Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Rezydencja marzeń (producentów filmowych)

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy nadchodzi czas wyboru budynku, w którym będzie się rozgrywać fabuła kręconego filmu, zaczyna się szarpanina między ekipą realizatorską a producentem. Ci pierwsi chcieliby pięknej rezydencji z mnóstwem pomieszczeń, ten drugi natomiast najchętniej nie wypuściłby nikogo ze studia, co najwyżej dopuszczając sfilmowanie fasady oryginalnej budowli. Są jednak i najprawdziwsi skąpcy.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Rezydencja marzeń (producentów filmowych)

Gdy nadchodzi czas wyboru budynku, w którym będzie się rozgrywać fabuła kręconego filmu, zaczyna się szarpanina między ekipą realizatorską a producentem. Ci pierwsi chcieliby pięknej rezydencji z mnóstwem pomieszczeń, ten drugi natomiast najchętniej nie wypuściłby nikogo ze studia, co najwyżej dopuszczając sfilmowanie fasady oryginalnej budowli. Są jednak i najprawdziwsi skąpcy.
Dzisiejszy kadr prezentuje amerykańską rezydencję z epoki kolonialnej. Rezydencję bardzo tanią w dzierżawie, gdyż… wymalowaną na ścianie studia. Prawdziwy jest jedynie kikut dostawionego do ściany „rezydencji” drzewa oraz piasek, po którym stąpa koń. Na szczęście nie tekturowy, w przeciwieństwie do „bramy”. Dekoracja ta jest objawem skrajnego skąpstwa producenckiego, w którym to skąpstwie celował przez praktycznie całe zawodowe życie Roger Corman. Wyprodukował on ogromne ilości filmów fantastycznych i horrorów, dając ekipie do dyspozycji budżet, z którego zaśmiałby się nawet nasz rodzimy nauczyciel czy pielęgniarka. W tej biedzie budżetowej powstawały niekiedy i dzieła sensowne, aczkolwiek częściej były to fatalne zbuki, dekadami dostarczające niezdrowej rozrywki. Jak na przykład „Bestia o milionie oczu”, w której – ze względów oszczędnościowych – za bestię robił perforowany czajnik, muzyka natomiast stanowiła zlepek darmowych utworów z domeny publicznej. Nakręcona w 1955 roku „Bestia…” była notabene jednym z pierwszych filmów w karierze Cormana-producenta, który do dziś – bo warto wiedzieć, że Corman wciąż jest aktywny zawodowo – przyłożył rękę do powstania aż 415 obrazów.
Wśród wyprodukowanych przez niego filmów był m.in. „The Haunting of Morella” („Nawiedzenie Morelli”) z 1990 roku. Film ciekawy nie tylko ze względu na tandetną scenografię, ale także dlatego, iż jego reżyserowi, Jimowi Wynorskiemu, seryjnemu tandeciarzowi, udało się przerobić gotycką „Morellę” Edgara Allana Poego na coś w rodzaju erotyku. No dobrze – erotyzowanego horroru. I to horroru zaskakująco mrocznego jak na Wynorskiego. Chwilami onirycznego, mocno niejednoznacznego i zaskakująco brutalnego, bo przedstawiane sceny śmierci są dalekie od hollywoodzkich wzorców – szybkie, precyzyjne, bez zbędnego pozowania i napawania się widokami. No i są biusty. Kobiece. W więcej niż dostatecznej ilości, i w eleganckiej oprawie.
Zaś co do fabuły – na kilka dni przed 18. urodzinami dziewczyny opiekunka zaczyna procedurę ożywienia jej matki, straconej 17 lat wcześniej za czary (próby osiągnięcia nieśmiertelności zakończyły się zaszlachtowaniem kilku młodych kobiet; w efekcie zabito ją wypalając oczy rozżarzonym prętem). Nim procedura zostanie ukończona, dziewczyna wchodzi w romans z młodym prawnikiem, który – z grubsza widoczny na załączonym kadrze (to ten ciemny kształt nad białym końskim zadem) – przywiózł jej papiery dotyczące dziedziczenia po matce. Romans polega oczywiście na szybkim wskoczeniu mu do łóżka, choć nie jest do końca pewne, czy decyzja o zbliżeniu nastąpiła z inicjatywy dziewczyny, czy też może raczej jej matki, potrafiącej okresowo przejmować kontrolę nad swoją latoroślą. Trup pada gęsto, duch się niecierpliwi, prawnik zaś próbuje zatrzymać orgię morderstw. Naturalnie trudno posądzać „The Haunting of Morella” o jakiekolwiek ambicje, ale jak na tani, machnięty od niechcenia film, jest to historia zaskakująco strawna i zajmująca.
koniec
8 kwietnia 2019

Komentarze

09 IV 2019   16:03:36

Jak na Rogera Cormana to jest bardzo bogata scena. Koń jest ŻYWY!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
Jarosław Loretz

12 VIII 2019

Utrapienie rodzimych kierowców, czyli niszcząca podwozia i karoserie samochodów sól, sypana na jezdnie hojną ręką przez pracowników firm działających na zlecenia magistratów, może niekiedy doprowadzić do prawdziwie opłakanych skutków.

więcej »

Z filmu wyjęte: Drzewa-zabójcy
Jarosław Loretz

5 VIII 2019

Zdawałoby się, że coś takiego jak heroiczna walka z drzewami-zabójcami wyskakującymi na jezdnie dróg tuż przed samochody, to sprawa ogólnoświatowa. A tu wychodzi na to, że antydrzewny heroizm to domena wyłącznie polska…

więcej »

Do kina marsz: Sierpień 2019
Esensja

2 VIII 2019

Zapraszamy do przeglądu najciekawszych zapowiedzi filmowych sierpnia 2019.

więcej »

Polecamy

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem

Z filmu wyjęte:

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Wędrować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.