Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Ildikó Enyedi
‹Dusza i ciało›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDusza i ciało
Tytuł oryginalnyTestről és Lélekről
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery26 stycznia 2018
ReżyseriaIldikó Enyedi
ZdjęciaMáté Herbai
Scenariusz
ObsadaGéza Morcsányi, Alexandra Borbély, Zoltán Schneider, Ervin Nagy, Tamás Jordán, Zsuzsa Járó, Réka Tenki, Júlia Nyakó
MuzykaAdam Balazs
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiWęgry
Czas trwania116 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dobry i Niebrzydki: Rzeźnia dla dwojga

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
Po trzytygodniowej przerwie spowodowanej podsumowaniami rocznymi Esensji powracają dyskusje Dobrego i Niebrzydkiego. Dziś o węgierskiej „Duszy i ciele” – laureacie festiwalu w Berlinie, zdobywcy nagrody na Camerimage, świeżo nominowanym do Oscara, czarnej komedii romantycznej o miłości w rzeźni.

Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Rzeźnia dla dwojga

Po trzytygodniowej przerwie spowodowanej podsumowaniami rocznymi Esensji powracają dyskusje Dobrego i Niebrzydkiego. Dziś o węgierskiej „Duszy i ciele” – laureacie festiwalu w Berlinie, zdobywcy nagrody na Camerimage, świeżo nominowanym do Oscara, czarnej komedii romantycznej o miłości w rzeźni.

