Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Sally Potter
‹Party›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułParty
Tytuł oryginalnyThe Party
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery5 stycznia 2018
ReżyseriaSally Potter
ZdjęciaAleksei Rodionov
Scenariusz
ObsadaPatricia Clarkson, Bruno Ganz, Cherry Jones, Emily Mortimer, Cillian Murphy, Kristin Scott Thomas, Timothy Spall
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania71 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dobry i Niebrzydki: Partia na party w czasach Brexitu

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Karnawał trwa, czas na „Party”! Na szczęście na nasze ekrany wchodzi film o właśnie takim tytule, błyskotliwa brytyjska farsa, bezlitośnie piętnująca przywary tamtejszej elity politycznej.

Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Partia na party w czasach Brexitu

Karnawał trwa, czas na „Party”! Na szczęście na nasze ekrany wchodzi film o właśnie takim tytule, błyskotliwa brytyjska farsa, bezlitośnie piętnująca przywary tamtejszej elity politycznej.

Sally Potter
‹Party›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułParty
Tytuł oryginalnyThe Party
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery5 stycznia 2018
ReżyseriaSally Potter
ZdjęciaAleksei Rodionov
Scenariusz
ObsadaPatricia Clarkson, Bruno Ganz, Cherry Jones, Emily Mortimer, Cillian Murphy, Kristin Scott Thomas, Timothy Spall
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiWielka Brytania
Czas trwania71 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Piotr Dobry: Sally Potter, autora niezapomnianego „Orlanda”, zaprasza nas na „Party”. I choć jesteśmy świeżo po sylwestrze, to moim zdaniem warto z tego zaproszenia skorzystać. Przed seansem słyszałem, że film jest „mocno teatralny” – co w ustach kinomanów przeważnie brzmi jak groźba – i owszem, on jest teatralny: oparty na dialogach, rozgrywany w ograniczonej lokacji – ale zarazem jest bardzo dynamiczny, utrzymany w duchu najlepszej scenicznej farsy; te dialogi są szybkie i cięte, po jednym zwrocie akcji zaraz następuje kolejny. Świetna impreza!
Konrad Wągrowski: I trwa tylko 70 minut! Dla mnie „Party” to przykład lekkiego, bezpretensjonalnego kina rozrywkowego. Rozrywkowego – ale w takim bardziej elitarnym rozumieniu – nie dla miłośników rozrywki w stylu kina akcji czy komedii romantycznych, ale takich, którzy rozrywkowo lubią pójść do teatru właśnie na dobrze zrobioną farsę.
PD: Tytułowe przyjęcie to kameralna prywatka z okazji awansu pani domu na ministrę zdrowia w brytyjskim rządzie. I to w zasadzie powinno wystarczyć za bezspoilerowe streszczenie. Tytuł jest jednak celowo ironiczny, bowiem istotą filmu nie jest zabawa, lecz polityka, stanowiąca źródło całego konfliktu i następujących po sobie kataklizmów. Ta polityka jest tu cały czas obecna, rezonuje z wydarzeniami na ekranie, przenika się ze sferą prywatną bohaterów, choć często jakby mimochodem, w strzępkach dialogów, w niedopowiedzeniach, domysłach. Mamy więc satyrę polityczną bez polityki sensu stricto, bez grama publicystyki – rzadka rzecz.
KW: Dla mnie tym, co bierze tę politykę w nawias, jest konstatacja w połowie filmu, że jest to impreza z okazji awansu, ale nie w rządzie – ale w gabinecie cieni! Czyli zarówno ten awans jest mocno naciągany, jak i prowadzona polityka niespecjalnie ma się do polityki realnej. Bo wiadomo, jak wygląda działanie, gdy się jest w rządzie, a jak, gdy się udaje, że się jest w rządzie. Tak więc wszystko sprowadza się w gruncie rzeczy do imprezy stricte towarzyskiej, bez żadnej siły sprawczej.
