, choć tej przytrafi się dokładnie to samo. Marina Siergiejewna jest kobietą w średnim wieku, typową przedstawicielką klasy średniej. Równie dobrze mogłaby siedzieć w domu na utrzymaniu męża-biznesmena, ale chce pracować, pomagać ludziom, zwłaszcza zaś dzieciom wywodzącym się z rodzin patologicznych – jest bowiem psychologiem w ośrodku pomocy społecznej. Na co dzień styka się z brudami codziennego życia i wynaturzeniami ludzkiego charakteru.
Przez przyjaciół i znajomych Marina postrzegana jest jako kobieta spełniona, która odniosła sukces – zarówno w życiu osobistym (choć do pełni szczęścia brakuje jej dziecka), jak i zawodowym (cieszy się szacunkiem w miejscu pracy). To jednak tylko pozór, prawda jest zupełnie inna. Jej małżeństwo od dawna jest fikcją – Iliusza to nudziarz, który myśli tylko o tym, gdzie i ile można zarobić; praca psychologa napawa ją zaś frustracją – mimo dużego zaangażowania, ma marne szanse, aby komuś realnie pomóc, za każdym razem trafia bowiem na mur, który tworzą rodzice, szkoła, bezduszne przepisy, w żaden sposób niedające się obejść. Przygnieciona przez rzeczywistość, Marina jest coraz bardziej spychana poza jej nawias; ostatecznie przekracza granicę pewnego wieczora, gdy w wyniku wyjątkowo pechowego zbiegu zdarzeń zostaje wzięta za ulicznicę i potraktowana jak przedmiot przez odczłowieczonych milicjantów (są w tym jakieś echa „Ładunku 200” Aleksieja Bałabanowa i „Słowa jak głaz” Mizgiriowa). To nieszczęście zmienia jej dotychczasowe życie, ale też na swój sposób wykoślawia psychicznie.
Chcąc poradzić sobie z traumą, Marina postanawia odnaleźć sprawców gwałtu, a kiedy już jej się to udaje – podejmuje z nimi, a konkretnie z jednym z nich, Andriejem, grę psychologiczną. Problem w tym, że zatraca się w niej całkowicie i przychodzi moment, kiedy wszystko wymyka się jej z rąk. Od tej chwili obserwujemy wydarzenia, które trudno może być zaakceptować widzowi, które mogą rodzić jego złość i niezgodę, ale mają swoje uzasadnienie w psychologii (zostały gruntownie przebadane, zdiagnozowane i szczegółowo opisane). Tytuł filmu Nikonowej i Dychowicznej ma w tym kontekście co najmniej dwa znaczenia – to portret kobiety, która znalazła się w sytuacji ekstremalnej, która na własnej skórze doznała upokorzenia znanego dotychczas jedynie z relacji innych, ale również portret współczesnej Rosji, jej dwoistej natury, rozdarcia wynikającego z pogłębiających się różnic materialnych. Marina pochodzi ze świata sytych i zadowolonych, Andriej – gnieżdżący się w ciasnym mieszkaniu zaniedbanego blokowiska, z nie do końca sprawnym fizycznie i umysłowo ojcem i nadmiernie wyluzowanym bratankiem (względnie siostrzeńcem) – jest typową pozostałością po czasach sowieckich. Sfrustrowany, owładnięty nienawiścią do świata, leczy kompleksy i zabija poczucie odrzucenia w najprostszy dostępny mu sposób – wykorzystując władzę, jaką daje mu mundur, i poniżając słabszych od siebie.
Trochę niebezpiecznie robi się, kiedy scenarzystki starają się „uczłowieczyć” Andrieja, sięgając do jego biografii. Służy to głównie wytłumaczeniu jego postępowania – krzywdzi, bo sam został kiedyś skrzywdzony, upokarza, bo został upokorzony. Owszem, to częsty mechanizm, ale czy tym sposobem można usprawiedliwić to, co robią Andriej i jego koledzy z milicji? Tym bardziej że z dalszego ciągu filmu nie wynika, by któryś z nich był psychopatą. Nie działają przecież pod wpływem emocji, w afekcie, nie zmusza ich do tego jakiś wewnętrzny głos; wręcz przeciwnie – wszystko mają wykalkulowane, postępują z pełną premedytacją, na zimno, wiedząc, że tak naprawdę nic im nie grozi. Z tego zdaje też sobie sprawę Marina, dlatego wybiera inne rozwiązanie – owszem, udaje się na posterunek, by złożyć zawiadomienie, lecz nie o gwałcie, a o… kradzieży paszportu. Kobieta, nagle wyrwana ze swojej spokojnej i bezpiecznej egzystencji, doświadcza świata, o którego istnieniu miała, co prawda, pojęcie (dzięki swojej pracy), ale – jak się okazuje – mimo wszystko dość mgliste. Czemu więc świadomie się weń zagłębia? Bo chcąc skutecznie pomagać uciekinierom z Piekła, sama musi poczuć, jak smoła przypala stopy? Bo Andriej staje się największym wyzwaniem w jej zawodowej karierze? Film zmusza widza do zadania sobie całej masy pytań – i to jest jedną z największych jego wartości.
Kino Iluzjon, Sala Stolica, godz. 18:00