Ildikó Enyedi
‹Dusza i ciało›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDusza i ciało
Tytuł oryginalnyTestről és Lélekről
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery26 stycznia 2018
ReżyseriaIldikó Enyedi
ZdjęciaMáté Herbai
Scenariusz
ObsadaGéza Morcsányi, Alexandra Borbély, Zoltán Schneider, Ervin Nagy, Tamás Jordán, Zsuzsa Járó, Réka Tenki, Júlia Nyakó
MuzykaAdam Balazs
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiWęgry
Czas trwania116 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: Trzeba przyznać, że dystrybutor trafił w dziesiątkę z datą premiery węgierskiego filmu „Dusza i ciało”. Co prawda jest to laureat zeszłorocznego festiwalu w Berlinie, ale powiedzmy sobie szczerze – taka informacja na polskim widzu rzadko robi wrażenie. A teraz mamy coś mocniejszego – świeżutką nominację oscarową w kategorii najlepszego filmu zagranicznego, która to kategoria nierzadko gromadzi filmy nie gorsze niż te typowane do Best Picture. Wydaje mi się, że bez tej informacji bardzo ciężko byłoby zachęcić widzów do oglądania czarnej komedii o miłości między inspektorką sanitarną chorą na zespół Aspergera a kierownikiem niższego stopnia ze sparaliżowaną ręką… A wszystko to w scenerii miejskiej rzeźni…
Piotr Dobry: W najbardziej nieprzyjaznym miejscu dla zwierząt, ale i nieprzyjemnym dla ludzi. Film zaczyna się jednak od nastrojowych ujęć majestatycznej pary jeleni w zaśnieżonym lesie, z którymi następnie ta rzeźnia brutalnie kontrastuje, poniekąd wyrywa nas ze stuporu za sprawą bodaj najbardziej drastycznych scen uboju od czasu „Safari” Seidla. Aż chciałoby się odwrócić wzrok, gdyby nie doskonałe zdjęcia Máté Herbaiego, bardzo sugestywne, oparte w dużej mierze na zbliżeniach, od pierwszych minut wydatnie pracujące na klimat filmu.
KW: Ale o czym właściwie jest ten film? Najprostsze – i o największym komercyjnym potencjale – określenie to „nietypowa komedia romantyczna”. Mamy romans, mamy humor (choć przeważnie dosyć czarny – polecam naprawdę bardzo zabawną scenę z podcinaniem żył), mamy parę, która skłania się ku sobie, okoliczności ich rozdzielają, ale wszystko da się jeszcze naprawić. Niby schemat jest zachowany. Bohaterowie z problemami też przecież nie są niczym specjalnie nowym. Ale mamy tu też rzeźnię, ćwiartowane zwierzęta, współdzielone sny o jeleniach przechadzających się po zaśnieżonym lesie…
PD: Wypada zauważyć, że jelenie czy łanie to w ostatnim sezonie bodaj najmodniejszy motyw wśród ambitnych filmowców zahaczających o temat ludzkiego zezwierzęcenia. „Pokot”, „Zabicie świętego jelenia”, pamiętna scena w „Trzech billboardach za Ebbing, Missouri”, które niebawem trafią do naszych kin. I jeśli miałbym powiedzieć, o czym jest „Dusza i ciało”, to z grubsza rzecz biorąc – o odwiecznym konflikcie natury z cywilizacją. Ale nie do końca w takim ogranym kontekście, że zachowania zwierząt bywają bardziej „ludzkie” niż poczynania ludzi. Filmowi daleko do banalnej eko-agitki, reżyserka Ildikó Enyedi idzie raczej w poetyckie love story z wyalienowanymi bohaterami, którzy przez swoje wyizolowanie, niedopasowanie, pozostają paradoksalnie bardziej „humanistyczni” niż reszta społeczeństwa. Wspomniane jelenie nie robią tu tylko za oczywisty symbol natury, one są jakby punktem pośrednim między ludźmi a szlachtowanym bydłem.
KW: Tytuł „Dusza i ciało” nasuwa interpretacje. Mamy więc tu opowieść o wyalienowanych ludziach, którzy pokonują ułomności własnego ciała i umysłu, aby zacząć w miarę normalnie funkcjonować w dzisiejszym świecie i dzisiejszym społeczeństwie. Problemy ciała dotyczą kalekiego Endrego, problemy duszy pasują do zmagającej się z chorobą psychiczną Marii. Ale to tylko jeden trop. Bo z ciałem kojarzy się sceneria mięsnej jatki, a z duszą – kontrastujące z rzeźnią sny bohaterów (bardzo ładnie, notabene, sfilmowane, stąd też m.in. nagroda na Camerimage). Cielesny naturalizm i duchowy surrealizm. Wszystko się splata, ale czy tworzy jakieś konkretne przesłanie?
PD: Ale czy musi „konkretne"? Opowieść o dwóch pokiereszowanych, samotnych duszach, nawiązujących bliski kontakt w nieprzyjaznym świecie, to jest topos miłosny starszy niż kino – o czym innym niby jest nominowany właśnie do trzynastu Oscarów „Kształt wody” Guillermo del Toro? Jednak Enyedi rozgrywa to tak osobliwie, a przy tym subtelnie, że ten snuj, który w innych rękach z łatwością mógłby się zamienić w pretensjonalny koszmarek nie do przejścia, autentycznie wciąga. Pod warunkiem, że pozwolimy samym sobie się wyciszyć, odciąć od pędu świata zewnętrznego.
KW: Przyznam się, że mam z „Duszą i ciałem” nieco problemów. Doceniam oryginalność koncepcji (rzeźnia plus dwoje jednak nieco nietypowo pokiereszowanych ludzi), doceniam sceny, pomysły (jak choćby znakomita scena nieco niezdarnego seksu), ale nie poczułem się w pełni zaangażowany. Być może, jak mówisz, nie udało mi się wyciszyć, ale może też nie udało mi się zbudować więzi z bohaterami. Sprawa więc mocno zależąca od osobistej percepcji. Dla zachęty dodam jednak, że humor bywa tu może nie wszechobecny, ale gdy jest, to naprawdę niezłego sortu.
PD: Osobne słowa uznania należą się aktorom. Od na pozór lodowatej blond Marii w magnetycznym wykonaniu Alexandry Borbély trudno oderwać wzrok, zaś uznany na Węgrzech dramaturg Géza Morcsányi w roli Endrego wypada nader swobodnie – nie mogłem uwierzyć, że to jego pierwsza rola filmowa, zastanawiałem się wręcz, gdzie ja już tę twarz widziałem. Ale świetny jest też drugi plan, na przykład Itala Békés jako podstarzała sprzątaczka doradzająca Marii w kwestii seksapilu.
KW: Reżyserka nazwała Alexandrę Borbély naturalną pięknością, wiec to, że ona tu na taką nie wygląda bez sztucznego oszpecania, że jej zimna uroda fascynuje, ale też odstrasza, jest z pewnością ogromną zasługą aktorki. Jej partner z kolei zupełnie do niej nie pasuje, ale potrafi widzów przekonać, że jest inaczej. Z bohaterów drugoplanowych warto wspomnieć jeszcze wspierających komediowy charakter filmu panią psycholog, która nie może uwierzyć, że bohaterowie śnią ten sam sen i dopatruje się spisku mającego na celu jej ośmieszenie, i kolegę Endrego z pracy, pantoflarza twierdzącego, że kobietę należy trzymać krótko.
PD: Szczególnie zaimponował mi jednak sposób, w jaki Enyedi wydobywa tragikomizm z poszczególnych scen, jak potrafi zobrazować coś przejmująco smutnego, ale mimo wszystko podszytego specyficznym humorem – jak choćby w scenie, gdy Maria pokazuje swoje wewnętrzne uczucia za pomocą ludzików Playmobil. Pod względem narracyjnym, w sposobie prowadzenia interakcji postaci, kino Węgierki może budzić uprawnione skojarzenia z dokonaniami Lanthimosa czy Kaurismäkiego, a mnie w trakcie seansu przypomniały się jeszcze dwa obrazy: „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona – podobnie ekscentryczna „komedia romantyczna” ze świata autystyków – oraz oscarowy „Marty” Paddy’ego Chayefsky’ego, prekursor „rzeźniczych” romansów. „Dusza i ciało” jest niewątpliwie mniej „przyswajalna” niż te filmy, bardziej erudycyjna, chłodniejsza emocjonalnie, zdystansowana względem widza – toteż nie będę udawał, że się w tym filmie rozkochałem. Ale zobaczyć na pewno warto.
KW: Z tym nie mam zamiaru polemizować. Ostatecznie jak często w kinie widzi się scenę, gdy bohaterka prowadzi miłosną rozmowę telefoniczną, próbując zatamować krew tryskającą z przeciętych nadgarstków?
koniec
26 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dobry i Niebrzydki: Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

