Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Sébastien Laudenbach
‹Dziewczyna bez rąk›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziewczyna bez rąk
Tytuł oryginalnyLa jeune fille sans mains
Dystrybutor Bomba Film
Data premiery27 października 2017
ReżyseriaSébastien Laudenbach
ZdjęciaSébastien Laudenbach
Scenariusz
ObsadaAnaïs Demoustier, Jérémie Elkaïm, Philippe Laudenbach, Olivier Broche, Françoise Lebrun, Sacha Bourdo, Elina Löwensohn
MuzykaOlivier Mellano
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania76 min
Gatunekanimacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dobry i Niebrzydki: Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Po raz kolejny zapuszczamy się w obszary niszowej animacji, tym razem zastanawiając się, jak baśnie braci Grimm przemawiają do współczesnych odbiorców i jak sprawdza się okrucieństwo okraszone naturalizmem, rozmawiając o „Dziewczynie bez rąk” Sébastiena Laudenbacha.

Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach

Po raz kolejny zapuszczamy się w obszary niszowej animacji, tym razem zastanawiając się, jak baśnie braci Grimm przemawiają do współczesnych odbiorców i jak sprawdza się okrucieństwo okraszone naturalizmem, rozmawiając o „Dziewczynie bez rąk” Sébastiena Laudenbacha.

