Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Klasyka z klasą: Najdłuższa noc w życiu

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeden z peerelowskich „półkowników”. Ofiara wydarzeń marcowych 1968 roku. Film, który na premierę czekał dwadzieścia dwa lata. Opartą na noweli kontrowersyjnego, a dzisiaj już w zasadzie całkowicie zapomnianego, pisarza Wiesława Rogowskiego, „Długą noc” wyreżyserował Janusz Nasfeter. Tym samym udowodnił, że miał dużo ciekawego do powiedzenia nie tylko na temat młodych bohaterów, zaludniających większość jego dzieł.
Janusza Nasfetera kojarzymy przede wszystkim z filmami opowiadającymi o bardzo młodych, nastoletnich bohaterach („Małe dramaty”, 1958; „Kolorowe pończochy”, 1960; „Mój stary”, 1962; „Abel twój brat”, 1970; „Ten okrutny, nikczemny chłopak”, 1972; „Motyle”, 1972; „Nie będę cię kochać”, 1973; „Królowa pszczół”, 1977). Tak mocno zapisały się one w pamięci widzów, że zepchnęły na dalszy plan jego twórczość przeznaczoną stricte dla dorosłych widzów. A przecież reżyser ten nie stronił ani od kryminału („Zbrodniarz i panna”, 1963), ani od filmów o tematyce wojennej („Ranny w lesie”, 1963; „Niekochana”, 1965; „Weekend z dziewczyną”, 1968). Do tej ostatniej grupy zalicza się również „Długa noc”, która choć nakręcona została w 1967, to na premierę musiała czekać przez dwadzieścia dwa lata, do października 1989 roku. Co było przyczyną „zapółkowania” obrazu? Były w zasadzie dwie ściśle ze sobą sprzęgnięte. Podjęta przez reżysera tematyka, obracająca się wokół relacji polsko-żydowskich w czasie ostatniej wojny, oraz antysemicka nagonka, która ogarnęła kraj w latach 1967-1968.
Podstawą scenariusza była nowela Wiesława Rogowskiego (rocznik 1930), dzisiaj już niemal całkiem zapomnianego pisarza i dziennikarza rodem z Inowrocławia, w tamtym czasie będącego jednak redaktorem naczelnym pezetpeerowskiego dziennika „Głos Szczeciński”, który odegrał zresztą bardzo niechlubną rolę zarówno w marcu 1968 roku, jak i ponad dwa lata później w czasie wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu. Przez jednych został zapamiętany jako zdolny prozaik, wyczulony na krzywdę Żydów (co potwierdzałaby jego twórczość, w tym także nowela „Noc”), przez innych – jako bezwzględny aparatczyk, bez wahania wypełniający nawet najbardziej cyniczne zarządzenia władz. Czytelnik książek Rogowskiego i widz filmu powstałego na kanwie jednej z nich może więc przeżywać pewien dysonans w ocenie autora, tym bardziej że „Długiej nocy” na pewno nie można zaliczyć do dzieł, w których odczuwalne byłoby choćby w najmniejszym stopniu antysemickie nastawienie. Wręcz przeciwnie. Nie bez powodu przecież film po kolaudacji trafił na półki i przeleżał w archiwum ponad dwie dekady. Jeśli bowiem przedstawiał on jakąś niewygodną prawdę, to głównie niewygodną dla Polaków, nie Żydów.
Akcja rozgrywa się w ciągu kilkunastu godzin w niewielkim miasteczku gdzieś na wschodzie dzisiejszej Polski, w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa. Jest grudzień 1943 roku; Niemcy zlikwidowali już większość gett, a ich mieszkańców wywieźli do obozów masowej zagłady. Tylko nieliczni Żydzi ukrywają się jeszcze po lasach bądź korzystają z gościny Polaków. Jest im coraz trudniej, ponieważ Niemcy nie wahają się zabijać za najmniejszą chociaż pomoc udzieloną osobie pochodzenia żydowskiego. Nic więc dziwnego, że gdy okazuje się, iż młody ślusarz Zygmunt Korsak (w tej roli Józef Duriasz) przechowuje w swoim mieszkaniu Żyda (gra go Zygmunt Hobot), na innych lokatorów domu pada blady strach. Jest on tym większy, że parę godzin wcześniej ogłoszono wydłużenie godziny policyjnej, która ma potrwać od osiemnastej do południa następnego dnia. Po miasteczku roznosi się plotka, że hitlerowcy będą przetrząsać domy, co jest prawdopodobnie odwetem za atak partyzantów na niemiecki posterunek. Korsak, zaangażowany jednocześnie w działalność ruchu oporu (w jednym tylko momencie na marginesie wydarzeń nadmienione jest, że może chodzić o komunistów), decyduje się dzień wcześniej wykonać powierzone mu przez organizację zadanie. W tym celu musi pojechać na wieś, by przekazać oddziałowi broń.
Problem polega na tym, że nie ma skąd pożyczyć wozu z koniem, prosi więc o pomoc Józefa Katjana (znakomity Ludwik Pak), szwagra Katarzyny (Anna Ciepielewska), swojej sąsiadki, który przyjeżdża do miasteczka co tydzień z prowiantem. Obaj mężczyźni mają nadzieję, że uda im się wydostać przed godziną policyjną, ale to okazuje się mrzonką. Niemcy na wszystkich drogach pozakładali już bowiem blokady, nie pozostaje im więc nic innego, jak wrócić na noc do domu. Do domu, w którym ukrywa się Żyd. Gdy ta tajemnica Korsaka wydaje się, pozostali lokatorzy stają przed dylematem – jak się zachować? Czy donieść na policję, jak chcą tego właścicielka domu, stara Piekarczykowa (Ryszarda Hanin), wdowa opłakująca dopiero co zmarłego męża, i popierający ją Józef Katjan, czy też zachować milczenie i uratować obcego sobie człowieka, choćby z narażeniem własnego życia, za czym optują Katarzyna i podkochująca się w Zygmuncie córka Piekarczykowej, Marta (Jolanta Wołłejko)? I nie są to jedynie rozważania teoretyczne, ponieważ za oknem co jakiś czas rozlegają się strzały. Niemcy mogą się zjawić w każdej chwili, a wtedy będzie już za późno na jakiekolwiek tłumaczenia.
Nasfeter, będący także autorem scenariusza, udanie przedstawił zróżnicowane postawy Polaków wobec eksterminacji Żydów. Bohaterowie „Długiej nocy” wiedzą przecież doskonale, co stanie się z mężczyzną ukrywanym przez Korsaka. Nie wierzą w żadne niemieckie bajeczki o wywózkach na wschód. Mają więc świadomość, że wydając go w ręce nazistów, skazują go na śmierć. A mimo to rozważają taką możliwość. Więcej nawet, Piekarczykowa jest przekonana, że Bóg by to zrozumiał, a co za tym idzie – usprawiedliwił; Józef dorzuca natomiast odwieczny argument antysemitów – nie można się narażać za kogoś, kto należy do narodu, który zamordował Jezusa Chrystusa. Z każdą kolejną godziną atmosfera się zagęszcza i staje coraz bardziej ponura. W domu wciąż obecna jest Śmierć, którą symbolizuje leżące na marach ciało Piekarczyka. Dają też o sobie znać ludzkie słabości i namiętności – strach, chciwość, pożądanie, zazdrość. Jedynymi sprawiedliwymi zdają się być tylko ci, którzy są najbardziej narażeni, a więc Zygmunt i bezimienny Żyd. I jeszcze Marta, chociaż nią w dużej mierze kieruje uczucie, jakie żywi do Korsaka. Podobnie zresztą jak Katarzyna, której mąż – a brat Józefa – znajduje się w niemieckim więzieniu.
„Długa noc” miała szczęście i nieszczęście zarazem. Szczęście, bo do realizacji filmu zabrano się i zdołano go ukończyć jeszcze przed wybuchem antysemickiej nagonki. Nieszczęście, ponieważ gdy latem 1967 roku Władysław Gomułka rozpętał atak na „syjonistów” popierających agresję Izraela na państwa arabskie, los dzieła Janusza Nasfetera został ostatecznie przesądzony. I nie pomogło nawet nazwisko autora pierwowzoru literackiego.
koniec
20 lutego 2015
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Oscary 2018: Kategorie techniczne
Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