Aleksiej Uczitiel
‹Ósemka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułÓsemka
Tytuł oryginalnyВосьмёрка
ReżyseriaAleksiej Uczitiel
ZdjęciaJurij Klimienko, Aleksandr Diemjanienko
Scenariusz
ObsadaAleksiej Mancygin, Aleksandr Nowin, Artiom Bystrow, Paweł Worożcow, Vilma Kutavičiūté, Artur Smoljaninow, Zachar Prilepin, Irina Piegowa, Siergiej Puskiepalis, Władimir Pirożok, Julia Pieriesild, Aleksandr Baszyrow, Natalia Nozdrina, Jana Gurjanowa, Paweł Akimkin, Piotr Łowaczow
MuzykaAnton Zawjałow
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiRosja
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński
Główni bohaterowie to czwórka młodych funkcjonariuszy OMON-u – Giera, Łykow, Griech i Soroch – którzy spędzają ze sobą masę czasu nie tylko w koszarach i podczas akcji, ale również po „pracy”. Do najważniejszych ich rozrywek należą wieczorno-nocne przejażdżki po mieście oraz wizyty w popularnym klubie nocnym, gdzie można wypić, potańczyć, poderwać dziewczynę. I właśnie w trakcie takiej bytności w przybytku o dość podejrzanej renomie Gierze wpada w oko młoda i piękna Agłaja. Dziewczyna ma specyficzną urodę, porusza się z gracją, a wygina – oczywiście w tańcu – nad wyraz seksownie; trudno więc się dziwić, że specnazowiec z miejsca ulega jej urokowi. Jest jednak pewien problem na drodze ku rozkwitnięciu ich miłości – to chłopak Agłai, starszy od niej o kilkanaście, może dwadzieścia lat, niejaki Buc (tak przynajmniej o nim mówią). Zawsze elegancki, w garniturze i pod krawatem, ma swój stały stolik w klubie, przy którym zawsze towarzyszy mu wianuszek pięknych kobiet i silnych chłopców o twardych karkach i żelaznych sercach. Pieniędzy mu też nie brakuje – i to prawdopodobnie jest lep, na który skusiła się Agłaja. Tyle że Giera nie ma zamiaru rezygnować z bliższego poznania dziewczyny. Pytanie tylko, czym może ją ująć?
Jeśli nie ma forsy, luksusowej limuzyny, nawet porządnego mieszkania – jedyna szansa na zdobycie serca wybranki, to przekonanie jej o prawdziwym uczuciu. I to – w jakimś tam stopniu – się sprawdza. Giera zbliża się do Agłai, na co oczywiście w typowy dla siebie sposób reaguje Buc. Spirala przemocy nakręca się, a jej ofiarami zaczynają padać niewinni ludzie. Niejako w tle tej miłosno-gangsterskiej historyjki rozgrywa się jeszcze jedna walka – o prawa ludzi pracy. Bo gdy Giera z kumplami nie wojażuje po mieście – czytaj: w ciągu dnia – zazwyczaj tłumi strajki robotników z miejscowych zakładów, na których łapę trzymają wpływowi biznesmeni (wśród nich również Buc), pozostający w przyjaznych stosunkach z dowództwem lokalnego OMON-u. Tym samym interes prywatny specnazowca splata się ze słusznymi postulatami klasy robotniczej, dzięki czemu widz ma powód, aby kibicować mu podwójnie. Raz – z powodu miłości, dwa – ponieważ przekonawszy się, że służy złej sprawie, chce wziąć sprawiedliwość we własne ręce (i kumpli). Wątek społeczny „Ósemki” jest oczywiście potraktowany trochę po macoszemu, ale mimo wszystko podkreśla poglądy polityczne autora pierwowzoru literackiego.
Kręcąc „Ósemkę”, Aleksiej Jefimowicz nawiązał do innych produkcji pokazujących z jednej strony mroczny świat biznesu, z drugiej natomiast – społeczeństwo na skraju rewolty (albo już zrewoltowane), jak chociażby kanadyjskie „Cosmopolis” (2012) Davida Cronenberga i rodzimy „DuchLess” (2012) Romana Prygunowa. Co ciekawe, pozostałe dwa filmy również są adaptacjami literatury – odpowiednio powieści Dona DeLillo i Siergieja Minajewa. Od strony wizualnej dzieło Uczitiela znacznie więcej jednak zawdzięcza Kanadyjczykowi; mimo oczywistych różnic, oba obrazy utrzymane są w podobnej, hipnotycznej i nieco odrealnionej konwencji. Rosyjskiemu twórcy zależy bowiem na tym, aby miejscami zatrzeć granicę pomiędzy tym, co prawdziwe, a nierzeczywiste. Nawet scena tłumienia strajku skręcona została tak, aby widz głowił się, ile w niej prawdy, a ile artystycznej kreacji. Utwierdza w tym sposób przedstawienia obu skonfliktowanych stron, które uosabiane są nie przez jednostki, ale przez masę. Uczucie – bo „miłość” to jednak zbyt duże słowo – Giery do Agłai też podszyte jest fantasmagorią; to taki rodzaj afektu – jak u Dostojewskiego – od którego lepiej trzymać się z daleka, bo przyprawić może jedynie o gorączkę. A przy wysokiej gorączce człowiek zaczyna tracić poczucie rzeczywistości.
Kino Iluzjon, sala Stolica, godz. 21:30