PD: Film trwa raptem, jak wspomniałeś, nieco ponad godzinę, a przewija się przez niego w ekspresowym tempie sporo gorących tematów stale obecnych nie tylko w wyspiarskiej polityce – jak kondycja służby zdrowia, in vitro, nowoczesne związki nieheteronormatywne, kwestie ekonomiczne czy krytyka demokracji jako takiej. Jednak mimo że są to tematy uniwersalne, to równocześnie Potter tak je rozgrywa, by w podtekście nawiązywały do Brexitu. Przynajmniej tak to odebrałem. Każda z postaci ma bowiem swoją rację i jest głucha na argumenty innych, co tworzy niezłą metaforę dla brytyjskiej sceny politycznej czasu rozłamu.
KW: Dodajmy dla porządku, że jest to jednak satyra na tę drugą, nie brexitową część sceny politycznej, bo bohaterowie są członkami Partii Pracy i to właśnie lewicowe elity tu są brane na cel. I są to elity pełne górnolotnych frazesów, udające, że mają wpływ na rzeczywistość, a w rzeczywistości z ową rzeczywistością coraz bardziej tracące kontakt. Gdy wchodzimy w świat osobistych animozji, urazów, ukrytych grzechów, tym mocniej widzimy, jak ta rzekoma elita jest mało elitarna.
PD: Ha! Masz mnie – jako bezczelny lewak chciałem oczywiście podstępnie zatuszować, że w filmie obrywa głównie lewica. Co prawda ta kanapowa, ale jednak. Akcja rozgrywa się w środowisku burżujskim, wśród profesorów, polityków i bankierów, i mamy okazję poobserwować, jak w obrębie jednej kasty społecznej ludzie potrafią brać się za łby, jak jeden „wykształciuch” pogardza drugim tylko dlatego, że tamten się sprzedał światu finansjery i nie kojarzy cytatów z Wirgiliusza. Te klasowe animozje to niby nic nowego, ale forma, w jakiej Potter nam je podaje – poprzez słowną żonglerkę, pyskówki, kąśliwe uwagi – ma sporo finezji.
KW: Bo przecież nie bez przyczyny Brytyjczycy uważani są za mistrzów farsy. Dialogi, tempo, bohaterowie, upchanie wszystkich skomplikowanych relacji i zwrotów akcji w niedługą fabułę, nie zapominając o błyskotliwym humorze słownym, musi robić wrażenie.
PD: Sukces takiego „teatru w kinie” z natury rzeczy jeszcze silniej zasadza się na grze aktorskiej niż w przypadku tradycyjnej narracji filmowej. I trzeba przyznać, że „Party” obsadzone jest wybornie. Wyróżniłbym Patricię Clarkson, rewelacyjną w roli sarkastycznej April, przyjaciółki głównej bohaterki, granej skądinąd bardzo dobrze przez Kristin Scott Thomas, która po paru latach przerwy znów na szczęście o sobie przypomina – za chwilę zobaczymy ją także w roli żony Churchilla w „Czasie mroku”. Ale zapadają w pamięć i Bruno Ganz jako filmowy partner Clarkson, i Timothy Spall jako pan domu, i Cillian Murphy jako nerwowy bankier, i także rzadko ostatnio widywana Emily Mortimer w roli ciężarnej lesbijki. Co istotne, jest dobra chemia między tymi wszystkimi aktorami.
KW: Ale dla mnie Patricia Clarkson była jednak objawieniem i najjaśniejszym elementem filmu. Aktorka, kojarząca się raczej z wyrazistymi rolami drugoplanowymi tym razem gra… wyrazistą rolę drugoplanową, ale kradnie cały show. Jej relacja z tłamszonym mężem (granym też świetnie przez pamiętnego Hitlera z „Upadku”, czyli Bruna Ganza) to fajerwerki humoru…