Sébastien Laudenbach
‹Dziewczyna bez rąk›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziewczyna bez rąk
Tytuł oryginalnyLa jeune fille sans mains
Dystrybutor Bomba Film
Data premiery27 października 2017
ReżyseriaSébastien Laudenbach
ZdjęciaSébastien Laudenbach
Scenariusz
ObsadaAnaïs Demoustier, Jérémie Elkaïm, Philippe Laudenbach, Olivier Broche, Françoise Lebrun, Sacha Bourdo, Elina Löwensohn
MuzykaOlivier Mellano
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania76 min
Gatunekanimacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: Bardzo lubię te nasze dyskusje o kinie niszowym, bo przynajmniej mam poczucie sprawczości. Czy nasze zachwyty bądź marudzenie na nowe Marvele i inne może jakoś wpłynąć na oglądalność? Nie sądzę. A czy nasz zachwyt niszowym filmem na przykład z Wysp Cooka, czy nad eksperymentalną animacją, może na box office wpłynąć? Jeśli zachęcimy 13 osób do wyprawy do kina, to pewnie podwoimy frekwencję. Bo dziś, biorąc głęboki oddech przez „Thorem” (za tydzień), znów na tapecie mamy kino niszowe – i to jak niszowe! Malarska animowana ekranizacja baśni braci Grimm, zbyt okrutna dla dzieci, zbyt bajkowa dla dorosłych, zbyt awangardowa dla przeciętnego widza.
Piotr Dobry: Że zbyt bajkowa dla dorosłych, to się nie zgodzę. To mocno alegoryczna przypowieść, dająca się czytać na wielu poziomach, stanowiąca z pewnością ciekawe wyzwanie dla co bardziej wyrobionego widza. Z kolei pod tym, co mówisz o naszej „misyjnej” działalności, bardzo chętnie się podpiszę. „Dziewczyna bez rąk” to kolejny w naszych tegorocznych dyskusjach przykład filmu, po „Nazywam się Cukinia” i „Czerwonym żółwiu”, gdzie animacja służy za nośnik unikalnej ekspresji artystycznej, stojącej w kontrze do reszty repertuaru. To musi się podobać, musi działać ożywczo i musi, jakkolwiek górnolotnie to brzmi, przywracać wiarę w oryginalne, osobne kino – jak byśmy tych Disneyów i Minionków na co dzień nie doceniali.
KW: Rodowód dzieła Sébastiena Laudenbacha jest bardzo wyraziście widoczny – już podczas seansu pomyślałem sobie, że to opowieść w stylu braci Grimm, a końcowe napisy tylko potwierdziły moje podejrzenie (przyznam, że akurat tej baśni nie znałem). „Odkrywając tę ​​baśń braci Grimm, natychmiast zachwyciłem się jej siłą, okrucieństwem i szczęśliwym zakończeniem, a także losem tej młodej dziewczyny, która pozbawiona zdolności do działania, musi nauczyć się, że nie może powierzyć innym swojego przeznaczenia, lecz powinna sama brać odpowiedzialność za swoje życie” – powiedział reżyser. Baśnie braci Grimm, oprócz tego, z czego słyną do dziś – brutalności i przemocy, narzucały też właściwe dla swej epoki moralizatorstwo – czy możemy w tej baśni i jej adaptacji znaleźć coś ponadczasowego, coś, co może przemówić do współczesnego widza?
PD: Myślę, że odpowiedź zawiera się już w wypowiedzi reżysera, którą przytaczasz. To rzeczywiście jest opowieść emancypacyjna, historia kobiecej determinacji, zaradności i niezależności. Ale i zdolności do poświęcenia i dobroci, które dużo rzadziej, mam wrażenie, stają się udziałem mężczyzn. Jest w tej baśni taki subtelny feminizm, który bardzo mi się podoba.
KW: Porozmawiajmy chwilę o tym, co reżyser dodał do literackiego pierwowzoru. Bowiem, choć cała opowieść mocno podąża za treścią baśni, to diabeł (sic!) tkwi w szczegółach. Krótka, kilkustronicowa baśń została tu rozbudowana do blisko 80-minutowego filmu. Opowieść o dziewczynie, którą (z początku nieświadomie) ojciec odsprzedaje diabłu w zamian za bogactwo, by później na szatański rozkaz, nie chcąc tracić majątku, odciąć jej dłonie, została rozszerzona przez Laudenbacha o szereg detali. Pojawia się tu postać matki, która staje się dla ojca wyrzutem sumienia…
PD: To znaczy matka była już w baśni Grimmów, tyle że tutaj reżyser obchodzi się z nią znacznie okrutniej. W ogóle obchodzi się okrutniej z postaciami kobiecymi, piętrzy trudności przed córką młynarza. Zmroziła mnie scena, nieobecna w pierwowzorze literackim, gdy podnosząc dziecko z kołyski swoimi kikutami, upuszcza je na podłogę. Okrutne piękno ma też w sobie scena, gdy bohaterka kopie w ziemi pokrwawionymi kikutami, a następnie żmudnie zasadza nasiona, przenosząc każde jedno w ustach. To nie są przyjemne obrazki w takim tradycyjnym rozumieniu, bo trudno uznać cierpienie kobiety za przyjemny widok. Ale te sceny są zarazem bardzo inspirujące. Ta dziewczyna nigdy się nie poddaje.
KW: Życiowe losy kalekiej dziewczyny ulegają silnej rozbudowie – widzimy, jak pozbawiona dłoni musi sobie radzić z życiowymi obowiązkami, walczyć o przetrwanie, opiekować synem. W relacji z księciem pojawia się silniej zaakcentowany wątek erotyczny. Działania diabła zostają też szerzej ukazane, dopełniony zostaje wątek ojca. Jak te elementy twoim zdaniem poszerzają znaczenie tej opowieści?
PD: Dużo silniej wybrzmiewa aspekt genderowy. Bohaterka potrafi zadbać o siebie i swoje dziecko tak, jak nie uczyniłby tego żaden mężczyzna. Zachowuje siłę i hart ducha, kiedy świat wokół staje się koszmarem – za pierwszym razem i za każdym kolejnym. Bohaterka jest czysta i niewinna, ale też bardzo dzielna i charakterna, i silniejsza od wszystkich mężczyzn, z diabłem na czele. Zresztą wszyscy męscy bohaterowie mają tu w sobie coś diabolicznego, dopuszczają się gwałtu i przemocy, nawet jeśli wymuszonych na nich podstępem. Wiesz, że w trakcie seansu znów pomyślałem o akcji #metoo? To nie jest tu tak oczywiste jak w przypadku „Gry Geralda”, ale gdy się dłużej zastanowić, na jednym z poziomów jest to także przypowieść o męskiej dominacji i kobiecej opresji zakorzenionej kulturowo.
KW: Czas chyba porozmawiać o naturalizmie tego filmu. Baśnie braci Grimm to nie lektura dla małych dzieci i film nie ucieka od ich estetyki – scena ucinania rąk nie jest może bardzo szczegółowo pokazana, ale mamy świst siekiery, krew i bolesny krzyk dziewczyny. Ale przemoc to niejedyny wyraz naturalizmu, pojawia się on w wielu aspektach. Mamy tu nagość (całkiem dużo nagości), mamy jęki porodowe bohaterki, mamy pokazane wyraziście zaspokajanie potrzeb fizjologicznych (uff, udało mi się wymyślić ładny zwrot do opisu sceny, gdy matka z synem w kucki równocześnie pozbywają się zbędnych produktów przemiany materii). Dość oryginalne podejście, jak na baśniową animację, nie uważasz?
PD: Tak, kolejna płaszczyzna – opowieść o seksualności i cielesności. W filmie zostaje pokazana praktycznie każda funkcja, do jakiej zdolny jest organizm kobiety. Jest seks, jest poród, laktacja, menstruacja i tak dalej. To wszystko jest bardzo pierwotne, bliskie naturze. Bohaterka zresztą od samego początku wchodzi w symbiozę z otaczającą ją przyrodą, czerpie przyjemność z kontaktu z gwiazdami, drzewami, rzeką. Można wręcz przyjąć, że sama jest personifikacją natury – w opozycji do figur męskich, uosabiających chciwość, przemoc, wojnę, wszystko to, co światu przyniósł człowiek – wojownik – mężczyzna. Reżyser bardzo ładnie podkreśla te kontrapunkty formą – rysunki dziewczyny i przyrody płynnie się przenikają, są miękkie, eteryczne, utrzymane w ciepłych pastelach, podczas gdy postaci męskie mają ciemne kształty i ostrzejsze kontury.
KW: Jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się w oczy – odejście od chrześcijańskich korzeni pierwowzoru. Niby mamy tu diabła, ale o ile pamiętam, ani razu nie jest on diabłem nazwany, nie ma fizycznych atrybutów zwyczajowego chrześcijańskiego wizerunku szatana (ogon, rogi, kopyta), jest istotą zmiennokształtną, przybierającą różne postacie, w tym piękne i powabne. Ok, to nadal mogą być cechy diabła, ale równie dobrze dowolnego demona z innych religii. Dalej – u braci Grimm dziewczynie pomaga anioł, w filmie – tajemnicza bogini wody. U Grimmów dużo wspomina się o boskiej opiece, o tym, że Bóg przywraca bohaterce ręce, tu nie ma o Bogu nic. Co z pewnością nie wszystkim się spodoba.
PD: Nie wiem, czy słusznie, czy nie, i czy zgodnie z intencją reżysera, czy nie, ale czytam to jako dość wyraźny sygnał, że w świecie, w którym kobiety spotykają takie krzywdy, wiara w dobrego Boga zdaje się wręcz nadużyciem. Bogini wody zresztą dużo lepiej wpisuje się w kontekst symbiozy z naturą, o którym mówiłem przed chwilą. Bo jeśli ktoś w ogóle bohaterkę chroni, to tylko natura – w końcu dziewczyna znajduje spokój i ukojenie dopiero z dala od cywilizacji.
KW: A teraz coś, od czego właściwie powinniśmy zacząć, bo jest dla filmu najważniejsze – jego forma. Żartowałem o awangardowości animacji, ale przyznać trzeba, że jest ona bardzo nietypowa, rzadko spotykana w dzisiejszych czasach. Całość wykonana pędzlem, momentami mocno schematyczna, operująca głównie konturami i symbolami, wiele elementów pozostawiając w wyobraźni odbiorcy, płynna, z przenikającymi się elementami (co nadaje bohaterce zwiewności, gdy np. przez jej ciało widać tło), ale przy tym bardzo kolorowa i kontrastowa, z wyrazistymi barwami i grubymi konturami. No, niebrzydkie to było (nawiązując do tytułu naszego cyklu).
PD: Niebrzydkie i dobre – może powinniśmy zacząć przyznawać takie certyfikaty jakości? Ale tak, piękna jest ta animacja akwarelowa, a jej ciepła forma świetnie kontrastuje z brutalnością materiału wyjściowego, podbitą jeszcze, jak już ustaliliśmy, przez reżysera. Paleta kolorystyczna przypominała mi trochę „Księżniczkę Kaguyę” ze Studia Ghibli, szczególnie jej co bardziej impresjonistyczne sceny. Zasadniczo jednak „Dziewczyna…” jest znacznie bardziej surrealistyczna i bardziej wymagająca. Ale na pewno warto ją poznać.
koniec
27 października 2017

