Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

100 najlepszych filmów animowanych wszech czasów

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 8 9 10

Esensja

100 najlepszych filmów animowanych wszech czasów

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
10. Fantastyczny Pan Lis
(2009, reż. Wes Anderson)
Piotr Dobry
Jak zapewne pamiętacie, „Fantastyczny Pan Lis” sensacyjnie zwyciężył w esensyjnym rankingu na najlepszy film pierwszej dekady XXI stulecia. Dziś, po kilku latach, w kolejnym głosowaniu, film nie jest już aż tak wysoko, ale to nadal sama czołówka. Nadal mamy słabość do poklatkowo animowanych zwierzaków, tym bardziej jeśli mówią głosami George′a Clooneya, Billa Murraya czy Meryl Streep. Potrafimy docenić kapitalne pomysły inscenizacyjne i scenograficzne. Ale to nie konkurs piękności, by wystarczała sama przecudnej urody otoczka wizualna. Z kolei merytorycznie Wes Anderson nie zdobywa Mount Everestu, tylko eksploruje te same tereny, co we wcześniejszych filmach aktorskich. Oczywiście na swój specyficzny sposób, gdzie neuroza i absurd, ironia i czułość tworzą wspólny porządek, zaś o sile rodziny stanowią nie więzy krwi, lecz akceptacja indywidualnych cech, a nawet dziwactw poszczególnych członków. Parafrazując Cormaca McCarthy′ego, to nie jest animacja dla małych dzieci; to kino andersonowskie pełną gębą – tyle że tym razem tą gębą jest lisi pysk. I może właśnie dlatego film sprawia tak dziką przyjemność, że nie sposób nie przyznać mu wysokich not? W końcu jak często oglądamy pełnokrwistą tragikomedię kryminalno-egzystencjalną (motyw z wilkiem ma charakter niemal mistyczny!) w wykonaniu kukiełkowej fauny? Niby tak nam dalekiej, a zarazem tak bliskiej. „That was pure wild animal craziness”, jak mawia niejaki Pan Lis. Wszyscy jesteśmy drapieżnikami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
9. Persepolis
(2007, reż. Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi)
Jakub Gałka
Film obyczajowy z animacją w bardzo graficznym stylu (nic dziwnego – pierwowzorem był komiks), ukazujący dzieciństwo, dorastanie i młodość pewnej Iranki na tle historycznych wydarzeń: obalenie szacha i wprowadzenia reżimu ajatollahów. Widzowie, których nastoletniość przypadła na okres stanu wojennego w Polsce, mogą odczuwać pewną wspólnotę doświadczeń z małą Marjane – choć u nas kupno na bazarze kasety z zachodnią muzyką na szczęście nie groziło aresztowaniem. Walki i egzekucje pokazane są w sposób symboliczny, lecz nie ujmujący im dramatyzmu; atmosfera opresji wręcz przygniata widza. Z kolei po wyjeździe bohaterki do Europy polityka kompletnie znika z jej życia, a na plan pierwszy wychodzą problemy z dojrzewaniem (niezwykle zabawna scena, gdzie w karykaturalnym skrócie przedstawione są zmiany zachodzące w wyglądzie przeradzającej się w kobietę nastolatki), szukaniem własnego miejsca w świecie oraz pierwszymi romansami. „Persepolis” w wersji animowanej ma też w porównaniu z komiksem niewątpliwe zalety. Przede wszystkim film jest bardziej komiksowy od pierwowzoru. Ładne, staranne rysunki – oczywiście nawiązujące do kreski Satrapi – z maestrią wprawione są w ruch, a poszczególne sceny dużo zyskują dzięki zastosowaniu środków wyrazu typowych dla komiksu i animacji. W wersji książkowej rysunek jest raczej uzupełnieniem, podpowiedzią, a nie techniką wypowiedzi samą w sobie. Spora część filmu obywa się natomiast bez narracji i dialogów. Poza tym, abstrahując od rozważań czy dotarcie do większej grupy odbiorców kosztem uproszczenia treści jest słuszne, filmowe „Persepolis” znakomicie sprawdza się konwencji wesoło-refleksyjnej. Kilka scen humorystycznych jest naprawdę przednich, a przeplatanie momentów smutno-strasznych z wesołymi łagodzi odbiór i sprawia, że widz nie czuje się jakby oglądał „ciężki” moralitet. Założenie, że przy oglądaniu sprawiamy przyjemność – bo, pomijając treść, jako film animowany „Persepolis” jest wyśmienite – a dopiero po seansie ma przyjść refleksja, zdaje się być dobrą drogą.
