Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Z filmu wyjęte: Coś dla gniazdowników

Esensja.pl
Esensja.pl
Oczywiście ludzkich gniazdowników, lubiących sobie wić przytulne, domowe gniazdka.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Coś dla gniazdowników

Oczywiście ludzkich gniazdowników, lubiących sobie wić przytulne, domowe gniazdka.
Każdy z nas pewnie kiedyś natknął się w sklepie czy u znajomych na specyficznego pluszowego węża, zalegającego na łóżku czy na parapecie. Zabawka – najczęściej wyposażona w głowę węża, ale niekiedy uszyta też w formie długiego psa czy smoka – pierwotnie była wymyślona jako jesienno-zimowe uszczelnienie do okien. Obecnie jednak, w epoce styropianu, plastikowych okien i bardzo wydajnych grzejników, ich rola skurczyła się do wyłącznie dekoracyjnej. Okazuje się jednak, że oprócz małych, najczęściej półtora-dwu-metrowych pluszowych węży można też trafić na węże liczące sobie powyżej dziesięciu metrów długości i 30 centymetrów średnicy. Węże pozbawione głów.
No dobrze, nie są to już węże per se. To po prostu długie, płócienne rury wypełnione czymś miękkim i przede wszystkim lekkim, bowiem wąż musi dać się przeciągnąć w razie czego w inne miejsce mieszkania, i to w jedną osobę. A do czego może służyć? Och, na przykład można sobie z niego uwić posłanie. Choćby na dachu, w ciepły, słoneczny dzień, jak to zresztą robił bohater opisywanego w zeszłym odcinku tajwańskiego filmu „Pomóż, Erosie”. Żadnego targania materaca – ciężkiego, wyślizgującego się z dłoni, nie mieszczącego się na wąskich schodach, w trakcie podróży strącającego z mijanych szafek drobniejsze przedmioty i mniej ostrożne zwierzęta. Żadnego niewygodnego, trzeszczącego, dmuchanego materaca czy nędznych surogatów łóżka w postaci wąskiej karimaty bądź paru warstw koca. Inna sprawa, że do uprania czegoś takiego potrzeba zapewne baaaardzo dużej pralki…
koniec
8 października 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Zombie a… kobieta?
Jarosław Loretz

10 XII 2018

Przed zombie uciekają wszyscy, nawet… eee… babochłopy.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2018
Esensja

9 XII 2018

Zapraszamy do zapoznania się ze – spóźnionym, przyznajemy – pakietem najciekawszych zapowiedzi filmowych na grudzień.

więcej »

Z filmu wyjęte: Robot a kobieta
Jarosław Loretz

3 XII 2018

Ach, gdzie te lata 60., kiedy to miłośnik fantastyki był atakowany na każdym kroku wizerunkiem robota dybiącego na cześć niewieścią…

więcej »

Polecamy

Zombie a… kobieta?

Z filmu wyjęte:

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zatokaman i wspólnicy
— Jarosław Loretz

Zatokaman
— Jarosław Loretz

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.