Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Małe ptaki konsumuje się w całości

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak wiadomo, w Chinach spożywa się przeróżne rzeczy, wliczając w to psy i koty. Nikt raczej nie je ich jak bułkę, rwąc wielkie kęsy i przełykając razem z chrząstkami i kośćmi. A przynajmniej tak by się zdawało na zdrowy rozsądek.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Małe ptaki konsumuje się w całości

Jak wiadomo, w Chinach spożywa się przeróżne rzeczy, wliczając w to psy i koty. Nikt raczej nie je ich jak bułkę, rwąc wielkie kęsy i przełykając razem z chrząstkami i kośćmi. A przynajmniej tak by się zdawało na zdrowy rozsądek.
Im mniejsze zwierzę, tym drobniejsze kości się w nim znajdują. Żadna jednak nie da się bezkarnie zjeść, więc nawet Chińczycy liczą się z tym, że szkielet spożywanego właśnie zwierzęcego trupka trzeba odłożyć na bok talerza / wrzucić do śmieci / wypluć na ziemię. W poprzek temu przekonaniu stoi jednak scena z nakręconego w Hong Kongu filmu „Black Magic” („Czarna magia”), noszącego także tytuł „Erotic Deadly Witchery” („Zabójcze erotyczne czary”), na której możemy podziwiać miejscowego eleganta, przymierzającego się właśnie do odgryzienia ćwierci korpusu małego, pieczonego ptaka. Przy czym warto zwrócić uwagę, że posiłek został podany na wykwintnym… eee… liściu, zaś ptak został może i oskubany, ale upazurzonych łapek nikt mu już przed pieczeniem nie odejmował. Bo – być może – także podlegają konsumpcji.
Tu pojawia się jedno, podstawowe pytanie – czy drzewiej faktycznie tak się w Chinach jadało, czy jedynie charakteryzatora poniosła fantazja (bo istnieje spora szansa, że ptak jednak był gumowy).
Produkcja pochodzi z 1993 roku i jest nieudaną mieszanką horroru i fantasy, dodatkowo wzbogaconą o akcenty erotyczne. W fabule znalazły się teoretycznie wszystkie niezbędne do zrobienia nietuzinkowego filmu składniki, czyli duchy, kapłani, pojedynki na świetliste promienie, kule i co tam jeszcze, kopane walki, problemy z hardymi władykami, romanse oraz oczywiście kobiecie piersi. Sęk w tym, że wrzucono to wszystko do kotła byle jak, w najmniejszym stopniu nie dbając o wytworzenie choć śladu dramaturgii. W efekcie wyszedł czysty, zdumiewający chaos. Film rozpoczyna się od próby splądrowania grobu. Przebrani za duchy rabusie, którzy przy okazji kopania grobu napadli na dwie przechodzące w pobliżu kobiety i zabrali się za ich gwałcenie, zostają przepędzeni przez wielmożę. Zaraz potem akcja przeskakuje do domu owego wielmoży i koncentruje się na poczynaniach jego syna. Najpierw wszczyna on bójkę z zausznikiem burmistrza, kilka nocy później próbuje zamordować żonę, uważając, że zdradza go z mieszkającym z nimi kuzynem-poetą, a gdy tylko zostaje wyegzorcyzmowany (bo wyszło na to, że działał w letargu), zarzyna szablą tak żonę, jak i kuzyna. Ponownie wyegzorcyzmowany, szybciutko decyduje się na ślub z córką innego wielmoży, znaną mu od dzieciństwa. Tuż przed ślubem narzeczona umiera jednak na jakieś zatrucie i przed ołtarz zostaje doprowadzona – oczywiście w tajemnicy przed panem młodym – siostra zmarłej. Oczywiście związek nie będzie mógł być szczęśliwy, skoro bohater wciąż zachowuje się dziwnie, a w nocy dręczy go krąg kobiecych duchów. W dalszej części filmu, obfitującej w kolejne zgony, pojawiają się jeszcze duchy obu żon (w sensie tej zamordowanej i tej niedoszłej), raczej w miarę przyjaźnie ustosunkowane do bohatera, kapłani, którzy zabierają się do dość idiotycznej walki, w trakcie której na niebie dryfuje na przykład kartonowa łódź, a także dyrygujący wszystkim upiór-szef. Czym „wszystkim"? I dlaczego dyrygujący? Na czyje zlecenie? I skąd w ogóle wzięły się dręczące bohatera duchy kobiet? A także – jak można zmienić eterycznego ducha w materialną ropuchę? Tego to już nie wiadomo, bo wyskakują napisy końcowe.
Film ogólnie rzecz biorąc jest pozbawiony sensu, a ze względu na poszatkowaną, niezbyt zrozumiałą fabułę, trudno czerpać przyjemność nawet z widoku kobiecych wdzięków. Po seansie zaś zostaje w głowie głównie… pieczony ptak.
koniec
22 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dom jak malowanie
Jarosław Loretz

16 IX 2019

Każdy pewnie marzył, żeby jego dom – nieważne, czy willa, czy niebotyk – stał w zielonym zagajniku. Niektórzy w tej sytuacji sadzą drzewa, a niektórzy po prostu sięgają po… zieloną farbę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Po szkielecie poznasz ich
Jarosław Loretz

9 IX 2019

Mawia się, że w łańcuchu ewolucyjnym człowieka wciąż są tzw. zaginione ogniwa, czyli formy pośrednie między małpą a homo sapiens. Niewykluczone, że hinduscy twórcy filmowi odkryli niedawno jedno z takich ogniw.

więcej »

Do kina marsz: Wrzesień 2019
Esensja

6 IX 2019

Zapraszamy na przegląd najciekawszych premier kinowych września 2019.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.