Obie wersje historii Marjane Satrapi – komiksowa i filmowa – są niewątpliwymi bardzo istotnymi przedstawicielami różnych nurtów kultury, choć trafiającymi częściowo do innych odbiorców. Jednych odstraszy objętość i oszczędna forma komiksu, inni będą woleli jego bogatszą treść od atrakcyjnej formuły filmu animowanego. Dobrze jednak, że oba dzieła się uzupełniają, bo historia którą opowiada „Persepolis” jest nie tylko ciekawa i mądra, ale wręcz powinna być w dzisiejszych czasach lekturą obowiązkową. Dla wszystkich którzy chcą zrozumieć drugiego człowieka, ale przede wszystkim dla tych, którzy – poprzez rewolucje i wojny, często w imię wielkich ideałów – uparli się kształtować losy świata.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
8. Mój sąsiad Totoro
(1988, reż. Hayao Miyazaki)
Michał Kubalski
Kolejny ciepły i familijny obraz ze studia Ghibli – pomimo tego, że w fabule niewiele się tak naprawdę dzieje, trudno się oderwać od ekranu. Siostry Mei i Satsuki przenoszą się z ojcem na prowincję, do starego domostwa. Przenikająca okolicę magia natury pozwala dziewczynkom poznać małe i większe duszki, przejechać się kotobusem, a także skorzystać z gościnności wielkiego Totoro. Nadprzyrodzone istoty pomogą dzieciom przetrwać ciężkie chwile, związane z pobytem chorej matki w szpitalu. Jakość animacji jest tradycyjnie wspaniała, a fabuła przywodzi na myśl zarówno Muminki, jak i Dzieci z Bullerbyn. Nie należy także zapominać o kolejnej świetnej piosence, którą dzieci będą nucić przez długie miesiące.
WASZ EKSTRAKT:
96,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
7. Toy Story 3
(2010, reż. Lee Unkrich)
Konrad Wągrowski
„Toy Story 3” to z pewnością godne zwieńczenie wspaniałej trylogii. Pixar w najlepszym wydaniu: rewelacyjna animacja, inteligentny humor, mnóstwo akcji i dużo wzruszeń. I choć lęk przed przemijaniem oraz tęsknota za bliskimi dotyczą tutaj „tylko” zabawek, są ukazane przejmująco. Bardzo się cieszę, że Pixar ostatecznie zrezygnował z pierwszej wersji scenariusza, prostej przygodowej opowieści, w której zabawki mają ratować wywiezionego do bliskowschodniej fabryki Buzza. Co oczywiście nie znaczy, że nie miałbym ochoty i takiego filmu obejrzeć – na pewno byłby ciekawy, zabawny i z przesłaniem. Ale powiedzmy sobie szczerze – w epopei o zabawkach od tematu dorastania ich właścicieli nie da się uciec. I bardzo dobrze, że Pixar nie próbuje tego robić, ale raźno chwyta byka za rogi.
Film zahacza też o tematy zupełnie dorosłe: mamy tu totalitarną władzę misia, udającego dobrodusznego ojczulka (kto na jego widok pomyślał o Stalinie, ręka do góry), a także przerażająco ukazane zniszczenie psychiki, które dokonuje się za sprawą poczucia odrzucenia. Oczywiście nie mogło zabraknąć scen dynamicznej akcji (ucieczka z więzienia… to jest, przedszkola) i nawiązań do popkultury. Mamy zatem sceny rodem z westernu, Supermana, horroru i „Gwiezdnych wojen” (upadek Imperatora). Ale „Toy Story 3” to przede wszystkim film o nierozerwalnych więzach przyjaźni i o nieuchronności przemijania. To właśnie dlatego triquel popularnej serii o zabawkach autentycznie wzrusza. Zwłaszcza dorosłych.