Aleksiej German
‹Trudno być bogiem›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrudno być bogiem
Tytuł oryginalnyТрудно быть богом
ReżyseriaAleksiej German
ZdjęciaWładimir Iljin, Jurij Klimienko
Scenariusz
ObsadaLeonid Jarmolnik, Jurij Curiło, Natalia Motiewa, Aleksandr Czutko, Jewgienij Gierczakow, Piotr Mierkurjew, Ramiz Ibrahimow, Siergiej Stupnikow, Zurab Kipszydze, Walentin Gołubienko, Leonid Timcunik, Walerij Bołtyszew, Juris Lauciņš, Jurij Nifontow, Walerij Gurjanow, Jurij Aszymchin, Anwar Libabow, Anatolij Szwedierski, Aleksandr Sieliezniow, Vytautas Paukšté, Daniił Isakow, Władimir Jumatow
MuzykaWiktor Lebiediew
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiCzechy, Rosja
Czas trwania177 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński
To zapewne jeden z najdłużej powstających filmów w dziejach kinematografii rosyjskiej. Od momentu kiedy padł pierwszy klaps na planie do chwili gdy ostatecznie zakończono prace nad postprodukcją i obraz trafił do kin, minęło prawie czternaście lat. Z tego też powodu premiery „Trudno być bogiem” – drugiej już ekranizacji powieści Braci Strugackich – nie doczekał reżyser dzieła, Aleksiej German.
Nie znając powieści Strugackich, widz niewiele zrozumie z narracji. Materia utkana przez Aleksieja Jurjewicza może go wręcz przytłoczyć, zadziałać jak kaftan bezpieczeństwa – unieruchomić i ubezwłasnowolnić. A gdyby nie wstęp czytany przez lektora, wiedza na temat świata, w jakim umieszczono akcję, byłaby jeszcze uboższa. Don Rumata to w rzeczywistości Ziemianin, historyk Anton, pracownik Instytutu Historii Eksperymentalnej, który wysłany został na obcą planetę jako obserwator i badacz miejscowej humanoidalnej cywilizacji. Trafia do Arkanaru, gdzie wtapia się w miejscową społeczność. Jest to dla niego o tyle trudne, że ludzie na tej planecie wegetują na poziomie wiedzy odpowiadającej ziemskiemu średniowieczu. Prawa panują okrutne, a życie ludzkie nie przedstawia większej wartości. Anton, zgodnie z obowiązującymi go zasadami, w żaden sposób nie może wtrącać się w bieg wydarzeń, chyba że otrzyma taki rozkaz. Przygląda się terrorowi wprowadzanemu przez don Rebę, pierwszego ministra Jego Królewskiej Mości, który bez litości każe mordować wszystkich mogących kiedykolwiek w przyszłości zagrozić władzy jego pana. Ofiarami padają więc głównie inteligenci, potrafiący pisać i czytać – w nich bowiem czai się zagrożenie. Początkowo don Rumata stara się, zgodnie z otrzymanymi poleceniami, trzymać na uboczu, ale gdy prześladowania dotykają zakochaną w nim dziewczynę, coś się w nim przełamuje i wkracza do akcji.
Tyle wyczuwamy instynktownie, ponieważ German nie mówi wszystkiego wprost; ba! mówi bardzo, bardzo mało. Mający zakaz ingerowania w zastaną rzeczywistość, Anton nie wytrzymuje i ostatecznie staje po stronie represjonowanych, przeciwko tyrańskim rządom. Zwycięża w nim cząstka człowiecza, znaczona współczuciem dla – cytując Fiodora Dostojewskiego – skrzywdzonych i poniżonych. Czy jednak jeden człowiek jest w stanie zmienić cały świat? Nie oszukujmy się. Strugaccy nie byli optymistami, Aleksiej Jurjewicz tym bardziej do nich nie należał – nie oczekujmy zatem po „Trudno być bogiem” happy endu. Od strony wizualnej film Germana jest