16 XI 2018

22 lipca 2011 roku Anders Breivik zamordował 69 osób, uczestników obozu młodzieżówki norweskiej Partii Pracy na norweskiej wyspie Utoya. Dziś, z okazji polskiej premiery, rozmawiamy o filmie Erika Poppe, opowiadającym o tej tragedii.

więcej »

Z filmu wyjęte: Łabędziot
Jarosław Loretz

12 XI 2018

Czegóż to ludzie nie zrobią, byle tylko mieć zwierzęcego przyjaciela…

więcej »

20 najlepszych filmów animowanych XXI wieku
Esensja

8 XI 2018

Postanowiliśmy pociąć nasz ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku na kawałki, wybrać z niego podzbiory gatunkowe i spojrzeć, jak przy okazji wyszły nam wybory bardziej zbliżone tematycznie. Dziś zobaczcie zestawienie 20 najlepszych filmów animowanych nakręconych po 2000 roku.

więcej »

Polecamy

Łabędziot

Z filmu wyjęte:

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Do kina marsz: Styczeń 2018
— Esensja

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Duchy, diabły, wilkołaki i steampunkowe mechaniczne skrzaty
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

American Film Festival 2018 (3)
— Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Zbuduj swój mózg
— Konrad Wągrowski

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Krótko o filmach: Sicario 2: Soldado
— Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: McQueen
— Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: Mamma Mia: Here We Go Again
— Konrad Wągrowski

Niespełnione argentyńskie marzenie
— Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Pszczółka
— Konrad Wągrowski

Tok, tok, tok!
— Konrad Wągrowski

Piłka w rękach tyranów
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.