Po wielkim dynamicznym finale, godnym trzeciej części wspaniałej sagi następuje wyciszenie i refleksja w ostatniej, pięknie podsumowującej (chyba też domykającej) całą trylogię scenie. Bardzo mądrej, bardzo pięknej, i bardzo, bardzo wzruszającej. Dzieciom się spodoba, a dorosłym po prostu musi zakręcić się w oku łezka. Niejedna – i nie ma się co ich wstydzić. Bo przecież nie płaczemy w ostatniej scenie, gdy Andy przekazuje na zawsze swe ukochane zabawki małej dziewczynce nad losem tych zabawek. Płaczemy nad samymi sobą, nad własnym na zawsze już przecież utraconym dzieciństwem.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
6. Odlot
(2009, reż. Pete Docter, Bob Peterson)
Koncept, aby nakręcić film dla dzieci ze średnio sympatycznym emerytem w roli głównej, na dodatek w głównym wątku traktując o przemijaniu i jesieni wieku, a przy tym wprawić w zachwyt najmłodszych widzów, jest wyzwaniem któremu sprostać mogła tylko nieustraszona drużyna Pixara. Jeszcze nigdy wcześniej nikt z taką lekkością i przystępnością nie tłumaczył zwyczajnej nieuchronności życia i jego często bolesnych losów, równocześnie kusząc magią pościgu za spełnianiem najskrytszych marzeń i doceniając ogromną wartość przyjaźni niezależnie od różnicy wieku. Twórcy ze studia Pixara już przy okazji „Wall-Ego” poszli o kolejny krok do przodu, odchodząc od typowej historii dla dzieci, ale tak naprawdę to przy „Odlocie” zafundowali w pełni widzom w każdym wieku niesamowitą i niezapomnianą podróż nie tylko w nieznane, ale też w głąb samego siebie. Nawet bez pomocy baloników unoszących dom Karola Fredricksena, każdy wrażliwy odbiorca daje się ponieść urokowi „Odlotu” i odlatuje w całkowicie nową filmową krainę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
5. Król Lew
(1994, reż. Rob Minkoff, Roger Allers)
Michał Kubalski
Całe pokolenie, które płakało na „Królu lwie”, pewnie nie pogodzi się z miejscem tego obrazu na naszej liście. Szekspirowski dramat w afrykańskiej scenerii zasłużył na wysoką pozycję nie tylko poważną tematyką, ale także wspaniałą animacją i chwytliwymi piosenkami (także w polskiej wersji!, co nie zawsze się sprawdza). Studio Disneya po raz kolejny pokazało lwi pazur, łącząc podniosłe sceny z humorystycznymi przerywnikami, powiązanymi głównie z dwójką komicznych towarzyszy Simby – Timonem i Pumbą. Ci dwaj okazali się tak dużym sukcesem, że dochrapali się własnego serialu.
Pomimo upływu lat warto po raz kolejny obejrzeć „Króla lwa”, doceniając ówczesne nowatorstwo techniki animacji („przelot” kamery nad wodospadem! zmiany ostrości planów!), wyłamujące kolejne drzwi i torujące drogę dla obecnych pełnometrażowych filmów animowanych.
WASZ EKSTRAKT:
93,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
4. WALL·E
(2008, reż. Andrew Stanton)
Karolina Ćwiek-Rogalska
Film o małym robocie, usiłującym wymościć sobie miejsce wśród stert śmieci, zalegających Ziemię (ukazanych w pięknych, malarskich obrazach opuszczenia i degeneracji), odbiega od zwykłych katastroficznych, ponurych obrazów postapokaliptycznej przyszłości, jakie tak dobrze znamy. WALL-E, choć nie mówi, jest sam w sobie dość wymownym świadectwem tego, co człowiek potrafi zrobić z tym, czego już nie potrzebuje. Nie tylko Matka Ziemia, której oczywiście współczujemy, gdyż jęczy pod tonami niepotrzebnych nikomu popsutych rzeczy, ale także ten robocik został wykorzystany i porzucony przez Ziemian, którzy w międzyczasie wyewoluowali w nieumiejące się samodzielnie poruszać człekohipopotamy. Kibicujemy WALL-Emu w poszukiwaniu jakichś oznak robo-życia i w wielkim, ale beznadziejnym, samotnym sprzątaniu, kibicujemy rodzajowi ludzkiemu w stanięciu (z powrotem) na nogi – dosłownie i w przenośni – i na Ziemi, i z tym proekologicznym przesłaniem czekamy aż do napisów końcowych, by prześledzić na nich re-ewolucję człowiekokształtnych. Romantyczna historia o piszczących robotach? Karaluch jako domowy pupil? Pixar pyta – czemu nie. My możemy zapytać – gdzie ten bezpretensjonalny Pixar z czasów „WALL-Ego"?