majstersztykiem. Realia średniowieczne oddane zostały z niezwykłą wręcz precyzją i konsekwencją. Wraz z bohaterami widz brnie po kolana w błocie; otaczające ich brud i brzydota dorównują jedynie bezprzykładnemu okrucieństwu mieszkańców Arkanaru. Pod tym względem reżyser idzie jeszcze dalej niż twórcy powieści, nie pozostawia żadnej nadziei – ludzie często są gorsi od zwierząt, a ich „wilcza” natura znajduje odzwierciedlenie w fizycznych i psychicznych ułomnościach. A jednak Anton dostrzega w nich ludzi, dlatego narusza zasady i staje w ich obronie.
Chociaż przedstawiona na ekranie wizja świata jest oryginalnym pomysłem Germana, trudno oprzeć się wrażeniu, że kształtując ją w swojej wyobraźni, posiłkował się innymi wielkimi dziełami filmowymi. Pierwsze sekwencje „Trudno być bogiem” przywodzą na myśl „Andrieja Rublowa” (1966) Andrieja Tarkowskiego; ponure krajobrazy i rzucające złowieszcze cienie mury zamczyska kojarzą się natomiast z „Królem Learem” (1970) Grigorija Kozincewa, z kolei ubrany w zbroję don Rumata wygląda jak – wypisz, wymaluj – Don Kichot z ekranizacji (1957) autorstwa tego samego reżysera (notabene opiekuna Germana w LGITMiK-u). Nerwowa, momentami bliska histerii narracja może – zwłaszcza polskiego widza – naprowadzić na porównania z „Na srebrnym globie” (1976-1987) Andrzeja Żuławskiego. Podobny jest w obu filmach również sposób prowadzenia kamery, często podążającej wprost za bohaterem, niekiedy nieznacznie go wyprzedzającej, nierzadko zaglądającej mu prosto w twarz. Z powieści Strugackich scenarzyści, czyli German i Karmalita, wysupłali w zasadzie jeden wątek, obudowali go wokół postaci Antona i wraz z nim puścili w ruch.
Przypomina to trochę uruchomienie efektu domina – cały film zbudowany jest bowiem na drodze, jaką musi pokonać don Rumata, by dotrzeć do celu. Spotyka na niej kolejne osoby, w ciasnych korytarzach przepycha się między nimi, nawiązuje z nimi krótką relację (rozmawia, rzuca jedno zdanie, coś im daje, coś od nich odbiera, wymierza bądź przyjmuje cios), po czym rusza dalej. I nigdy się nie cofa. Jest jak meteoryt, który wdziera się w materię obcego świata, zmieniając go już na zawsze. Taka metoda pracy musiałaby być niezwykle trudna dla całej ekipy – aktorów, reżysera, ale nade wszystko dla oświetleniowców i operatora. Ale opłaciło się, ponieważ wizualnie film poraża. Szkoda jedynie, że nie można tego powiedzieć o warstwie fabularnej. German, zrezygnowawszy z linearnej narracji, przekształcając scenariusz w zlepek pojedynczych scen, powiązanych w zasadzie tylko postacią głównego bohatera, zrezygnował z tego, co było siłą powieści Strugackich – interesującej intrygi. Pod tym względem „Trudno być bogiem” najbardziej przypomina – z wcześniejszych dzieł Aleksieja Jurjewicza – „Mojego przyjaciela Iwana Łapszyna”. Tam także mieliśmy do czynienia z podobnym, choć jednak nie aż tak ekstremalnym, zabiegiem. Jednego możemy być więc pewni: German nakręcił dramat filozoficzno-polityczny (w takiej właśnie kolejności), tak naprawdę całkowicie rezygnując ze sztafażu science fiction. Gdyby nie odautorski wstęp, gdzie mowa jest o misji na obcej planecie, nic nie wskazywałoby na to, że mamy do czynienia z innym światem niż Ziemia.
Kinoteka, sala 7, godz. 14:30