PD: No i wbrew pozorom to postać Patricii Clarkson, a nie bohaterka Kristin Scott Thomas, zdaje się być tutaj kluczowa. April jest cyniczna i złośliwa w niemal każdym wyrzucanym z siebie zdaniu, ale tym samym też jako jedyna prezentuje zdrowy dystans do rzeczywistości. Wszyscy inni bohaterowie zatracają się w pogoni za pieniędzmi, karierą, ideologią – albo nawet macierzyństwem, jak dziewczyna grana przez Mortimer. Zatracają się tak mocno, że przestają dostrzegać potrzeby bliskich wokół. Jedyna April, choć z początku deklaruje, że niechybnie zostawi podstarzałego niemieckiego hipisa-aforystę, z którego publicznie drwi, nazywając nazistą (to oczywiście aluzja do roli Ganza w „Upadku”), pod koniec filmu mówi mu coś w ten deseń, że patrząc po innych zgromadzonych, to oni stanowią chyba najnormalniejszą parę. Czy reżyserka apeluje poprzez postać April, że droga do szczęścia leży w nietraktowaniu siebie i świata zbyt serio? Nie jestem do końca przekonany, ale podoba mi się też taka pozapolityczna interpretacja tego filmu.
KW: Też to odebrałem tak, że pozoru najbardziej niedobrana i zmęczona sobą para, jest jednocześnie parą najbardziej normalną ze wszystkich ukazanych w tym filmie… Co z jednej strony jest rzeczywiście kolejnym elementem satyry, ale może też być odbierane jako sympatyczna refleksja ogólna na temat starszych, zrzędliwych małżeństw…
PD: Widzę to też tak, że April i Gottfried na końcu okazują się jedynymi moralnymi zwycięzcami, bo przy całym swym ekscentryzmie i bezkompromisowych poglądach od początku mówią prawdę, choćby nie wiem jak bolesną, szyderczą, śmieszną i tak dalej. Natomiast pozostali bohaterowie zabrnęli w swych kłamstwach tak daleko, że dla każdego z nich ujawniona wreszcie prawda bynajmniej nie okazuje się wyzwoleńcza, wręcz przeciwnie – dalej nakręca spiralę hejtu. Słowem, dostajemy tu też poniekąd moralitet, choć przewrotny.
KW: A teraz spójrzmy może na nasze podwórko – widziałbyś taką farsę w realiach polskiej polityki, bądź generalnie szydery z elit, jakkolwiek je rozumiemy?
PD: Jak najbardziej. Widziałbym takie polskie „Party” jako mieszczański odpowiednik „Cichej nocy”, gdzie na wigilii lub z okazji innego święta spotykają się przy jednym stole Skompromitowany Lider KOD-u, Znany Aktor Z Poczuciem Wyższości, Prezenterka Z Telewizji Śniadaniowej Uważająca Się Za Autorytet i tym podobne figury. Znów, jak u Potter, dostałoby się głównie farbowanej lewicy, ale kto powiedział, że im się nie należy? Gdyby to fajnie rozpisać, rozciągnąć koncept „racji najmojszej” od Koterskiego na pełny metraż, mogłaby z tego wyjść niezła farsa, która dodaje także coś od siebie, a nie, jak „Ucho Prezesa”, jedynie powtarza po politykach.
koniec
5 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Zombie a… kobieta?
Jarosław Loretz

10 XII 2018

Przed zombie uciekają wszyscy, nawet… eee… babochłopy.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2018
Esensja

9 XII 2018

Zapraszamy do zapoznania się ze – spóźnionym, przyznajemy – pakietem najciekawszych zapowiedzi filmowych na grudzień.

więcej »

Z filmu wyjęte: Robot a kobieta
Jarosław Loretz

3 XII 2018

Ach, gdzie te lata 60., kiedy to miłośnik fantastyki był atakowany na każdym kroku wizerunkiem robota dybiącego na cześć niewieścią…

więcej »

Polecamy

Zombie a… kobieta?

Z filmu wyjęte:

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Zemsta Dragów, czyli bokserska nostalgia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Duchy, diabły, wilkołaki i steampunkowe mechaniczne skrzaty
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.