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
3. Spirited Away. W krainie Bogów
(2001, reż. Hayao Miyazaki)
„Spirited Away”, jeden z najlepszych filmów Hayao Miyazakiego i studia Ghibli (a być może po prostu właśnie najlepszy), słusznie nagrodzony Oscarem, opowiada historię nieco rozpieszczonej jedynaczki, która musi podjąć pracę służącej w gigantycznej łaźni obsługującej japońskie bóstwa i duchy, a do tego znaleźć sposób, by uratować swoich rodziców i przyjaciela. Perfekcyjnie dopracowana scenografia z przebogatym tłem sprawia, że kolejne sceny można smakować po wielokroć, wciąż odnajdując nowe szczegóły. Niesamowita, oniryczna atmosfera (budynek-moloch, bezkresne morze po kostki, agresywne stado latających papierowych ludzików) połączona jest z typowo japońskim naturalizmem (Duch Bez Twarzy wymiotuje z przejedzenia, zaś krwawa scena ataku na futrzastego smoka sprawia, że filmu nie polecamy najmłodszym widzom). Do tego sympatyczni bohaterowie i połączenie znanych baśniowych motywów z całkowitą egzotyką. W dodatku – co typowe dla dzieł studia Ghibli – właściwie nie ma tu jednoznacznie złych postaci, co sprawia, że rozwój akcji potrafi zaskoczyć. Kamień milowy w rozwoju kina animowanego. Hayao Miyazaki sięgnął po środki zupełnie niespotykane w takiej skali w zachodniej animacji – surrealizm, mitologię, filozofię, religię – i zrobił z nich doskonale spójny film, który działa na niezliczonych poziomach. Wydaje się, że „Spirited Away” potrafi równie inteligentnie mówić do kilku-, nasto- i do czterdziestolatków. Przeczy tym samym wszystkim dywagacjom o targetowaniu odbiorcy, kwadrantach widowni itd. Miyazaki pokazuje, że ograniczeniem dla twórców (producenta, scenarzysty czy reżysera) jest tylko ich własny brak wyobraźni, albo sztucznie narzucone granice. Pozostaje tylko żałować, że nigdzie poza Japonią nie ma widowni, która potrafiła taki film nagrodzić megafrekwencją.
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
2. W głowie się nie mieści
(2015, reż. Pete Docter, Ronaldo Del Carmen)
Michał Kubalski
Wprawdzie ten film Disneya/Pixara został trafnie memowo podsumowany jako „what if feelings have feelings”, ale „W głowie się nie mieści” to bardzo ładny, wzruszający i sprawnie zrobiony obraz. I bardzo mądry w wymowie.
Film bardzo zgrabnie porusza kwestię, która niekoniecznie przebiła się jeszcze jednoznacznie w naszej kulturze – żadne emocje nie są nienaturalne, niewłaściwe czy – ogólnie ujmując – złe. Spychanie emocji uważanych za „złe” w głąb, w podświadomość czy w niepamięć nie daje niczego dobrego, a może doprowadzić do zaniku empatii i zdolności wyrażania uczuć w ogóle. Nie tylko Radość jest ważna, natomiast Smutek nie musi być źródłem negatywnych wspomnień (pięknym podsumowaniem tego jest pojawienie się różnokolorowych wspomnień – słodko-gorzkich, smutno-radosnych). Wędrówka Radości i Smutku po przepastnych archiwach Pamięci Długotrwałej, lękach Podświadomości i krainie Wyobraźni daje możliwość prostego, lecz nie prostackiego przekazania widzom tej prawdy. I wskazania wartości rozmowy z bliskimi o uczuciach.