Aleksandr Kott
‹Próba›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPróba
Tytuł oryginalnyИспытание
ReżyseriaAleksandr Kott
ZdjęciaLewan Kapanadze
Scenariusz
ObsadaJelena An, Daniła Rassomachin, Karim Pakaczakow, Nariman Bekbułatow-Arieszew, Eduard Gałkin, Dmitrij Siemionow, Jurij Pimkin, Igor Liwiencow, Mirosław Tuzin, Rustem Osmanow
MuzykaAleksiej Ajgi
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiKazachstan, Rosja
Czas trwania95 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński
Gdzieś pośrodku stepu mieszkają nastoletnia Dinara i jej ojciec Tołgat. Na niewielki chutor składają się, okolone płotem, rozpadający się dom mieszkalny i szopa; pośrodku stoi studnia z wiekiem zamykanym na klucz. Mężczyzna jest kierowcą ciężarówki, pracuje dla wojska; dziewczyna prowadzi dom. Wszystkie codzienne czynności, jak można się domyślać, ustalone są od lat. Pobudka o świcie, wspólne śniadanie przy wschodzącym na nieboskłon Słońcu, potem wyjazd Tołgata do pracy. Dinara towarzyszy ojcu, który pozwala jej nawet prowadzić samochód – zawsze to jakieś urozmaicenie, które pozwala zwalczyć wszechobecną nudę. Dojechawszy do rozwidlenia dróg, mężczyzna zajmuje miejsce za kierownicą, a dziewczyna wraca. Każdego dnia o tej samej porze pojawia się na stepie starszy od niej o kilka lat Kajsyn, który konno podwozi ją do domu, w zamian za co ona częstuje go świeżą wodą ze studni. To rytuały, bez których dzień Dinary nie może się obejść. Podobnie jak ona sama bez obserwacji stepu przez lornetkę z dachu domostwa.
Przychodzi jednak dzień, gdy wszystko zaczyna się zmieniać i już nic nie będzie takie jak wcześniej. Dziewczyna poznaje młodego Maksima, który pojawia się w chutorze, aby poprosić o wiadro wody. Kim jest i skąd się wziął na takim bezludziu? Odpowiedź uzyskujemy dopiero z czasem. Chłopak, pewnie niewiele lat starszy od Dinary, przykuwa jej uwagę egzotyczną dla niej europejską urodą. Zauroczona nim, zaczyna ignorować Kajsyna. Ale „Próba” to nie tylko film o miłości. To również obraz o czasach, w jakich przyszło żyć bohaterom, i o bezdusznym i bezlitosnym systemie politycznym, który skazał ich na zagładę. Kott początkowo mówi nam o tym między wierszami (pojawiają się drobne przesłanki, na podstawie których można wysnuć wnioski, jaki mamy rok i gdzie jest położony chutor Tołgata i Dinary), dopiero w dramatycznym finale ostatecznie rozwiewa wątpliwości. W finale wzruszającym i wstrząsającym, choć jednocześnie bardzo romantycznym i poetyckim. Jak zresztą całe dzieło Aleksandra Konstantinowicza.
Decydując się opowiedzieć całą tę tragiczną historię bez słów, Kott musiał wyeksponować inne elementy narracji filmowej. Stąd niezwykła drobiazgowość cechująca pracę operatora oraz idealnie dobrane do zdjęć muzyka i dźwięki natury. W tej materii „Próbę” dosłownie się chłonie, podziwiając wspaniałe obrazy, z miejsca przywodzące na myśl najwybitniejsze dzieła Siergieja Paradżanowa, jak na przykład „Barwy granatu” (1968), „Legendę o Twierdzy Suramskiej” (1984) czy „Aszika Keriba” (1988). Rytm opowieści wyznaczają nie ludzie, lecz kolejne pory dnia, którym, żyjąc w zgodzie z przyrodą, człowiek całkowicie się podporządkowuje. Co w takich filmach typowe, obraz Rosjanina silnie nacechowany jest symboliką. Można by praktycznie każdy gest bohaterów – a zwłaszcza Dinary – rozbierać na czynniki pierwsze i analizować, co autor chciał przezeń przekazać. Każdy z nich nabiera zaś dodatkowo znaczenia w kontekście zakończenia.
Kinoteka, sala 7, godz. 18:00