Komentarze

27 X 2017   20:59:18

Kolejne rozmowy dwóch ideologicznych kumpli. Ciężko się czyta.
Co do filmu - jeśli postacie kobiece i męskie są w nim rzeczywiście przedstawione tak stereotypowo jak wynika z wypowiedzi Piotra Dobrego, to skutecznie mnie Panowie do niego zniechęcili. Także efekt odwrotny od zamierzonego...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Pośladki nawiedzenia
Jarosław Loretz

17 I 2022

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji, tak jak i nikt nie spodziewa się, że jakikolwiek duch chciałby nam zajrzeć w okrężnicę. A tu proszę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Spokojnie, przecież nikt nie zwróci na to uwagi
Jarosław Loretz

10 I 2022

Niektórzy z twórców nieco bardziej niż inni idą na skróty, gdy dostają do ręki zbyt kusy budżet. Potem można się trochę pośmiać z ich produkcji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Fampirem jeftem
Jarosław Loretz

3 I 2022

Nie zawsze kinematograficzne wampiry miały dystyngowane kły. Bywały i takie z kłami à la mors.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Zemsta Dragów, czyli bokserska nostalgia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Duchy, diabły, wilkołaki i steampunkowe mechaniczne skrzaty
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Wiekopomne dzieło króla Długouchych
— Konrad Wągrowski

Rzadka koniunkcja planet
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Santorini, wyspa ognia
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
— Konrad Wągrowski

Rozbitkowie ze strumienia nadprzestrzeni
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Koniec wojny, koniec serii
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Ciotka chce czerwony haczyk
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Centrala każe uczyć się karate
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.