„W głowie się nie mieści” nienachalnie porusza również inne niż funkcjonowanie umysłu kwestie – wszak trudno nie uznać, że to kryzys ekonomiczny zmusza rodziców Riley do przeprowadzki za pracą. Także konieczność „dopasowania się” do nowego otoczenia, nowej klasy nie jest ukazana jako coś niewartego uwagi, wręcz przeciwnie! Każde dziecko, które przeszło lub przechodzi taką dużą zmianę odnajdzie w sytuacji Riley wiele znajomych detali. Rozpozna siebie w dziewczynce, którą ogarnia strach przed nieznanymi współuczniami, czy złość na rodziców, którzy tę zmianę sprezentowali. Zrozumie jej nieadekwatne nieraz i chybione próby przekazania swych uczuć bliskim i przyjaciołom.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
1. Grobowiec świetlików
(1988, reż. Isao Takahata)
Konrad Wągrowski
Japońskie anime „Grobowiec świetlików” to jeden z najpiękniejszych manifestów antywojennych, jeden z najbardziej przejmujących, najsmutniejszych filmów o wojnie, jakie wydała jakakolwiek kinematografia, a także jeden z najodważniejszych pomysłów na wykorzystanie animacji do opowiadania poważnej, dorosłej, tragicznej historii. Fabuła filmu jest bardzo prosta. Jest rok 1945, Seita wraz z matką i małą siostrzyczką Setsuko mieszkają w nękanym wciąż amerykańskimi nalotami Kobe. Jego ojciec służy w marynarce wojennej, ale od dawna nie było już od niego żadnych wieści. Podczas jednego z nalotów matka zostaje ciężko ranna i wkrótce potem umiera. Dzieci przygarnia ciotka, ale krzywo patrzy na dwoje nowych osób do miski ryżu, zwłaszcza że wojenne porcje i tak są minimalne i Japonia głoduje. Seita unosi się honorem i wyprowadza z Setsuko do jaskini nad rzeką. Wszystko wskazuje, że mogą tam zacząć nowe życie, ale Seita nie ma doświadczenia w opiece nad małym dzieckiem, a pożywienia jednak wkrótce zaczyna brakować…
„Grobowiec świetlików” nie zastanawia się nad kwestiami odpowiedzialności za wojnę, nad uwarunkowaniami historycznymi. Nie pokazuje wielkiej batalistyki, poza nalotami paraliżującymi życie w Japonii. Nie zadaje ważnych pytań o ludzką naturę. Pokazuje po prostu dwoje ludzi, którzy w nieludzkich warunkach próbują przeżyć. Dwoje dzieci, które wciąż chcą nie tylko zjeść, nie tylko czuć się bezpiecznie, ale też mieć czas na zabawę. Owe tytułowe świetliki, zestawione ze światłami nadlatujących bombowców, wspólnie stanowią zderzenie dwóch światów – tego, w którym dzieci chciałyby być, i tego, do którego zmuszone są trafić. Seita, choć wydaje mu się, że jest już dorosły, pozostaje bezradny wobec otaczającego świata. Świata, który ogarnięty szaleństwem wojny, nie ma czasu zwrócić uwagę na losy dwojga małych ludzi.
W „Grobowcu świetlików” sceny przerażające przeplatają się z pięknymi, a film jest przy okazji arcydziełem animacji, wykonanym z największą starannością w każdym elemencie – scenografii, ruchów postaci, mimiki (Setsuko ma delikatnie ukazane typowe zachowania małego dziecka, potwierdzi to każdy rodzic). Istniały pomysły, by nakręcić wersję aktorską (powstał zresztą później pewnego rodzaju remake), ale można zaryzykować stwierdzenie, że takiej intensywności emocjonalnej w filmie aktorskim nie udałoby się osiągnąć. Najważniejsze jednak jest to, że szczerość, prawdziwość i bezgraniczny smutek tej historii musi poruszyć nawet najtwardszego człowieka. Słynny krytyk filmowy Roger Ebert nazwał „Grobowiec świetlików” jednym z najmocniejszych filmowych doznań emocjonalnych i bez wątpienia miał rację.
koniec
« 1 8 9 10
26 grudnia 2016