Arsienij Gonczukow
‹Syn›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSyn
Tytuł oryginalnyСын
ReżyseriaArsienij Gonczukow
ZdjęciaKonstantin Rassołow
Scenariusz
ObsadaAleksiej Czornych, Wadim Andriejew, Olga Małachowa, Lidia Omutnych, Jelena Tonunc, Oksana Erdlej, Janina Kogut, Walerij Bojew, Dmitrij Kurjanow, Nadieżda Isajewa, Siergiej Ziabko
MuzykaStanisław Poliesko
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania93 miny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński
Czarno-biały, skromny w wyrazie film Gonczukowa jest ponurym, choć niekoniecznie naturalistycznym, portretem współczesnej Rosji. Reżyser zresztą wcale nie aspirował do tego, aby nakręcić wielki fresk oddający współczesność jego ojczyzny. Skupił się na skomplikowanych relacjach rodzinnych, dzięki czemu stworzył fabułę – jest bowiem również autorem scenariusza – której akcja mogłaby równie dobrze rozgrywać się w którymś z miast w Polsce, Niemczech czy Skandynawii. Pod tym względem „Syn” opowiada historię bardzo uniwersalną. Głównym bohaterem dramatu jest dwudziestoparoletni, mieszkający z matką w niewielkim mieszkaniu w bloku, mężczyzna. Andriej jest zamknięty w sobie, inna sprawa, że nie ma za wiele powodów, by cieszyć się z tego, co zgotowało mu życie. Jego matka od lat choruje na schizofrenię; jedynym ratunkiem na ulżenie jej doli, bo o całkowitym wyzdrowieniu nie ma w zasadzie mowy, jest terapia, jaką kobieta może przejść w Niemczech. Lecz na to potrzeba dwóch rzeczy – skierowania z ministerstwa zdrowia i pieniędzy na przekupienie urzędników, którzy są władni wydać odpowiedni dokument.
By zdobyć fundusze Andriej zarabia, handlując nielegalnym towarem – narkotykami bądź sterydami. Trudno się temu jednak dziwić – matka to najbliższa osoba, jaką ma. Dla niej jest w stanie zaryzykować wszystko. Nawet wolność. Gdy wszystko wydaje się wreszcie dopięte na ostatni guzik, przychodzi cios. Po powrocie do mieszkania mężczyzna znajduje kobietę nieżywą na podłodze. Gaśnie ostatecznie – i tak już wcześniej bardzo wątła – nadzieja; znika sens ostatnich lat jego życia. O śmierci matki Andriej zawiadamia telefonicznie pogotowie, po czym wsiada do pociągu i rusza do Moskwy, aby odnaleźć dawno niewidzianych ojca, który od lat ma już nową rodzinę, i żyjącą samotnie Lenę, swoją siostrę. Wkracza w ich życie jak ponure memento, przywołując pamięć o przeszłości, o której oni woleliby zapomnieć. Gonczukow bardzo niespiesznie snuje swoją opowieść; pozwala wybrzmieć tonom i półtonom, co pomaga widzom wgłębić się w skomplikowaną psyche głównego bohatera. Podążając śladem Andrieja – kamera nie traci go z widoku praktycznie przez całe dziewięćdziesiąt minut – stopniowo odkrywają oni także rodzinne tajemnice, stając się uczestnikami dramatu sprzed lat.
Gonczukow umiejętnie rozkłada akcenty, starając się przy tym zachować obiektywizm. Dlatego nikogo nie oskarża, ale też nie usprawiedliwia. Swoje racje mają zarówno Lena, jak i ojciec Andrieja – od widza zależy, jak do nich podejdzie i po której opowie się stronie. Nie zmienia to jednak faktu, że uwaga reżysera przez cały ogniskuje się wokół młodego mężczyzny. Nie licząc zmarłej matki, to on został najbardziej doświadczony przez los; całe dzieciństwo i młodość upłynęły mu przecież w cieniu okrutnej choroby najbliższego mu człowieka. To on musiał radzić sobie z rozpadającą się na cząstki osobowością kobiety; to on wychowywał się bez odpowiednich wzorców, mogąc liczyć jedynie na pomoc starej bibliotekarki, „cioci” Wali. Gonczukow stawia więc pytanie, jakie piętno cała ta sytuacja odcisnęła na Andrieju? Jaką cenę zapłacił za nieswoje winy? Od początku fabuły widz zdaje sobie sprawę, że koniec historii musi być równie dramatyczny jak jej początek; reżyser jednak skutecznie go zwodzi, by skutecznie podgrzać napięcie i zaskoczyć w finale, rozegranym – dla kontrastu – w zimowym krajobrazie.
Kinoteka, sala 7, godz. 20:00
koniec
27 listopada 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Trudny taniec na trudne czasy
Jarosław Loretz