19 II 2018

Dziś rozpoczynamy cykl tekstów poświęconych tegorocznym Oscarom. Zaczynamy od dyskusji na temat nominacji i szans na zwycięstwo w najważniejszych kategoriach. Zaczynamy od tych z pozoru mniej prestiżowych, choć i tak mocno pożądanych – kategorii technicznych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Kulturalny człowiek nie niszczy książek
Jarosław Loretz

19 II 2018

Wszyscy chyba pamiętają cwaniaków, którzy wycinali środek książki, żeby umieścić w nim na przykład rewolwer. Niektórym jednak udawało się tam upchnąć zupełnie co innego…

więcej »

Z filmu wyjęte: Kulturalny człowiek czyta wszędzie
Jarosław Loretz

12 II 2018

Jeśli podczas stania w kolejce nie sposób porozmawiać, należy sięgnąć po książkę.

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Zwodniczy urok klęski
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Twardziel o duszy romantyka
— Sebastian Chosiński

Alfred Hitchcock. Narodziny mistrza suspensu
— Sebastian Chosiński

Catherine Deneuve. Piękna dwudziesto-, piękna pięćdziesięcioletnia
— Sebastian Chosiński

François Truffaut. Mistrz subtelnej ironii i erotycznego napięcia
— Sebastian Chosiński

Alain Delon. Już taki z niego… zimny drań
— Sebastian Chosiński

Jean-Paul Belmondo. Aktor o tysiącu twarzach
— Sebastian Chosiński

Jean-Pierre Melville. Bóg, który doświadcza
— Sebastian Chosiński

Naprawdę wielka iluzja
— Krystian Fred

Marxizm na wesoło
— Krystian Fred

Tegoż autora

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
— Sebastian Chosiński

Zdrada czai się pod wodą
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tam i z powrotem, czyli najpierw na Bali, potem do Sztokholmu
— Sebastian Chosiński

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Czy marokańskie dziewczyny śnią o amerykańskich i niemieckich chłopcach?
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdy jazzmani zaczynają grać krautrocka…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Trylogia, która krzepi uszy (i serca zresztą też)
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.