Komentarze

« 1 2 3
02 I 2017   14:01:50

Tak czy inaczej - dobra robota.
Fajna ściągawa z listą ciekawych baj do obejrzenia :)

02 I 2017   14:42:00

Odnośnie Kubo - ranking powstawał przed premierą.
Co do "Wall" nie jestem pewna, ale niewykluczone, że nie był uwzględniany - tu lepiej, żeby się wypowiedział ktoś z działu filmowego (jak pamiętam, to tam były tylko animowane wstawki)

18 I 2017   21:05:20

Rzeczywiście w Polsce powstał tylko jeden długometrażowy film animowany?

04 XI 2020   14:39:58

Rozumiem, że pozycja na liście to coś subiektywnego i o to piany bić nie zamierzam ale, że wśród 100 najlepszych nie znalazło się na żadnej pozycji miejsce dla "Zemsty Hebalończyka" ("Strings") to jest niewybaczalna zbrodnia. "Strings" jest dziełem wybitnym.

05 XI 2020   11:33:33

A to było oficjalnie dystrybuowane w Polsce?

10 III 2021   18:03:50

Moja lista wygląda jakoś tak:
1. Akira
2.Perfect Blue
3.Trio z Belleville
4.Ruchomy Zamek Howl
5.Millenium actress
6.Ratatuj
7.Dzika Planeta
8.Walc z Baszirem
9.Lupin III: Zamek Cagliostro
10.Paprika
11.Mój Sąsiad Totoro
13.Wall-e
14.Ściana
15.Shrek
Mimo, że są to seriale, a nie filmy pełnometrażowe, wspomniałabym jeszcze o serialach Monster, Paranoia Agent oraz Batman Beyond :)

« 1 2 3

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Szerokie usta 2: Poszerzenie
Jarosław Loretz

29 XI 2021

Cykl „twarzowy” kończę kadrem znowuż przedstawiającym kobietę, choć trudno się w jej przypadku zdecydować, czy jeszcze się zalicza do homo sapiens, czy jednak już nie.

więcej »

Z filmu wyjęte: Szerokie usta
Jarosław Loretz

22 XI 2021

Prawem serii dzisiaj trzecia kobieca twarz. Tym razem ludzka, choć nikomu bym nie życzył doświadczania tak szerokiego rozwarcia szczęk.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zaufaj indonezyjskiej smoczycy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Ciekawostka dla fanów
— Marcin Osuch

Jak to jest zjeść dwa razy tę samą papugę…
— Sebastian Chosiński

Między żydem, muzułmanem a chrześcijanem
— Tomasz Nowak

Czas na przygodę
— Paweł Ciołkiewicz

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Nie ma tej mocy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miłość, szmaragd i renifer
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Raczej cwany niż inteligentny
— Marcin Osuch

Nie w moim ogródku!
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.