23 III 2020

Ponieważ ostatnio zaczęły się wyczerpywać sposoby na kreatywne tracenie czasu, nadeszła pora rozejrzeć się po propozycjach serwowanych przez filmowych twórców. Na przykład taki breakdance…

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Jeszcze więcej filmowych wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 III 2020

Dla wszystkich, którym mało wirusów, świat filmu przychodzi z odsieczą. Produkcji o tej tematyce jest legion. Poniżej znajdziecie przykład tych, które właśnie ów wirus mają w tytule.

więcej »

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 III 2020

Jeśli mamy horror opowiadający o epidemii, to prawie na pewno będzie to epidemia zombie. Nie zawsze jednak tak jest. Poniżej znajduje się lista dziesięciu produkcji z wirusami w roli głównej, bez żywych trupów. W sam raz do nadrobienia w czasie narodowej kwarantanny.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Sputnik 2014: Dzień 10
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Sputnik 2014: Dzień 9
— Sebastian Chosiński

Sputnik 2014: Dzień 7
— Sebastian Chosiński

Bóg w krainie progresorów. Rosyjska filmowa fantastyka naukowa po Andrieju Tarkowskim
— Sebastian Chosiński

Sputnik 2014: W stepie szerokim…
— Sebastian Chosiński

Sputnik 2014: Dzień 5
— Sebastian Chosiński

Sputnik 2014: Dzień 4
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Kamil Witek

Sputnik 2014: Czcij ojca swego i matkę swoją
— Sebastian Chosiński

Sputnik 2014: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Jarek Hirny

Sputnik 2014: Dzień 2
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Na oceanie wielkiego miasta
— Sebastian Chosiński

Dzień 10
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Wizyta młodej pani
— Sebastian Chosiński

Dzień 9
— Sebastian Chosiński

Uciec z Norylska
— Konrad Wągrowski

Dzień 7
— Sebastian Chosiński

W stepie szerokim…
— Sebastian Chosiński

Dzień 6
— Sebastian Chosiński

Życie jako pasmo niezawinionych niepowodzeń
— Sebastian Chosiński

Dzień 5
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Klasyka kina radzieckiego: Hamlet w generalskim mundurze
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Od Petersburga po Chabarowsk
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Wszystko na marne
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Lekarz z wyrokiem
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Za Wielką Wodą
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Żołnierska niedola
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Coś dzieje się w mej biednej głowie
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (3)
— Krystian Fred, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

East Side Story: Niebo tu bywa nad wyraz okrutne
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.